Boryska, chłopiec z Marsa – 1

Opublikowano: 09.08.2021 | Kategorie: Paranauka, Publicystyka, Warto przeczytać

Liczba wyświetleń: 3223

Pierwszy raz o Borysie, niezwykłym chłopcu usłyszałem od członka ekspedycji do tajemniczego regionu położonego na północy obwodu wołgogradzkiego, znanego jako „Grzbiet Niedźwiedzicy”.

– Wyobraź sobie następującą sytuację – rozpoczął rozmowę mój kolega. Kiedy wszyscy siedzieli tego wieczora wokół ogniska, ten mały chłopiec, chyba 7-letni, niespodziewanie na głos poprosił o ciszę. Miał zamiar opowiedzieć nam o mieszkańcach Marsa i ich podróżach na Ziemię. Ktoś wciąż cicho rozmawiał a chłopiec jednoznacznie zażądał uwagi, bo inaczej nic nie powie.

Ucichły rozmowy. Wtedy chłopiec o okrągłej twarzy i dużych oczach, ubrany w koszulkę i czapkę z daszkiem, nie dbając o obecność dorosłych rozpoczął swą niezwykłą opowieść o marsjańskiej cywilizacji, jej miastach i marsjańskich statkach kosmicznych i ich lotach na inne planety, o ziemskiej krainie zwanej Lemurią i o życiu które tam wiódł po tym, jak przyleciał tam z Marsa.

Ognisko płonęło a zgromadzeni przy nim otuleni ciemnością ludzie wpatrywali się w rozgwieżdżone niebo, które zdawało się kryć wielką tajemnicę. Na opowieści upłynęło półtorej godziny.

Wielu słuchaczy było zszokowanych dwiema kwestiami. Po pierwsze, siedmiolatek posiadał nader rozległą wiedzę o Lemurii i jej mieszkańcach. Trudno szukać ludzi z podobną pamięcią. Drugą kwestią była mowa Borysa… Nie mówił on tak, jak pierwszoklasista. Posługiwał się specjalistyczną terminologią i operował danymi o przeszłości Marsa i Ziemi w ten sposób, iż wszyscy byli tym zdumieni.

– Czemu Boryska o tym opowiada? – zastanawiał się mój rozmówca. Najwyraźniej poruszyły go okoliczności ekspedycji. Zgromadzili się tam niezwykli ludzie o otwartych umysłach, starający się poszukiwać odpowiedzi na wiele sekretów Ziemi i kosmosu a Borys, słuchając przez cały dzień ich opowieści, wyraził w swym przemówieniu to, co przez długi czas chował w pamięci.

– Czy mógł to wszystko zmyślić? Może obejrzał Gwiezdne Wojny i zaczął opowiadać takie historie… – zapytałem.

– Zdaje się, że nie… Nie brzmiało to jak fantazja – twierdził mój kolega. Bardziej przypominało to wspomnienia z przeszłości, z wcześniejszych wcieleń. Takich rzeczy wymyślić nie sposób… Trzeba o tym osobiście wiedzieć… pamiętać.

Słowa o przeszłych wcieleniach zdecydowały o wszystkim. Zrozumiałem, że muszę spotkać się z Borysem. Teraz, po wielu spotkaniach z nim i jego rodzicami staram się zebrać wszystko w całość, aby zrozumieć tajemnicę owego młodego człowieka.

Ciekawe jest, iż przyszedł on na świat w mieście Wołżsk, w szpitalu położniczym, choć na akcie urodzenia czytamy, iż narodził się w Żirnowsku, w obwodzie Wołgogradzkim. Urodził się 11 stycznia 1996 o 8:30. Data ta może powiedzieć coś astrologom.

Jego rodzice to dobrzy i mili ludzie. Nadieżda Kyprianowicz, matka Borysa, jest dermatologiem w miejskiej klinice. Studiowała na Wołgogradzkim Instytucie Medycznym kończąc ją 5 lat przed narodzinami syna. Ojciec chłopca, Jurij Towstieniew jest emerytowanym oficerem pracującym obecnie w budowlance. Byliby zapewne jeszcze bardziej szczęśliwi, gdyby ktoś pomógł im rozwiązać tajemnicę ich syna, któremu bacznie się przyglądają…

– Gdy Boryska przyszedł na świat zauważyłam, że po 15 dniach już podnosił do góry głowę – wspomina Nadzieżda. Pierwsze słowo, „baba” [„babcia”], wypowiedział w wieku 4 miesięcy i można uznać, że od tego czasu zaczął mówić. Pierwsze zdanie wypowiedział w wieku 7 miesięcy, kiedy zobaczył gwóźdź wbity w ścianę. Brzmiało ono: „Chcę gwóźdź”. Zwykle dzieci zaczynają mówić znacznie później. Najbardziej niewiarygodne zdolności intelektualne wykraczały poza możliwości dziecka…

– W jaki sposób się objawiały?

– Gdy Borys miał rok zaczęłam uczyć go liter podążając systemem Nikitina. Proszę sobie wyobrazić, że już rok później był w stanie czytać gazety. Nauczył się z łatwością nazywania i rozpoznawania palety kolorów. W wieku 2 lat zaczął rysować a pół roku później malować.

Gdy Borys skończył 2 lata zaczął uczęszczać do żłobka. Wszystkie opiekunki mówiły, iż ma on dar do języków i jest niezwykle rozwinięty intelektualnie. Miał niezwykła pamięć. Rodzice zauważyli jednak, że syn nie czerpie wiedzy tylko przez obserwację otoczenia, ale też z innego, jakby „niewidzialnego” źródła.

– Nikt niczego go nie uczył – mówi matka Borysa. Jednak w jakiś sposób wszedł w nawyk siadania w pozycji kwiatu lotosu. Zaczął opowiadać niezwykle szczegółowo o Marsie, o systemach planetarnych i innych cywilizacjach… Zdumiało to nas… Ale jak dziecko może o tym wszystkim wiedzieć? Kosmos i związane z nim tematy pojawiają się w jego historiach odkąd skończył 2 lata.

W tym samym czasie Borys ogłosił, iż… w przeszłości żył na Marsie, zaś sama planeta była zamieszkała. Jednakże po najgorszej z katastrof Czerwona Planeta straciła atmosferę, zaś nieliczni jej mieszkańcy zamieszkali w podziemnych miastach. W poprzednich wcieleniach Borys często odwiedzał Ziemię jako członek misji badawczych. Zdaje się także, iż sam kierował latającą maszyną. Było to w czasach, gdy na naszej planecie istniała cywilizacja Lemurian. Miał on także przyjaciela Lemurianina, który zginął na jego oczach…

– Na Ziemi miała miejsce ogromna katastrofa… Góry eksplodowały a wielki kontynent rozpadł się i pochłonięty został przez wodę. Niespodziewanie na budynek, gdzie znajdował się mój przyjaciel spadł wielki kamień. Nie mogłem go uratować. Teraz możemy znów spotkać się gdzieś na Ziemi – stwierdził Borys.

Chłopiec wciąż przed oczyma ma wizję katastrofy Lemurii, jak gdyby wydarzyła się ona przed chwilą. Cierpi też z powodu ludzi, którzy ponieśli w niej śmierć, jak gdyby on sam był jej winien.

Kiedy spojrzał na okładkę książki pt. „Od kogo pochodzimy?” autorstwa Ernsta Muldaszewa i znajdujące się na niej rysunki Lemurian i fotografie tybetańskich pagód, wkrótce potem zaczął opowiadać ze szczegółami o rasie Lemurian a także jej osiągnięciach…

– Ale Lemura zniszczona została co najmniej 800.000 lat temu… – stwierdziłem. Sami Lemurianie mierzyli ponoć ponad 9 m. wzrostu. Ty wciąż to wszystko pamiętasz?

– Tak, pamiętam – odparł Borys. Z pewnością nikt mi o tym nie powiedział…

Po raz kolejny zaczął mówić o dawnym życiu, gdy ujrzał ilustracje w drugiej książce tego samego autora pt. „W poszukiwaniu miast bogów”. Mówił o komnatach grobowych i piramidach. Stwierdził, iż wiedza ukryta jest nie pod piramidą Cheopsa, tylko którąś z pozostałych. Nie odnaleziono jej jeszcze.

– Życie ulegnie zmianie, gdy otworzą Sfinksa – mówi dodając, że otwarty zostanie w pobliżu któregoś z uszu posągu, nie wiadomo jednak dokładnie gdzie. Z wielką pasją chłopiec opowiada także o cywilizacji Majów uważając, że ludzie nie wiedzą zbyt wiele o tym fascynującym ludzie.

Jednakże najbardziej niezwykłe jest to, iż według Borysa obecnie na Ziemi rodzą się niezwykłe dzieci co ma związek z wielkimi zmianami czekającymi planetę. Potrzeba tu dużo wiedzy, wykraczającej daleko poza mentalność Ziemian.

– Skąd wiesz o tych utalentowanych dzieciach i dlaczego to się dzieje – zapytałem go w czasie jednego ze spotkań. Czy nazywane są one Dziećmi Indygo?

– Wiem, że przychodzą na świat, ale żadnego w naszym mieście jeszcze nie spotkałem. No może poza Julią Pietrową, ona mi wierzy, tzn. czuje coś. Inni zwykle śmieją się, gdy o tym mówię. Na Ziemi coś się wydarzy, dwie katastrofy. To dlatego rodzą się te dzieci. Mają pomóc ludziom. Bieguny przemieszczą się. Do pierwszej wielkiej katastrofy na jednym z dużych kontynentów dojdzie w 2009, zaś w 2013 zdarzy się jeszcze potężniejsza…

– Nie boisz się tego nawet jeśli wpłynie ona także na twoje życie? – zapytałem.

– Nie, nie boję się – odparł. Żyjemy wiecznie. Na Marsie, gdzie wcześniej żyłem też miała miejsce katastrofa. Byli to tacy sami ludzie jak my, ale zdarzyła się wojna atomowa i wszystko spłonęło. Niektórzy przeżyli, zbudowano nowe domy i broń… Miała tam także miejsce zmiana kontynentów. Marsjanie oddychają powietrzem zawierającym niemalże tylko dwutlenek węgla. Jeśli przybyliby na naszą planetę trzymaliby się niedaleko dymu…

– A ty, jeśli jesteś z Marsa, to czy potrzebujesz dwutlenku węgla czy możesz oddychać tym powietrzem?

– Kiedy już ktoś znajdzie się w ziemskim ciele, oddycha tym powietrzem – powiedział Borys. Nie lubimy go jednak, bo powoduje starzenie się. Na Marsie ludzie są wiecznie młodzi, wyglądają na 30 – 35 lat. Nie ma ludzi starych. Z każdym rokiem na Ziemi będzie rodzić się coraz więcej i więcej tych dzieci z Marsa. W naszym mieście nie będzie ich więcej niż 20.

– Czy pamiętasz swe dawne imię albo imiona swych przyjaciół?

– Nie, nigdy nie pamiętałem żadnych imion – odparł.

– Od jakiego okresu pamiętasz poprzednie życie?

– Od 13 roku życia a tutaj pamiętam wszystko od urodzenia, ale nie zapomniałem skąd pochodzę. Tam nosimy specjalne okulary, cały czas walczymy. Na Marsie była jedna nieprzyjemna rzecz: stacja, którą należało zniszczyć. Marsa można przywrócić z powrotem do życia, ale ta stacja nam to uniemożliwiała. To sekret. Mogę ją narysować, znajdowaliśmy się blisko niej. Ta stacja jest nam wroga.

– Borys, dlaczego nasze pojazdy kosmiczne często psują się po wylądowaniu na Marsie?

– Istnieje sygnał pochodzący z Marsa i stara się on je unieszkodliwić. Ma on na nie szkodliwy wpływ.

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ

Autor: Gienadij Bielimow
Źródło: Infra.org.pl
Pierwsza publikacja w „Wolnych Mediach”: 05.02.2008 r.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 12, średnia ocena: 3,83 (max 5)
Loading...

TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

9
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Charon
Gość
Charon

Jak dla mnie to brzmi dość wiarygodnie aby uczeni dobrze się temu przyjrzeli. Już jakiś czas temu słyszałem o tym fenomenie, a ostatnie doniesienia NASA prawdopodobnie potwierdzają teorię chłopca o zniszczeniu atmosfery Marsa i wyparowaniu wody(NASA donosi iż na Czerwonej Planecie z pewnością istniała woda. Dowodem tego są kanały które wydrążyła na kształt dna rzeki . Lecz na razie życiodajnego płyny nie znaleziono. Może uda się to w niedalekiej przyszłości, kto wie). A na razie będę sie przyglądał doniesieniom mediów i internetu o domniemanych “Dzieciach Indygo”

Raptor
Gość
Raptor

“…pamiętajmy o tym i bądżmy bardziej sceptyczni wobec takich rewelacji,czy nie mam teraz racji?”

Ciężko przyznać rację, gdy ktoś próbuje napisać książkę za pomocą jednego zdania :)

“NASA donosi iż na Czerwonej Planecie z pewnością istniała woda”

Mowa tu o Nazi-NSA? Też im nie ufam :)

greenland
Gość
greenland

Jestem wierząca, wiec dla mnie sprawa Boga jest priorytetowa. Gdy spotykam się z czymś nowym, jakąś teorią, to zastanawiam się, czy jest to do pogodzenia z Bogiem.Dlatego bardzo zdziwiły mnie słowa Boryska, gdy mówi /tu nie ma tego cytatu, jest w Nexus’ie/, że powinniśmy miłością odpowiadać na nienawiść.
W tym, co przeczytałam nie ma niekonsekwencji. Wszystko można wytłumaczyć. Bo tak naprawdę dlaczego tak trudno nam uwierzyć w inne cywilizacje? Wielu z nas nie zastanawia się nawet nad własnym życiem, żyje bezmyślnie, i właściwie nie wiadomo po co. Nie zastanawia się nad tym, że kiedyś życie się skończy, że trzeba z niego wziąć dla siebie jak najwięcej, sprawiać radość innym i sobie. Tym samym można się zastanawiać, po co oni żyją? Chyba dla samego faktu, by żyć. Nie wiedzą, do czego dążą, niby wierzą z życie pozagrobowe, te wspaniałe – raj, ale za nic nie chcą zrezygnować z obecnego życia. Ani się zresztą do niego przygotować.

Marlena
Gość
Marlena

ale mi Szkoda tego chlopaka :(

km/h
Gość
km/h

buahahah za duzo ksiazek s-f sie naczytal

Dionizos
Gość
Dionizos

jak ktoś chce wierzyć ze to prawda niech wierzy nigdy nic nie wiadomo ale są ważniejsze sprawy na świecie jak prawda o 9/11 i straszliwej gospodarce usa . polecam obejrzeć “Zeitgeist”

paullenburg
Użytkownik
paullenburg

Interesujace. Juz wczesniej troszke o nim czytalem w kontekscie innych osob pamietajacych (lub tak uwazajacych) swoje poprzednie wcielenia.
Nie chcialbym sie czepiac szczegolow ale: cyt.: ,,Do pierwszej wielkiej katastrofy na jednym z dużych kontynentów dojdzie w 2009, zaś w 2013 zdarzy się jeszcze potężniejsza… ”
Zdaje sie ze to juz bylo a w zasadzie NIE bylo ……

paullenburg
Użytkownik
paullenburg

cyt.: ,,Z dużych katastrof wydarzyła się w 2011 r. w Fukushimie – pośrodku 2009 a 2013″

W ten sposob to mozna wszystko pod przepowiednie podciagnac….
Ja wiem ,ze daty to w zasadzie kwestia drugorzedna ale skoro juz je z taka dokladnoscia podal to musial miec powod… ?

Mniejsza z tym. Powinienem przywyknac do tego typu przepowiedni. Ostatecznie juz kilka koncow swiata w swoim zyciu przezylem ….. :)