Boryska, chłopiec z Marsa – 1

Opublikowano: 05.02.2008 | Kategorie: Paranauka

Liczba wyświetleń wpisu: 65

Borys do dzieciństwa zadziwiał wszystkich swymi zdolnościami intelektualnymi. Jednakże prawdziwe zdziwienie nastąpiło potem, gdy oświadczył, że w poprzednim wcieleniu był mieszkańcem Marsa. Jego wiedza na temat historii i kosmosu zadziwia. Wedle Borysa Ziemię czekają wkrótce wielkie zmiany a przetrwać mają jej pomóc tzw. Dzieci Indygo. Zapraszamy do zapoznania się z I częscią artykułu G. Bielimowa. Zobaczcie także: wywiad z Borysem.

Pierwszy raz o Borysie, niezwykłym chłopcu usłyszałem od członka ekspedycji do tajemniczego regionu położonego na północy obwodu wołgogradzkiego, znanego jako „Grzbiet Niedźwiedzicy”.

– Wyobraź sobie następującą sytuację – rozpoczął rozmowę mój kolega. Kiedy wszyscy siedzieli tego wieczora wokół ogniska, ten mały chłopiec, chyba 7-letni, niespodziewanie na głos poprosił o ciszę. Miał zamiar opowiedzieć nam o mieszkańcach Marsa i ich podróżach na Ziemię. Ktoś wciąż cicho rozmawiał a chłopiec jednoznacznie zażądał uwagi, bo inaczej nic nie powie.

Ucichły rozmowy. Wtedy chłopiec o okrągłej twarzy i dużych oczach, ubrany w koszulkę i czapkę z daszkiem, nie dbając o obecność dorosłych rozpoczął swą niezwykłą opowieść o marsjańskiej cywilizacji, jej miastach i marsjańskich statkach kosmicznych i ich lotach na inne planety, o ziemskiej krainie zwanej Lemurią i o życiu które tam wiódł po tym, jak przyleciał tam z Marsa.

Ognisko płonęło a zgromadzeni przy nim otuleni ciemnością ludzie wpatrywali się w rozgwieżdżone niebo, które zdawało się kryć wielką tajemnicę. Na opowieści upłynęło półtorej godziny.

Wielu słuchaczy było zszokowanych dwiema kwestiami. Po pierwsze, siedmiolatek posiadał nader rozległą wiedzę o Lemurii i jej mieszkańcach. Trudno szukać ludzi z podobną pamięcią. Drugą kwestią była mowa Borysa… Nie mówił on tak, jak pierwszoklasista. Posługiwał się specjalistyczną terminologią i operował danymi o przeszłości Marsa i Ziemi w ten sposób, iż wszyscy byli tym zdumieni.

– Czemu Boryska o tym opowiada? – zastanawiał się mój rozmówca. Najwyraźniej poruszyły go okoliczności ekspedycji. Zgromadzili się tam niezwykli ludzie o otwartych umysłach, starający się poszukiwać odpowiedzi na wiele sekretów Ziemi i kosmosu a Borys, słuchając przez cały dzień ich opowieści, wyraził w swym przemówieniu to, co przez długi czas chował w pamięci.

– Czy mógł to wszystko zmyślić? Może obejrzał Gwiezdne Wojny i zaczął opowiadać takie historie… – zapytałem.

– Zdaje się, że nie… Nie brzmiało to jak fantazja – twierdził mój kolega. Bardziej przypominało to wspomnienia z przeszłości, z wcześniejszych wcieleń. Takich rzeczy wymyślić nie sposób… Trzeba o tym osobiście wiedzieć…pamiętać.

Słowa o przeszłych wcieleniach zdecydowały o wszystkim. Zrozumiałem, że muszę spotkać się z Borysem. Teraz, po wielu spotkaniach z nim i jego rodzicami staram się zebrać wszystko w całość, aby zrozumieć tajemnicę owego młodego człowieka.

Ciekawe jest, iż przyszedł on na świat w mieście Wołżsk, w szpitalu położniczym, choć na akcie urodzenia czytamy, iż narodził się w Żirnowsku, w obwodzie Wołgogradzkim. Urodził się 11 stycznia 1996 o 8:30. Data ta może powiedzieć coś astrologom.

Jego rodzice to dobrzy i mili ludzie. Nadieżda Kyprianowicz, matka Borysa, jest dermatologiem w miejskiej klinice. Studiowała na Wołgogradzkim Instytucie Medycznym kończąc ją 5 lat przed narodzinami syna. Ojciec chłopca, Jurij Towstieniew jest emerytowanym oficerem pracującym obecnie w budowlance. Byliby zapewne jeszcze bardziej szczęśliwi, gdyby ktoś pomógł im rozwiązać tajemnicę ich syna, któremu bacznie się przyglądają…

– Gdy Boryska przyszedł na świat zauważyłam, że po 15 dniach już podnosił do góry głowę – wspomina Nadzieżda. Pierwsze słowo, „baba” [„babcia”], wypowiedział w wieku 4 miesięcy i można uznać, że od tego czasu zaczął mówić. Pierwsze zdanie wypowiedział w wieku 7 miesięcy, kiedy zobaczył gwóźdź wbity w ścianę. Brzmiało ono: „Chcę gwóźdź”. Zwykle dzieci zaczynają mówić znacznie później. Najbardziej niewiarygodne zdolności intelektualne wykraczały poza możliwości dziecka…

– W jaki sposób się objawiały?

– Gdy Borys miał rok zaczęłam uczyć go liter podążając systemem Nikitina. Proszę sobie wyobrazić, że już rok później był w stanie czytać gazety. Nauczył się z łatwością nazywania i rozpoznawania palety kolorów. W wieku 2 lat zaczął rysować a pół roku później malować.

Gdy Borys skończył 2 lata zaczął uczęszczać do żłobka. Wszystkie opiekunki mówiły, iż ma on dar do języków i jest niezwykle rozwinięty intelektualnie. Miał niezwykła pamięć. Rodzice zauważyli jednak, że syn nie czerpie wiedzy tylko przez obserwację otoczenia, ale też z innego, jakby „niewidzialnego” źródła.

– Nikt niczego go nie uczył – mówi matka Borysa. Jednak w jakiś sposób wszedł w nawyk siadania w pozycji kwiatu lotosu. Zaczął opowiadać niezwykle szczegółowo o Marsie, o systemach planetarnych i innych cywilizacjach… Zdumiało to nas… Ale jak dziecko może o tym wszystkim wiedzieć? Kosmos i związane z nim tematy pojawiają się w jego historiach odkąd skończył 2 lata.

W tym samym czasie Borys ogłosił, iż… w przeszłości żył na Marsie, zaś sama planeta była zamieszkała. Jednakże po najgorszej z katastrof Czerwona Planeta straciła atmosferę, zaś nieliczni jej mieszkańcy zamieszkali w podziemnych miastach. W poprzednich wcieleniach Borys często odwiedzał Ziemię jako członek misji badawczych. Zdaje się także, iż sam kierował latającą maszyną. Było to w czasach, gdy na naszej planecie istniała cywilizacja Lemurian. Miał on także przyjaciela Lemurianina, który zginął na jego oczach…

– Na Ziemi miała miejsce ogromna katastrofa… Góry eksplodowały a wielki kontynent rozpadł się i pochłonięty został przez wodę. Niespodziewanie na budynek, gdzie znajdował się mój przyjaciel spadł wielki kamień. Nie mogłem go uratować. Teraz możemy znów spotkać się gdzieś na Ziemi – stwierdził Borys.

Chłopiec wciąż przed oczyma ma wizję katastrofy Lemurii, jak gdyby wydarzyła się ona przed chwilą. Cierpi też z powodu ludzi, którzy ponieśli w niej śmierć, jak gdyby on sam był jej winien.

Kiedy spojrzał na okładkę książki pt. „Od kogo pochodzimy?” autorstwa Ernsta Muldaszewa i znajdujące się na niej rysunki Lemurian i fotografie tybetańskich pagód, wkrótce potem zaczął opowiadać ze szczegółami o rasie Lemurian a także jej osiągnięciach…

– Ale Lemura zniszczona została co najmniej 800.000 lat temu… – stwierdziłem. Sami Lemurianie mierzyli ponoć ponad 9 m. wzrostu. Ty wciąż to wszystko pamiętasz?

– Tak, pamiętam – odparł Borys. Z pewnością nikt mi o tym nie powiedział…

Po raz kolejny zaczął mówić o dawnym życiu, gdy ujrzał ilustracje w drugiej książce tego samego autora pt. „W poszukiwaniu miast bogów”. Mówił o komnatach grobowych i piramidach. Stwierdził, iż wiedza ukryta jest nie pod piramidą Cheopsa, tylko którąś z pozostałych. Nie odnaleziono jej jeszcze.

– Życie ulegnie zmianie, gdy otworzą Sfinksa – mówi dodając, że otwarty zostanie w pobliżu któregoś z uszu posągu, nie wiadomo jednak dokładnie gdzie. Z wielką pasją chłopiec opowiada także o cywilizacji Majów uważając, że ludzie nie wiedzą zbyt wiele o tym fascynującym ludzie.

Jednakże najbardziej niezwykłe jest to, iż według Borysa obecnie na Ziemi rodzą się niezwykłe dzieci co ma związek z wielkimi zmianami czekającymi planetę. Potrzeba tu dużo wiedzy, wykraczającej daleko poza mentalność Ziemian.

– Skąd wiesz o tych utalentowanych dzieciach i dlaczego to się dzieje – zapytałem go w czasie jednego ze spotkań. Czy nazywane są one Dziećmi Indygo?

– Wiem, że przychodzą na świat, ale żadnego w naszym mieście jeszcze nie spotkałem. No może poza Julią Pietrową, ona mi wierzy, tzn. czuje coś. Inni zwykle śmieją się, gdy o tym mówię. Na Ziemi coś się wydarzy, dwie katastrofy. To dlatego rodzą się te dzieci. Mają pomóc ludziom. Bieguny przemieszczą się. Do pierwszej wielkiej katastrofy na jednym z dużych kontynentów dojdzie w 2009, zaś w 2013 zdarzy się jeszcze potężniejsza…

– Nie boisz się tego nawet jeśli wpłynie ona także na twoje życie? – zapytałem.

– Nie, nie boję się – odparł. Żyjemy wiecznie. Na Marsie, gdzie wcześniej żyłem też miała miejsce katastrofa. Byli to tacy sami ludzie jak my, ale zdarzyła się wojna atomowa i wszystko spłonęło. Niektórzy przeżyli, zbudowano nowe domy i broń… Miała tam także miejsce zmiana kontynentów. Marsjanie oddychają powietrzem zawierającym niemalże tylko dwutlenek węgla. Jeśli przybyliby na naszą planetę trzymaliby się niedaleko dymu…

– A ty, jeśli jesteś z Marsa, to czy potrzebujesz dwutlenku węgla czy możesz oddychać tym powietrzem?

– Kiedy już ktoś znajdzie się w ziemskim ciele, oddycha tym powietrzem – powiedział Borys. Nie lubimy go jednak, bo powoduje starzenie się. Na Marsie ludzie są wiecznie młodzi, wyglądają na 30 – 35 lat. Nie ma ludzi starych. Z każdym rokiem na Ziemi będzie rodzić się coraz więcej i więcej tych dzieci z Marsa. W naszym mieście nie będzie ich więcej niż 20.

– Czy pamiętasz swe dawne imię albo imiona swych przyjaciół?

– Nie, nigdy nie pamiętałem żadnych imion – odparł.

– Od jakiego okresu pamiętasz poprzednie życie?

– Od 13 roku życia a tutaj pamiętam wszystko od urodzenia, ale nie zapomniałem skąd pochodzę. Tam nosimy specjalne okulary, cały czas walczymy. Na Marsie była jedna nieprzyjemna rzecz: stacja, którą należało zniszczyć. Marsa można przywrócić z powrotem do życia, ale ta stacja nam to uniemożliwiała. To sekret. Mogę ją narysować, znajdowaliśmy się blisko niej. Ta stacja jest nam wroga.

– Borys, dlaczego nasze pojazdy kosmiczne często psują się po wylądowaniu na Marsie?

– Istnieje sygnał pochodzący z Marsa i stara się on je unieszkodliwić. Ma on na nie szkodliwy wpływ.

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ

Autor: Gienadij Bielimow
Źródło: Infra

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 1, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI:

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Zobacz również

Dzieci Indygo: Szara prawda

Dzieci Indygo, a może ADHD – Choroba, czy problem medyczno-chemiczno-finansowy?

Nowe spojrzenie na ADHD



8
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
W.

Takich dzieci jest więcej: http://wolne-media.h2.pl/?p=959
Z drugiej strony słowo “Lemuria” jest stosunkowo nowe, więc albo ktoś mu je podpowiedział albo przeczytał.

Bartek

Wie ktos moze jak moge sie z nim skontaktowac moj mail maszfajnie@wp.pl

Charon

Jak dla mnie to brzmi dość wiarygodnie aby uczeni dobrze się temu przyjrzeli. Już jakiś czas temu słyszałem o tym fenomenie, a ostatnie doniesienia NASA prawdopodobnie potwierdzają teorię chłopca o zniszczeniu atmosfery Marsa i wyparowaniu wody(NASA donosi iż na Czerwonej Planecie z pewnością istniała woda. Dowodem tego są kanały które wydrążyła na kształt dna rzeki . Lecz na razie życiodajnego płyny nie znaleziono. Może uda się to w niedalekiej przyszłości, kto wie). A na razie będę sie przyglądał doniesieniom mediów i internetu o domniemanych “Dzieciach Indygo”

Raptor

“…pamiętajmy o tym i bądżmy bardziej sceptyczni wobec takich rewelacji,czy nie mam teraz racji?”

Ciężko przyznać rację, gdy ktoś próbuje napisać książkę za pomocą jednego zdania :)

“NASA donosi iż na Czerwonej Planecie z pewnością istniała woda”

Mowa tu o Nazi-NSA? Też im nie ufam :)

greenland

Jestem wierząca, wiec dla mnie sprawa Boga jest priorytetowa. Gdy spotykam się z czymś nowym, jakąś teorią, to zastanawiam się, czy jest to do pogodzenia z Bogiem.Dlatego bardzo zdziwiły mnie słowa Boryska, gdy mówi /tu nie ma tego cytatu, jest w Nexus’ie/, że powinniśmy miłością odpowiadać na nienawiść.
W tym, co przeczytałam nie ma niekonsekwencji. Wszystko można wytłumaczyć. Bo tak naprawdę dlaczego tak trudno nam uwierzyć w inne cywilizacje? Wielu z nas nie zastanawia się nawet nad własnym życiem, żyje bezmyślnie, i właściwie nie wiadomo po co. Nie zastanawia się nad tym, że kiedyś życie się skończy, że trzeba z niego wziąć dla siebie jak najwięcej, sprawiać radość innym i sobie. Tym samym można się zastanawiać, po co oni żyją? Chyba dla samego faktu, by żyć. Nie wiedzą, do czego dążą, niby wierzą z życie pozagrobowe, te wspaniałe – raj, ale za nic nie chcą zrezygnować z obecnego życia. Ani się zresztą do niego przygotować.

Marlena

ale mi Szkoda tego chlopaka :(

km/h

buahahah za duzo ksiazek s-f sie naczytal

Dionizos

jak ktoś chce wierzyć ze to prawda niech wierzy nigdy nic nie wiadomo ale są ważniejsze sprawy na świecie jak prawda o 9/11 i straszliwej gospodarce usa . polecam obejrzeć “Zeitgeist”

pl Polski
X