Bitwa o Wiedeń w oczach Zachodu

Opublikowano: 23.08.2022 | Kategorie: Historia, Kultura i sport, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 1759

W Polsce niejednokrotnie pojawiają się głosy, że zachodni świat nic nie wie o naszej historii. Ba, często czujemy się niesprawiedliwie traktowani − wszak dokonaliśmy tylu wielkich czynów, a Zachód cały czas bardziej zachwyca się lądowaniem Amerykanów na plaży Omaha. Niektóre środowiska węszą wręcz spisek, mający na celu wykluczenie z europejskiej świadomości wiedzy o polskich dokonaniach. Czy faktycznie tak to wygląda, niełatwo ocenić. Można jednak spróbować to sobie wyobrazić.

Film, który wchodzi dziś do polskich kin, może okazać się pewnego rodzaju przełomem. To zrozumiałe, że to jedynie określona wizja, najprawdopodobniej niezwykle poetycka, bitwy z 1683 roku. „Niechaj tysiące anachronizmów przerazi śpiących w grobie historyków i kronikarzy”, sarknąłby zapewne Słowacki słowami rodem z „Balladyny”. Chociaż kiedy oglądamy zwiastun, możemy się zastanawiać, jakie są granice tej poetyki.

Rozważanie, czy film będzie lub nie będzie w zgodzie z badaniami historycznymi, nie jest jednak dla mnie najważniejsze. Zaciekawił mnie natomiast odbiór bitwy w oczach Zachodu. Do tematu musiałem podejść w sposób wybiórczy, szersze badania wymagałyby znacznie obszerniejszego studium. Może to powodować pewien niedosyt u Czytelników, liczę jednak na wyrozumiałość.

Warto zacząć od tego, co ma już swój wiek i co wciąż z przyjemnością oglądamy, czyli od obrazów. Na większości płócien poświęconych wiedeńskiej batalii w centralnym miejscu znajduje się wąsata postać Jana III Sobieskiego, który szablą bezlitośnie siecze Turków. Taką wizję odmalowali zarówno Pauwel Casteels, Martino Altomonte, jak i F. Greffels. Także wielu innych, nieznanych z imienia i nazwiska twórców namalowało victorię wiedeńską właśnie w taki sposób. Obrazy polskiego malarza Józefa Brandta również należy wciągnąć na tę listę, a to za sprawą ich dużej popularności na Zachodzie. Reprodukcja jego dzieła „Bitwa pod Wiedniem” jest bardzo często wykorzystywana jako ilustracja opisu tych wydarzeń.

Obrazy odgrywają szczególnie ważną rolę. Stanowią one bowiem medium łączące zarówno ludzi z okresu, w którym powstały, jak i współczesnych. Nie bez znaczenia jest też to, że są one łatwiejsze w odbiorze. Ilu ludzi w Polsce czytało kiedykolwiek „Dzieło Boskie albo Pieśni Wiednia wybawionego i inszych transakcyjej wojny tureckiej w roku 1683 szczęśliwie rozpoczętej” Wespazjana Kochowskiego? Tymczasem obraz Matejki znają prawie wszyscy. Jednak trudno nie wspomnieć o głosach, które zabrzmiały tuż po bitwie. Cesarz Leopold I, który wyraźnie pomniejszał rolę Polski w całej bitwie, należał do zdecydowanej mniejszości. Papież Innocenty XI nazwał nasz kraj „Przedmurzem Europy”, a gdański poeta Mateusz Praetorius określił Sobieskiego panem całej chrześcijańskiej Europy.

Jednym z najważniejszych źródeł opinii na temat bitwy wiedeńskiej, poza książkami, jest oczywiście Internet. To właśnie za jego pośrednictwem większość ludzi zdobywa zaczątki wiedzy, aby potem ewentualne ją pogłębić, sięgając do książek. Militarne zmagania pod Wiedniem są zazwyczaj przedstawiane dwojako. Z jednej strony ocenia się je w kategoriach czysto militarnych, jako niezwykła bitwa, w której zmierzyły się potężne armie siedemnastowiecznej Europy. Z drugiej strony, na batalię wiedeńską można spojrzeć szerzej – jako na swoiste „zderzenie cywilizacji”, żeby ahistorycznie skorzystać z określenia Huntingtona.

Jak się wydaje, większość stron internetowych rozpatruje to zagadnienie w ramach obu perspektyw. Odsiecz wiedeńska była wielkim zwycięstwem militarnym, podczas którego zjednoczone armie polsko-austriacko-niemieckie pokonały armię Kary Mustafy. Można tutaj dostrzec jedynie nieznaczne różnice, podyktowane, jak sądzę, dumą narodową. Otóż na stronach niemieckojęzycznych umniejsza się nieco rolę, jaką odegrał polski król. Oczywiście cały czas to on jest wymieniany jako dowódca zjednoczonych sił, ale wyraźnie podkreśla się znaczenie dowódców niemieckich. W przypadku stron anglojęzycznych sprawa wygląda już zdecydowanie prościej. Mamy Jana III Sobieskiego i jego husarię (obowiązkowo ze skrzydłami!) oraz wojska tureckie z wielkim wezyrem na czele. Przerażona i otoczona przez wrogie siły załoga Wiednia z utęsknieniem czeka na polskie posiłki, które w perfekcyjnym stylu gromią najeźdźców.

Odsiecz wiedeńska bardzo szybko zyskuje wymiar symboliczny. Jest postrzegana jako konflikt dwóch wielkich cywilizacji i właśnie w tym duchu pisze o niej większość autorów książek − jako o wielkiej batalii miedzy chrześcijaństwem a islamem. Wystarczy chociażby przytoczyć tytuły poświęconych tej tematyce pozycji: „Vienna 1683 Christian Europe Repels the Ottomans” [„Odsiecz wiedeńska 1683. Chrześcijańska Europa odpiera najazd Turków”, Poznań 2004] Simona Millara, „Jan Sobieski: The King Who Saved Europe” greckiego autora Miltiadesa Varvounisa, “The Enemy at the Gate: Habsburgs, Ottomans, and the Battle for Europe” Andrew Wheatcrofta lub “The Siege of Vienna: The Last Great Trial Between Cross & Crescent” Johna Stoye’a.

Obraz zdaje się więc być dość jednoznaczny. Pod Wiedniem doszło do starcia dwóch wrogich sobie kultur. Z jednej strony mamy nastawione na ekspansję i zniszczenie przeciwnika imperium sułtana, a z drugiej chrześcijańską Europę. Sobieski stoczył bitwę u jej bram i przy pomocy skrzydlatej jazdy uratował całą cywilizację. Chociaż taki obraz należy uznać za wybitnie uproszczony, to niezaprzeczalnie jest on bardzo sugestywny. Co więcej, wbrew polskim kompleksom, w popularnym dyskursie na Zachodzie rola Rzeczpospolitej, a także polskiego króla nie jest pomniejszana ani zapomniana. Mało tego, husaria urasta niemalże do rangi obrońców całego chrześcijaństwa i wzoru wszelkich cnót, w czym pomagają skrzydła obowiązkowe na prawie każdym obrazie czy grafice poświęconej batalii wiedeńskiej. Oddajmy zresztą głos Millarowi:

“Polskie wojsko koronne ruszyło przed siebie. Gdy zabrzmiało ustalone na ten dzień hasło „Jezus, Maria, ratuj!”, cesarska piechota zatrzymała się na chwilę i z zachwytem patrzyła na skrzydlatą husarię. Ta ostatnia wyglądała olśniewająco w błyszczących zbrojach ozdobionych na ramionach skórami tygrysów i leopardów. Zniżyła kopie i natarła na ustawioną w ulubiony szyk Sobieskiego szachownicę., powiewając okazałymi skrzydłami.”

Oczywiście zaraz znajdzie się cała armia historyków spierających się o husarskie skrzydła, którzy wytoczą działa argumentów za i przeciw. To bez wątpienia istotne dyskusje. Jeszcze istotniejsze jest jednak według mnie to, w jaki sposób husaria została przedstawiona przez wyraźnie zafascynowanego polską historią autora.

Do tej beczki miodu trzeba jednak dołożyć łyżkę dziegciu. Tym razem nie chodzi o traktowanie z pogardą polskiego udziału w bitwie, lecz o coś dokładnie przeciwnego − przypisywanie mu znacznie potężniejszej roli, aniżeli wynika to ze znanych nam historycznych faktów. Ma to nieoczekiwane konsekwencje. Bitwa pod Wiedniem i sam Sobieski stali się bowiem symbolem niezwykle radykalnych poglądów spod znaku skrajnej prawicy, szczególnie ugrupowań anty-islamskich. W tych przypadkach mówi się nie tylko o kluczowej roli, jaką odegrał polski władca w starciu dwóch różnych kultur, ale o wyraźnym podziale na dobro i zło. Taką retoryką operuje na przykład strona „Islam Watch”, dla której jednym z celów jest wskazywanie czytelnikom, jak dużym zagrożeniem są muzułmanie. Na tego typu stronach odnajdujemy zdecydowanie jednoznaczny i wielce uproszczony obraz: Sobieski ze swoją armią uratował Europę przed strasznym złem islamu. O tym, jak silnym symbolem stał się w niektórych kręgach polski król i jego husaria, może świadczyć fakt, że stanowił on pośrednie źródło inspiracji dla norweskiego fanatyka Andersa Breivika, sprawcy masakry na wyspie Utøya. W swoim manifeście, będącym emanacją skrajnego szowinizmu, ultra nacjonalizmu i rasizmu zamieścił fragment poświęcony Sobieskiemu, w którym nie krył swojej fascynacji władcą i jego zwycięstwem.

Nie jest to na szczęście tendencja dominująca. Można rzec, że zdecydowanie marginalna. W większości przypadków, jak na przykład na stronie „Gates of Vienna”, starcie przedstawiane jest bez nachalnej ideologii.

Podsumowując, wbrew malkontentom znad Wisły na świecie Sobieski nie jest wielkim zapomnianym. Tym bardziej nie można go nazwać ofiarą spisku, który ma na celu zafałszowanie historii, tak aby zniknęły z niej dzieje Polski. Jeżeli jest tak rozpoznawalny, jak być może na to zasługuje, to głównie z racji braku aktywności samych Polaków, którzy nie kwapią się do propagowania własnej historii.

Autor: Paweł Rzewuski
Źródło: Histmag.org
Licencja: CC BY-SA 3.0

O AUTORZE

Paweł Rzewuski – student filozofii i historii Uniwersytetu Warszawskiego. Zainteresowania badawcze historyczne: teoria literatury, historia Polski i Rosji w pierwszej połowie XX w., historia Rzeczpospolitej Obojga Narodów, systemy państw totalitarnych i historia filozofii Zainteresowania badawcze filozoficzne: bioetyka psychopatologi, filozofia umysłu, neurologia, tożsamość osobowa w czasie, ontologia Internetu. Wielki fan twórczości Bacha oraz wielbiciel, Kaczmarskiego i Iron Maiden.


TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

6 komentarzy

  1. poko 18.10.2012 16:00

    Przekonany jestem że zdecydowanie nie docenionym elementem tej bitwy jest
    efekt psychologiczy jaki dała szarża, kilkunascie tysięcy żołnierzy na koniach ten tentend koni, to robi kolosalne wrażenie\ wyobrażcie sobie np. 10000 motocykli jak wszyscy są w jednym miejscu i czasie i dodaja gazu np. w harleyu to robi wrażenie

  2. mops 19.10.2012 07:10

    @poko 18.10.2012 16:00
    Wszystko pięknie, tylko co to jest ten tentend? Nie znalazłem w słowniku…

  3. Machiawelli 19.10.2012 10:45

    Powinno być “tętent kopyt”
    Jest to odgłos jaki wydają końskie kopyta podczas biegu, w tym przypadku szarży ;P

  4. Hassasin 19.10.2012 11:03

    Miodki dwa 😉

  5. Dandi1981 23.08.2022 13:43

    Po pierwsze w polsce ucza sobieski ocalil Europe sam bez wojska. Po 2 to wojska austriackie przyjely na siebie najwiekszy impet zeby sobieski mogl ich zatakowac po przejsciu gor.
    Pozatym to nie byla decydujaca bitwa , dopiero nastepna wyjasnila sprawe w ktorej polska armia zostala miala naprawde klopoty i bez sojusznikow byla by rozbita.
    Oraz niewdziecznosc z strony austryjakow , wywolana przez to ze sobieski pierwszy wjechal do miasta a uwidoczniona po 2 bitwie ktora rozbila calkowicie sily muzumanskie daleko poza wiedniem.

  6. Doctor Who 27.08.2022 15:08

    Jan III Sobieski uratował chcrześciajńską Europę przed islamem. Wygląda jednak na to, że współcześnie to islam jest w stanie uratować Europę przed feminizmem …

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.