Bajka o Filipie, tyranie i łobuzach

Opublikowano: 22.06.2011 | Kategorie: Opowiadania

Liczba wyświetleń: 297

Był sobie Filip, który mieszkał w kraju rządzonym przez tyrana.

Nie podobało mu się, że tyran ściąga z niego i innych – zwłaszcza zamożniejszych – poddanych wysokie daniny, by mieć z czego zapłacić rosnącej rzeszy pachołków i skrybów oraz kupić sobie poparcie plebsu. Nie podobało mu się, że tyran zabrania swoim poddanym handlować i uprawiać rzemiosło bez swojego pozwolenia. Nie podobało mu się, że szkoły i szpitale w jego kraju należą w większości do tyrana, który zupełnie o nie nie dba, bo nie ma w tym żadnego interesu. Nie podobało mu się, że tyran dyktuje swoim poddanym, jak mają żyć.

Filipowi do tego stopnia to wszystko się nie podobało, że zdecydował się przystąpić do Zakonu Feniksa – nowo powstałej organizacji dążącej do – jak najbardziej legalnej – detronizacji tyrana i zastąpienia go oświeconym władcą, który zamiast gnębić swych poddanych broniłby ich wolności i własności. Jak również domagającej się surowego karania nawet najdrobniejszych przestępstw i skończenia z pobłażliwością wobec łobuzów nie potrafiących uszanować podstawowych zasad współżycia społecznego. To ostatnie Filipowi spodobało się najbardziej – bo miał już serdecznie dość pewnych łobuzów.

Łobuzy te też nie lubiły tyrana. Ale za co innego niż Filip. Filip podejrzewał, że chętnie zobaczyłyby na tronie pewnego rycerza, starego wroga panującego tyrana, którego Filip nie lubił, bo uważał, że jego rządy nie byłyby wcale lepsze. Co jednak najgorsze, zgromadziły się przed pałacem tyrana, wznosząc buntownicze okrzyki i domagając się jego natychmiastowej abdykacji oraz dymisji jego najważniejszych urzędników. Zapowiedziały, że nie odejdą, dopóki ich żądania nie zostaną spełnione.

Filip nie mógł ścierpieć takiej anarchii, takiego zakłócania funkcjonowania tyranii. Bo tyrania może być wprawdzie uciążliwa, ale to jeszcze nie znaczy, że jakieś łobuzy mają pyskować tyranowi. Sam mistrz Zakonu Feniksa powiedział wszak kiedyś, że nie ma nic gorszego, niż Bezsilna Władza.

Filip chciał wolności, ale marzył o takich rządach, pod którymi nikt by władzy nie pyskował. Widocznie w głębi duszy był przekonany, że nie pyskowaniem uzyskuje się wolność, a z pańskiej łaski. Powiadają jednak, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ.

Autor i źródło: Jacek Sierpiński

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
Powiadom o