Liczba wyświetleń: 891
Norwegia dopuszcza transakcje bitcoinami, ale jednocześnie uznała, że nie są one pieniędzmi. To oznacza, że transakcje przeprowadzone w bitcoinach mają zapewnioną pewną ochronę prawną, ale są traktowane jako inwestycje. A to oznacza, że właściciele bitcoinów musza płacić podatki od wzrostu ich wartości. Nie mają więc ochrony, jaka przysługuje właścicielom pieniędzy.
Osoby, które będą chciały zamienić w Norwegii bitcoiny na gotówkę, będą musiały uiścić podatek od zysków kapitałowych, który wynosi tam aż 28%. W nieco lepszej sytuacji są mieszkańcy Niemiec, gdzie podatek taki wynosi 25%. W USA jest to około 19%. Wielu ekspertów zgadza się z opinią, że bitcoiny nie są walutą. „Nie można nazwać walutą czegoś, co w ciągu jednego dnia zmienia wartość o 20-30 procent” – stwierdził Sophocles Sophecleous dyrektor cypryjskiego Argos Capital Management.
Decyzja norweskich władz może być niemiłym zaskoczeniem dla Norwegów, którzy posiadają sporo bitcoinów i dokonali ich wymiany. Część z nich będzie musiała zapłacić spore podatki. Z drugiej jednak strony potraktowanie wzrostu wartości bitcoinów jako zysku z inwestycji oznacza, że osoba, która na bitcoinach straciła, może stratę odpisać od należnego podatku dochodowego.
Nie wszyscy jednak zgadzają się z interpretacją norweskich urzędników. Profesor Paul Ehling z BI Norwegian Business School zauważa, że „walutą jest każdy środek wymiany, za który można nabyć dobra i usługi. Jeśli zatem wystarczająco duża grupa ludzi zgodzi się wymieniać swoje dobra w zamian za kamyki, to jest to wystarczające, by uznać kamyki za walutę.”
Autor: Mariusz Błoński
Na podstawie: DailyTech
Źródło: Kopalnia Wiedzy
A tak w ogóle to dlaczego bitcoiny tak szybko zmieniają swoją wartość?
Gdyby tak szybko jej nie zmieniały, nie byłyby tak dobrym narzędziem spekulacyjnym.
A tak za jakiś czas /raczej krótszy, niż dłuższy/ nastąpi „korekta” i naiwniaków się „skroi”.
Później jak na giełdzie: ludzie od bitcoina uciekną, ale rozgłosi się parę zdarzeń typu „kupił za grosze, ale o nich zapomniał, a teraz stał się bogaty”.
Po pewnym czasie znowu chytrość głupich naiwniaków weźmie górę i dostarczą kolejną porcję walut, które kolejna „korekta” przeniesie, jak w łańcuszku szczęścia”, do kieszeni organizatorów.
I hasełko: „nie wygra, kto nie gra”, a naiwnych nigdy nie brakuje.
Wspaniałe narzędzie do szybkiego zwielokrotnienia kapitału.
Na pewno przyciągnie wielu spekulantów poco męczyć się na akcjach przez pół roku dla 100-200% zysku.
Jak można 2000% w 10 dni np na dogecoinach.