100 lat ochrony praw autorskich i ostre antypiractwo

Opublikowano: 18.10.2014 | Kategorie: Prawo, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 179

Wikileaks ujawnił kolejne dokumenty dotyczące umowy TPP (Trans-Pacific Partnership), która powstaje w tajemnicy i jest porozumieniem podobnym do TTIP. W negocjacjach padają propozycje ostrych środków antypirackich i rozciągania prawa autorskiego nawet do 100 lat po śmierci twórcy, ale to nie wszystko.

Negocjacje umowy TPP nie są bardzo uważnie śledzone przez nasze media, bo umowa ta nie dotyczy Unii Europejskiej, ale krajów z regionu Azjii i Pacyfiku. Mimo to warto śledzić losy TPP, bo jest to umowa podobna do powstającej umowy TTIP i odrzuconej wcześniej umowy ACTA. Niektórzy obserwatorzy tych umów uważają nawet, że TPP i TTIP są elementem tej samej amerykańskiej inicjatywy, służącej wprowadzeniu do innych krajów takich zasad, które są korzystne zwłaszcza dla dużych międzynarodowych korporacji. Warto jeszcze dodać, że negocjatorzy umów TPP i TTIP pracują nad trzecim porozumieniem – TISA.

Negocjacje TPP są tajne, ale o porozumieniu wiadomo co nieco dzięki wyciekowi Wikileaks z roku 2013. Okazało się wówczas, że TPP może być znacznie gorszym tworem od ACTA i TTIP.

Tak się składa, że serwis Wikileaks opublikował kolejny wyciek dotyczący TPP. Jest to kolejny szkic rozdziału dotyczącego własności intelektualnej. Porusza kwestie istotne dla rynku farmaceutycznego, patentów oraz praw autorskich, włącznie ze sprawami “środowiska cyfrowego”. Dokument jest datowany na maj 2014, a więc można go uznać za dość świeży wyciek.

Najogólniej rzecz ujmując ten wyciek pokazuje, że w negocjacjach TPP nie było jakiejś znaczącej zmiany, przynajmniej jeśli chodzi o kwestie najbardziej kontrowersyjne. Przykładowo nadal rozważana jest propozycja rozszerzenia ochrony dzieł prawami autorskimi do 100 lat po śmierci twórcy! Możliwą opcją jest też wprowadzenie zapisów o karach za niekomercyjne naruszenia praw autorskich.

Wstępna analiza tekstu sugeruje, że rozważane jest także zwiększenie odpowiedzialności za naruszenia dla dostawców usług internetowych. Obecnie uważa się, że dostawca sieci nie odpowiada za naruszenia użytkowników, ale TPP może to zmienić. Wbrew pozorom może to uderzyć nie tylko w profesjonalnych operatorów. Jeśli kiedykolwiek powstanie prawo zwiększające odpowiedzialność za treści przesyłane w sieci, to każdy posiadacz Wi-Fi może być jego ofiarą.

Są też obawy, że TPP może otworzyć furtkę do monitorowania użytkowników pobierających treści z naruszeniem praw autorskich. Pisze o tym TorrentFreak, który cytuje opinie eksperta z Georgetown University Law Center.

Tak naprawdę to nie kwestie antypirackie najbardziej martwią osoby komentujące ten nowy wyciek. Australijski The Age pisał wczoraj, że TPP może spowodować wzrost cen leków. Gazeta ma też zastrzeżenia co do takich zapisów TPP, które mogą uderzyć w whistleblowerów. Rozważana jest kryminalizacja ujawniania tajemnic firm, bez żadnych wyjątków dotyczących wolności słowa lub interesu publicznego. Także dziennikarze mogą ucierpieć, jeśli wyciek okaże się “gospodarczo krzywdzący” dla jakiegoś kraju TPP.

Na pocieszenie warto dodać, że dokument ujawnia dość powolne tempo prac. Wiele zapisów zawiera wzmianki w nawiasach kwadratowych, które są ciągle do dyskusji i przy okazji ujawniają stanowiska poszczególnych państw.

Wyciek dotyczący TPP nie powinien być dla nas tylko egzotyczną ciekawostką. Po pierwsze, wskazuje on obszary, które mogą być dyskutowane także w ramach negocjacji TTIP. Poza tym należy pamiętać, że celem “porozumień wielostronnych” takich jak ACTA, TTIP czy TPP jest generalnie wypracowanie pewnego standardu w określonym gronie państw, które potem naciskają na inne państwa, aby zastosowały one podobne standardy.

Przykładowo jeśli państwa TPP wprowadzą ochronę praw autorskich przez 100 lat, natychmiast będzie to nazwane “nowym lepszym standardem ochrony dla dobra twórców”. Politycy z UE i Polski podchwycą to w mgnieniu oka i będą mówić o konieczności dostosowania się do cywilizowanego świata. Tych polityków będą wspierać organizacje z branży rozrywkowej, OZZ, itd. Można powiedzieć, że to taka polityczna ebola naszych czasów.

Autor: Marcin Maj
Źródło: Dziennik Internautów

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
MichalR
Użytkownik
MichalR

Zastanawiam się kto sądzi, że gdyby nie było ochrony praw autorskich to nagle ludzie przestaliby być kreatywni. Kiedyś takich praw nie było a ludzie byli twórczy. Nic się nie zmieniło poza tym, że dziś mamy jasno określone że nikt nie może czegoś drukować, czy produkować poza jedną firmą mającą wyłączność.

Nie mówię od razu, żeby firmy nie miały swoich tajemnic, ale niech te tajemnice opierają się na nie tyle blokowaniu możliwości powielania pomysłu, co raczej trudności w odkodowaniu sekretów stojących za pomysłem.

Najbardziej oberwałoby się wtedy zapewne rozrywce cyfrowej – filmy, seriale, gry ect. – bo bez ochrony praw intelektualnej byłby wolny dostęp. Jednak nie o to chodzi. Chodzi o to żeby ludzie wiedzący jak wyprodukować cokolwiek mieli do tego prawo. Jak to jest że można opatentować sposób otrzymywania środka chemicznego, gdzie przecież człowiek tylko pomaga w tym żeby reakcje chemiczne zachodziły – sam tego nie robi a jedynie tworzy idealne środowisko do tego.

Przykład:

Jeśli ktoś kiedyś opatentowałby np zawiasy do drzwi, to by znaczyło że przez prawie 200 lat ludzkość nie mogłaby z tych zawiasów korzystać jeśli tylko nie kupiłaby ich w tej konkretnej firmie?

a w momencie gdyby ktoś wymyślił drzwi przesówne i je opatentował, to czy gdyby patent został wykupiony przez właściciela patentu zawiasów, to przez 200 lat nikt nie posiadałby drzwi przesównych, bo byłyby strzeżone martwym patentem?