W Polsce rodzi się najmniej dzieci w historii pomiarów

Opublikowano: 13.11.2024 | Kategorie: Społeczeństwo, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 1811

Przez pierwsze trzy kwartały 2024 roku w Polsce urodziło się 192 tys. dzieci. To najmniej od zakończenia drugiej wojny światowej. Wskaźnik dzietności spadł do dramatycznie niskiego poziomu, a coraz mniej osób decyduje się na powiększenie rodziny. Wiele barier dotyczy kwestii finansowych. To m.in. trudna sytuacja mieszkaniowa, warunki na rynku pracy, np. zatrudnianie młodych dorosłych na czas określony, ale też różnice w wykształceniu kobiet i mężczyzn.

Z opracowania GUS „Sytuacja społeczno-gospodarcza kraju 1.–3. kwartał 2024 roku” wynika, że do końca września w Polsce urodziło się 192 tys. dzieci, czyli o ok. 18 tys. mniej niż przed rokiem. Szacuje się, że przeciętnie na każde 10 tys. ludności ubyło 39 osób (wobec 32 osób rok wcześniej). Przyrost naturalny pozostaje ujemny już od 10 lat. GUS – na podstawie trendów z ostatnich 30 lat – określa sytuację ludnościową w kraju jako trudną i ocenia, że w najbliższej perspektywie nie można się spodziewać znaczących zmian gwarantujących stabilny rozwój demograficzny.

„W Polsce dostrzegamy bardzo szybkie starzenie się demograficzne, czyli wzrasta nam odsetek osób starszych i spada odsetek osób w wieku produkcyjnym. To jest skutkiem tego, że mamy bardzo niską dzietność już od lat 90., a jednocześnie obecnie przechodzą nam na emeryturę osoby starsze, osoby, które urodziły się w okresie wyżu powojennego” – mówi agencji Newseria Mateusz Łakomy, demograf, autor książki „Demografia jest przyszłością”.

Współczynnik dzietności to miara określająca przeciętną liczbę dzieci, które urodziłaby kobieta w ciągu całego okresu rozrodczego. Aby zapewnić stabilny rozwój demograficzny kraju, w danym roku na każde 100 kobiet w wieku 15–49 lat powinno przypadać średnio co najmniej 210–215 urodzonych dzieci. W Polsce to 115,8, jeszcze w latach 1990. było to 199.

Mateusz Łakomy w swojej książce wskazuje na 10 głównych barier wzrostu dzietności w Polsce. „W pierwszym rzędzie trzeba zwrócić uwagę na rzecz nieoczywistą, czyli na różnicę w wykształceniu między kobietami a mężczyznami, a na poziomie szkoły średniej czy szkoły podstawowej – w wykształceniu dziewczynek i chłopców” – zauważa ekspert.

Jak podaje Mateusz Łakomy w swojej książce, w Polsce bardzo wysoki odsetek, 40 proc. osób w wieku 20–39 lat, nie jest w związku, a powstanie trwałego związku i następnie jego przejście w małżeństwo jest co do zasady warunkiem posiadania dzieci pierwszych i kolejnych. Ludzie wchodzą w związek na zasadzie podobieństwa w wielu wymiarach, szczególnie pod względem statusu społecznego, którego głównym źródłem jest wykształcenie. Tymczasem w Polsce 50 proc. kobiet i jedynie 30 proc. mężczyzn w wieku 25–34 lata ma wykształcenie wyższe, zatem istnieje znacząca nierównowaga na niekorzyść mężczyzn, należąca do najwyższych w Europie. Drugim ważnym czynnikiem sprzyjającym tworzeniu małżeństw jest posiadanie stałej pracy, a otrzymaniu jej również sprzyja wyższe wykształcenie.

Różnice w poziomie wykształcenia powodują, że absolwenci różnych poziomów edukacji w znaczącym odsetku przypadków nie są dla siebie wystarczająco atrakcyjni pod względem cech jakościowych, by stworzyć związek. „Obecna sytuacja, kiedy około połowy młodych kobiet i tylko 30 proc. mężczyzn ma wyższe wykształcenie, powoduje, że część z tych kobiet nie będzie nigdy w stanie znaleźć dla siebie odpowiedniego partnera, kandydata na męża, ojca swoich dzieci. I vice versa – mężczyźni, którzy mają wykształcenie średnie czy zawodowe, nie znajdą dla siebie matki swoich dzieci” – przekonuje demograf.

Negatywne konsekwencje dla dzietności ma też nadmierne wykorzystywanie wobec młodych dorosłych umów na czas określony. Obecnie nawet połowa dorosłych w wieku 20–24 lat pracuje na umowę na czas określony, a w grupie 25–29 lat odsetek zbliża się do 30 proc. Odsetek młodych dorosłych zatrudnionych na czas określony należy w Polsce do najwyższych w Europie, a odsetek umów na czas określony przechodzących w umowy na czas nieokreślony – do najniższych. „Umowa czasowa powoduje, że nie wiemy, kiedy ona się skończy, czy będzie przedłużona, czy dostaniemy inną pracę, czy przejdziemy na czas nieokreślony. Dziecko to zobowiązanie na lata i wiąże się z konkretnymi kosztami, więc kiedy nie mamy poczucia stabilności, odkładamy urodzenia, a często z nich rezygnujemy” – ocenia Mateusz Łakomy.

Inną barierą jest niska dostępność pracy na część etatu. Wykonuje ją 10 proc. matek dzieci w wieku 1–2 lat. Polska plasuje się tym samym pod koniec listy krajów europejskich. „Aby zdecydować się na pierwsze dziecko, potrzebna jest praca na cały etat, m.in. dlatego że ona powoduje wyższe wynagrodzenie, a od tego wynagrodzenia liczony jest zasiłek macierzyński. Z kolei praca na część etatu sprzyja dzieciom drugim, trzecim, czwartym, bo umożliwia łączenie opieki z pracą zawodową, czyli bycia obecnym we wszystkich tych światach” – tłumaczy Mateusz Łakomy.

Na decyzję o dziecku wpływa również wysokość zarobków, chociaż – jak podkreśla ekspert – niekoniecznie w przypadku pierwszego potomka. Tutaj dużo istotniejsze są stabilność i przewidywalność dochodów. „W przypadku dziecka drugiego pewna wysokość dochodów zaczyna nabierać znaczenia, a w szczególności to zaczyna być istotne dla rodzin, które chciałyby się stać wielodzietnymi” – zaznacza demograf.

Warunkiem decyzji o pierwszym dziecku może być także posiadanie mieszkania. W przypadku chęci powiększenia rodziny o drugie dziecko rośnie znaczenie powierzchni mieszkania, a jeśli w obecnym lokum jest ona zbyt mała, to jest to wskazywane jako istotna bariera. Jak podkreśla ekspert, aby posiadać troje lub większą liczbę dzieci – co jest ideałem co czwartego Polaka w wieku 18–40 lat – najlepiej mieszkać nie w mieszkaniu w bloku, ale w domu.

Wśród barier wzrostu dzietności ekspert wymienia także takie niezwiązane z sytuacją finansową. To m.in. społeczne, czyli niedostatek głębokich relacji w rodzinach, nadmierne użytkowanie internetu i smartfona, sekularyzacja oraz przyczyny medyczne, czyli niepłodność, cesarskie cięcia bez wskazań medycznych i endometrioza.

Zdaniem eksperta różnorodność tych barier powoduje, że trudno skoordynować walkę z nimi na szczeblu państwowym. Poszczególne kwestie należą bowiem do kompetencji różnych resortów. Jednak w obliczu postępujących zmian zajęcie się tematem jest pilną koniecznością. „Wyrównywanie poziomu edukacyjnego i wyników edukacyjnych przyniosłoby w perspektywie czasu większą dzietność, także zwiększenie liczby miejsc na studiach preferowanych przez mężczyzn” – wskazuje Mateusz Łakomy. „To także kwestie związane z rynkiem pracy, upowszechnienie umów na czas nieokreślony, żeby jak najwięcej młodych dorosłych miało poczucie stabilności zatrudnienia. Do tego wymagany jest dialog, pewne zrozumienie strony społecznej, strony biznesowej, administracji publicznej. W krajach Europy Zachodniej to działa i tam są rozwiązania, którymi można się zainspirować”.

Według raportu „Bariery zamierzeń prokreacyjnych”, opublikowanego w 2023 roku przez Centrum Badania Opinii Społecznej, 8 proc. Polaków w wieku 18–40 lat nie chce mieć dzieci. Blisko połowa badanej grupy chciałaby mieć dwoje dzieci, 18 proc. – troje, a kolejne 5 proc. – czworo i więcej. Co dziewiąta osoba zadeklarowała, że chce tylko jedno dziecko. Wśród badanych w wieku 18–40 lat ponad połowa nie ma dzieci (57 proc.), zbliżone grupy ankietowanych mają jedno (17 proc.) lub dwoje dzieci (19 proc.), a troje, lub więcej ma relatywnie niewielu (6 proc.).

Źródło: Newseria.pl

image_pdfimage_print

TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

15 komentarzy

  1. las 13.11.2024 15:50

    Z tego co widze to kobiety „wyzwoliły” się spod opresyjnego patriarchatu poprzez rozwinieta cywilizacje/automatyzacje/panstwo i rozmnażać się nie będą (no może z czadami z aplikacji to by jeszcze ale ci znów na ojców się nie nadaja a i tak traktują je jednorazowo). Uzaleznily sie od latwej dopaminy z atencji. Szach mat i cyk za kilka pokoleń znowu ciężkie czasy gdzie kobiety zaczną potrzebować samca do więcej niż przyjemności to znowu się demografia odbije. Obecnie nie ma takiej potrzeby, brak jest motywacji więc nie ma też i dzieci ktore kobiety traktuja jako obciazenie (czym faktycznie w jakims stopniu sa i jesli moga rekompensowac braki emocjonalne w inny mniej kosztowny dla nich sposob to tak wlasnie optymalizuja). Tak już ten świat urządzony i załamania się zachodniej cywilizacji nie da się uniknąć wg mnie.

  2. Tedy 13.11.2024 21:14

    Mam wyższe wykształcenie i stałą pracę, ale zdobyć kobietę we współczesnym świecie to wyzwanie. Coś z nimi jest nie tak…

  3. emigrant001 13.11.2024 21:48

    @las niestety masz rację
    @Rozbi błądzisz synu, błądzisz:)
    @Tedy podawaj się jako Chad:) to się zdziwisz jakie masz powodzenie:) choćby tylko fejsbukowe:)

  4. Katarzyna TG 13.11.2024 21:51

    > @Rozbi błądzisz synu, błądzisz:)

    Wszyscy błądzicie ale Rozbi akurat najmniej:) No ale cóż, błądzić jest rzeczą ludzką.

  5. las 13.11.2024 22:50

    Rozbi to kobieta i dala odpowiednio glos (żaden syn, aktualnie na karuzeli z mysla ze cos jest nie tak dlatego tyle sie wyprodukowala). Co ciekawe TG od razu ja poparła. Niesamowite potwierdzenie moich badań (kobiecy hive mind). Dlatego znikąd nie ma ratunku (z reszta kto to i po co ma to ratować?). Kobiety to dziewczynki z zapałkami. Tyle że w składzie fajerwerków. Ewa wąż i te sprawy…

  6. niecowiedzacy 14.11.2024 01:25

    Śmieszą mnie niektóre poglądy prezentowane w komentarzach i artykule, chcecie wszystko zaszufladkować i zadekretować. Uważam iż za tą sytuację ponosi winę Solidarność od 35 lat starająca się Polakom zaindoktrynować jakąś paranoję nigdzie nie sprawdzoną. Na razie nie mam czasu coś wysmalić przepraszam.

  7. kufel10 14.11.2024 02:19

    Ów samozwańczy „ekspert” zapomniał, że wszystkiemu jest winny powszechny dostęp do internetu. Tylko i aż tyle. Ta kwestia chyba nie wymaga wyjaśnień.

    A wy tu obecni ile macie dzieci? Jeśli któryś z panów odpowie, że np trójkę, to pytanie – czy był ojcem czy tylko dawcą nasienia? Brał czynny udział w wychowaniu, czy tylko nocował w pobliżu? Kiedyś baby były zahukane, pozamykane w domach, dawca hulał z kolegami, dziś niestety okno na świat zostało bezpowrotnie otwarte i wychowanie wymaga zaangażowania obojga.

    ROZBI ma tu rację, wyczekujmy takiego punktu przełomowego, wówczas miękkie faje i gwiazdy mediów społecznościowych staną przed widmem głodu i niedostatku, tymczasem obserwujmy postępująca degenerację.

    Temat jest o tyle interesujący, że mam i będę miał przyjemność podjęcia pracy ze źródłem problemu, w czynie spolecznym, jak za wspomnianej solidarności. Prawdziwa wolność, to wolność wyboru.

  8. Wolfman 14.11.2024 02:43

    O tych kilku mln młodych ogierów w wieku produkcyjnym to jakoś zapomnieliście? Większość wyjeżdżających to faceci

  9. agama 14.11.2024 08:57

    a po co mają się rodzić kolejni niewolnicy dla banderowskich nierobów i na mięso armatnie rządów

  10. Doctor Who 14.11.2024 09:51

    Jeśli naprawdę przyczyną małej dzietności są w przeważającej częsci kobiety, to taki sposób postępowania świadczy o tym, że same wiedzą jak bardzo jest on destrukcyjny dla społeczności. Nie mają zamiaru przekazać tego następnym pokoleniom. Szacunek za szczerość wobec własnego egoizmu. Potępienie za destrukcję społeczeństwa.

  11. las 14.11.2024 19:00

    @Rozbi – uważam że kobiety się nie zmieniły, właśnie teraz wychodzi z nich prawdziwa natura utrwalona przez dziesiątki tysięcy lat. To ostatnie lata uciesnily ich naturę i jako efekt uboczny zaowocowało to rozwojem cywilizacji (koperacja samców, możliwość rozrodu dla każdego co owocowało akumulacja dóbr oraz różnorodnością i zwiększeniem inteligencji w populacji a nie tylko sprytu siły i podlosci co nie wplywa dobrze na spoleczenstwa a zapewnia skuces jednostce). Do tego jak już napisałem mają umysl zbiorowy i nie akceptują krytyki wszystkie jak jedna. Długo by o tym pisać bo zgłębiłem temat i to nie żadna banka informacyjna ale fakty. Nie badam mężczyzn – też pewnie sporo można w tym temacie napisac ale to mnie nie interesuje.

  12. niecowiedzacy 15.11.2024 01:18

    Tedy „Mam wyższe wykształcenie i stałą pracę, ale zdobyć kobietę we współczesnym świecie to wyzwanie. Coś z nimi jest nie tak”
    Tedy czy próbowałeś kiedykolwiek poobserwować kobietę która Ci się podoba? Jeśli Wasz wzrok spotka się, to czy Ona choć na maleńką chwilkę, zmierzy Cię wzrokiem? Jeśli odniesiesz wrażenie iż patrzy na Ciebie i nie widzi Ciebie to daj sobie spokój, bo nic z tego nie będzie. Chyba że masz o Sobie mniemanie zdobywca, ale od razu Cię zgaszę bo gdybyś był autentycznym samcem alfa zdobywcą to byś jak to piszesz zdobywał i nie pisał iż coś z nimi jest nie tak. Jeśli jednak Wasz wzrok spotka się i Ona choć na maleńką chwilkę zatrzyma wzrok na Tobie ukłoń się Jej, i jeśli jest blisko powiedz Jej dzień dobry, dobrywieczór, a jeśli jest w oddaleniu wystarczy sam ukłon. Staraj się to powtarzać ( ale nie po iloś kroć ) jeśli Ją widzisz w czasie dnia czy wieczoru, ale nie za długo bo czas ucieka i uzna Cię za nudziarza lub starego kawalera. Pewnego razu postaraj się znaleźć dość blisko niej i powiedz Jej dzień dobry nazywam się Tedy Malinowski ( musisz obowiązkowo podać prawdziwe imię i nazwisko ) i bardzo chętnie Chciałbym Panią bliżej poznać, a Pani jak się nazywa. Jeśli się odezwie to postaraj się kontynuować konwersację a dalej już radź sobie Sam. Ewentualnie powtórz zabieg kilka razy. Powodzenia.

  13. niecowiedzacy 16.11.2024 00:23

    Tedy A dopuszczasz do siebie myśl iż to z Tobą jest coś nie tak bo chcesz zdobywać kobietę jak jakąś średniowieczną twierdzę. Bowiem nie odniosłeś się do mojej skromnej porady.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.