Liczba wyświetleń: 1345
Polskie szkoły wypowiadają walkę otyłości wśród uczniów. Nadwaga młodych Polaków to coraz poważniejszy problem, dlatego szkoły próbują z nią walczyć. Pomóc ma program „Szkoła/Przedszkole Przyjazne Żywieniu i Aktywności Fizycznej”. W ramach akcji będzie promowane zdrowe żywienie nie tylko w domu, ale także w szkole.
Dane są niepokojące. Otyłych dzieci w Polsce przybywa z roku na rok. Lekarze biją na alarm i radzą jak najszybciej zacząć walkę z tym zjawiskiem.
„Nasz instytut przygotował program „Szkoła Przyjazna Żywieniu i Aktywności Fizycznej”. Będziemy namawiać i motywować szkoły do podjęcia skutecznych działań na rzecz poprawy żywienia i promowania aktywności fizycznej. Ideą, która nam przyświeca jest stworzenie społeczności, w której nauczyciele, rodzice i uczniowie podejmują wspólne działania, poprawiające sposób żywienia i zachęcające do aktywności fizycznej” – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle dr Katarzyna Wolnicka z Instytutu Żywienia i Żywności.
Ważną rolę ogrywa szkoła, która jest głównym miejscem edukacji najmłodszych. I to tam dzieci muszą uczyć się nowych wzorców.
„Szkoła może zachęcać dzieci do działania poprzez organizowanie wspólnych drugich śniadań, motywowanie do aktywności fizycznej na lekcjach W-F-u czy urządzania zajęć pozaszkolnych oraz zmianę asortymentu sklepików szkolnych” – wymienia Wolnicka.
Do programu przyłącza się coraz więcej szkół.
„Szkoła musi zapewnić rodzicom niezbędne informacje na temat zdrowego żywienia. Aby tego dokonać placówka musi posiadać jak największą wiedzę z tego zakresu. Żeby taka sytuacja miała miejsce, nie wystarczą uświadomieni nauczyciele. Konieczne jest nawiązanie współpracy z odpowiednimi instytucjami” – uważa Danuta Kozakiewicz, dyrektor SP 103 w Warszawie.
Kozakiewicz dodaje, że trzeba zmienić podejście rodziców i opiekunów do zdrowia dzieci:
„Od najmłodszych lat rodzic musi uczyć swoje pociechy, że aktywność fizyczna jest niezwykle ważna i potrzebna. Musi zmienić się sposób rozumowania opiekunów, którzy zabraniają dzieciom ruchu pod groźbą choroby. Wręcz powinno zachęcać się do aktywności dzieci, gdyż na tym polega radość z ruchu. Równie ważna wydaje się rola szkoły, która przejmuje od rodziców kształtowanie postaw najmłodszych. I tutaj potrzebny jest nauczyciel, potrafiący odpowiednio zaangażować dzieci. Nie może być to pedagog rzucający piłkę dzieciom i nie dbający o dalszy przebieg ćwiczeń” – ocenia Kozakiewicz.
Projekt wspiera m.in. słynny kucharz Pascal Brodnicki.
Źródło: Newseria
Problemem nie jest śmieciowe jedzenie tylko brak ruchu. W szkołach jest chyba Wychowanie fizyczne. Dla dzieci migających od tych zajęć powinny być zajęcia w-f dla dzieci specjalnych.
według mnie w Polskiej szkole brakuje lekcji wychowania fizycznego. Wychowanie fizyczne powinno zostać rozdzielone na 2 albo nawet 3 różne przedmioty: sport zespołowy (głównie piłka nożna i siatkówka, ale w nielicznych szkołach też inne), sport indywidualny (pływanie, bieganie, łucznictwo i inne sporty nastawione na poprawianie swoich osiągnięć gdzie wynik reszty jest co najwyżej punktem odniesienia) i gimnastyka (mająca na celu po prostu sprawić żeby dzieci nie były kalekami). W ten sposób zaktywizowany zostałby każdy niezależnie od upodobań sportowych. Teraz WF jest przeznaczony niemal wyłącznie dla osób lubiących rywalizację. Introwertycy często mają więc pod górkę mimo że również chcą uprawiać aktywnie sporty.
70% to wina śmieciowego jedzenia, a reszta to brak ruchu.
69% to śmieciowe jedzenie
Wow!
Wszyscy moi przedmówcy się bardzo mylą.
Brak ruchu przyczyną tycia? Wiec ile śmieci, kalorii ma bezruch??
Oczywiście że aktywność fizyczna jest bardzo istotna, ale kluczem jest spożywcza produkcja przemysłowa.
Człowiek jest elementem natury a nie produkcji przemysłowej.
Człowiek potrzebuje NATURALNYCH elementów do swojego życia anie wielokrotnie przetworzonych i zamnipólowanych związków chemicznych.
Dzieciaki są ofiarami systematycznej skoordynowanej masowej manipulacji stosowanej przez korporacje, które gonią za zyskiem i maksymalnym uzalerznieniem swojego klienta (ofiary).
Codziennie widzę na siłowni zapoconych grubasów walczących z otyłością przez LATA! To się kończy kontuzjami i zawałami.
Jeżeli masz dziurę w łudce i wylewasz kubkiem wodę bez wcześniejszego zatkania tej dziury…jesteś debilnym, grubasem na bierzni w siłowni!
Sorry za grame
Pamiętam jak w podstawówce i szkole średniej mieliśmy po 3 godziny w-f w tygodniu. Nie było symulki a obibok miał najzwyczajniej „pałę” z tego przedmiotu i traktowano go na tym samym poziomie jak resztę.
Aktualnej młodzieży jest mi najzwyczajniej żal. Dziwię się rodzicom, że bez sprzeciwu przyjmują kolejne zmiany w szkolnictwie i tym samym pozwalają na marginalizowanie istotnych przedmiotów.
Niewielu jest otyłych z mojego rocznika (78), których znam. Chyba, że ktoś miał to już w genach.
a inna sprawa, że takiego syfu w spożywce wtedy nie było. Najzwyklejsze śniadanie lub obiad na stołówce lub normalny obiad w domu.
Już widzę jak to uczy się dzieci zdrowego odżywiania – produkty mączne i nabiał – good, mięso i tłuszcze zwierzęce – bee. Inaczej mówiąc propagowanie piramidki żywienia wg. WHO, piramidki tworzącej chorych dla przemysłu farmaceutycznego.
Co do nabiału – mam oczywiście na myśli te wszystkie pasteryzowane (nie mówiąc już o UHT) i homogenizowane wyroby.
a co to takie te zwierzęce myślisz zdrowe
wegetarianie rzadziej chorują
zapominasz że są jeszcze surowe owoce i warzywa i tłuszcze roślinne lekkie i odżywcze? 🙂
To że ktoś rzadziej choruje nie znaczy, że jest zdrowy – system odpornościowy może być tak słaby, że nie może sobie pozwolić na działanie, czyt. choroby infekcyjne są prozdrowotne, bo pozwalają na pozbycie się przez organizm toksyn, słabych komórek (wirusy do tego się świetnie nadają, a szczególnie grypy).
O warzywach i owocach nie zapomniałem, po prostu nie uznałem za koniecznie pisanie o nich. Tłuszcze zwierzęce też są dobre, szczególnie do obróbki termicznej, choć do surówki raczej ich nie użyję ; )
„a co to takie te zwierzęce myślisz zdrowe”
Idąc tym tokiem można uznać, że wszystko jest skażone i nie należy nic jeść.
No to może na dobry początek, stołówki szkolne przestaną przyprawiać jedzenie glutaminianami i octem spirytusowym ?