Liczba wyświetleń: 424
Dobro i zło. Czym są? Czy naprawdę istnieją? Postaram się odpowiedzieć na te pytania sam sobie, zachęcając do lektury także innych. Na początek zdefiniujmy dobro i zło, oba zagadnienia są związane z etyką. Nie da się ich zdefiniować! Dlaczego? Prosty przykład: Czy chodzenie do kościoła jest dobre? To pytanie jest tak subiektywne jak każde inne odnoszące się do tych dwóch pojęć. Wszystko ma swoje plusy i minusy, w zalezności do jakiej osoby się odnoszą.
W takich momentach zazwyczaj zaczyna się bunt na pewnym poziomie świadomości który mówi “Są rzeczy złe dla wszystkich, wojny, zabójstwa, kradzieże itp.” Przy czytaniu tego tekstu należy przerwać tą barierę, zależy mi na tym, aby odbiorcy myśleli, a nie odrzucali wszystko lub przyjmowali bez namysłu. Skąd biora się te opory? Z wychowania. Cokolwiek robimy jest kopią tego co gdzieś usłyszeliśmy lub przeczytaliśmy, ludzki umysł zbiera te informacje, analizuje i wybiera dla nas te najlepsze (nawet nas nie pyta gbur). Czytając to zapewne dotykasz się po twarzy, uderzasz palcami o blat lub przechylasz w pewien dogodny dla ciebie sposób. Masz jakiś odruch typowy dla ciebie, to jest pewne, zastanów się skąd się biorą takie zachowania? Wiem, teraz odzywa się ta natura naszej świadomości, która mówi: “sam się określam, kreuję wedle własnej woli”. Nic bardziej mylnego. To podpatrzone przez lata obserwacji zachowania innych. Gdybyśmy byli wychowywani przez zwierzęta możliwe, że nawet nie mówilibyśmy. jesteśmy lustrzanymi odbiciami naszych ojców, matek, zanjomych itp. To oni ukształtowali w nas poczucie dobra i zła, swoistego kodeksu, który pomógł naszej cywilizacji dotrwać aż do tego momentu.
Zło, dla wiekszości ludzi jest czynieniem komuś krzywdy, ale wyrywając się poza te ramy myślowe takie stwierdzenie ma sens tylko dla ateistów i libertynów (jedno nie wyklucza drugiego). Człowiek wierzący nie powinien bać się śmierci czy cierpienia. Życie wieczne powinno znajdować się w centrum zainteresowania, a tak przyziemne sprawy powinny odejść w zapomnienie. W katolickim niebie ludzie cierpiący będą mieli wręcz lepiej dzięki temu, więc powinni się cieszyć tym bardziej. Przejdźmy wreszcie do ateistów, dla nich po śmierci nie ma absolutnie nic. Pustka. Liczy się gatunek, ewolucja i tym podobne, więc czy pojedynczy przypadek śmierci jest czymś złym? Po prostu, jeden człowiek przeżyje 20 lat mniej, a populacja będzie szła naprzód. W obecnych czasach przeludnienia, to nawet lepiej, mniej trzeba zużyć pożywienia. Wyobraźmy sobie teraz taką sytuację, nikt nie czyni źle według standardowych zasad moralnych naszej kultury. Zaskakujące, ale dobro przestaje istnieć! Jak teraz wyróżniamy dobro? Podzielenie się posiłkiem, pomoc materialna i psychiczna, ale świat bez zła to świat bez problemów, czysta utopia. Załóżmy teraz że kogoś przygniotło drzewo, druga osoba mu pomaga, można by stwierdzić, że czyni dobrze, ale jak skoro zło nie istnieje więc nie ma prawa odejść obojętnie?
Nie ma dobra bez zła, a zło nie istnieje jak napisałem w pierwszej części, coś nie gra? Dobro też nie istnieje, jest tylko zasłoną dla egocentryzmu ludzkiego. Co czujemy gdy pomagamy innym? Przypomnij sobie co czułeś gdy ostatni raz komuś pomogłeś. Przyjemność. Tak to właśnie się kręci, kiedyś przyjemność była powodowana uzyskiwaniem jakichś korzyści dla siebie. Teraz w toku ewolucji, wykształciło się poczucie społeczeństwa, w którym ludzie pomagają sobie nawzajem co jest bardziej efektywne(więcej jednostek ma szanse na przeżycie i przekazanie genów). Gdzieś w głowie rodzi się kolejny sprzeciw “Przecież jestem dobry dla ludzi, których kocham.” Przywołam tu pewien przykład. Wyobraż sobie, że jesteś na pogrzebie bliskiej ci osoby, dlaczego jest ci smutno? Dlatego, że ta osoba nie będzie już mogła cieszyć się życiem, czy dlatego że utraciłaś ją na zawsze, nigdy już nie będziesz mógł z nią porozmawiać? To egoistyczne, tak, ale taki już jest gatunek ludzki.
Nie ma dobra bez zła. Nie ma zła bez dobra. Dobro i zło nie istnieją. Na tym zakończę ten tekst.
Copyleft. Wszelkie prawa odwrócone.