Liczba wyświetleń: 2314
Na koniec ubiegłego roku było aż 310 tys. osób pobierających emerytury, niższe od ustawowej emerytury minimalnej, wynoszącej pod rządami PiS zaledwie 1068 zł miesięcznie. Za taką kwotę trudno wyżyć i opłacić mieszkanie, gaz i światło, ale co gorsza, te 310 tys osób otrzymywało nie 1068 zł miesięcznie, lecz zazwyczaj dużo, dużo mniej, czasami zwykłe grosze. I to w sensie dosłownym, bo najniższe emerytury wypłacane w Polsce wynoszą 2 grosze miesięcznie.
Ta nędza emerytalna nie jest jednak wyłączną winą Prawa i Sprawiedliwości. Głodowe emerytury to efekt jednej z tzw. czterech wielkich reform rządu Jerzego Buzka, które spowodowały w Polsce długi okres chaosu i stagnacji gospodarczej.
Reforma emerytalna została wprowadzona przez rząd Jerzego Buzka z jasno określonym celem, którego jednak nie ujawniano, chcąc uniknąć protestów społecznych. Miała ona zmniejszyć emerytury Polaków i w ten sposób, wpędzając ich w nędzę, osiągnąć oszczędności budżetowe.
Plan premiera Buzka i jego gabinetu powiódł się częściowo. Wprawdzie nieudolny prawicowy rząd nie zdołał zbilansować budżetu (dziura Bauca), ale wpędzenie emerytów w biedę udało się znakomicie. Tak jak przewidywali eksperci (a część z nich miała nadzieję, że tak się stanie), ludzie przechodzący na emeryturę w ramach nowego systemu zaczęli otrzymywać głodowe świadczenia.
Dziś systematycznie rośnie liczba osób otrzymujących emerytury niższe od 1068 zł miesięcznie – bo także prawicowy rząd PiS idzie śladami Jerzego Buzka i bynajmniej nie zamierza wydobyć z nędzy tej najuboższej części polskiego społeczeństwa. Przybywa więc w naszym kraju ludzi wegetujących poniżej granicy skrajnego ubóstwa.
Autorstwo: AL
Źródło: Trybuna.info