Liczba wyświetleń: 1812
Przedwczoraj w przestrzeni medialnej pojawiły się doniesienia o rzekomym ścięciu głów żydowskim dzieciom przez bojowników Hamasu. Nad ich losem rozpaczał nawet amerykański prezydent Joe Biden. Tymczasem, jak twierdzi amerykańska stacja CNN, żaden przedstawiciel rządu Izraela nie chce oficjalnie potwierdzić tych informacji.
We wtorek izraelscy żołnierze zaprowadzili zagranicznych dziennikarzy do kibucu Kfar Aza, pokazując im rzekome ofiary sobotniego ataku Palestyńczyków na ten obiekt. Reporter brytyjskiej telewizji Sky News relacjonował, że pokazano mu między innymi boisko do koszykówki, na którym znajdowały się czarne worki. Izraelskie media zaczęły z kolei kolportować informację uzyskaną od jednego z żołnierzy. Miał on twierdzić, że w trakcie operacji „Powódź Al-Aksa”, Hamas obciął głowy dzieciom i stosował metody znane z działań samozwańczego Państwa islamskiego.
Amerykańska stacja CNN starała się potwierdzić wspomniane doniesienia u źródeł w rządzie Izraela. Okazało się jednak, że żaden z urzędników nie chciał tego zrobić, chociaż wcześniej informację o dekapitacji dzieci przez Hamas rozpowszechniała także kancelaria premiera Benjamina Netanjahu. Na fałszywą informację nabrał się nawet prezydent Stanów Zjednoczonych. Biden podczas środowego spotkania z przedstawicielami społeczności żydowskiej w USA stwierdził, że nigdy nie przypuszczał, iż zobaczy zdjęcia dzieci z obciętymi głowami. Później Biały Dom zaprzeczył, aby Biden i jego administracja była w posiadaniu podobnych fotografii.
Według chorwackiego prezydenta Zorana Milanovicia, Izrael ma prawo do samoobrony przed atakami ze strony palestyńskiego Hamasu. Bombardowania cywilnych obiektów w Strefie Gazy są jednak nie do przyjęcia, dlatego „w Chorwacji nie ma miejsca na izraelskie flagi”. W ten sposób Milanović skomentował decyzję o jej wywieszeniu przez resort dyplomacji. Milanović powiedział mediom, że Izrael stracił całą jego sympatię „w ciągu 15 minut”, bo „prawo do obrony nie obejmuje prawa do zemsty i zabijania ludności cywilnej”. Z powodu izraelskich nalotów na Strefę Gazy, pochłaniających coraz więcej ofiar i niszczących także infrastrukturę medyczną, chorwacki prezydent nazwał „idiotyczną” decyzję Ministerstwa Spraw Zagranicznych o wywieszeniu na jego budynku flagi państwa syjonistycznego. Jednocześnie Milanović zauważył, że w Chorwacji nie ma miejsca dla flagi Izraela, ale jedynie na sztandary ściśle uregulowane w prawie. Zapowiedział przy tej okazji obniżenie w swoim biurze rangi flag Unii Europejskiej i Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Tymczasem amerykański sekretarz stanu Antoni Blinken przybył do Izraela, zapowiadając jeszcze większe wsparcie Stanów Zjednoczonych dla syjonistycznej armii walczącej z palestyńskim Hamasem. W swoim wystąpieniu dodał, że „nie przybył do Izraela jedynie jako amerykański sekretarz stanu, ale jako Żyd”. Właściwie od początku operacji „Powódź Al-Aksa” Amerykanie potępiają działania palestyńskiego Hamasu i wspierają Izrael. Wpierw Waszyngton skierował w rejon Izraela swoje lotniskowce, a wczoraj zapowiedział wysłanie Tel Awiwowi amunicji do systemu obrony powietrznej „Żelazna Kopuła”.
Wczoraj do państwa syjonistycznego przybył natomiast wspomniany amerykański sekretarz stanu. Blinken, jak sam zresztą twierdzi, w pierwszej kolejności przyjechał do Izraela „jako Żyd”. Jego wizyta ma być przede wszystkim wyrazem wsparcia Ameryki dla Izraela, który „nigdy nie będzie bronić się sam”. Obecnie USA skupiają się zaś na pomocy Izraelowi w uwolnieniu jeńców wziętych w weekend do niewoli przez bojowników Hamasu. W opinii Blinkena ugrupowanie nie reprezentuje „narodu palestyńskiego, ani jego uzasadnionych inspiracji do życia w wolności i bezpieczeństwie”. Jednocześnie amerykański sekretarz stanu zasugerował konieczność zawarcia porozumienia pokojowego, kończącego konflikt izraelsko-palestyński.
Na podstawie: CNN.com, SkyNews.com, TimesOfIsrael.com, CNN.com, AlJazeera.com, Index.hr
Źródło: Autonom.pl [1] [2] [3]
Kompilacja 3 wiadomości: WolneMedia.net