Liczba wyświetleń: 937
Dieta ma nieco biblijną nazwę “Alleluja”, a to dlatego, że opracował ją i propaguje pastor, którego matka, pod czułą opieką onkologów, zmarła w męczarniach na raka jelita grubego. On sam, wkrótce po 40-ce usłyszał taką samą diagnozę, więc wiedział, że “naukowe” leczenie może go zaprowadzić jedynie na cmentarz.
Zapewniam jednak wszystkich ateistów, agnostyków i innowierców, że mimo swojej nazwy ta dieta pomoże również im, ponieważ polega ona na radykalnym oczyszczeniu i utrzymywaniu w czystości swojego organizmu oraz na dostarczaniu mu żywych enzymów, witamin i soli mineralnych.
Chorujemy od nadmiaru chemii w środowisku (skażona, chlorowana i fluoryzowana woda, toksyczne kosmetyki i środki higieny osobistej, zanieczyszczone powietrze, pozostające w roślinach nawozy sztuczne i środki ochrony roślin, barwniki, konserwanty, dodatki smakowe i zapachowe dodawane do żywności, przeróżne polepszacze dodawane do chleba, wyrobów mleczarskich i wszelkiej gotowej żywności itp.), więc jeśli jesteś prawdziwym racjonalistą i posiadasz zdolność logicznego myślenia powinieneś sam rozumieć, że dodawanie organizmowi jeszcze więcej chemii nieorganicznej z leków nie może leczyć, lecz musi zabijać. Takiej ilości obcej chemii nie wytrzyma ani wątroba ani nerki. Każdy mechanik samochodowy wie, co się dzieje, gdy zapcha się filtr paliwa – samochód wtedy nie pojedzie. Nasz organizm również “nie pojedzie”, gdy z powodu zapchania jego filtrów skażeniu ulegnie krew. Skażona krew zatruwa całe ciało, a co najgorsze również mózg. Skażony mózg nie może logicznie myśleć i z tego powodu rosną w siłę tabuny pseudo-racjonalistów, wygadujących głupoty, które nazywają nauką.
Nie będę streszczać tego wykładu, koniecznie zobaczcie to sami. Ja powiem tylko, że ta dieta została opracowana i praktycznie sprawdzona w Kalifornii, gdzie przez cały rok panuje ciepły klimat. W naszym klimacie musimy pamiętać o konieczności rozgrzewania organizmu w zimnej porze roku. Autorka wykładu powiedziała w wywiadzie, że mimo jadania w zimie gotowanych i gorących potraw zachowała pełne zdrowie. Stało się tak dlatego, że przez cały czas piła duże ilości świeżych, wytłaczanych na zimno soków, napoju z zielonego jęczmienia i jadała surówki ze świeżych warzyw.
Najlepiej jest jadać owoce i warzywa pochodzące z upraw ekologicznych, ale jeśli kogoś na to nie stać nie powinien się załamywać. Nawet te uprawiane na nawozach sztucznych są mniej skażone, niż… ekologiczne mięso. Okazało się, że mięso zawiera 800 razy więcej toksyn (wprost nie do wiary, ale tak jest!), niż jakiekolwiek warzywa czy owoce. Oszczędni powinni się dowiedzieć, które owoce i warzywa kumulują najwięcej toksyn i przynajmniej te kupować w sklepach eko.
Autor: Maria Sobolewska
Źródło: Jestem za, a nawet przeciw
„Prosty, tani i smaczny sposób na śmiertelne choroby” – najlepiej dobrze przyprawić i zjeść delikwenta. I pożywnie i rozwiązuje kłopoty. W naszych warunkach finansowania służby zdrowia – nieocenione.
🙂
Najgorsze jest to, że lubię mięso, a przez tych s*********w muszę się zastanawiać, czy by z niego nie zrezygnować. Rozwiązaniem może być zabawa w myśliwego, ale z tego co wiem to dość kosztowne :/
To brzmi jak terapia Gersona.
Trzeba żyć jak „Prawdziwi Ludzie”
Całkowicie się nie zgadzam z tym, że jedzenie warzyw i owoców jest zdrowe. Sam stosuję dietę Bee Wilder i moje zdrowie znacznie się poprawiło. Dieta polega na NIE JEDZENIU WARZYW I OWOCÓW, a jedzeniu tylko mięsa i tłuszczów. Każdy niech na sobie wypróbuje, a nie wierzy w propagandę wegetariańską.
@davidoski
W takim razie nie zrozumiałeś treści artykułu. Nie chodziło o odwiedzenie od jakiegokolwiek rodzaju jedzenia, tylko od tego, które jest toksyczne.
Niezależnie co jesz, jeśli pozwala organizmowi się wydalić w całości w szybkim tempie i nie zagraża toksynami, jest zdrowe 😉
Niestety to bardzo spore wymagania jak na to g…o które aktualnie mamy w sklepach.
Polecam ryneczki i prywatne miejsca zaopatrzenia 😉
Polecam również ksiażkę 'Toksemia’ Tildena.
„Czy ktoś widział zwierzę gotujące sobie pokarm?”
Owszem. Gatunek ten zwie się chyba homo sapiens, czy jakoś tak 😉
@davidoski
Szczerze współczuję Twojej wątrobie. Amen.
Jak wierzący dietę wymyśli i działa to dobrze. Jak by w mediach tą samą podali, trująca by była. Albo ja kminie albo jestem psychol. Zastanówcie się ludzie!!!
Myślę, że wiele osób czytając twoje wpisy już dawno się zastanowiła. D
Ostatnie informacje o pogorszeniu jakości polskich kiełbas mogą zmusić wielu ludzi do jedzenia jarskiego. Ja sam w tym roku musiałem wyrzucić zaraz po zakupie cztery razy kiełbasę, ze względu na silny ból żołądka i wątroby. Być może składniki tej kiełbasy nadawałyby się do zjedzenia przez psa, ale nie przez człowieka.
Co do sposobów leczenia raka http://www.lekarstwonaraka.com.pl/Terapia.htm
Głupoty.
Wszystko trzeba robić z umiarem. Jeść też.
Żrę mięso (tylko nie kurczaki) i żyję. A mój mózg ma się dobrze.
Więc przestańcie pisać głupoty.
A na coś trzeba umrzeć.
Dziś w menu:
– medialne nerwy w sosie własnym
– klops magnetyczny z fekaliowymi ziemniaczkami i surówką ze śmierdzącej rzodkiewki i cuchnącej kapusty.
Na deser:
– sms-ki „rozgrzewające” elektromagnetycznie.
Po posiłku maseczka z promieni ekranowych i wiatru elektromagnetycznego.
:]
Wszystko na plus zjonizowane aby być bardziej z prądem mody elektryzującej przedwczesnego wysyłania na tamten (duchowy) świat :[