Liczba wyświetleń: 2506
Nicolas Maduro, kontrowersyjny prezydent Wenezueli, po raz kolejny zaskoczył świat, ogłaszając, że w 2024 roku Boże Narodzenie w jego kraju rozpoczęło się już 1 października. Ta bezprecedensowa decyzja wywołała burzę nie tylko w Wenezueli, ale i na całym świecie, stawiając pytania o granice władzy politycznej i jej wpływ na tradycje religijne.
Wenezuela, kraj o głębokich korzeniach katolickich, od lat zmaga się z poważnym kryzysem gospodarczym i politycznym. W tym kontekście decyzja Maduro o przeniesieniu świąt Bożego Narodzenia na początek października jest postrzegana przez wielu jako desperacka próba odwrócenia uwagi obywateli od palących problemów kraju.
Prezydent, w swoim cotygodniowym programie telewizyjnym, przedstawił tę decyzję w pozytywnym świetle, mówiąc: „Zapach Bożego Narodzenia już czuć, dlatego ogłaszam rozpoczęcie świąt już 1 października, by przynieść pokój i radość wszystkim obywatelom”. Jednak za tymi słodkimi słowami kryje się gorzka rzeczywistość kraju pogrążonego w chaosie ekonomicznym i politycznym.
Krytycy Maduro szybko zauważyli, że ta decyzja ma niewiele wspólnego z chęcią szerzenia świątecznej radości, a znacznie więcej z politycznym kalkulizmem. Po kontrowersyjnych wyborach prezydenckich, które wielu obserwatorów uznało za zmanipulowane, Maduro desperacko poszukuje sposobów na utrzymanie poparcia społecznego. Wcześniejsze rozpoczęcie okresu świątecznego może być postrzegane jako próba złagodzenia nastrojów w kraju, gdzie protesty i napięcia społeczne stają się coraz bardziej powszechne.
Jednym z kluczowych elementów wenezuelskich świąt jest rozdawanie paczek żywnościowych w uboższych dzielnicach. W normalnych okolicznościach byłby to godny pochwały gest, jednak w obecnej sytuacji politycznej kraju, wielu postrzega to jako narzędzie propagandy. Rozdawanie żywności w okresie świątecznym może być wykorzystywane przez rząd do budowania pozytywnego wizerunku i zdobywania poparcia wśród najbardziej potrzebujących obywateli.
Kościół katolicki w Wenezueli, który tradycyjnie odgrywa znaczącą rolę w życiu społecznym kraju, wyraził swój sprzeciw wobec decyzji Maduro. Przedstawiciele Kościoła argumentują, że Boże Narodzenie jest świętem duchowym, a nie narzędziem do manipulowania społeczeństwem. Wykorzystywanie świąt do celów politycznych jest postrzegane jako profanacja ich religijnego znaczenia.
Dla zwykłych Wenezuelczyków decyzja Maduro jest kolejnym ciosem w ich codzienne życie. W kraju, gdzie brakuje podstawowych dóbr, a inflacja osiąga astronomiczne poziomy, myśl o świętowaniu Bożego Narodzenia przez trzy miesiące wydaje się absurdalna. Wielu obywateli wyraża frustrację, że święta, które tradycyjnie były czasem rodzinnych spotkań i radości, zostały przekształcone w polityczny spektakl. Co więcej, przeniesienie Bożego Narodzenia na październik może mieć poważne konsekwencje ekonomiczne. Przedsiębiorcy i handlowcy, którzy zwykle liczyli na zwiększony ruch w okresie świątecznym, teraz muszą zmierzyć się z niepewnością co do zachowań konsumentów. Czy Wenezuelczycy będą skłonni do świątecznych zakupów trzy miesiące wcześniej niż zwykle, szczególnie w obliczu trudnej sytuacji ekonomicznej?
Źródło: ZmianyNaZiemi.pl
Matko Boska Wenezuelska, wyszczepić tego prezydenta, bo innej rady tu nie widzę.
Przeciez 1600-1700 lat temu kosciol katolicki obchodzil rocznice narodzenia w tym czasie.
Swietny pomysl, bo i z jakiej racji ma to kolidowac z Chanuka …
No cóż, jak to w tej Religi(wymienionej w artykule) i w większości raczej też, wszystko jest sprawą umowną i można ustawić co, jak się chce.
Jest nagonka na tego prezydenta w „wolnym” świecie, bo „źle wybrali”
Według badaczy, Jezus urodził się między 16 a 29 września między 8 rokiem p.n.e. a 5 rokiem n.e. Więc data Maduro – 1 października – zdaje się być prawdziwsza. Niemniej to odwracanie uwagi (temat zastępczy) od problemów Wenezueli.
Data 25 grudnia to adaptacja świętowanie narodzin Niepokonanego Słońca pod koniec święta Saturnaliów (przesilenia zimowego – teorretycznie pierwszy dzień po najkrótszym dniu roku). Jedyne, co wiadomo na 100%, to że Jezus nie urodził się w grudniu ani zimą, bo w czasie jego narodzin owce były z pasterzami na wypasach.
„… bo w czasie jego narodzin owce były z pasterzami na wypasach.” Dokładnie tak.
Ale to tylko tradycja, bez głębszej duchowości. Zrobił na złość argentyńskiemu papieżowi
Być może chciał zasygnalizować, że 'święta’ w obecnej formie mają niewiele wspólnego z duchowością, a stały się w większości świętem rozpasania i kompulsywnego konsumpcjonizmu. A nawet jak nie miał takich intencji to świetnie to mu się udało.
Dziś nawet Wigilia gdzie powinien być zachowany post (czyli brak konsumpcji) jest wypaczoną tradycją obżarstwa.
Ale Katolicy dalej ślepi i głusi, będą wytrwale bronić Babilonu.
A może miał po prostu dosyć tych bożonarodzeniowych promocji i dekoracji na kilka miesięcy przed świętami?
//Według badaczy, Jezus urodził się między 16 a 29 września między 8 rokiem p.n.e. a 5 rokiem n.e.//
Dzięki za to info. I ja urodzony w tych dniach, tego miesiąca… 🙂
Dotąd zetknąłem się z rozbieżnościami w ustalaniu roku narodzin ale o konkretnych dniach konkretnego miesiąca nie słyszałem. Było coś o początkach kwietnia ale tam chyba o śmierć chodziło (co też z moją „śmiercią” by się pokrywało).
Katana ; w sumie w kosciele katolickim obchodzono urodziny Jezusa w 9 terminach, najwiecej bylo wlasnie na jesieni, wrzesien, pazdziernik, ale bylo tez 2 lub 3 na wiosne marzec, kwiecien.
Swieta ostatecznie zrobino 25 grudnia, po czesci tak jak pisze admin. po czesci rowniez dlatego ze bog Mitra, -najpopularniesza religia w tym czasie w cesarstwie rowniez urodzil sie 25 grudnia jak i Zooastra, czy Ozyrys.