Liczba wyświetleń: 2270
Jak wskazuje najnowszy raport amerykańskiego wywiadu CIA, w 2022 r. na każdą Polkę przypada 1,40 dziecka. Tak tragiczne dane pokazują ogromny problem z dzietnością w naszym kraju. Niestety reakcja części polskiego społeczeństwa, szczególnie tego młodszego nie napawa optymizmem.
Najnowszy raport amerykańskiego wywiadu CIA pokazuje niewyobrażalną skalę dzietności w Polsce. Nasz kraj znajduje się na samym końcu rankingu z ponad 198 uwzględnionych państw. Na rok 2022 prognozuje się dzietność na poziomie 1,40 potomka na kobietę. Bardzo blisko nas są również inne europejskie kraje jak Hiszpania, czy Grecja. „Prognoza dzietności kobiet na 2022 rok według CIA. Polska na 191 miejscu na 198 krajów” – podał dr ekonomii Tomasz Wyłuda.
Warto podkreślić, że dzietność w krajach afrykańskich rośnie. W 2021 r. w czołowej dziesiątce zdominowały one ranking wykazując dzietność na poziomie 4-5 na kobietę. „Wyginiemy… Nie chcę sobie wyobrażać jaka jest dzietność w krajach Afrykańskich z pierwszej dziesiątki” – stwierdził Michał Sawicki.
Jak się okazuje, przedstawione dane nie ruszyły części polskich internautów, szczególnie tego z młodszego pokolenia. Pojawiły się komentarze aprobujące obecną, tragiczną sytuację związaną z dzietnością Polek. Jedynym wartym odnotowania i rozważenia argumentem jaki się pojawił w dyskusji są słabe zarobki, które uniemożliwiają czasem posiadanie dzieci lub większej jej ilości.
Autorstwo: Krystian Rusiniak
Na podstawie: Twitter.com
Źródło: MediaNarodowe.com
„66 nowych milionerów z obozu władzy”. Do dzieła.
Polska to nie jest kraj dla ludzi, którzy chcą mieć dzieci. Stosunek ceny mieszkań do realnych zarobków jest tragiczny. I nie zamydli tego jakaś „średnia krajowa”, która jest obliczana w taki sposób, żeby była jak najwyższa, bo to od niej nalicza się dużą część rządowych haraczy.
Kolejnym aspektem jest niestabilność monetarna w połączeniu z kłamstwami Banku Centralnego. Jeżeli zarobki praktycznie stoją w miejscu, mieszkania, włącznie z ich wynajmem, drożeją a Bank Centralny drukuje pieniądze przy zerowych stopach procentowych, by następnie drastycznie je podwyższyć, kłamiąc przedtem, że tego nie zrobi, to zaczyna się dramat. Bo jeśli ktoś ma ratę 3000 złotych, która w niecałe pół roku wzrosła mu do 5000, to się na dziecko z całą pewnością nie zdecyduje, gdyż tę decyzję właśnie zeżarła mu „ratka”.
A to dopiero początek. Kolejną cegiełką jest zakaz aborcji. Realnie przekłada się on na strach „przeciętnej Polki” nawet przed próbą posiadania potomstwa. Bo nie każdy chce rodzić i wychowywać dziecko z zespołem Downa, podobnie jak nie każdego stać na aborcyjną turystykę do Czech i Niemiec. Tutaj rodzi się paradoks, bo kobiety, które akurat na to byłoby stać są blokowane przez niemożność mieszkania „na swoim”. Dochodzą też inne czynniki, takie jak cyrki z systemem edukacji, niepewność, czy władza nagle nie wprowadzi „zdalnej nauki”, która w przypadku młodszych dzieci de facto uziemia jednego z rodziców w domu.
Wisienką na torcie jest szeroko promowany, konsumpcyjno-imprezowy styl życia. Na takie życie połączone z posiadaniem dzieci stać naprawdę wyłącznie najbogatszych. Całej reszty nie stać nawet na to, więc udaje, że ją stać, latając na kredyt na jakieś dziadowskie last minute do Egiptu i potem pusząc się „sweet fociami”. Przy takim układzie naprawdę nie ma miejsca na dzieci.
Smutne i prawdziwe. Ale to nie przypadek. Celowo to robią. Depopulacja w toku…
Czasami jest tak, że startujesz od przysłowiowego zera i musisz się dorobić. Tutaj przyjmijmy wersję osoby ambitnej z biednej rodziny. Po studiach tyrasz przez kilka, może dziesięć, może kilkanaście lat, w międzyczasie łapiesz się na obowiazujace formy rozrywki, to jest wycieczki, imprezy, drogie gadżety, samochody itd itd. Pół biedy jeśli nie wchodzisz w kredyt, jak inni, na ~30 lat. Cały ten miszmasz pochłania cię i nie masz czasu na wychowanie tej małej, zależnej od ciebie istotki. W pewnym momencie większość ludzi osiaga już stabilizację i tutaj zaczynają się problemy z zajściem. Dodatkowo rodzice nie mają już wlasnych rodziców albo są oni starzy, albo mieszkają daleko i nie mają pomocy przy opiece, muszą rezygnować z pracy (i rozrywki) na rzecz opieki nad dzieckiem. W tym momencie jest to duże wyzwanie. Samemu jest trudno do czegoś dojść, bieda i niedostatek nie sprzyjają dzietności. Złodziejscy politycy, brak odpowiedniej edukacji i jeszcze raz bieda. Czy to celowe, czy to tylko wypadek przy pracy, kto to wie.
Rząd konsekwentnie prowadzi politykę jednego dziecka. Czas zauważyć, jak łatwo rządowi idzie wprowadzanie pewnych rzeczy, te których nie chcą omijają udając niezaradnych.
Widać wyraźnie wbudowany w najgłębszą podświadomość ludzkości czujnik bezpieczeństwa zabezpieczający przed przeludnieniem powiązany z zaawansowaniem cywilizacyjnym. Nie ma potrzeby słuchać eugeników. Wystarczy zadbać o rozwój cywilizacyjny najbiedniejszych rejonów Ziemi.
Zgodzę się z replikant3d co do celowej depopulacji, ale nie zgodzę się z Kaczor3333, iż zabroniony jest konsumpcyjno-imprezowy styl życia. Mamy wolną wolę czy nie? A, że system i religie programował ludzi na harówę i niewolnictwo to fakt. Ludzie się budzą. Zakazuje się gier typu łańcuszek, gdy całe społeczeństwa, gospodarki etc były nań ustawione. Weźmy taką emeryturę: przy zaplanowanym wzroście coraz więcej osób było płatnikami dla mniejszej części emerytów.
Wracając do depopulacji: system nie dość dokładnie ogarnia wszystkich i może się zdarzyć, że gdzieś wymyślą np darmową energię i rozpowszechnią na skalę nie do zatrzymania. Dlatego równolegle mamy próby chipowania, likwidacji gotówki, totalną inwigilację, etc.