Liczba wyświetleń: 2288
Polska jest na szarym końcu państw pod względem liczby strajków.
Jak informuje PulsHR.pl, z danych European Trade Union Institute wynika, że w latach 2020-2021 Polacy nie pracowali z powodu strajku średnio 0,4 dnia. Dla porównania we Francji, która zdecydowanie wiedzie w Europie prym pod względem strajkowych zrywów, było to 79,1 dni.
Oto dane dotyczące strajków w Polsce:
2022 rok – 29 strajków, w których uczestniczyło 3,8 tys. pracowników, tj. 37,4 proc. zatrudnionych w jednostkach, w których wystąpiły strajki;
2021 rok – 7 strajków, w których uczestniczyło 1,4 tys. pracowników, tj. 32 proc. zatrudnionych w jednostkach, w których wystąpiły strajki;
2020 rok – 27 strajków, w których uczestniczyło 13,2 tys. pracowników, tj. 24,9 proc. zatrudnionych w jednostkach, w których wystąpiły strajki;
2019 rok – 9835 strajków, w których uczestniczyło 228,2 tys. pracowników, tj. 57,2 proc. zatrudnionych w jednostkach, w których wystąpiły strajki;
2018 rok – 7 strajków, w których uczestniczyło 2 tys. pracowników, tj. 22,4 proc. zatrudnionych w jednostkach, w których wystąpiły strajki;
2017 rok – 1556 strajków, w których uczestniczyło 29,7 tys. pracowników, tj. 34,8 proc. zatrudnionych w jednostkach, w których wystąpiły strajki;
Jak wyjaśnia prof. Adam Mrozowicki z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego, na to, że Polacy niechętnie sięgają po tę metodę poprawy warunków pracy, wpływa bardzo wiele czynników. Pierwszym – i jednym z istotniejszych – jest prawo, które skutecznie utrudnia zorganizowanie strajków.
Zorganizowanie referendum strajkowego w niektórych zakładach, szczególnie tych większych, jest po prostu nie do zrobienia. Kiedy w firmie pracuje kilkanaście tysięcy pracowników, a połowa z nich musi uczestniczyć w referendum, żeby mogło zostać ono uznane, to jest to bardzo trudne do wykonania. Wręcz nierealne. Tym bardziej, że pracodawcy ze swojej strony nie ułatwiają tego procesu.
W Polsce mamy bardzo niski poziom uzwiązkowienia. Aktualnie wynosi on 11- 12 proc. wśród pracowników najemnych. Jednak w sektorze prywatnym i wśród MŚP (małych i średnich firm) poziom uzwiązkowienia wynosi 2-3 proc. Wtedy siła negocjacyjna pracowników jest tak mała, że nie mają szans, żeby skutecznie przeprowadzić strajk. Nie zachęca do strajkowania również fakt, że pracownicy, którzy zdecydują się na ten krok, nie dostają wynagrodzenia za czas strajku. Związki zawodowe w Polsce, nawet te największe, nie mają na tyle dużego funduszu strajkowego, by zapewnić strajkującym finansowe wsparcie.
Źródło: NowyObywatel.pl
Bo jesteśmy neokolonią ,,bantustanem,, magazynem taniej siły roboczej. Dlatego tak jest…
Władza jest uległa nie prowadzą agresywniej polityki zagranicznej to nie ma potrzeby destabilizacji państwa. Zobaczcie jak związki zawodowe żyją na garnuszku państwa, przecież to związki górnicze zgodziły się na likwidację górnictwa do 2047 wmawiając nam że to sukces. Wszystko jest tak pięknie ze sobą powiązane niby się kłócą, a w kuluarach się dogadują. Po co niszczyć taki piękny układ.
Jeśli warto zastrajkować, to za przywróceniem gotówki i monet metali szlachetnych do obiegu. Czas blackoutów nie odejdzie bo analog wyłącza czasem Wi-Fi, 5G i motorole.
Wymiana istniejącym papierem lepsza jest niż stała konieczność online.
247 on line must off
Now!
Jak dasz jałmużnę komuś, kto nie ma konta w banku?
Apokalipsa naprawdę rules.
Nie pozbawiajmy wszystkich ludzi pieniądza i dóbr.
Nie przenośmy się do wirtualu w zupełności.
Nie zakazujmy limitów gotówkowych dla firm i obywateli. Nie kasujmy kredytowych kart. Dadżdżalowi można pokrzyżować lekko szyki. On nie ma ochrony Góry. Choć chroni go Dół. Góra wydała taki rozkaz. Przy czym Góra wyprzedza Czas, bo Sama go stworzyła.