Liczba wyświetleń: 2019
Już 464 tysiące sztuk broni jest w rękach naszych rodaków. W ciągu dwóch lat liczba pozwoleń skoczyła o prawie 10 tysięcy. Większość została wydana „w celach kolekcjonerskich”. Polacy nagle odkryli w sobie pasję polerowania zabytkowej broni leżącej w gablotach. Albo po prostu znaleźli kruczek, który pozwoli ominąć badania lekarskie.
Jak wynika z danych Komendy Głównej Policji, pod koniec 2017 roku Polacy dysponowali 464 tysiącami sztuk zarejestrowanej broni. To o 82 tys. więcej niż w 2014 r. Wzrosła też liczba pozwoleń – do 206 tys., czyli o 8,2 tys. więcej niż w 2016 r. Polacy niewątpliwie się zbroją, ale nie każda z zarejestrowanej broni kolekcjonerskiej jest starą strzelbą dziadka. Bo nagle liczba tego typu pozwoleń zaczęła przewyższać nawet liczbę zgód wydawanych na broń łowiecką.
11 tys. osób obecnie posiada pozwolenie na 39 tys. sztuk broni kolekcjonerskiej. Natomiast broń do ochrony osobistej w skali kraju posiada tylko 41 tys. osób (w 2014 było to 21 tys.) – to niewiele, ponieważ trzeba przejść całą procedurą: zdobyć zaświadczenie o niekaralności a także przejść badania psychologiczne, należeć do stowarzyszenia strzeleckiego i zdać egzamin.
„Pozwolenie kolekcjonerskie dużo łatwiej uzyskać niż np. na broń do celów osobistych, gdzie trzeba wykazać, że istnieje realne, a nie tylko subiektywne zagrożenie bezpieczeństwa” – twierdzi Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji.
Wzrost kolekcjonerskich pozwoleń to pokłosie działań stowarzyszenia strzelecko-kolekcjonerskiego. Na swoich stronach wręcz namawiają do wyrabiania pozwoleń kolekcjonerskich wszystkich Polaków, którym nie chce się „męczyć” z testami. Poza tym formalnie broń kolekcjonerska nie może być noszona i powinna leżeć w gablocie bądź wisieć na ścianie – ale przecież każdy przepis da się obejść. Może być bowiem „przenoszona”, a to już inna sprawa.
Przepisy o posiadaniu broni zliberalizowano w 2011 roku, ale nagły boom na broń kolekcjonerską to właśnie efekt takich działań na szerszą skalę w ostatnich latach. Policja ubolewa nad tym, że, zmieniając wówczas ustawę wykreślono zapis o tym, że w razie wykorzystywania broni niezgodnie z przeznaczeniem cofa się pozwolenie. Teraz w zasadzie tacy delikwenci pozostają bezkarni.
W 2012 roku miała miejsce pamiętna historia byłego ministra w rządzie PO-PSL Cezarego Grabarczyka. Polityk nie zdał egzaminu, ale pozwolenie na broń dostał. Kiedy sprawa wyszła na jaw, postawiono mu zarzuty karne, a pozwolenie cofnięto. W 2015 roku prokuratura umorzyła postępowanie.
Autorstwo: WK
Źródło: Strajk.eu
Przed I W.S. prywatne posiadanie broni, jak i jej używanie było powszechne. M.in. z tego powodu bolszewicy przegrali kampanię w 1920r. W II RP broń była rejestrowana, a gotowe listy posiadaczy posłużyły Niemcom i Sowietom do krwawych czystek.
Komuniści w PRL nie chcieli ryzykować wzrostu niezadowolenia po przejrzeniu Polaków na oczy i za karabin pod gruszą groziła K.Ś.
Obecnie Polska jest jednym z najbardziej rozbrojonych narodów Europy. Rośnie posiadanie broni czarnoprochowej, a mimo to nie najstępują masowe strzelaniny – tak wyczekiwane przez komunistów.
Można się spierać o prawo do posiadania broni, ale fakt jest taki, że jeszcze nie było stulecia, by przez Polskę nie przewalał się jakiś wojenny walec. Obeznanie z bronią ORAZ unikanie wrobienia Polski w obce wojny jest warunkiem naszego przetrwania.
Bardzo mało o kto wie o ważnej rzeczy. Gdy powstawała konstytucja USA i zapisano prawo do posiadania broni, powodem tego zapisu było umożliwienie obywatelom zorganizowanie przejęcia władzy, jeśli rząd stanie się dyktatorski.
W tej chwili, w bardzo wielu krajach postępuje szybko faszyzacja i może dojść do rewolucji, szczególnie w USA.
Autor tego artykułu wykazał się wielką niekompetencją.
Ilość pozwoleń na broń – w statystykach policji http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-statystyki/bron/bron-pozwolenia podana jest łączna ilość pozwoleń wydanych, a nie ilość pozwoleń wydanych w danym roku. Mamy więc:
Do ochrony osobistej:
2014 – 62 693
2015 – 51 040
2016 – 45 481
2017 – 40 928
W celu kolekcjonerskim:
2014 – 1 520
2015 – 3 139
2016 – 6 762
2017 – 11 556
Jak widać ilość pozwoleń do ochrony osobistej spada. Dlaczego? W latach 90 zmieniono przepisy i broń gazowa przestała być bronią nie wymagającą pozwolenia, tylko trzeba było je na nią mieć i dano możliwość każdej osobie mającej broń gazową dostania pozwolenie na broń gazową do celów ochrony osobistej i mnóstwo osób skorzystało, stąd duża ilość takich pozwoleń. W latach 2000 wprowadzono wymóg przedstawiania co 5 lat badań lekarskich i psychologicznych aby utrzymać pozwolenie do celów ochrony osobistej, a takie badania kosztują średnio 400zł. Dlatego ludzie masowo zrzekają się pozwolenia na broń do celów ochrony osobistej, bo broń gazowa jest i tak nieskuteczna. A czy przybywają nowe pozwolenia na broń do celów ochrony osobistej? W zasadzie nie, bo przepisy stawiają takie warunki, że policja może w praktyce uznaniowo stwierdzać, czy wyda, czy nie, a co za tym idzie nie wydaje.
W 2011 roku zmieniła się ustawa i zapis, że policja może wydać pozwolenie na broń zmieniono na policja wydaje pozwolenie, w wyniku czego te pozwolenia w końcu zaczęły być wydawane, dlatego ilość pozwoleń i broni w celach innych niż ochrony osobistej zaczęła rosnąć.
Jest tu jeszcze pełno innych bzdur, których już nawet mi się nie chce komentować. Według mnie artykuł ten jest na tak żenująco niskim poziomie, że nie powinien się pojawić na WM
Na sama kolekcjonerke tez jest egzamin na Policji, wiec robi sie sportowa wraz z kolekcjonerska, po czym po roku sportowej sie nie utrzymuje (koszty, starty itp.) i takim o to sposobem zostaje sama kolekcjonerska juz bez zadnych wiekszych dodatkowych kosztow jej utrzymania, a ni potrzeb egzaminow – jedyny i glowny minus to ze nie mozna z nia chodzic jak ze sportowa – ale jesli ktos chce miec tylko bron w domu w kasetce do tzw. ochrony miru domowego – o co walczy ROMB – to jest to najtanszy i najmniej skomplikowany sposób 🙂
Nie wolno trzymać „na ścianie” broni palnej wymagającej pozwolenia! Kto jest autorem tekstu, jacyś lewacy, czy inni przeciwnicy broni palnej, bo jest kompletnie poknocony?!
Co się stanie jeśli posiadając broń do celów kolekcjonerskich użyję jej do samoobrony w moim domu i zastrzelę napastnika? Ewentualnie będę jechać na strzelnicę I będę świadkiem zamachu terrorystycznego gdzie napastnik będzie strzelać do cywili?
Nic, bo będziesz stosował obronę konieczną. W takiej sytuacji nie ma znaczenia, czym się bronisz, możesz nawet i nielegalnie posiadaną bronią, np. nie mając pozwolenia zabierzesz broń jednemu agresorowi i użyjesz jej przeciwko drugiemu – jesteś czysty.
Jak powiedział kiedyś Hodża Nesruddin
„Jeszcze na tym dobrym świecie, nie zdarzyło się,
żeby szczera prawda, wygrała ze szczerym złotem”.
P.P.
nie słuchaj głupot,
w takich sytuacjach decyduje zasada proporcjonalności,
czyli jak ktoś ma kastet, to ty nie możesz mu rozwalić łba armatą,
proste i zrozumiałe?.
to może by łopatą?, ale to być może,
ale zapamiętaj moją radę,
jeśli agresor będzie miał lepszego adwokata i „układ” za sobą,
to tak czy siak, będziesz miał przerąbane.
@Piotr Piekarczyk
Jeśli sąd uzna, że nie przekroczyłeś koniecznej obrony, to może nie bekniesz za odparcie ataku, nawet ze skutkiem śmiertelnym, ale zapewne stracisz uprawnienia, pozwolenie na broń, a twoja broń trafi do depozytu policyjnego, chociażby dlatego, że „sportowcom” i „kolekcjonerom” wolno używać broni palnej wyłącznie na strzelnicach.
@robi1906
zgodnie z prawem możesz agresora ustrzelić z armaty:)
Art. 25 stanowi, w paragrafie 1: nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.
Paragraf 2: W razie przekroczenia granic obrony koniecznej, w szczególności, gdy broniący się zastosował sposób obrony niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.
Paragraf 2a: Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej, odpierając zamach polegający na wdarciu się do mieszkania, lokalu, domu albo na przylegający do nich ogrodzony teren lub odpierając zamach poprzedzony wdarciem się do tych miejsc, chyba że przekroczenie granic obrony koniecznej było rażące.
Niepodleganie karze, w praktyce oznacza, że postępowania karnego się nie wszczyna, a wszczęte umarza i o tym mówi art. 17§1 pkt 4 kodeksu postępowania karnego, który ma brzmienie: Nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza, gdy ustawa stanowi, że sprawca nie podlega karze.
Oczywiście przepis przepisem, a orzecznictwo orzecznictwem. Ruletka:)
Dobrze Aerturze, że napisałeś ostatnie zdanie,
kilka lat temu głosna była sprawa zastrzelenie bandyty w obronie własnej,
gościowi groził wyrok siedział w areszcie, a że sprawa zrobiła się głośna i gościowi darowano, to czy chciałbyś być na jego miejscu?.
Dodam, że na zachodzie tresura „owiec” idzie pełną parą,
bodajże Jack Caleib,wypuścił filmik w którym to,
opisuje zdarzenie w Belgii (bodajże), dwóch Polaków widząc włamujących się do paki ciężarówki „imigrantów” zareagowało, dostali łomot i kilka noży, a co usłyszeli w podziękowaniu?,
że powinni zadzwonić na policję i siedzieć cicho.
To jest właśnie tresura, która może dotrzeć albo i jest tutaj,
każda reakcja w obronie własnej, albo cudzego zdrowia i mienia, będzie karana.
Czy do nas to dotrze?, może tak a może i nie, ale to sędzia będzie decydował czy przekroczyłeś obronę, to zależy tylko od jego widzimisię.
Atosie, muzułmanów których pokazałeś jak mamy traktować?,
tak samo jak Palestyńczyków?, no przecież wiadomo że nie.
Tych muzułmanów,
musimy traktować jak młotki, tępe narzędzia wykorzystywane przez Lichwę, do destabilizacji Europy (podobnie jak ze Słowian z Rusi Kijowskiej stworzono banderowców, pomijam chazarów w nich wmieszanych),
Moim zdaniem należy ich wyeliminować, ale bez nienawiści, czysto i chirurgicznie
tak jak wycina się czyraka czy innego kleszcza.
Nie możemy dopuścić do nienawiści między ludzmi, bo tylko zrobi się gorzej,
żeby odzyskać nasz kraj potrzebujemy dyscypliny,
a nie nienawistnego motłochu!.