Pogańska religia Słowian palcem na wodzie pisana

Opublikowano: 20.01.2025 | Kategorie: Historia, Publicystyka, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 1273

W ateizującej się Polsce rośnie moda na publikacje odkrywające niechrześcijańskie tradycje narodowe, szczególnie słowiańskie i pogańskie. Wiele mówi ona o uwiądzie nie tylko duchowym, ale i intelektualnym kraju. Nawet maturzysta z lekcji historii powinien wiedzieć, że czegoś takiego jak Polska przedchrześcijańska nie było. Literatura na temat Słowian ma charakter fantastyki naukowej i nie odkrywa ich wierzeń, tylko je wymyśla. O religii Słowian nie wiadomo właściwie nic. Nawet tego, czy w ogóle istniała.

Pierwsza kronika naszych dziejów została napisana dopiero między 1111 r. a 1116 r. przez cudzoziemskiego mnicha zwanego Gallem Anonimem. Z czasów pogańskich Gall zawarł w niej tylko niewielkie wzmianki o gościnie wędrowców u Piasta oracza na postrzyżynach jego syna i o obaleniu księcia Popiela. Wymienił, bez dalszych informacji, imiona trzech potomków Piasta, którzy objęli tron: Siemowita, Leszka i Siemomysła, oraz podał, że syn Siemomysła Mieszko urodził się niewidomy, ale po 7 latach odzyskał wzrok, a gdy przejął władzę, odprawił pogańskie żony, przyjął chrześcijaństwo i poślubił księżniczkę Dobrawę.

Druga po Gallu kronika bp Wincentego Kadłubka pochodzi już z 1190–1208 r. Jej autor, chcąc dodać Polakom wielkości, wymyślił bajeczne przedpiastowskie dzieje, w których toczymy epickie boje z Aleksandrem Wielkim czy Juliuszem Cezarem. A jednak Kadłubek nawet jako Polak nie umiał już podać o czasach pogańskich pierwszych Piastów niczego poza zdawkami z kroniki Galla. O pogańskich bogach wspominał w swojej monumentalnej kronice Jan Długosz. Tyle że on pisał 500 lat po chrzcie Mieszka I. Trudno podejrzewać, by jego uwagi były czymś więcej niż tylko jego domysłami.

Kronikarska pustka

Z rodzimych źródeł nic się więc nie dowiemy o pogańskim świecie polskich przodków. Już w średniowieczu przepadł on w mrokach niepamięci. Badacze próbują wypełniać tę zupełną pustkę informacjami z kronik cudzoziemskich o religii innych ludów słowiańskich. Problem w tym, że pierwsze kroniki naszych słowiańskich sąsiadów – czeska kronika ks. Kosmasa oraz ruska „Powieść minionych lat” mnicha Nestora powstały dokładnie w tych samych latach, co kronika Galla Anonima i zawartością są niewiele „bogatsze”. Upłynęło już wówczas 250 lat od chrztu Czechów i 130 lat od chrystianizacji Rusi.

Kosmas sięgał pamięcią o przodkach Czechów znacznie dalej niż Gall Anonim i Wincenty Kadłubek o Lechitach. Jednakże i on prawie nic nie wiedział o pogańskiej religii przodków. Pisał wprawdzie, że były pośród nich czarownice i wróżki, których przepowiedniom i obrzędom zabobonnie się oddawali oraz napomknął, że do jego czasów liczni wieśniacy jak poganie czcili źródła, ognie, gaje albo kamienne posążki. Gdy jednak odnosił się do czasów pogańskich, nadawał bogom imiona bogów rzymskich. Być może nie znał już nawet imion bóstw słowiańskich.

Uważana za cenne źródło „Powieść minionych lat” zawiera tylko kilka zdawkowych konkretów – wyrywek o pogrzebowym obyczaju palenia przez Słowian zwłok i składaniu prochów do urn. Wymienia bogów ruskich, na których książę Oleg zaprzysięgał traktat pokojowy (Peruna i Wołosa), którym książę Włodzimierz Wielki stawiał drewniane posągi w Kijowie i którym składał ofiary z dzieci (Peruna, Chorsa, Dadźboga, Strzyboga, Simargła i Mokosza), a które zniszczył po chrzcie świętym (Peruna). Ponadto w niejasnym fragmencie nazywa egipskiego boga Teosta (Hefajstosa) Swarogiem, a jego syna Słońce Dadźbogiem. Imiona wspomnianych bożków pojawiają się jeszcze w poemacie ruskim „Słowo o wyprawie Igora”, ale jest to źródło o niepewnej autentyczności, odkryte w kopii dopiero w XVIII w.

Strzępki z kronik germańskich

Z kronik niesłowiańskich pozostała z VI w. półstronnicowa wzmianka historyka bizantyjskiego Prokopiusza z Cezarei o tym, że naddunajscy Słowianie czczą niewymienionego boga piorunów jako jedynego boga (jednego z bogów?), a oprócz niego rzeki i nimfy oraz oddają się wróżbom. Z XI i XII w. zachowało się kilka fragmentów z kronik niemieckich, dotyczących obyczajów Słowian Zachodnich – Wieletów i Obodrzyców, którzy żyli na terenie dzisiejszej Brandenburgii i Meklemburgii, trwając jako ostatni w pogaństwie do połowy XII w., zanim nie zostali podbici przez Niemców i Duńczyków. Kronika biskupa Merseburga Thietmara z lat 1012-18 podaje o nich krótkie wzmianki, że czcili źródło wodne i mnóstwo bożków. W czasie wojny nosili ich wizerunki, a w czasie wyprawy przeciw Mieszkowi I ok. 990 r. złożyli im w ofierze wziętego do niewoli dowódcę grodu. O pogańskich czasach Polan nadmienia o paleniu zwłok zmarłych i zabijaniu z nimi ich żon. Opisuje krótko znaczącą świątynię bogów wieleckich w Radogoszczy, w tym głównego Swarożyca, i tamtejsze wróżby. Imię Swarożyca jako jednego z bogów Wieletów pojawia się też w liście św. Brunona z Kwerfurtu, krytykującym sojusz z nimi cesarza Henryka II przeciw Polsce.

Najobszerniejsze (o ile to adekwatne słowo) są wzmianki z pisanej w latach 70. XI w. kroniki ks. Adama z Bremy i kontynuującej ją kroniki ks. Helmolda z lat 60. XII w., a więc z czasu ostatecznego podboju i zaniku Słowian Połabskich. Wspominają one o dominującej między Łabą a Odrą świątyni Radogosta w mieście Retra i znajdującym się tam pozłacanym posągu, a także nadmieniają o nieznanych z innych źródeł bożkach Prowe – bogu ziemi starogardzkiej (dziś Szlezwik-Holstein) Siwa – bogini Połabia, Czarnobogu, nie wyjaśniając rangi i roli tych bogów (z wyjątkiem złego Czarnoboga). Potwierdzają ogólne informacje o czczeniu przez Słowian gajów, źródeł, duchów domowych oraz ich wróżbiarstwie i składaniu ofiar ze zwierząt i ludzi. Helmold wspomina też o drugiej po Retrze najważniejszej świątyni Świętowita w Arkonie na Rugii, zdobytej i zniszczonej w 1168 r. przez Duńczyków, co położyło kres ostatniemu pogańskiemu kultowi Słowian. Upadek Arkony został jeszcze uwieczniony w islandzkiej Knytlinga saga oraz dość obszernej relacji z duńskiej kroniki Saxo Grammaticusa. Zawiera ona jedyny bliższy 2-stronnicowy opis drewnianej zdobionej świątyni Świętowita i jego czterogłowego posągu.

Ostatnie wzmianki o kulcie pogańskim pochodzą z trzech XII-wiecznych żywotów św. Ottona z Bambergu, który od 1124 r. chrystianizował pomorze, świeżo podbite dla Polski przez księcia Bolesława Krzywoustego. Żywoty te relacjonują usuwanie przez św. Ottona kultu Trzygłowa ze Szczecina i Wolina. Jest to jedyna nazwa bóstwa, którego kult odnotowany był na terenach, obecnie należących do Polski. Oprócz tego pojawiła się kolejna nazwa bóstwa z Połabia – Jarowita. Kilka czerpiących ze wspólnego zaginionego źródła urywków z kronik arabskich dodaje do tego obrazu informację o rodzaju biesiady przy prochach zmarłego w rocznicę jego śmierci.

Nie wiadomo w zasadzie nic

Na tym w zasadzie wyczerpują się wszelkie źródła pisane na temat religii i obrzędów Słowian. Nie zawierają one żadnych informacji o kosmologii czy teologii Słowian. Nie wymieniają żadnego ich święta religijnego, a krótko opisują jedno i wzmiankują cztery. Podają ledwie cztery ich obyczaje: postrzyżyny chłopców u Polan, palenie zwłok zmarłych i zabijanie ich żon oraz biesiadowanie przy prochach. Zawierają jeden dłuższy i dwa krótkie opisy świątyń, jeden opis świętego dębu. Nie ma w nich praktycznie nic na temat rangi, roli, wzajemnych powiązań i zasięgu kultu różnych bóstw. Prawie wszystkie te relacje dotyczą jednego małego obszaru zamieszkanego przez Słowian Połabskich i tylko z końcowego okresu ich istnienia w XI i XII w. Nie sposób ustalić, na ile stałe w czasie były różne kulty, a na ile zmieniały się przez pokolenia i adaptowały cudze bóstwa i obrzędy, co mogło być powszechną praktyką znaną z pogańskich religii starożytności (szczególnie, że np. Rusowie – założyciele Rusi Kijowskiej, byli skandynawskimi najeźdźcami, którzy podbili Słowian Wschodnich, a z kolei Helmold twierdził, że kult Świętowita był zafałszowanym kultem św. Wita, którego kaplica miała istnieć na Rugii w IX w.).

Nawet imiona różnych słowiańskich bóstw wymieniane w każdym ze szczątkowych źródeł są inne i prawie nie mają ze sobą punktów stycznych. Z 8 imion podawanych w „Powieści lat minionych” dotyczących kultu Rusinów z Kijowa żadne nie pojawia się w kronikach niemieckich traktujących o wymarłych Słowianach Połabskich. Te z kolei podają rozbieżne imiona bożków pogańskich nawet na niewielkim obszarze Połabia, zaś żywoty św. Ottona jeszcze inne dla sąsiedniego Szczecina i Wolina.

Nawet samych tych imion nie możemy być pewni. Są one zafałszowane i to potrójnie (!), chociaż składają się z zaledwie kilku liter. Zapisane są głównie w średniowiecznym alfabecie łacińskim, którego litery nie oddają wszystkich dźwięków języków słowiańskich, przez autorów germańskich, którzy jako cudzoziemcy zniekształcali mowę Słowian. Na dodatek w różnych rękopisach różnią się zapisem literowym. Polskie brzmienia tych imion są tylko rekonstrukcją dopasowującą rozbieżne i nieścisłe zapisy łacińskie do naszego języka.

Naszą wiedzę w małym stopniu uzupełniają badania archeologiczne, odkrywające szczątki miejsc kultu, narzędzi, ubrań. Nie powiedzą one prawie nic o treści wierzeń i rytuałów. Nawet na polu archeologii odkrycia na temat kultu Słowian są znikome. Spośród dwóch opisanych w kronikach świątyń połabskich Radogoszcz w ogóle nie została zlokalizowana. Klif, na którym stała świątynia w Arkonie, został zaś pochłonięty przez morze bałtyckie. Na górze Ślęża pod Wrocławiem, o której Thietmar w dwóch zdaniach podał, że była miejscem pogańskich obrzędów, prace archeologiczne niewiele odkryły. Na Łysej Górze w górach świętokrzyskich, która w Polsce uchodzi (bez żadnych źródeł) za drugie miejsce dawnych kultów słowiańskich, nie znaleziono żadnych ich jasnych śladów. Archeologia dysponuje zaledwie dwoma dużymi podniszczonymi drewnianymi posągami słowiańskich bożków połabskich oraz jednym kamiennym posągiem zbruckim z Ukrainy, którego autentyczność i pochodzenie są sporne.

Wyrób wiedzo-podobny

Jakim więc cudem powstają publikacje traktujące o mitologii, obrzędach, świętach, demonologii Słowian – o rzekomej pradawnej rodzimej tradycji? Badania religii Słowian wynalazły wypełniacz źródłowej pustki w postaci metody językowo-porównawczej oraz etnografii. Pierwsza z nich opiera się na założeniu, że wszystkie ludy indoeuropejskie rozproszone od Atlantyku po Indie, łączyła w czasach prehistorycznych na stepach Azji wspólnota nie tylko językowa, ale i religijna i że wierzenia Słowian można odtworzyć, porównując słownictwo odnoszące się do ich religii i obrzędów z innymi językami i religiami indoeuropejskimi. Szkopuł w tym, że o samych Praindoeuropejczykach też nic nie wiadomo, a religie Celtów, Germanów, Rzymian i Greków, Persji oraz Indii nie są ze sobą zgodne tak jak ich mitologie. Materiał do porównania stanowi zaś głównie kilkanaście pozbawionych treści imion słowiańskich bożków – prawie w całości jednoźródłowych, niepewnych co do autentyczności i zniekształconych w brzmieniu.

W zależności od fantazji i zamiłowań mitologicznych badacza, można sobie swobodnie dopasowywać strzępki danych o Słowianach do dowolnej z różnych religii starożytności. Miłośnik Greków i Rzymian może dopatrzyć się w imieniu Peruna – władcy piorunów słowiańskiego odpowiednika Zeusa – króla bogów, a pasjonat skandynawskich opowiadań albo komiksów o Avengersach równie dobrze widzieć w nim Thora syna Odyna, zaś religię Słowian jako analogiczną do sąsiednich Germanów. Zły Czarnobóg z kroniki Helmolda może wraz z domniemanym przeciwnym mu „Białobogiem” tworzyć słowiański manichejski dualizm dobra i zła zbliżony do wierzeń perskich. A wzmianka Prokopiusza z Cezarei o kulcie wśród Słowian tylko jednego naczelnego boga piorunów służyć za dowód, że byli pół-monoteistami. Za niejasną wypowiedzią Nestora można dojść do wniosku, że egipski bóg słońca Helios to Dadźbog, a za podobieństwem imienia Chorsa do perskiego słowa xores – słońce, że to on był Heliosem. Może pod świętym dębem Wieleci sprawowali sądy w imieniu boga Prowe, a może Helmold w kronice źle zapisał i chodziło o sądy w imieniu prawa i żadnego boga Prowe nie było. Może z kilku różnych zapisów imienia bogini Połabia najbliższy właściwemu brzmieniu jest Siwe (może to odpowiednik hinduskiego Sziwy?), a może Synna (prawie jak islamska sunna).

Równie twórcza jest druga metoda – etnograficzna. Wychodzi ona z założenia, że religia Słowian przetrwała w wierzeniach, bajkach i obrzędach prostego ludu i można ją odtworzyć, zgłębiając kulturę słowiańskich wsi. Problem w tym, że kronikarze nie interesowali się życiem chłopów aż do oświecenia i mało notowali na jego temat. Pamięć o słowiańskich bożkach zatarła się u wykształconych i oczytanych kronikarzy już w średniowieczu. Jakim cudem miałaby przetrwać u niepiśmiennych chłopów prawie tysiąc lat. Skąd przekonanie, że kultura ludowa to pozostałość religii Słowian, a nie ukształtowana po chrystianizacji zwyczajna obrzędowość rolna, rozbudowująca chrześcijańskie święta o świeckie tradycje. Aby to naukowo ocenić, trzeba by ją porównać z wcześniejszą religią Słowian.

A ta właśnie jest zupełnie nieznana. Nawet nie wiadomo, czy w ogóle istniała, czy tylko każdy gród i szczep wyznawał na swój sposób własnych bożków. Metoda etnograficznego poznania religii Słowian przypomina wyciąganie się samemu z bagna za własne włosy. Nie ma punktu podparcia dla założenia, na którym się w całości buduje. Odkrywa przedchrześcijańskie korzenie obyczajowości ludowej, nie dlatego że one są przedchrześcijańskie, tylko dlatego że z góry je za takie uznaje.

Wymyślanie pogańskiego pochodzenia chrześcijańskim świętom

Nie jest to jednak tylko nieszkodliwa, daremna próba poznania. To etnograficzne odkrywanie dawnego pogaństwa ma toksyczny wpływ na powszechną świadomość Polaków. Od dłuższego czasu rozpowszechnia jako rzekomo naukową wiedzę fałszywe przekonanie, że chrześcijańskie święta, to schrystianizowane przez Kościół pradawne pogańskie święta Słowian. Co prawda trzeba reprezentować poziom umysłowy neo-pogańskiego posła PO M. Józefaciuka, żeby twierdzić, że Boże Narodzenie (obchodzone w Kościele 25 grudnia od co najmniej IV w.) zostało zapożyczone od Słowian, których istnienie chrześcijańscy kronikarze jednoznacznie zauważyli dopiero w VI w.

Niemniej niektórzy, wraz z Magdaleną Środą, są przekonani, że dzień św. Jana, to schrystianizowana pogańska noc Kupały. Wprawdzie żadne źródła nie mówią nic o istnieniu jakiegokolwiek Kupały ani w ogóle nie zapisały żadnego pogańskiego święta Słowian. Nawet badacze religii Słowian podają, że bożek Kupała to wymysł XVII-wiecznych pisarzy, którzy przeinaczyli ludowy obrzęd kupałów, czyli kąpieli w czas św. Jana Chrzciciela. Zarazem jednak nie wiadomo, w oparciu o co twierdzą, że te kąpiele mają prawdopodobnie przedchrześcijańskie pochodzenie, chociaż prędzej należałoby podejrzewać, że to po prostu ludowa zabawa nawiązująca do chrztów, jakich udzielał Jan Chrzciciel w Jordanie.

Już natomiast mnóstwo chrześcijan zaczęło wierzyć, że Dzień Wszystkich Świętych to zastąpiony przez Kościół słowiański kult zmarłych, czyli uwiecznione przez A. Mickiewicza białoruskie dziady. Tymczasem kult świętych męczenników rozwijał się jeszcze wśród pierwszych chrześcijan. Święto Wszystkich Świętych zostało w kalendarzu liturgicznym wyznaczone na 1 listopada we wczesnym średniowieczu, kiedy w Rzymie zapewne nawet nie wiedziano o istnieniu jakiejś Rusi. Skądinąd po co Kościół Rzymski miałby wprowadzać powszechne święto, żeby chrystianizować obrzędy odległych pogańskich Rusów, skoro przyjęli oni dopiero w X wieku chrześcijaństwo w obrządku greckim, a nie rzymskim. Tymczasem akurat u prawosławnych nie ma 1 listopada Dnia Wszystkich Świętych. Thietmar w kronice pisanej do 1018 r. ze wstrętem wzmiankował o pogańskich kultach sąsiednich Słowian. Do głowy by mu nie przyszło, że kilka razy wspomniany przez niego Dzień Wszystkich Świętych, który obchodził 1 listopada, to tylko słowiańskie Dziady, zapożyczone z Rusi. Niestety Thietmar nie czerpał wiedzy od współczesnych etnografów, więc nie znał naukowych faktów.

Neopogańska pseudotradycja

Źródłowe strzępki nie dają szans na naukowe poznanie Prasłowian. Wystarczą jednak do tworzenia dla potrzeb zblazowanego wykorzenionego post-Polaka publikacji z pogranicza fantastyki naukowej albo zgoła komiksów. Pozwalają wychowanemu na hollywoodzkich produkcjach poczuć, że poznaje rodzimą wersję filmowego Herkulesa albo Thora. Jak się taki historyczny ignorant zapasjonuje „pradawną rodzimą tradycją”, to może za radą Magdaleny Środy w ramach „przeżycia duchowego” wyjedzie w wolny weekend z grupką korpoludków poza wielkomiejski beton do lasu. Tam w „noc kupały”, skacząc przez ognisko i pływając w rzeczce jako odrodzony Słowianin, złoży za pośrednictwem feministycznej kapłanki czarownicy w ofierze Swarożycowi albo Perunowi sałatkę wegańską zamiast preferowanej dawniej przez „bogów” krwi cieląt lub dzieci. A nawet, napaliwszy trawki, wywróży sobie z oparów jakąś strzygę albo wywoła z lasu rusałkę.

Autorstwo: Jacek Laskowski
Źródło: NCzas.info

image_pdfimage_print

TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

12 komentarzy

  1. adm. Maurycy Hawranek 20.01.2025 13:17

    Autor najwyraźniej jest katolikiem i nie podoba mu się rodzimowierstwo, aczkolwiek sporo ma racji, że jest to religia rekonstrukcyjna, a nie przekazywana z dziada pradziada. Chciałbym dostać kiedyś dostęp do prawdziwej historii ludzkości i przedstawić ją w „Wolnych Mediach”. Ale wcześniej trzeba by wejść w jakieś układy towarzyskie z kosmitami, z podróżnikami w czasie, czy równoległą cywilizacją (jeśli Agarta naprawdę istnieje). Być może jakaś wiedza o wierzeniach dawnych Słowian skrywana jest w watykańskich archiwach.

  2. karwan 21.01.2025 07:35

    Jacek Laskowski, jeśli to ten sam, to jest turbokatolikiem, autor książek: https://lubimyczytac.pl/autor/57783/jacek-pawel-laskowski .
    Jego stwierdzenie „brak źródeł”, „kronikarze zauważyli słowian dopiero w VIw.” jest pochopne. Pewnie kroniki/listy, arabskich/perskich podróżników/kupców to dla niego palcem po wodzie pisane. A kroniki pisane na zamówienie władców przez turbochrześcijańskich mnichów/biskupów to nieomylne źródło.
    Panu już dziękujemy za (bez)wartościowy wkład w studia nad przedchrześcijańską historią Słowian.

  3. MariuszM 21.01.2025 07:54

    Historia, szczególnie odległa, jest zawsze zlepkiem domysłów, faktów, zdarzeń historycznie udokumentowanych na danym terenie, ogólnej historii z większego obszaru kraju czy innych zdarzeń. Historia religii wygląda podobnie. Również składa się ewolucji historii, psychologii rozwoju człowieka, domysłów historycznych, zdarzeń i zachowań opisanych w literaturze i wiele innych.
    Wiele źródeł podaje rozwój religii jako coś ewolucyjnego, polegające na scedowaniu na odległe lata jako podstawę prymitywu i zabobonu, z punktami zwrotnymi w wierze człowieka, do pełnego rozwoju duchowego człowieka. Tylko że obecnie chyba nikt nie wie w jakim punkcie tego rozwoju jesteśmy; sądzę że gdzieś na początku.
    Na przykład , Księga Urantii nie odnosi się bezpośrednio do Słowian ani do specyficznych religii, które istniały na ich ziemiach. Dzieło to jest globalne w swoim zasięgu i koncentruje się na ogólnych procesach duchowych, kosmologicznych oraz historii ludzkości, a także na ewolucji religii w szerszym kontekście. Niemniej jednak, w Księdze Urantii znajdują się pewne fragmenty, które mogą być zinterpretowane w kontekście religii pierwotnych i rozwoju duchowego, co może mieć odniesienie do religii takich jak te, które praktykowali Słowianie. Księga Urantii mówi również o miejscach świętych i o sposobach, w jakie różne kultury tworzyły przestrzenie do kontaktu z duchami czy bóstwami. Choć Księga nie wymienia konkretnych miejsc w Europie Wschodniej, można te zasady zastosować do praktyk słowiańskich, które czciły święte lasy, góry, źródła czy rzeki.

  4. wloczykij 21.01.2025 09:27

    Takie brednie o naszej historii są bardzo popularne. Niemiecka propaganda jest całkiem skuteczna, ale problemem jest głupota i naiwność tych wszystkich naukowców i pisarzy takich jak ten tutaj pajac. Powtarzanie tych bredni spowodowało, że ludzie w to wierzą, myślą że to prawda, a nawet gadają, że Gdańsk czy Wrocław to niemieckie miasta.

  5. poray 21.01.2025 11:29

    Do redakcji Najwyższego Czasu skierowałem taki oto list (ciekawe czy odpowiedzą ale też ciekawi mnie dlaczego WM przedstawiają po raz kolejny materiał skrajnie niemerytoryczny? równie dobrze można przepisywać mądrości z onetu, WP, GW itp):

    Dzień dobry
    W nawiązaniu do opublikowanego prze Państwa tekstu J. Laskowskiego – jest on skrajnie nie naukowy i nie merytoryczny, z kolei ilość przymiotników o charakterze emocjonalnym wskazuje na jego tendencyjny (podszyty ideologicznie ) charakter.
    Idąc po kolei:
    1. Autor zadał sobie trud prześledzenie niektórych kronik wczesnośredniowiecznych mówiących o obrzędach Słowian doby przedchrześcijańskiej. Niestety zrobił to dość powierzchownie. Pominął część kronik bizantyjskich (choćby Konstantego Porfirogenety, Malalasa), pominął całkowicie, liczne wzmianki arabskie i perskie oraz część wzmianek kronikarzy zachodnich. Zgadzamy się, że kroniki są zdecydowanie nie wystarczającym źródłem informacji, do tego pisanym przez osoby nie rozumiejące systemu religijnego który opisywali, a do tego kronikarze ci bardzo często byli wrogo nastawienie do opisywanej religii, przez co często ich opisy są tendencyjne, pejoratywizujące zastany obszar obserwacji. Niemniej w materiałach tych jest znacznie więcej obrzędów które sugeruje J. Laskowski. Warto zauważyć, że w wzmiankach historycznych nt wierzeń słowiańskich znajduje się znacznie więcej materiału faktograficznego niż o wielu obecnie największych religiach świata, których początki dosłownie toną w mrokach historii. Więc jak widać ilość wzmianek historycznych nie ma nic do rzeczy w wyznawanej wiary. Istnieje co najmniej kilka największych systemów religijnych, które są w pełni eklektyczne i zaczerpnęły swoje obrzędy niemal w pełni od innych tradycji.
    2. Nie jest prawdą, że na podstawie archeologii nie można nic wywnioskować na temat systemu religijnego Słowian doby przedchrześcijańskiej. Panu Laskowskiemu wyraźnie brakuje wiedzy z zakresu archeologii jak i religioznawstwa. Istnieje ogromna ilość artefaktów:
    – identycznych z artefaktami zachowanymi w słowiańskiej kulturze ludowej a tym samym potwierdzających istnienie konkretnych obrzędów, przed chrystianizacją a zachowanych w kulturze ludowej.
    – analogicznie istnieje również liczna grupa artefaktów wskazujących na analogie między systemem religijnym Słowian a tradycjami ludów aryjskich i postaryjskich w Azji Centralnej.
    – istnieją znaleziska archeologiczne całych świątyń (jak świątynia na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu), w których zachowane artefakty potwierdzają nie tylko analogie dotyczące zasad budowania takich świątyń (u Słowian i ludów aryjskich), co więcej artefakty te są charakterystyczne dla konkretnych obrzędów i rytuałów a tym samym potwierdzają istnienie konkretnych obrzędów co można zbadać w oparciu o archeologię.
    3. Autor obnaża się z zupełnej niewiedzy na temat metody etnograficznej, ponieważ dowodzi ona pełnej zbieżności mitów zachowanych w podaniach ludów (występujących na obszarze całej Słowiańszczyzny oraz analogicznych mitów zachowanych do dziś w tradycjach Azji Centralnej). Dotyczy to również setek obrzędów i rytuałów zachowanych w słowiańskiej i bałtyjskiej kulturze ludowej znajdujących swoje analogie w tradycjach Azji Centralnej. Co więcej w badaniach etnologicznych widać wyraźnie hermetyczność kultur tradycyjnych, w związku z czym rytualizm słowiański jest charakterystyczny dla etnosów słowiańskich i spokrewnionych z nimi etnosów bałtyjskich czy aryjskich, a już nie występujących w pozostałościach po wierzeniach celtyckich, „germańskich” czy italickich. Rzecz jasna kultura ludowa ulegała chrystianizacji, lecz stosując badania komparatystyczne można rozpoznać elementy zdeformowane, naniesione i zmienione przez chrystianizację jak też elementy rdzenne.
    4. Autor stosuje w miejsce metod naukowych własną gdybologię pisząc o wykształceniu się „obrzędowości rolnej” itp. Są to poglądy typowe dla religioznawstwa ewolucjonistycznego doby XIX i XX wieku (pisanego za biurkiem, nie mającego nic wspólnego z badaniami terenowymi), zdyskredytowanego przez późniejsze nurty religioznawstwa. Jeśli J. Laskowski ma jednak na ten temat odpowiednią wiedzę, niech wskaże przykłady kultur (do dziś żywych), które posiadają ten rodzaj „agrarnej obrzędowości”.
    Autor twierdzi dalej, iż nie było święta Kupalnocki, czy Dziadów i że były to święta chrześcijańskie. Poproszę autora o wskazanie tych miejsc w Biblii na których bazuje chrześcijaństwo, a które wskazują na występowanie ww obrzędów w judaizmie lub chrześcijaństwie. W innym przypadku wypowiedzi przedstawione w artykuliku na Państwa stronie można potraktować jako dosłownie „pobożne życzenia”.
    5. Autor poddając pod wątpliwość istnienia systemu religijnego Słowian idzie w obszar całkowitego wyabstrahowania od wiedzy naukowej na rzecz własnych imaginacji, jednocześnie wpisuje się w poglądy kreowane przez naszych zaborców, formowane przez pangermanizm, volksizm i ideologów III Rzeszy i współczesnych ich pogrobowców ochoczo finansowanych przez UE.
    6. Z perspektywy naukowej nie jest prawdą, że systemów religijnych nie można z sobą porównywać. Może J. Laskowski nie wie ale tym się zajmuje nauka zwana religioznawstwem komparatystycznym. Chyba, że autor ma w zamyśle zakwestionować dokonania tej dziedziny nauki, ale w takim razie powinien się wspiąć na poziom merytorycznej dyskusji a nie subiektywnych opinii bez pokrycia w warstwie merytorycznych argumentów.
    Na podstawie wspomnianych badań komparatystycznych można stwierdzić, że:
    – etnosy z sobą spokrewnione zwykle miały wspólny obszar kultury duchowej, przykładem Słowianie, Bałtowie czy etnosy aryjskie (tradycja staroirańska, perska, tradycja bon, tradycja wedyjska i bramińska);
    – co więcej część z tych tradycji jest nadal żywa, na podstawie czego można prowadzić badania porównawcze. W ich rezultacie można stwierdzić ogromną ilość analogii do systemu religijnego Słowian doby przedchrześcijańskiej, co znajduje potwierdzenie w jej kulturze ludowej, artefaktach archeologicznych, wielu zapiskach historycznych, językoznawstwie.
    Rozumiemy że ten obszar wiedzy J. Laskowskiemu jest nieznany, nie usprawiedliwia to jednak jego niemerytorycznego artykuliku, którym wprowadzacie Państwo czytelników w błąd, ale też dyskredytujecie się w oczach osób, które ze względów politycznych Wam sprzyjają, lecz w zakresie poglądów religijnych mają inną wykładnię.
    Jeśli jednak jesteście skłonni do naukowej i merytorycznej dyskusji proszę udostępnić możliwość dyskusji pod artykułem. Wówczas z chęcią przedstawię tam szerszy zakres argumentów kwestionujących poglądy J. Laskowskiego.

  6. adm. Maurycy Hawranek 21.01.2025 11:49

    Z drobnymi poprawkami edytorskimi opublikowałem Twój list jako artykuł polemiczny.

    https://wolnemedia.net/tendencyjna-gdybologia-jacka-laskowskiego/

  7. QuantumFieldTheory 21.01.2025 12:17

    To co Autor pozwala sobie twierdzić to zwykłe pseudonaukowe bzdury o które zresztą posądza innych. „Nie wiadomo nawet czy istniała”… to akurat bez komentarza, szkoda tekstu. Ale teza, że dziejów Prasłowian nie da się poznać jest ogólnie rzecz biorąc prawdziwa, tylko, że z artykułu wnioskuję, że Autor pisał o Słowianach… Cecha niestety powszechna w dzisiejszym dziennikarstwie – ignorancja.
    Po pierwsze:
    Tam gdzie brak dostatecznych źródeł pisanych historyk powinien przestać prowadzić badań? Istnieje coś takiego jak archeologia, której odkrycia całkowicie przeczą tezom Autora i właściwie na tym można by zakończyć polemikę, pamiętając przy tym, że sama mitologia Słowian jest tylko wycinkiem, wcale nie najbardziej ważnym, całościowych badań nad Słowianami.
    Po drugie: analiza porównawcza jest pełnoprawnym narzędziem badań naukowych, obojetnie czy badamy Słowian, ryby, proces obróbki stali czy w końcu przejmujemy firmę konkurenta. Z dużym sukcesem stosuje się ją w „algorytmach uczących” SI. Problem analizy i badań porównaczych jest za szeroki na komentarz.
    Po trzecie: Etnografia ma wybitne osiągnięcia na wielu polach ( nawiasem mówiąc, dobry etnograf zarabia nieprawdopodobne pieniędze analizując chociażby zachowania konsumenckie dla dużego koncernu), zakres jej możliwości jest właściwie nieograniczony, w badaniach interdyscyplinarnych – bezcenna. A takie właśnie badania są tylko możliwe badając dzieje Słowian. Mamy jeszcze badania antropologów kulturowych, semiotyków oraz opasłe tomy krytyki filologicznej w tym temacie. Lepiej się zapoznać ze stanem badań naukowych niż się popełniać głupawe artykuły.
    W kwestii świąt widać niestety absurdalną wręcz niewiedzę na temat wczesnego chrześcijaństwa. Trudno się do tego odnieść ale można polecić Autorowi przeczytać prace na temat, mogą być nawet popularno-naukowe.
    Co do wymienionych przez autora źródeł pisanych, nie bardzo rozumiem, na jakiej podstawie twierdzi że:
    1. To jedyne źródła pisane wspominające o Słowianach
    2. Na ich podstawie badacze wysuwają wnioski odnośnie mitologii słowian.
    Pozwalając na humor – „To psze Pana jakiś absult jest i nieudowodnienie”

    Podsumowując – artykuł miermy i mizerny.

  8. QuantumFieldTheory 21.01.2025 13:25

    Jak ktoś zaimteresowany to podam kilka pozycji ( w przypadku Autora 2 pierwsze pozycje obowiązkowo). Lepiej samemu z porządnych źródeł poznać problem niż z takich pseudofaktów.

    Greckie i łacińskie źródła do najstarszych dziejów Słowian, cz. I: (do VIII w.), Poznań-Kraków 1952.

    Handelsman M., Historyka. Zasada metodologii i teorii poznania historycznego

    Archeologia o początkach Słowian, red. P. Kaczanowski, M. Parczewski

    Bruckner A., Mitologia słowiańska
    Bruckner A., Mitologia polska. Studium porównawcze.
    Bruckner A., Słownik etymologiczny języka polskiego,

    Czekanowski J„ Wstęp do historii Słowian. Perspektywy antropologiczne, etnograficzne

    Dumezil G., Bogowie Germanów

    Dziewulski W., Postępy chrystianizacji i proces likwidacji pogaństwa w Polsce wczesnofeudalnej

    Eliade M., Traite d’histoire des religions. Paris 1964 [przekł. poi. Traktat o historii religii]

    Gąssowscy E. i J., Łysa Góra we wczesnym średniowieczu

    Gieysztor A., Mitologia Słowian

    Gołąb Z., O pochodzeniu Słowian w świetle faktów językowych,

    Hensel W., Słowiańszczyzna wczesnośredniowieczna. Zarys historii kultury materialnej,

    Jażdżewski K.., Z problematyki początków Słowiańszczyzny i Polski, oraz tenże, Pradzieje Europy Środkowej

    Leciejewicz L., Słowiańszczyzna zachodnia

    Łowmiański H., Religia Słowian i jej upadek

    Zdziwicie się ile skarbów skrywa Miejska Biblioteka Publiczna.

  9. poray 21.01.2025 15:46

    Dziękuję Adminie, czekam na list od J. Laskowskiego, ciekawe co odpisze.

  10. poray 21.01.2025 16:05

    QuantumFieldTheory
    Odnośnie bibliografii którą wymieniłeś, jeśli można kilka uwag
    – nie wiem czy ktoś przez ostatnie 200 lat popełnił tyle błędów merytorycznych i nadinterpretacji w omawianym temacie co Bruckner. To jedno wielkie nieporozumienie.
    – Dumezil wielokrotnie został doszczętnie skrytykowany. Na podstawie prowadzonych przez nas badań porównawczych ośmielę się stwierdzić, ze obrzędowość słowiańska, bałtyjska i aryjska wykazuje mnogość (oczywistych) podobieństw. Za to analogii takich trudno szukać z kultura celtycką czy tzw. germańską. Częściowo widać ją z wierzeniami Skandynawów ale to wydaje się bardziej oczywiste, mając na uwadze jak (genetycznie) powstali Skandynawowie. Dumezil opierał się w dużej mierze na ramach narzuconych przez J. Grimma w Mitologii Teutońskiej. To Grimm upowszechnił pojęcie germańskości roztaczaj ja na Skandynawię, co jest działaniem bezpodstawnym i wprowadził pojęcie „Germanów kontynentalnych i skandynawskich”. Taki podział jest absolutnie nienaukowy, ale za to udało się mu podczepić „germanów” pod Nordyków i tym samym zbudował mit założycielski dla Niemców. Poza tym w jego dziele’ roi się analiz językowych na poziomie …(D. Sikorski określił to w debacie z T. Kosińskim jako) ..językoznawstwo dziecięce. Jednocześnie omawiając obrzędy słowiańskie zachowane na terenie Niemiec Wschodnich cały czas twierdził, że to obrzędy germańskie. I tak wygląda germańskość Grimm. Co w ramach tego są warte opracowania Dumezila nt wierzeń germańskich?…
    Jego dzieło
    – kolejna sprawa Dumezil, Gieysztor i ogólnie komparatystyka religioznawcza dotąd stosowana ma jedną zasadnicza i jak uważam dyskwalifikująca ją wadę – porównuje kultury nieistniejące (wymarłe) do innych kultur wymarłych. Jako PraŹródła prowadzimy badania porównawcze w obszarze żywych tradycji i wiemy jakim zniekształceniom może ulec interpretacja materiału (np. mitów ale przede wszystkim rytuałów i obrzędów) jeśli nie jest się reprezentantem danej tradycji. To co robili i robią nadal religioznawcy w stosunku do tradycji wymarłych to jedynie gdybologia, nie dająca się zweryfikować i jednocześnie nie poparta żadnym zasobem merytorycznym. Na bazie tego jesteśmy w stanie stwierdzić, że większa część dotychczasowych interpretacji mitów (tzw) „greckich” jest błędna.
    Jesteśmy zwolennikami badań porównawczych, ale z udziałem obszaru badawczego, który obejmuje istniejące tradycje, co daje możliwość dotarcia do źródeł a nie interpretacji i pozwala na zasadniczy warunek nauki jakim jest falsyfikowalność. Mamy to szczęście, ze w przypadku badań nad wierzeniami Słowian, pozostały do dziś tradycje ludów z nami spokrewnionych, co pozwala na niezwykle owocne prowadzenie takich badań.
    Pozdrawiam

  11. QuantumFieldTheory 22.01.2025 08:48

    Poraj,
    Podając ją, kierowałem się założeniem jej ogólnej dostępności w czytelniach oraz uświadomieniem Autorowi-co do którego zakładam,że jest „analfabetą” w tej kwestii- ogromu i złożoności problemu, który Autor swoistą „akrobatyką” lingwistyczno-logiczną ze szyptą starannie wybranych i pasujących mu do stawianych tez źródeł, sprowadza do poziomu dla mnie do przyjęcia.
    Ważne też w wyborze była możliwość zapoznania się w języku polskim z krytyką szkoły niemieckiej z przełomu wieków, oraz z bardzo bogatą bibliografią rosyjskojęzęczną.Niejako wstęp do dalszych badań dla zaintersowanych, bo wiem że temat” budzi emocje”.
    Przyjmuję Twoją krytykę generalnie jako słuszną. Oczywiście, że „korci” mnie swoje dodać, ale uważam temat za zbyt szeroki na omówienie go w tym miejscu.
    Łączę wyrazy szacunku

  12. poray 22.01.2025 14:04

    Jeśli chodzi o ciąg dalszy sprawy – NCz zaproponował mi zamieszczenie artykułu polemicznego, z tym że autor J. Laskowski zastrzegł, aby w tym tekście (mającym mieć max 12 tys znaków) :
    – wskazał, jakie i skąd posiada inne oprócz źródeł, które podałem, informacje o imionach, kulcie, bądź roli w panteonie różnych bożków słowiańskich
    – wskazał te dodatkowe informacje źródłowe o religii Słowian, które rzekomo pominąłem
    – wskazał dodatkowe informacje o treści religii Słowian, które miałyby wynikać z archeologii i wyjaśnił, jak one zostały ustalone
    – wskazał dodatkowe informacje o treści religii Słowian, które miałyby zostać ustalone w oparciu o etnografię i wyjaśnił, jak zostały one ustalone”.

    Tu powraca kwestia poruszona przez QuantumFieldTheory, że autor nie posiada dostatecznej wiedzy., potwierdzają to żądania na temat których (metodologii poszczególnych dziedzin naukowych) należałoby napisać przynajmniej po jednej szerokiej publikacji. Innymi słowy J. Laskowski twierdzi, że skoro się myli aby podać mu cała dostępną wiedzę na omawiany temat. Uważam że wystarczyłoby aby sam uzupełnił braki w tych dziedzinach.
    Niemniej w ciągu najbliższych tygodni napiszę artykuł polemiczny do NCz.

    QuantumFieldTheory – również pozdrawiam i zapraszam do rozmowy na naszej stronie-https://www.facebook.com/praZrodla. Polecam też publikacje na drugiej naszej stronie http://www.prazrodla.pl oraz lekturę naszych publikacji książkowych. Pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.