Liczba wyświetleń: 1080
W Muzeum Narodowym w Warszawie możemy obecnie oglądać wystawę czasową pt. „Tak widzą. Panorama fotografii węgierskiej”. Autorska wystawa ma niestety charakter odwrotny od spodziewanego. Kolejne sale odkrywają bowiem tzw. całą nagą prawdę o wystawie. Dwie pierwsze sale pokazują dorobek takich twórców, jak np. Robert Capa czy André Kertész. Pośród ciekawych nota bene prac tychże autorów zaczynają się już jednak pojawiać pierwsze śmiałe akty kobiece. W związku z tym, że obie sale mogą być odwiedzane przez dzieci nie bardzo podążamy za logiką organizatorów, chyba że pragną oni traumatyzować widokiem nagich ciał nie tylko osoby pełnoletnie.
Dla widzów dorosłych w kolejnych salach odkrywane są tajniki prosektoriów czyli np. fotografie wysypujących się z trumien zwłok oczekujących na kremację. Aby dodać wystawie pikanterii kurator wystawy postanowiła ustawić zielony „stolik ekspozycyjny” nawiązujący charakterem do wystroju pokoju dziecinnego, gdzie obok dziecięcych zabawek znajdziemy książkę zawierającą treści czysto pornograficzne (do kupienia w sklepie muzealnym). Tuż nad stolikiem znajdują się “obrazki” w kolorowych ramkach, gdzie obok osób starszych i niepełnosprawnych znajdziemy zdjęcie nagiej gwiazdy porno.
Organizatorzy wystawy informując o tym, że wystawa zawiera “kontrowersyjne treści” nie raczyli umieścić jednak wyraźnej informacji, że wystawa jest w całości przeznaczona tylko dla widzów dorosłych. Rodzice, którzy będą zwiedzać dalsze sale razem z dziećmi mogą spodziewać się, że ich rozbrykane pociechy z ciekawością sięgną po to, co kryje się w zakamarkach muzealnej wystawy.
Kolejnym nie mniej interesującym aspektem wystawy są zdjęcia o charakterze okultystycznym, nie brak więc dla chętnych: kursu rysowania pentagramu, zdjęć zawierających odwrócone krzyże, satanistyczne symbole a także fotografii, które w bezpośredni sposób profanują symbolikę chrześcijańską. Organizatorzy wystawy zapraszają na warsztaty rodzinne w niedzielę w samo południe, tym samym umożliwiając rodzicom wybranie kulturalnej rozrywki z cyklu profanum.
Pokazany na wystawie tendencyjny obraz człowieka przez pryzmat ludzi bezdomnych, starych i niepełnosprawnych a także ukazany model rodziny przypominający cygański tabor mówi sam przez się. Patologiczny obraz rozpadającego się cygańskiego schronienia ma być domem, ale parafrazując tytuł jednego ze zdjęć: przecież każdy dom ma też szpetną duszę. Człowiek z fotografii jest zwykle pijany, bezdomny, brudny i nagi, pokryty tatuażami, martwy lub po prostu perwersyjny. Punktem kulminacyjnym jest jednak sala ostatnia, gdzie mężczyzna w skórzanej, perwersyjnej masce psa zapowiada nam wszystkim nastanie nowego porządku…
Zastanawia również fakt, że w tym samym czasie zupełnie niedostępna dla zwiedzających jest będąca w kolejnej już przebudowie Galeria Sztuki Starożytnej Faras, ze swoim cennym zbiorem sztuki sakralnej…
Na stronie zapowiadającej wystawę organizatorzy przestrzegają że niektóre dzieła mogą być uznane za kontrowersyjne, czy tak zaiste jest oceńcie państwo sami… Przedstawiamy tutaj tylko część z nich.
Autorstwo: Niezależny Obserwator
Źródło: PrisonPlanet.pl
idiotyczne
Kościół świętą krową?…
Autor pisze o rozpadającej się rodzinie ukazanej przez pryzmat cygańskiego taboru: nawet samo pojęcie rodziny w naszej zachodniej cywilizacji się rozpada, a co dopiero rodzina. Obrazki tragedii rodziny podzielonej przez kulturę Nowego Porządku Świata, oglądamy na co dzień. A zatem została pokazana cała prawda w tym względzie.
Na samej górze, na fotografii, widzę księdza ukazanego w krzywym zwierciadle. Ten akurat ksiądz symbolizuje pewną „jedność” myśli Kościoła katolickiego w Polsce: rozpięty rozporek symbolizuje liczne skandale z udziałem księży; choćby ten ostatni z udziałem księdza katechety, który rozsyłał swoim nieletnim podopiecznym zdjęcia pornograficzne: http://strajk.eu/wejherowo-ksiadz-katecheta-wysylal-uczniom-porno-zdjecia/
Była to prawda czy nie?
W lewej ręce trzyma ów „ksiądz”, sztylet: jest to symbol walki Kościoła o wpływy; sztylet odwrócony jest tak jak stał by ten, na którym wisiał Chrystus – tzn prawidłowo; ale trzyma go lewa ręka symbolizująca przeciwieństwo prawości. Sztylet jest ostry i gotowy zadać cios. Sztylet służy przecież jednocześnie do zabijania. Kościół wielokrotnie zadawał ciosy które uśmiercały i dzięki którym Kościół przetrwał. Czy Chrystus kiedykolwiek dawał przykład przemocy wobec drugiego człowieka? A zatem prawda, czy nie?
Na prawej ręce omawianej postaci księdza wisi jakiś przedmiot liturgiczny. Nie znam się na liturgii i symbolice z nią związanej, ale z całą pewnością ma on symbolizować oddanie się bogu. Czy prawdziwe – skoro lewa ręka trzyma sztylet? — To już nie mnie prostemu człowiekowi oceniać — jakby powiedział ksiądz.
Na piersiach widzimy odwrócony krzyż symbol satanizmu – okultyzmu, etc. Księża, biskupi, kardynałowie… bardzo często obnoszą się z krzyżem jak z biżuterią. Ów krzyż zdobiony bywa nawet złotem okupionym ludzką krwią. A zatem, jego odwrócenie do góry nogami doskonale oddaje prawdę: jak kościół w rzeczywistości traktuje swojego „boga”: To jest szatan czy Bóg?… Prawdziwy Bóg nie oczekuje od nas adoracji, i to jeszcze w takiej postaci: przepychu, który zawsze okupiony jest niepotrzebną krwią drugiego człowieka.
Na koniec, omawiając postać księdza: lewa noga, po jego stronie – stronie prawdy. W odróżnieniu od prawej jest ona góralsko/religijna. Górale są bardzo religijni, ale ich wiara jest bardzo powierzchowna i dewocyjna, stąd te złote frędzelki – czepiając się szczegółów. Czy biorąc pod uwagę rzeczywistość – wiara nie ukazuje się nam jako powierzchowna?… W każdym razie kolejna prawda na temat Kościoła Katolickiego z trumnami po lewej stronie – tzn fiksacja na punkcie śmierci. Ale jakiej? Zaniedbanej i oszukanej patrząc na postać księdza po lewej naszej stronie, oszukana zapłatą za pochówek tylko dla bogatych i w rzeczywistości, biorąc pod uwagę tych bezdomnych – o których wspomniał autor – sprofanowana, bo jakżeż tak ksiądz po lewej naszej stronie, który powołuje się na chrześcijaństwo – filozofię życia Chrystusa który biednych umiłował najbardziej – może tak potraktować zwłoki człowieka opuszczonego i pozbawionego środków do życia.
„(…)Człowiek z fotografii jest zwykle pijany, bezdomny, brudny i nagi, pokryty tatuażami, martwy lub po prostu perwersyjny. Punktem kulminacyjnym jest jednak sala ostatnia, gdzie mężczyzna w skórzanej, perwersyjnej masce psa zapowiada nam wszystkim nastanie nowego porządku…(…)” – napisał autor.
Naprawdę, przyznaję – nie rozumiem o co autorowi chodziło. Artysta który komponował tą wystawę miał pokazać człowieka bezdomnego jako czystego, pachnącego, ogolonego dobrze ubranego bogatego biznesmena który sponsoruje telewizje Trwam – o. Rydzyka?…
Po za tym, nie widzę na tych czarno białych fotografiach (czerń i biel — dobro i zło) żadnej perwersji. Np. facet z maską psa jest przerażony; przerażony tym co uczynił naszej cywilizacji, a nie napalony – jak by tego chciał autor który zobaczył w kobiecie przebranej – podkreślam „przebranej” – za nagą kobietę siedzącą obok pentagramów, które, gdy nie są zamknięte w kręgu lub ramie otaczającej pentagram, oznaczają destrukcję – np. destrukcję hedonizmem który jest również prawdziwym obrazem otaczającej nas rzeczywistości.
Szanowny autorze – Niezależny Obserwatorze z PrisonPlanet.pl. To że w symbolice sztuka pokazuje księdza i trumny, to nie musi to oznaczać od razu że jest to sacrum. A profanum, bez prawdziwego czytelnego sacrum – np. krzyża na którym wisi Chrystus – w państwie demokratycznym w którym komunikacja ze społeczeństwem oparta jest o prawdę i w tej prawdzie powinna stać, jest jak najbardziej pożądana. Bez niej nigdy nie dowiedzielibyśmy się o Nowym Porządku Świata, w którym na co dzień nasze dzieci bombardowane są takimi facetami w „maskach psa”, roznegliżowanymi kobietami które obdarowuje nasze dzieci sam ksiądz po katechezie i papieżu który tak jak kiedyś przytulał się z władzami hitlerowskimi (fotografii i dowodów wystarczy aby to udowodnić), dziś układa się z liberalno-lewicowymi władzami UE które w szkołach podstawowych uczą dzieci kultury gender, same w wolnych chwilach bawiąc się na okultystycznej mszy, perwersyjnymi zabawkami.
W prawdzie nie znam pochodzenia symbolu który dobrze zasłania twarz owego księdza – nie jestem specjalistą od symboliki – ale mnie kojarzy się on z nieskończonością – matematyka w sztuce: https://wolnemedia.net/chiny-rozpoczynaja-budowe-lesnego-miasta/#comment-212659
Nieskończoną głupotą Kościoła i wstydem gdy jest już za późno, a ostatnią deską ratunku jest potrzeba zasłonięcia twarzy. Jak widać autor jeszcze dość łagodnie obszedł się z kulturą naszej narodowej religii bo pokazał tym samym jej wstyd. A jak pokazał jej wstyd, to znaczy że nie jest jeszcze za późno dla tego „sprofanowanego” — nietykalnego — Kościoła w Polsce.
Złożoną problematykę masonerii wyjaśnia dość dobrze dr Stanisław Krajski w szeregu swoich wykładów,polecam.
https://www.youtube.com/watch?v=CjeT3UKH6pU