Liczba wyświetleń: 2233
Naukowcy z Francji odkryli dwa nieznane dotąd wirusy posiadające niespotykaną liczbie genów.
Jeden z badaczy dr Richardson stwierdził: „Z punktu widzenia obecnej nauki, coś takiego nie powinno istnieć w przyrodzie. A jednak zaistniało”. Badacze podejrzewają również, że nowo odkryte wirusy mogą reprezentować zupełnie nieznaną i niezdefiniowaną przez badania, formę życia. Dr Richardson dodaje: „Istnienie tego typu wirusów, daje wiele możliwości, jednak również budzi obawy o ich wykorzystanie”.
Nowo poznane formy życia to Pandoravirus Salinus odkryta u wybrzeży Chile, a także Pandoravirus Dulcis z Melbourne w Australii. Francuscy badacze podają, że genom wyżej wspomnianych wirusów zawiera od dwóch do dwóch i pół tysiąca genów, szybko uzupełniając, że dla zwykłego porównania, znany na całym świecie wirus grypy ma jedynie dziesięć genów. Tego typu przepaść dzieląca to, co już znamy a wirusy Pandoravirus Dulcis oraz Pandoravirus Salinus to w gruncie rzeczy przepaść możliwości ewentualnych mutacji.
„Ich kształt i niezwykły zestaw genów kojarzy się nam z puszką Pandory, którą w najbliższych miesiącach planujemy wnikliwie zgłębić, a być może nawet otworzyć. Z kolei jej otwarcie całkowicie zmieni nasze dotychczasowe myślenie o wirusach. Brak podobieństwa większości ich genów z genami innych form życia może być oznaką, że pochodzą one od zupełnie nowej prymitywnej linii komórkowej” – czytamy w oficjalnym oświadczeniu.
Zdaniem francuskich naukowców nowo odkryte wirusy Pandoravirus Salinus i Pandoravirus Dulcis mogą pochodzić z innego drzewa życia aniżeli trzy znane dotąd biologii domeny, czyli bakterie, archeony oraz jądrowce. Interesującym jest również hipoteza mówiąca, o sztucznym stworzeniu, wyprodukowaniu wyżej opisywanych wirusów, których źródłem miałby być sam człowiek, a konkretnie badacze z bliżej nieokreślonego ośrodka naukowego należącego do kompleksu wojskowego lub prywatnego.
W 2014 roku Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom w USA „przypadkowo” narażały pracowników laboratoriów na zarażenie wąglikiem. W tym samym roku ta sama placówka „przypadkowo” wysłała śmiertelnego wirusa grypy do laboratorium, które zażądało łagodnego szczepu. Znaleziono również fiolki ospy, które pozostały w zamrażarce przez ponad pięć dekad, zapomniane. Z kolei w 2015 roku Wojsko USA rozesłało „przypadkowo” próbki wąglika do Korei Południowej i dziewięciu laboratoriów w USA. Dodatkowo stwierdzono, że inna partia wąglika została wysłana do Australii w 2008 roku.
Dalej w kolejności jest borelioza, patogen, który prawdopodobnie wydostał się z rządowych laboratoriów znajdujących się na wyspie Plum. Dość powiedzieć, że 95% tych samych patogenów boreliozy w Stanach Zjednoczonych pochodzi z czternastu stanów, patogenów wyprodukowanych w laboratorium na wyspie Plum. Wielu nazistowskich naukowców przywiezionych do USA w trakcie trwania operacji Paperclip pracowało z Centrum Chorób Zwierząt na Wyspie Plum, które zostało potajemnie stworzone do badań nad bronią biologiczną.
Zdjęcie: luvqs (CC0)
Źródło: Eschatologia.pl
Ludzie co Oni bredzą i przypisują jakieś złe uczynki nazistom i Naukowcom Amerykańskim. Wiadomo iż jedni i drudzy to potulne baranki chcące wybawić ludzkość od podludzi. Przecież to na pierwszy rzut oka widać iż to wina Tuska i Putina. Aha i Kołodziejczaka też.
Na pewno sztuczne. Po za tym wirusy bardziej przypominają ,,nanoboty,, niż żywe stworzenia. Do rozmnażnia potrzebują żywej komórki. Same nie są w stanie. To cecha bardziej sztucznego tworu niż naturalnego życia. Niewykluczone że wirusy zostały kiedyś stworzone by ,,kontrolować,, rozwój życia. Są czymś w rodzaju ,,żadnarma,, dla żywych stworzeń by te za bardzo nie ,,szalały,,
@replikant
Żyjemy w zhakowanym świecie, gdzie ludzi się
” hoduje ” , nie jesteśmy szczytowym drapieżnikiem w łańcuchu pokarmowym, na pewno nie na tej planecie. Bytują nad nami istoty o wiele bardziej inteligentne niż my.