Liczba wyświetleń: 2237
Według badań Polacy mają realnie bardzo niskie mniemanie o kapitalizmie, skoro bycie klasą średnią to dla nich życie od pierwszego do pierwszego i utrzymywanie się z pracy. Wychodzi, że kto żyje bez głodu już jest klasą średnią.
To oczywiście sposób kapitalizmu na sztuczną nobilitację: masz 3 tysiące i ledwo stać cię na mieszkanie, ale jasne, że jesteś klasą średnią! Ho ho, prawie milioner, a interesy to masz takie same, jak oni!
Czytam publicystów, którzy klasą średnią określają ludzi od pielęgniarek po nauczycieli i zarabiającego około 20 tysięcy złotych Owsiaka. W tym worku są ludzie w przedziale od 3 do 30 tys. złotych zarobków. Ludzie o bardzo często kompletnie przeciwstawnych interesach i położeniach.
Jednym z głównych powodów kompletnego braku solidaryzmu społecznego w Polsce jest właśnie panowanie tej identyfikacji i brak wspólnoty klasowej ludzi pracy. Dopuszczalnym przez system podmiotem zbiorowym jest spauperyzowana „klasa ludowa”, którą system nakazuje gardzić, bo kwalifikuje się do szczątkowych świadczeń socjalnych. A podmiotem zwycięskim „klasa średnia”, która realnie jest niezamożnym proletariatemj, rojącym sobie, że bliżej im do Kulczyków i Owsiaka niż ludzi poniżej płacy minimalnej. A to przecież w ogromnej większości klasa pracująca. To system robi wszystko żeby nie stanowiła podmiotu.
Autorstwo: Tymoteusz Kochan
Źródło: Trybuna.info
To jest częsty problem kredyciarzy, zarówno frankowych jak i ich „kolegów od sznurka” czyli zmiennostopowiczów – wydaje im się, że ta 50m2 nora z wodą w ścianie i ślepą kuchnią, kupiona za milion pięćset, czyni ich milionerami, ale zapominają, że po pierwsze cena była mocno spekulacyjna (napompowane ceny gruntu, materiałów, wysoka marża patodewelopera), po drugie ICH będzie ta komórka dopiero za 30 lat, a obecnie należy do banku. Ich własność będzie stanowić dopiero w czasie, kiedy zaczną myśleć o odwróconej hipotece. Obecnie to oni mają wszystko pożyczone, lizing to też POŻYCZONE.