Liczba wyświetleń: 832
Nowelizacja kodeksu pozwala obywatelowi zaskarżyć postępowanie administracyjne, które trwa zbyt długo. Dzięki temu sprawy mają toczyć się szybciej.
Zmiany wprowadzone od 11 kwietnia br. wraz z nowelizacją kodeksu postępowania administracyjnego mają spowodować, że sprawy w urzędach będzie można załatwić szybciej. Dotychczas można było skarżyć się w sądzie na opieszałość urzędników, a nie na przeciągające się sprawy. Teraz to się zmieniło.
Nowelizacja działa też w drugą stronę. Skargi składane kilkukrotnie przez te same osoby, czyli tzw. skargi pieniackie, które nie wnoszą nic nowego do sprawy, będą mogły pozostać bez odpowiedzi ze strony urzędu.
Od 11 kwietnia br. obywatelowi uczestniczącemu w postępowaniu przysługuje prawo wglądu do akt sprawy także po zakończeniu postępowania. Wcześniej możliwe było tylko ich przeglądanie i sporządzanie z nich odpisów i notatek.
To kolejna w ostatnim czasie zmiana w urzędach. Wraz z początkiem roku Sejm po poprawkach Senatu przyjął ustawę o szczególnych zasadach majątkowej odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa. Kara może wynosić nawet 12-krotność pensji urzędnika.
Opracowanie: paku
Na podstawie: MSWiA
Źródło: Dziennik Internautów
a w duszy skarżę cały system.. he he he czyli jak bym siebie oskarżył… ogólnie rzecz biorąc to wina wszystkich bez wyjątku… bo obecny stan świata to to co widzimy… a to co widzimy to kwintesencja wszystkich zachowań zarówno aktywnych jak i biernych.. wszystkich naszych…
dalej zatem.. mówiąc wulgarnie: rozpierdalamy się czy kochamy… wybór należy od nas wszystkich… czyli ode Mnie … JA stwarzam..
Najlepiej byłoby, aby każdy pracownik ponosił odpowiedzialność za swą pracę (od najwyższego do najniższego szczebla) – skończyłoby się cwaniactwo i brak kompetencji. Ludzie motywowali by się sami by podwyższać swą wiedzę i umiejętności, a nie „olewali sikiem prostym”.
Za bałagan w urzędach nikt nie ponosi odpowiedzialności, urzędnicy gadają czasem takie bzdury i pokazują swoją niewiedzę na najniższym szczeblu. Jeśli trzeba za to odpowiedzieć – nie ma winnych.
Poza tym nie wiem czy zauważyliście, ale w społeczeństwie jest jakiś strach przed urzędnikiem? Ludzie wchodzą do urzędów i są tak zestresowani, a słowa gryzipiórków niejednokrotnie traktują jak wyrocznię, bojąc się powiedzieć, że z czymś się nie zgadzają, albo, że urzędnik nie ma racji.
Ten cały świat stoi na głowie i w sumie do korekty kwalifikuje się prawie każda dziedzina życia w tym kraju!
Dziś urząd wysyłając Tobie pismo – daje Tobie jakiś czas na ustosunkowanie się do jego treści. Najczęściej są to 2 tygodnie. Spóźnisz się o jeden dzień – Twoje prawa przepadają, a kary za zwłokę są bezlitosne.
W sytuacji odwrotnej – urząd ma czas nieograniczony, ma gdzieś Twoje pisma, wnioski i prośby! A jak w końcu spróbujesz przypomnieć o swej sprawie – zostajesz zbluzgany, straszą Cię karami za bezczelność. Niejednokrotnie ma się wrażenie, że urzędnicy okazują łaskę przy odpowiadaniu na sprawy obywateli!
Nawiasem mówiąc – wiem, że do tej pory obowiązywała (przynajmniej w teorii) ustawa o obowiązku urzędu na udzielenie odpowiedzi klientowi do 14 dni – mówimy tu o urzędach państwowych.
Czy ktoś wie, czy taki przepis dotyczy też firm prywatnych? Czy istnieje jakiś przepis, że firma prywatna musi w jakimś czasie odpowiedzieć na wniosek zainteresowanego? Na forach są różne wypowiedzi, interesuje mnie wiarygodna informacja. Dziękuję.