Liczba wyświetleń: 669
Brak lokali socjalnych to problem większości polskich gmin. Pomimo tego spada zainteresowanie możliwością pozyskiwania na ten cel funduszy z rządowego programu, koordynowanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego.
Podczas gdy trzecie kolejne półrocze rośnie kwota dostępnych w ramach programu środków, maleje suma wnioskowanego przez samorządy wsparcia, informuje „Portal Samorządowy”.
Aby zachęcić do składania wniosków BGK od początku 2011 roku zainicjował wprowadzanie szeregu uproszczeń w procedurach związanych z obsługą programu, dotyczących zarówno samego trybu aplikowania o wsparcie jak i obsługi umów, tak by dostępność i pracochłonność przy realizacji projektu była jak najmniejsza.
Skąd zatem malejące zainteresowania ze strony miast programem?
– Gminy muszą posiadać wkład własny i jego brak może powodować brak zainteresowania miast tym programem – mówi Marek Klikowicz, dyrektor wydziału mieszkalnictwa z urzędu miasta w Kielcach, które jeszcze nie tak dawno mocno zwracały uwagę na nierozwiązany problem mieszkań socjalnych w mieście.
– Ponadto do ubiegania się o takie wsparcie potrzebna jest kompletna dokumentacja i pozwolenie na budowę. Często zaś problem pojawia się ze zdobyciem terenu pod inwestycję, gdyż społeczeństwo nierzadko protestuje, by w ich sąsiedztwie powstawały lokale socjalne – wyjaśnia Klikowicz. – My osobiście jednak, na tyle na ile możemy, to korzystamy z tego typu dofinansowań, i taki wniosek złożyliśmy i w tym roku. Obejmuje on przebudowę i budowę nowych mieszkań na kwota to 300 tys. zł – podsumowuje.
Źródło: Nowy Obywatel
A jak zwykle rozwiązanie jest tak banalne, że aż głowa boli. Przestać okradać ludzi tak, żeby mogli sobie sami mieszkania kupić, albo wynajmować.
Zwłaszcza w Somalii.Najlepiej zlikwidujmy państwo i podatki jak w Somalii a w razie kłopotów głupia Unia Europejska udzieli nam pomocy żywnościowej.