Lewica chce zakazać wyjazdów dzieci na wakacje w roku szkolnym

Opublikowano: 14.07.2024 | Kategorie: Edukacja, Prawo, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 1731

W ostatnich tygodniach w Polsce narasta dyskusja na temat możliwego zakazu wyjazdów dzieci na wakacje w trakcie roku szkolnego. Inicjatywa ta wzbudza wiele kontrowersji i rodzi pytania o to, czy państwo ma prawo tak daleko ingerować w życie rodzinne.

Propozycja zakazu wyjazdów dzieci z rodzicami podczas roku szkolnego pojawiła się jako reakcja na liczne głosy nauczycieli i dyrektorów szkół, którzy zwracają uwagę na problem niskiej frekwencji uczniów. Wiceministra edukacji, Katarzyna Lubnauer, argumentuje, że taka praktyka działa ze szkodą dla uczniów, ponieważ opuszczanie lekcji utrudnia im naukę i osiąganie dobrych wyników.

Przykłady z innych krajów, jak Wielka Brytania, gdzie nieobecności uczniów w szkole są traktowane bardzo poważnie, mogą być inspiracją dla polskich decydentów. W Wielkiej Brytanii rodzice, którzy bez uzasadnionej przyczyny pozwalają dzieciom na opuszczanie szkoły, mogą być ukarani grzywnami, a nawet więzieniem. Polska wiceministra edukacji podkreśla, że celem jest osiągnięcie frekwencji na poziomie 97%, co ma bezpośredni wpływ na wyniki edukacyjne uczniów.

Jednak propozycja ta spotkała się z ostrą krytyką ze strony rodziców i części społeczeństwa. W badaniach przeprowadzonych wśród Polaków większość rodziców sprzeciwia się wprowadzeniu takiego zakazu. Argumentują, że to oni powinni decydować o tym, co jest najlepsze dla ich dzieci, a wakacje rodzinne są często jedyną okazją do wspólnego spędzenia czasu i zacieśniania więzi rodzinnych.

Krytycy propozycji twierdzą, że takie przepisy mogą prowadzić do nadmiernej ingerencji państwa w życie prywatne obywateli. Pojawiają się pytania, czy dzieci stają się w ten sposób „państwowe” i czy rząd powinien mieć prawo do decydowania o tym, jak rodziny spędzają swój wolny czas. Lewica, która promuje tę inicjatywę, jest oskarżana o chęć uprzykrzania życia obywatelom poprzez nadmierne regulacje i kontrole.

Z drugiej strony, zwolennicy zakazu argumentują, że edukacja jest priorytetem i że opuszczanie lekcji ma długofalowe negatywne skutki dla rozwoju dzieci. Zwracają uwagę na to, że szkoła jest miejscem, gdzie dzieci nie tylko zdobywają wiedzę, ale także uczą się społecznych umiejętności i nawiązują relacje rówieśnicze. Regularna frekwencja w szkole jest kluczowa dla ich przyszłości zawodowej i osobistej.

W kontekście międzynarodowym podobne przepisy są stosowane w różnych krajach, co pokazuje, że problem niskiej frekwencji uczniów jest globalny. W krajach skandynawskich oraz w Wielkiej Brytanii obowiązują surowe przepisy dotyczące nieobecności uczniów, co ma na celu zapewnienie, że dzieci regularnie uczęszczają do szkoły i otrzymują odpowiednią edukację.

Debata na temat zakazu wyjazdów dzieci na wakacje w trakcie roku szkolnego jest więc wieloaspektowa. Z jednej strony mamy argumenty dotyczące konieczności zapewnienia ciągłości edukacji i dbałości o przyszłość dzieci, z drugiej strony obawy przed nadmierną ingerencją państwa w życie prywatne rodzin. Rodzice, nauczyciele, politycy i eksperci będą musieli znaleźć kompromis, który uwzględni dobro dzieci, respektując jednocześnie prawa rodziców do decydowania o ich wychowaniu.

Decyzje, które zapadną w najbliższych miesiącach, będą miały długofalowe konsekwencje dla polskiego systemu edukacji i życia rodzinnego. Warto obserwować, jak rozwijać się będzie ta debata i jakie rozwiązania zostaną ostatecznie przyjęte.

Zdjęcie: mermyhh (CC0)
Źródło: ZmianyNaZiemi.pl

Komentarz „Wolnych Mediów”

Jak dziecko choruje dwa tygodnie i nie jest w stanie się uczyć, bo ma gorączkę i inne dolegliwości, to jakoś potrafi potem nadrobić zaległości. A jak w takim samym czasie wyjedzie z rodzicami na wakacje, mając możliwość przerabiania materiału na bieżąco, to jest problem? Według mnie Lewica chce upaństwowić dzieci, aby było jak w Niemczech, gdzie dzieci są traktowane jak przedmioty wypożyczane rodzicom przez państwo. Już wcześniej Lewica popierała przymusowe szczepienia na COVID-19. To partia, która odbiera ludziom prawa człowieka, mając na ustach piękne hasła o prawach człowieka. W tym wypadku o prawie dzieci do edukacji, które tak naprawdę nie jest prawem, ale obowiązkiem. Bo prawo to coś, z czego można skorzystać lub nie, a obowiązek tym, do czego się przymusza represjami. Według mnie rodzice znajdą sposób – np. wyślą do szkoły informację, że dziecko jest chore na jakąś chorobę zakaźną.

image_pdfimage_print

TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1 wypowiedź

  1. niusy 14.07.2024 22:15

    Ale bzdury. Dzieci się po prostu tresuje w szkolach by w przyszłości nie funkcjonowały swobodnie.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.