Liczba wyświetleń: 1530
Gdy czytamy o walce kreacjonistów z nauczaniem teorii ewolucji, natychmiast na myśl przychodzą USA, gdzie w kilku stanach toczone są ostre spory pomiędzy zwolennikami obu poglądów. Tymczasem mało kto wie, że znacznie większe sukcesy kreacjoniści odnoszą w… Korei Południowej.
W ubiegłym miesiącu koreańskie Ministerstwo Edukacji, Nauki i Technologii poinformowało, że w odpowiedzi na petycję kreacjonistów wielu wydawców podręczników opublikuje poprawione ich wersje, z których zostaną usunięte wzmianki o ewolucji konia czy o Archaeopteryksie. Informacja Ministerstwa postawiła na nogi biologów, którzy skarżą się, że nikt się z nimi nie konsultował. „Ministerstwo po prostu przesłało petycję do wydawców i pozwoliło im zadecydować” – mówi Dayk Jang, biolog ewolucyjny z Seulskiego Uniwersytetu Narodowego.
Kampanię przeciwko nauczaniu teorii Darwina prowadzi Towarzystwo Korygowania Podręczników. Chce ono usunięcia „błędu“ ewolucji, by w ten sposób „naprawić“ pogląd studentów i uczniów na świat. Z podręczników mają zniknąć informacje o ewolucji człowieka czy o dostosowywaniu się zięb do warunków środowiskowych. Towarzystwo powołuje się na swojej witrynie internetowej m.in. na opublikowane przed rokiem w Nature badania, które podważają twierdzenia, jakoby Archaeopteryx był przodkiem ptaków.
Towarzystwo jest niezależną organizacją, która wyłoniła się z Koreańskiego Stowarzyszenia Badań nad Kreacjonizmem. Dzięki staraniom Stowarzyszenia kreacjonizm zdobywa coraz większą popularność w Korei Południowej. Nawet najważniejszy instytut naukowy – Koreański Zaawansowany Instytut Nauki i Technologii – przygotował na terenie swojego kampusu wystawę dotyczącą kreacjonizmu. Pastor znajdującego się na jego terenie zboru, Gab-duk Jang mówi, że w Instytucie istnieje też założone przez studentów i naukowców stowarzyszenie badające kreacjonizm.
Popularność kreacjonizmu nie ogranicza się do środowisk naukowych. W 2009 roku na potrzeby filmu dokumentalnego „Era Boga i Darwina“ przeprowadzono sondaż, z którego wynika, iż niemal 33% Koreańczyków nie wierzy w ewolucję. Czterdzieści jeden procent z nich stwierdziło, że ewolucja nie jest wystarczająco udowodniona, 39% uznało, że jest ona sprzeczna z ich wierzeniami, a 17% przyznało, że nie rozumie teorii ewolucji.
Nie jest jasne, skąd w Korei tak duża niechęć do teorii ewolucji. Niektórzy uważają, że przyczyną jest popularność chrześcijaństwa, które jest jedną z głównych religii Korei. Brak jednak dowodów na poparcie tej tezy. Tym bardziej, że ankiety przeprowadzone wśród nauczycieli nie wykazały, by istniał silny związek pomiędzy wiarą a opinią na temat ewolucji. Okazało się również, że 40% koreańskich nauczycieli biologii zgadza się z opinią, iż „większość naukowców wątpi w prawdziwość teorii ewolucji“, a połowa nauczycieli nie zgadza się z twierdzeniem, że „ludzie współcześni są produktem procesów ewolucyjnych“.
Opracowanie: Mariusz Błoński
Na podstawie: Nature
Źródło: Kopalnia Wiedzy
No w końcu jakieś dobre wieści ze świata .
czyby ludzie zaczeli tam zdrowiec na umysle ?
Katole górą ?
najgorsze jest to, że jeden fanatyzm zastępuje inny.
koncepcja ewolucji jest dość dobra, jednak teoria jest mocno niedoskonała w obliczu rozmaitych znalezisk tzw. „zakazanej archeologii” czy nowoczesnych odkryć w dziedzinie panspermii i rozsiewania życia przez bolidy kosmiczne.
kreacjonizm w postaci koncepcji czyniącego świat w 7 dni siwego dziadka to zdecydowany krok w tył.
natomiast kreacjonizm dopuszczający możliwość przypadkowej lub celowej „eksplozji życia” nagle staje się czymś ohydnym, chociaż jest bardziej prawdopodobny niż przypadek „siwego dziadka i świata w 7 dni”.
ciekawym konceptem byłby też kreacjonizm zdalny. czyli tworzenie i manipulowanie DNA na odległość, zgodnie z fizyką kwantową.
alegorycznie taki proces można by faktycznie przedstawić jako „Boga” czyniącego świat „siłą woli” bo zdalne manipulacje nad DNA mogą faktycznie tak wyglądać.
postępem jest to, że żadna teoria naukowa nie może być świętą krową.
nauka to teoria, zawsze może nadejść coś, co ją zmieni.
@mr_craftsman
Przytaczasz bardzo ciekawe hipotezy, których ludzie na szczeblach nie zrozumieliby nawet jakby chcieli 😛
Jako kreacjonista powinienem się cieszyć… ale to nie budzi mojego aplauzu. Bóg dał człowiekowi wolną wolę i poznanie dobra i zła. Zatem wszelkie zakazy są szkodliwe. Faktu nie zmienia że o wiele bardziej szkodliwe jest zabetonowanie establishmentu naukowego. Jak to przedmówca zauważył – jeden fanatyzm zastępuje drugi…
Czuję dyskomfort rozmawiając o Korei bo najpierw kojarzę nasz kraj. Ale ich kreacjonizm pobuddyjski i trudno porównywać. Obie wersje świata mają równe szanse bo trudno boga posądzać o wtrącanie we wszystko i brak ciekawości.Wszystko na tym świecie nauka opisuje jako jakiś proces który ma swój początek i przebieg. Darwinizm to jakby kwintesencja tego rozumowania w dziedzinie która zadecydowała o filozofii myślenia.Jeżeli ich sens życia wymaga kreacjonizmu to niech go mają, i tak dla równowagi będą wykładać Darwina. Ta logika była przełomowa.