Liczba wyświetleń: 2509
W Zielonej Górze doszło do niecodziennego i tragicznego w skutkach włamania. Zdarzenie miało miejsce pod koniec września, ale dopiero teraz media poinformowały o szczegółach.
Jak podaje portal Poscigi.pl, dwóch mężczyzn włamało się do mieszkania na drugim piętrze, posługując się kluczami, co od razu wzbudziło podejrzenia co do motywu ich działania.
Sytuacja przybrała dramatyczny obrót, gdy do domu wrócił właściciel. Nie mogąc wejść do środka z powodu zablokowanych od wewnątrz drzwi, zaalarmował służby.
Włamywacze podjęli próbę ucieczki przez balkon. Dla jednego z nich zakończyła się ona tragicznie – spadł z wysokości drugiego piętra i został przewieziony do szpitala w stanie krytycznym. Mimo wysiłków lekarzy mężczyzna zmarł kilka dni później, nie odzyskawszy przytomności. Jego pogrzeb odbył się 18 października.
Drugi ze sprawców początkowo zdołał uciec, ale został namierzony przez policję następnego dnia. W obliczu aresztowania zadał sobie liczne rany nożem w brzuch i klatkę piersiową. Jego stan określany jest jako poważny.
Sprawa budzi wiele pytań i wątpliwości. Fakt, że włamywacze posiadali klucze do mieszkania, sugeruje, że mogło chodzić o coś więcej niż zwykłą kradzież. Co więcej, zmarły sprawca był zatrudniony w renomowanej firmie w Zielonej Górze i nie borykał się z problemami finansowymi, co dodatkowo komplikuje motyw przestępstwa.
Śledztwo w tej sprawie nadal trwa. Wciąż wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi.
Autorstwo: KM
Na podstawie: Poscigi.pl
Źródło: NCzas.info
Komentarz admina „Wolnych Mediów”
Ciekawe, czy oprócz normalnych lokatorów, mieszka tam jakiś duch? Bo wbijanie sobie noża w brzuch wygląda jak scena opętania z jakiegoś horroru.
@Admin
Zamek – albo Gerda albo jakiś „Skarbiec” czy inne coś, czego po zamknięciu od środka nie da się otworzyć od zewnątrz. Jeśli włamywacze dysponowali kluczami, to wynika z tego, że prawdopodobnie byli jakimiś znajomymi właściciela mieszkania. I nie byli zawodowymi włamywaczami. Bo tacy zrobiliby przedtem rozeznanie, kiedy właściciel wychodzi z niego i kiedy wraca a przy wejściu do budynku postawiliby czujkę. Mieliby też inny „modus operandi”. Gdyby było ich tylko dwóch, to jeden wszedłby do mieszkania a drugi zamknął go od zewnątrz i stanął na czatach.
Podsumowując – jacyś bliżsi albo dalsi znajomi okradanego weszli w posiadanie kluczy i pod jego nieobecność postanowili coś podkraść. Ciekawa jest reakcja właściciela, który od razu wyczuł włamanie i zamiast wezwać ślusarza (ja podejrzewałbym zacięty zamek), od razu zadzwonił na milicję. Być może włamywacze popełnili jeszcze jakieś inny błąd, który z miejsca naprowadził właściciela na właściwy trop (nie wiem, nie zamknęli na dolny zamek a właściciel pamiętał, że to zrobił). W efekcie dyletanci zostali nakryci na gorącym uczynku, spanikowali i rzucili się do idiotycznej ucieczki. Jeden zmarł na miejscu a drugi po namierzeniu po raz kolejny spanikował i uszkodził się nożem. Żadnych wielkich zagadek bym się tu nie doszukiwał.
> Bo tacy zrobiliby przedtem rozeznanie, kiedy właściciel wychodzi z niego i kiedy wraca a przy wejściu do budynku postawiliby czujkę.
Aby to wiedzieć wystarczy podejść do licznika energii elektrycznej i wydać następujące polecenia:
– /?![CR][LF]
– [ACK]041[CR][LF] (tu trzeba zmienić prędkość na 4800/s)
– [SOH]R5[STX]P.01(YYMMDDhhmm;YYMMDDhhmm)[ETX][BCC]
W niektórych licznikach zamiast P.01 trzeba wpisać P.1.0 lub P.1 lub też 99.1.0. Wszystkie te kody oznaczają to samo: profil mocy i energii i potrafią tam się znaleźć nawet dane z roku.
Licznik dla tego zakresu zwróci 15-minutowe średnie zużycia energii. Gdy są monotonne i niższe niż zazwyczaj, znaczy, że prawdopodobnie nikogo nie ma w domu.
Trzeba posiadać laptopa, głowicę optyczną do odczytu liczników i linuxa oraz umieć się nim posługiwać by wysłać te polecenia przez port USB.
Powyższym sposobem można też sprawdzić czy sąsiedzi są w domu, bo liczniki zazwyczaj wiszą grupami.
No ale żeby dźgać się nożem, żeby nie dać się aresztować? Czego się bał? Przesłuchania? Wyroku za włamanie? A może właściciela? Jednak można się doszukiwać zagadek i puścić wodze fantazji. Swoją drogą, niezły pomysł na początek kryminału. Może znajdzie się jakiś literat i podchwyci wątek.
@Baltazar Bombka
Na przykład dopalacze piszą takie scenariusze a nawet jeszcze lepsze 😀