Liczba wyświetleń: 950
Posągi przed hinduską świątynią w Batu Caves oraz buddyjską świątynią w Penang, w Malezji, znieważają islam, oznajmił emerytowany sędzia Datuk Mohd Noor Abdullah.
„Takimi wielkimi posągami pokazujecie, że wasza religia jest wszechmocna i potężna”, powiedział sędzia w wywiadzie dla portali „Malay Mail Online” oraz „Bernama”, odnosząc się do wysokiego na 42,7 metra posągu Murugana, hinduskiego boga wojny, w Selangorze. Odwołując się do konstytucji Malezji, według której islam jest religią państwową, Abdullah upierał się, że islam stoi ponad innymi wiarami. „Kiedy niemuzułmanie budują tak wielkie bóstwa, rani to uczucia ludzi”, stwierdził. „Niemuzułmanie mają wolność wyznania, ale z tej wolności muszą korzystać tak, żeby muzułmanie nie czuli się zagrożeni”.
Sędzia skrytykował również 30-metrowy posąg Kuan Yin, bogini współczucia, przed buddyjską świątynią w Air Itam. „Islam zakazuje podobizn bogów, ale wy pozwoliliście sobie na posąg Buddy w naszym kraju. To nie jest zgodne z islamem, ale jeśli go zakryjecie, można się na to zgodzić”, powiedział.
Autor: ND
Na podstawie: sg.news.yahoo.com
Źródło: Euroislam
Budda nie jest bogiem, a buddyzm nie jest religią (przyjmując podstawową definicję, jest po prostu filozofią). Niedługo islamskim konserwatystom będą przeszkadzać kopce termitów (bo jak taki mały termit może się wywyższać ponad poczucie wartości fanatyka religijnego)… Właściwie to mnie nie dziwi, że przeszkadza im pomnik buddy reprezentujący „oświecenie”.
Niby czemu nie jest religią? Istnieją pewne założenia przyjmowane na wiarę, rytualne zajęcia, nakazy i zakazy, ogólnie praktykę. Wiele różnych tradycji wchodzi w jego obręb. Sama filozoficzna paplanina to cechuje najwyżej oszustów pseudobuddyjskich jawnie łamiących polecenia buddy, żeby tylko mieć fajne podłoże mentalne do spełniania swoich pragnień jak jedzenie miesa czy picie alkoholu. Ale wielu dzisiejszych buddystów sobie wymyśla że no przecież oni nie zabiją jak kupują w sklepie mięso, a picie wódki to dodatkowe doświadczenie jakie mogą kontemplować. Ale taka praktyka buddyzmu jest jak próba ugaszenia ognia dolewając do niego oliwy, czyli zasadniczo jest to antypraktyka.
Aczkolwiek nie dziwię się że podoba się ateistom i agnostykom, jest to specjalnie dla nich sformułowany system. Szkoda tylko że obeszli pozytywne aspekty tej filozofii i z łatwością odrzucają istotne zasady, jak np ahimsa.
„Istnieją pewne założenia przyjmowane na wiarę, rytualne zajęcia, nakazy i zakazy, ogólnie praktykę.” Jestem buddystą i akurat z tym bym się nie zgodził. Praktykuję Theravadę, która stawia głównie na praktykę. Co do określenia buddysta raczej nie nazywał bym tych, którzy nie przyjmują buddyjskich wskazań – piją alkohol, czy spożywają mięso. Proponuję więcej poczytać
@Jedr02
Nie jest z tego samego powodu ,dla którego Soktrates nie jest założycielem religii ( a twórcą systemu filozoficznego) choć m.in uważał, że dusza jest człowiekiem i odróżnia nas od zwierząt.
@Jedr02, „Istnieją pewne założenia przyjmowane na wiarę, rytualne zajęcia, nakazy i zakazy, ogólnie praktykę. Wiele różnych tradycji wchodzi w jego obręb.” jeśli to jest definicja religii, to ustrój państwa, system gospodarczy, dyscyplina sportowa, ba nawet kultura organizacyjna firmy, jest religią. Potocznie buddyzm nazywany jest religią nieteistyczną, jednak z oczywistych powodów nazwa ta jest równoznaczna nazwie filozofia nieteistyczna (a według mnie zwyczajny styl życia, system wartości). W definicji religii zawsze występuje pierwiastek boski, którego w buddyzmie nie ma. Buddyzm nie jest mi bliski, jednak uważam, że jest nieporównywalnie potencjalnie mniej szkodliwy od religii teistycznych. Poza tym opiera się na duchowości (rozumienie psychologiczne), rozwoju i szczęściu, czyli na pierwotnych wartościach człowieka.