Liczba wyświetleń: 2158
Polemika o emisję spalin z odrzutowca Taylor Swift prowadzi do zakazu śledzenia prywatnych samolotów w USA. Niedawna poprawka umożliwia prywatnym właścicielom samolotów ukrywanie danych rejestracyjnych przed opinią publiczną.
Nowa ustawa zatwierdzona przez prezydenta USA Joe Bidena sprawiła, że śledzenie ruchu prywatnych samolotów stało się prawie niemożliwe. Niedawna poprawka do ustawy o reautoryzacji Federalnej Administracji Lotnictwa umożliwia właścicielom prywatnych samolotów anonimizację danych rejestracyjnych.
Do tej pory przypadkowe osoby w Internecie mogły z łatwością monitorować ruch samolotów celebrytów i miliarderów, ponieważ właściciele samolotów byli zobowiązani do zarejestrowania informacji o własności samolotu w rejestrze cywilnym FAA. Publiczne dane z rejestru pomogły w otwartym mapowaniu radarowym w celu monitorowania, gdzie i kiedy podróżowały określone samoloty. Korzystając z tej metody, wiele osób w mediach społecznościowych śledziło samoloty miliarderów i celebrytów, ujawniając, ile CO2 emitują ich prywatne odrzutowce.
Jack Sweeney, student z Florydy, który wcześniej śledził odrzutowiec Elona Muska, często śledzi samolot Taylor Swift. Niedawno ujawnił, że samoloty celebrytki wyemitowały 1200 ton CO2 w 2023 roku, czyli 83 razy więcej niż przeciętny Amerykanin. Udostępnił w mediach społecznościowych klip, który pokazuje, że samoloty Swift przemierzyły Stany Zjednoczone i świat prawie 170 razy w 2023 roku. Jej samoloty pokonały podobno odległość równą siedmiokrotnemu okrążeniu Ziemi w ciągu ostatniego roku.
Szczegóły dotyczące podróży lotniczych Swift zdawały się nadszarpnąć jej publiczny wizerunek. Raporty twierdziły, że niektóre z jej podróży były częścią jej trasy koncertowej Eras Tour, ale lubiła także częste podróże dla zabawy, w tym odwiedzanie Travisa Kelce, jej chłopaka z NFL, który grał mecze w różnych miastach USA.
Kiedy Swift zaczęła spotykać się z coraz większą krytyką dotyczącą wpływu jej samolotów na środowisko, zagroziła Sweeneyowi podjęciem kroków prawnych, wysyłając do niego pisma z żądaniem zaprzestania działalności. Jej prawnik nazwał monitorowanie samolotów przez Sweeneya „prześladowaniem i nękaniem”.
Adwokat ostrzegł Sweeneya, że gwiazda popu nie będzie miała innego wyboru, jak tylko skorzystać ze wszelkich środków prawnych, jeśli nie przestanie udostępniać w mediach społecznościowych postów związanych ze śledzeniem samolotu Swift.
Sweeney twierdzi, że nie ma nic złego w udostępnianiu informacji, które są już publiczne. Także Musk zagroził, że pozwie Sweeneya, gdy ten śledził aktywność prywatnego odrzutowca miliardera w 2020 roku. Student Uniwersytetu Florydy został również zbanowany na „X” przez pewien czas po tym, jak Musk kupił platformę w 2022 roku. Sweeney utrzymuje, że nowe prawo nie uniemożliwia śledzenia prywatnych odrzutowców. „Całkiem możliwe, że chcę jeszcze mocniej naciskać na śledzenie. Wkrótce będę miał sprawozdanie na ten temat”.
Wniosek? Ślad węglowy bogaczy i rządzących zostanie ukryty. Pozwoli to możnym głosić poprawność klimatyczną bez narażania się na miano hipokrytów.
Źródło zagraniczne: InterestingEngineering.com
Źródło polskie: BabylonianEmpire.wordpress.com
A czego się spodziewaliście? Rządzi kasa i układy. Elity mają w nosie jakieś ,,ograniczenia,, co2. To tylko potwierdza że całe to klimatyczne szaleństwo jest tylko przedstawieniem dla mas i oskubywaniem ich z kasy..
> Także Musk zagroził, że pozwie Sweeneya, gdy ten śledził aktywność prywatnego odrzutowca miliardera w 2020 roku.
Elon Musk to widzę, że najgorszy rodzaj pasożyta. Sam jest wkurzony gdy go śledzą. Ale nie ma według niego nic złego, gdy jego samochody – Tesle – i inne jego narzędzia (w tym Twitter) drążą dane jeszcze gorzej niż Google. Kalemu kraść krowa – żle. Kali kraść krowa – dobrze. Nienawidzę hipokrytów.
CO2 to tylko narzędzie, a konkretnie młotek, wykorzystywane do wymuszania na ludziach posłuszeństwa wobec ideologii Zielonego Wału i narzucania im coraz to nowych ograniczeń i podatków. Samo w sobie nie ma ŻADNEGO znaczenia ani głębszego sensu – to zwykły umowny konstrukt. Dlatego każda próba wejścia w polemikę z systemem nt zliczania „emisji CO2” to jest dokładnie to czego system chce bo wtedy sami się pod ów młotek podstawiamy.