Liczba wyświetleń: 882
„Rząd jest dziwnie zaangażowany po stronie banków” – znany ekonomista opowiedział o groźbach, jakie spotkały go ze strony Janusza Piechocińskiego.
Wchodząc do studia TVP Info, Witold Modzelewski spotkał jednego z wicepremierów.
– Z miejsca, podając rękę, spotkałem się z groźbami – wyznał ekonomista. Profesor w latach 1990. pełnił funkcję wiceministra finansów, zna więc świat polityki i jego zwyczaje, był jednak zaskoczony. Usłyszał bowiem od Janusza Piechocińskiego, że jeśli będzie występował przeciwko bankom, zostanie oskarżony.
– Ciekawe, o co? – zastanawia się w teraz mediach, podkreślając, że słowo to padło dwukrotnie. – Rząd jest dziwnie zaangażowany po jednej stronie.
Prof. Witold Modzelewski stał się znany po tym, jak określił bankową propozycję tzw. pomocy kredytobiorcom jako zbieżną z interesami banków. Ekonomista uważa, że problemy bankowych dłużników to nie sprawa banków i ich klientów, a całego państwa. Często podkreśla, że państwo ma stać na straży prawa, a to prawo w kontekście „frankowiczów” zostało złamane. „Ważne, aby rząd tę sytuację rozwiązał a nie sądy” – głosi prof. Modzelewski, szarpiąc nerwy stronnikom banków, którzy posuwają się nawet do gróźb.
Piechociński nie zamierza zabrać głosu w tej bulwersującej sprawie. Początkowo chciał odnieść się do zarzutów i udzielić informacji po wtorkowym posiedzeniu rządu. Później jednak dziennikarze dowiedzieli się, że nie tylko nie poda Modzelewskiego do sądu, oskarżając o zniesławienie, ale nawet nie będzie komentował słów byłego wiceministra finansów.
Najwidoczniej nie ma zamiaru w ogóle odnieść się do faktu, że w demokratycznym państwie urzędujący wicepremier grozi znanemu ekonomiście, niedwuznacznie broniąc interesów banków, nie zaś obywateli.
Autorstwo: KM
Źródło: Strajk.eu
Musiała wkraść się literówka: Piechociński groził nie w państwie demokratycznym, a w teoretycznym.
Pół godziny wcześniej groził chłopów a w zeszłym tygodniu górników… Dziś o 19.15 ma grozić dzikim i bobrów!
Co tu się dziwić ?
Nasze rodzime mendy polityczne mają „prikaz” działać tak, żeby banki nie straciły. Jeśli ktopś wierzy w to, że bank odpuści stratę odsetek to jest naiwny. Na świecie istnieją grubsze ryby niż nasi politycy. Jak jest się umoczonym to później dochodzi do takich sytuacji jak opisana. Naszych najpierw skorumpowali. Nasi żyli chwilą i byli zadowoleni. Jednak jak doszło do zmiany sytuacji to zapanował strach. Nasi skorumpowani najzwyczajniej nie przemyśleli przyszłych konsekwencji ich ruchów i decyzji. Jedyne co im zostało to zastraszanie.
Korupcja wybija jak szambo. W zarządach banków dobrze wiedzą jak ugłaskać sprzedawczyka za wczasu. Teraz takiego Piechocińskiego mają na celowniku. Musi się cham odwdzięczyć, żeby zachować dobre imię banku.
@dockx
Masz całkowitą rację w swoim komentarzu.
Upraszam tylko, abyś nie używał słowa „nasi”, ponieważ jak sądzę nie są oni ani Twoimi, ani tym bardziej moimi bohaterami.
Podejrzewam, że są oni po prostu „obcymi”, a nie w żadnym wypadku „naszymi”, lub co najwyżej są „swoimi własnymi” bohaterami samozwańczej „hołoty”, którą reprezentują.
I nie mam dla nich żadnego szacunku.