Liczba wyświetleń: 1639
Zamykane oddziały, czy nawet całe szpitale, brak lekarzy specjalistów, umieranie w kilkuletniej kolejce na zabieg. To obraz ochrony zdrowia za rządów PiS. Powodem jest dramatyczne niedofinansowanie i brak planu uzdrowienia systemu. Ekipa Kaczyńskiego nie żałuje jednak pieniędzy na armię. Jej budżet w 2020 roku będzie rekordowy.
Nie dalej jak dwa dni temu posłowie PiS opuścili sejmową salę obrad, kiedy przyszła pora na referat o szpitalach powiatowych, zamykanych z powodu braków kadrowych. Dziś poznaliśmy kolejne niepokojące informacje o skali zniszczenia publicznej ochrony zdrowia.
Zadłużenie szpitali podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości wzrosło o 3 miliardy złotych od czasów nastania „dobrej” zmiany. Obecnie łącznie zaległości publicznych placówek wynoszą 14 mld złotych.
Sytuacja jest dramatyczna. Ostatnie badania ankietowe Ministerstwa Zdrowia wskazują, że szybko przybywa zobowiązań wymagalnych, czyli takich, po które zaraz się ustawią komornicy, o ile już nie stoją w kolejce. W czerwcu było ich 1,6 mld zł, czyli o 10 proc. więcej niż w marcu.
Efekt jest taki, że lekarzy jest za mało i pracują przemęczeni, a pacjenci często nie doczekują zabiegu. – Co jakiś czas dowiadujemy się, że lekarz umarł na dyżurze. Pacjenci natomiast umierają po cichu. Jeśli porównamy statystki leczenia chorób nowotworowych, to przekonamy się, że rocznie kilkanaście tysięcy Polaków umiera, bo jest za niskie finansowanie – mówił Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy podczas czerwcowej demonstracji „Czas na zdrowie! – Pacjenci i Medycy razem”.
Na brak środków nie może narzekać armia. Na przełomie sierpnia i września rząd zadekretował przeznaczenie w 2020 roku na zbrojenia rekordowej kwoty 50 mld złotych. Oznacza to wzrost o 11 mld od roku 2015. Nasz kraj jeszcze nigdy nie zwiększał wydatków na ten cel w takim tempie. To aż o 5 mld złotych więcej niż w roku 2018.
Z jednej strony – dopieszczenie przemysłu potencjalnego zabijania, z drugiej – obywatele umierający w kolejkach na operacje – czy można znaleźć bardziej odpowiednią alegorię „dobrej zmiany”?
Autorstwo: PN
Źródło: Strajk.eu
W Polsce nie rosną wydatki na zbrojenia tylko uposażenia oficerów. Podobna sytuacja była pod koniec II RP, kiedy oficer zarabiał więcej od lekarza.
To że wydatki na armię rosną to dobra rzecz. Oczywiście są to w dużej mierze wydatki na armię USA a nie polską. Kupowane są symboliczne ilości uzbrojenia USA za ogromne pieniądze zamiast inwestować w rodzima zbrojeniówkę. Ale ileż jej zostało i na jakim poziomie?. Nie są to decyzje merytoryczne ale czysto polityczne czyli ostatecznie złe lub nawet zgubne dla Polski. Ludzie interesujący się zbrojeniami dobrze wiedzą w jakiej zapaści znajduje się Wojsko Polskie. Jest ZUPEŁNIE odwrotnie niż zaświadczają włodarze a wojna/kryzys coraz bliżej . Oczywiście trudno oczekiwać aby minister obrony przedstawił prawdziwy stan armii. Tego publicznie zrobić nie może! Najlepszym przykładem były dowódca Wojska Polskiego generał Skrzypczak. Przed przejściem na emeryturę zachwalał armię ale kilka tygodni po przejściu na emeryturę przedstawił zupełnie inny obraz wojska. A co do służby zdrowia, to sam już nie wiem co jest tego powodem. Myślę, że każdy kto ukończył studia wyższe, powinien obowiązkowo odpracować 10 lat w kraju albo zapłacić za studia chcąc opuścić Polskę zaraz po studiach. Ogólnie uważam, że studia wyższe powinny być płatne. Ilość ludzi z wyższym wykształceniem jakie posiadają osoby w Polsce jest zupełnie za duża a przydatność tych ludzi na rynku pracy jest mała. Chyba każdy kto ma już trochę lat na karku widzi jaką nędzą intelektualną wykazują się kolejne roczniki czy to po szkole średniej czy wyższej.