Zysk, nowomowa i libertarianizm

Opublikowano: 19.05.2011 | Kategorie: Gospodarka, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 298

Jednym z podstawowych zarzutów kierowanych pod adresem libertarian jest przeświadczenie o kierowaniu się w życiu kategoriami zysku. Wskutek takiej argumentacji libertarianie jawią się jako osoby dbające tylko o swoją kiesę, wysoki status społeczny czy odpowiednie warunki życiowe – w skrócie osoby bez serca, poczucia solidaryzmu społecznego, drobni ciułacze czy nawet wyzyskiwacze. Całość tej dysputy da się sprowadzić do podstawowego, wyjściowego zarzutu, że zysk nie przystoi człowiekowi prawemu i powoduje szkodę całemu społeczeństwu.

Prawdą jest, że dla libertarianina kategoria zysku jest elementem nader istotnym, ale to zysk rozumiany nieco inaczej, niż dziś zwykło się uważać. Przyczyną takiegu stanu rzeczy jest swoiste przewartościowanie się pewnych kategorii, a co za tym idzie zmiana znaczenia wielu terminów. Lata socjalizmu i interwencjonizmu państwa lansowały pewien – można by rzec – specyficzny sposób myślenia, wprowadzając przy okazji wiele zmian do naszego życia również na płaszczyźnie językowej. Pomijam tu zwykłe nadużycia – siłą wprowadzane zmiany znaczenia do leksyki naszego języka za czasów tzw. „błędów i wypaczeń” – dziś dające się łatwo wyłapać przyglądając się słownikom pochodzącym z tamtego okresu [1]. Zresztą już George Orwell doskonale ujął ten powtarzany przez każdy rząd schemat zachowań. Problem pojawia się w momencie, gdy mamy do czynienia z konotacją danego słowa, idącym za tym przeświadczeniem, że dany leksem znaczy właśnie to i tylko to – i tak też dzieje się z terminem zysk. Rzecz ciekawa, że dziś termin ten kojarzony jest wyłącznie z zyskiem ekonomicznym (związanym z dochodem w postaci określonej sumy pieniędzy), a jego nacechowanie jest raczej negatywne. Dlatego też tak rozumiany zysk – rozumiany w sposób wpojony nam przez uprzedni, a po części także obecny system – nastręcza nam libertarianom wiele kłopotów. Podobnie rzecz ma się z innymi terminami, ale nie o tym chciałbym tu mówić.

Wrócę zatem do podstawowego zarzutu. Owszem – zysk jest kategorią nader istotną i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie istnienia bez stosowania go w mym życiu. Ale to zysk rozumiany bardzo szeroko – nie tylko w aspekcie otrzymywania określonych sum pieniędzy, ale ogólnie dóbr (tu kolejna przeszkoda – cóż znaczą dziś „dobra”?). Uważam, że każdy człowiek (a przynajmniej ten zdroworozsądkowy) posługuje się nim na co dzień. Dla przykładu osoba będąca wolontariuszem pomaga potrzebującym dlatego, że sama tego chce – ergo otrzymuje z tego tytułu zysk w postaci uspokojonego sumienia, samospełnienia czy uśmiechu chorego pacjenta. Podobnie pracownik w jakimś zakładzie – jego zyskiem może być wynagrodzenie, umiejętności czy samospełnienie i tak w zasadzie w każdej dziedzinie życia. Więcej nawet – posunąłbym się do twierdzenia, że realizując określone uczucia posługujemy się tą kategorią – chociażby kochając się w kimś, czy z kimś się przyjaźniąc.

Co istotne dla libertarianizmu – w samym zysku nie ma nic zdrożnego, jeśli dokonuje się on na drodze obopólnej zgody i wynika z chęci oraz dobrowolnego w nim udziału – jest wtedy jak najbardziej pożądaną kategorią, porządkującą w pewien sposób życie. Ponadto ma on pozytywny wymiar ekonomiczny, gdyż każda praca, każdy cel jaki sobie stawiamy w życiu przynosi nam różnorakie dobra (zarówno materialne jak i niematerialne) i uświadcza w przekonaniu, że postępujemy słusznie i humanitarnie. Problem zaczyna się w momencie, gdy ktoś próbuje za nas decydować co jest dla nas zyskowne, a co nie jest, albo co gorsza przekonuje, że dbanie o swój interes jest naganne (wbrew dbaniu o interes innych – najlepiej partii, państwa, króla, prezydenta).

Zysk, o którym mowa, jest kategorią nad wyraz służącą jednostkom, nie rządom, molochom. Dlatego też jest nader istotny dla libertarianizmu, który dba przede wszystkim o wolność jednostki – gdyż tylko wówczas możliwe jest szczęście i powodzenie w życiu, gdy jednostki – każda z osobna, nie zaś bliżej nieokreślone masy – będą się czuły wolne i szczęśliwe. Wszystko w myśl popularnej maksymy stosowanej przez ISIL [2] – „Nie pragniemy wolności dla wszystkich, pragniemy wolności dla każdego z osobna”.

Autor: Cezary Żmuda
Źródło: Libertarianizm

PRZYPISY

[1] Zainteresowanych odsyłam do haseł takich jak chociażby pluralizm czy konserwatyzm.

[2] ISIL – skrót od International Society for Individual Liberty (Międzynarodowe Stowarzyszenie na Rzecz Wolności Jednostki)

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

6
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Abyss
Użytkownik
Abyss

Tego demota pewnie część osób ma już dość, ale niestety nie wszyscy są w stanie ogarnąć takie podstawy… W końcu to aż 24 punkty niezgodne z programem indoktrynacji.
http://demotywatory.pl/2914551/Wiec-dlaczego-wszyscy-mowia

Szeryf
Użytkownik

5 akapitów o niczym.

Abyss
Użytkownik
Abyss

@Szeryf
Tekst tłumaczy czym jest zysk i co oznacza dla libertarian.
Proponuje coś w tym stylu: http://www.hipokampus.pl/index.php?menu=2 GL.

Szeryf
Użytkownik

@Abyss: twoja zlosliwa uwaga nie zmieni tego, ze z tekstu zadna konkluzja nie wynika. ideologiczny bełkot.

Rozbi
Użytkownik
Rozbi

NIestety musze się zgodzić – mało przejrzysty artykuł przedstawiający główną teorie i założenie libertarianizmu – o subiektywiźmie i ludzkim działaniu jako podstawy ideologii libertariańskiej.

Z tym że przedstawione to jest w sposób chaotyczny i mało zrozumiały – gdybym wcześniej nie miał do czynienia z tematem to nic bym z tego nie zrozumiał.

Abyss
Użytkownik
Abyss

Mi się nie wydało mało zrozumiałe, może dlatego że siedzę w temacie. Co nie zmienia faktu, że tekst nie jest o niczym. Teksty poruszające zagadnienia fizyki kwantowej też mogą się wydawać chaotyczne.
Z tekstu nie wynikają żadne konkluzja, samemu trzeba je wyciągnąć. Celem artykułu jest przedstawienie faktu, a wnioskowanie pozostawiono czytelnikom.
Nie ma co się spodziewać konkluzji w stylu- “każdy musi mieć na bułkę”, “inflacja atakuje dzieci”, “polska powinna być bogata” “każdy powinien mieć telewizor” “biednym trzeba pomóc” bo takie rzeczy to dzieci są w stanie powiedzieć/pomyśleć. http://www.youtube.com/watch?v=0WoFYG1nIWY#t=14s
Tutaj więcej przykładów: http://www.sld.org.pl/program