Zygmunt Bauman

Opublikowano: 28.01.2017 | Kategorie: Kultura i sport, Publicystyka | RSS komentarzy

Przeczytano 106 razy!

Zygmunt Bauman był najbardziej znanym i najczęściej cytowanym polskim humanistą. Ba, był chyba najwybitniejszym żyjącym współcześnie socjologiem. Jego przedwczesna śmierć (tak, tak, ci co go znali spodziewali się, że dożyje przynajmniej setki) zamyka najwspanialszą kartę polskiej humanistyki, która w latach 1956-1968 w kraju, a później zagranicą stanowiła i stanowi do dziś ligę światową.

W odróżnieniu jednak od swoich wymierających kolegów, w wielu wypadkach dawnych stalinistów, Bauman nie został antykomunistą. Odrzucając stalinizm, do końca uważał, że komunistyczne reformy w powojennej Polsce były dla niej najlepszym rozwiązaniem. Nie przepraszał, że w wieku 19 lat wstąpił do 1 Armii Wojska Polskiego, gdzie był oficerem polityczno-wychowawczym, i z którą brał udział m.in. w bitwach o Kołobrzeg i Berlin. Nie padał na kolana przed kapitalizmem, który jak huragan wtargnął do Polski po 1989 r. Pozostał jego wnikliwym krytykiem do końca, co również odróżniało go od znakomitej większości polskich intelektualistów zachłyśniętych jak dzieci ilością towarów dostępnych w sklepach.

Nie wspierał też amerykańskich wojen w Afganistanie i Iraku, co było wśród polskiej inteligencji ewenementem – Gazeta Wyborcza nie przepuściła wówczas nikomu choć trochę znanemu, aby nie wypowiedział się na jej łamach z aprobatą i poparciem dla tych interwencji z udziałem polskich żołnierzy.

Był – jak mi to kiedyś napisał w mejlu – kotem, który chodził własnymi drogami. Nie był związany z żadną koterią czy środowiskiem. Zawsze uprzedzająco grzeczny robił rzeczy, na które żadna z krajowych gwiazd nigdy by się nie zdobyła. Dla przykładu krytykował Izrael. Kiedy kilka lat temu w wywiadzie dla Polityki porównał izraelski mur separacyjny do muru warszawskiego getta polscy „liberalni” publicyści, tak czuli na krzywdy Bośniaków czy Rwandyjczyków, ale nigdy Palestyńczyków, porównali go do animatorów antysemickiej nagonki w 1968 r., której przecież sam Bauman i jego rodzina byli ofiarami…

Wspierał projekty źle przyjmowane przez tzw. establishment – tak było z głośną książką Artura Domosławskiego Kapuściński „Non-Fiction”, którą reklamował w Polsce i na świecie jako wybitną czy z ostatnio opluwanymi Miastami śmierci Mirosława Tryczyka, do których napisał poruszającą przedmowę. Ilość jego artykułów, wywiadów czy blurpów książkowych, które dawał również chętnie mediom niszowym (jak np. nam) była imponująca. Nie mówiąc już o samych książkach, które zdawało się, że wydaje co rok, albo i częściej. Ostatnią jego publikacją był (wspominany przeze mnie w LMD) krótki esej o uchodźcach Obcy u naszych drzwi, stanowiący empatyczną i przenikliwą analizę tzw. kryzysu uchodźczego.

Jak zwykle, jako jeden z pierwszych zauważył i zdiagnozował problem – jeszcze przed wojną w Syrii, kilka lat temu, apelował, aby Europa (dla jej własnego dobra) przyjęła 30 mln imigrantów.

Mimo że Bauman jest najbardziej znany z ukutych i rozwijanych przez siebie terminów typu „ponowoczesność” czy „płynna nowoczesność”, które rzekomo – według jego niektórych polskich uczniów – mają unieważniać marksowskie klasy, to dla mnie był on przede wszystkim humanistą, którego najbardziej interesował człowiek, ale nie jako teoretyczna figura, filozoficzny byt czy element społeczeństwa. O jego doli i cierpieniach pisał jak mało kto w swoich najlepszych książkach „Nowoczesności i Zagładzie” czy „Życiu na przemiał”.

Nieusuwalną cechą charakteru Baumana była jego życzliwość, humor i radość z życia. Paradoksalne, bo rzeczy, o których pisał, niejednego wpędzić mogły w skrajną depresję. Ale Bauman nie był ani mizantropem, ani utyskującym pesymistą. Był, jak to mawiał, „pesymistą, czyli dobrze poinformowanym optymistą”, ale w krótkiej perspektywie. Wierzył bowiem – trochę wbrew niektórym swoim pracom – że w przyszłości ludzkość pójdzie w końcu po rozum do głowy, bo jeśli nie, oznaczać to będzie zagładę gatunku. Chyba nie zgadzał się z Levi-Straussem, który uważał, że tak jak świat rozpoczął się bez człowieka, tak skończy się również bez niego.

Kochał piesze wycieczki, tytoń (któremu pozostał wierny przez całe życie) i gotowanie, na którego temat krążą wśród przyjaciół legendy. Czytał i oglądał wszystko. Jedną z jego filmowych fascynacji był Michael Haneke, z chirurgiczną precyzją pokazujący rasizm, okrucieństwo, ale i miłość.

Nie nawrócił się przed śmiercią, jak wielu słynnych ateuszy, nie spocznie więc ani Na Skałce, ani na Wawelu. Bądźmy mu za to wdzięczni i czytajmy go, a na szczęście pozostawił po sobie tyle, że starczy na lata.

Autorstwo: Stefan Zgliczyński
Zdjęcie: Forumlitfest (CC BY-SA 3.0)
Źródło: Monde-Diplomatique.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

7 komentarzy

  1. janpol 28.01.2017 16:10

    Ja wielokrotnie uczulałem w swoim środowisku aby patrzyli nie tylko na kolor sztandaru ale też na to kto go niesie. Wbrew pozorom to bardzo ważne. Ale większość mojego aktualnego środowiska to ludzie zainteresowani polityką o poglądach liberalnych, socjal-liberalnych, chadeckich itp. I te uwagi w polityce mają zastosowanie jak najbardziej! Ale w sztuce i nauce nieco mniej (choć są wyjątki) oraz często trzeba i warto oddzielać „człowieka prywatnego” od dzieła. Tak jest też z prof. Baumanem bo jego osiągnięcia w socjologi są ważne i znaczące a „człowiek prywatny” nie wszystkim musi się podobać. Mi się nie podobał…

  2. 8pasanger 28.01.2017 20:07

    Ku zawodowi wielu Baumann w 1939 zwiał do Moskwy przez co nie puścili go z dymem w Auschwitz.Na szczęście prawdziwy patriota gen Moczar i Gomułka znani tropiciele kryptosyjonistów pozbyli się go z kraju.Krytykowanie Izraela też wymagało odwagi.Jednak zwolennicy prostego świata są bardzo silni.Dla mnie niekoniecznie wszystko jest takie proste:Bergolio był kapusiem denuncjującym ludzi, którzy byli zamordowani przez argentyńską juntę ale teraz zmienia kościół lub przynajmniej próbuje…. https://en.wikipedia.org/wiki/Pope_Francis#Jesuit_.281960.E2.80.931992.29

  3. PanOdkrywca 28.01.2017 20:33

    8pasanger 28.01.2017 20:07

    Bauman, przez jedno N, co ciekawsze jest przez Gontarczyka*, uznany za miernego TW…

    * a trudno go uznać za osobę popierająca poprzednio nam panujący ustrój

  4. 8pasanger 29.01.2017 22:02

    Odkrywco pogódź się z tym, że podziemie zbrojne było skazane na zagładę ponieważ prowadziło bezsensowną jatkę licząc na wybuch III Wojny Światowej, której nikt wtedy nie chciał.Powrót do stosunków sprzed 1939 i bezsensowne mordowanie chłopów, którzy ośmielili się przyjąć ziemię z reformy rolnej musiały być ukrócone i tak się stało.Pretensje-do aliantów co nas wydymali w 1939 i jeszcze głupszego polskiego rządu co im jak dziecko uwierzył.To bardzo ważne ponieważ znów mamy głupi rząd, który chętnie rozpocznie wojnę a potem zwieje.
    http://plus.poranny.pl/magazyn/a/zolnierze-wykleci-w-podlaskiem-ujawniono-tajny-raport-agenta-cia-w-polsce,11737828?sso_token=eyJhbGciOiJSUzI1NiIsImtpZCI6InZlcjEiLCJ0eXAiOiJKV1QifQ.eyJpZCI6InNzby00M2FlYTRmMWRlOGY3YzE0ZjQ3ZGVhYzdjYmRhMTY3MCIsInJlcXVlc3RfaWQiOiI1NkNCRkI3RTRDMUFDRjZFIiwiZXhwIjoxNDg1NzIzMzY2fQ.Q9_umZi6fxgkopbEo73TfevBoTjJiaNIgkD78OcchPyZlV0bnz7JpMXqRXWdgWvZpMoPdbmpKDGyQTqWtIyAfA05YSnnvK5Ul24JHjn7gek6J10o7F99Z9eCai5lMQoi4gM1xILytJtuTDWIpWFiCP82IYGAeRaO-49gXUFbrAk

    http://plus.polskatimes.pl/magazyn/historia/a/zolnierze-wykleci-w-podlaskiem-ujawniono-tajny-raport-agenta-cia-w-polsce,11737828

  5. PanOdkrywca 30.01.2017 10:18

    8pasanger 29.01.2017 22:02

    „Odkrywco pogódź się z tym, że podziemie zbrojne….”

    Ja się z niczym nie muszę godzić- ja wiem, że to poza mitem sensu nie miało.
    I, że dziś, właśnie jako taki mityczny sens założycielski działa.
    Wahadło się, po prostu, w drugą stronę wychyliło- kiedyś śpiewaliśmy piosenki o Lenino czy Świerczewskim, teraz dla odmiany o Łupaszce czy Lalku…
    Gorzej, że jak to z mitem bywa, dyskusja sensu nie ma.

    PS OT, ale trudno- mnie zawsze zastanawia, że jak dyskusja o Wyklętych trafia na tematy typu sporadyczna, ale jednak współpraca z UPA czy Toma z BŚ, to zapada cisza :-)

  6. paullenburg 30.01.2017 10:39

    Czerwony bandzior odznaczony za sciganie polskich zolnierzy … Ciekawe do jak wielu zbrodni przyczynil sie swoimi dzialaniami i ile istnien ludzkich ma na sumieniu ten wybitny humanista ….
    Skoro go czerwoni za zwalczanie podziemia odznaczyli to z pewnoscia nie malo …

  7. robi1906 30.01.2017 12:35

    8pasanger
    Przed wojną nie było żadnego sojuszu obronnego z Francją, więc oni nas nie wydymali, wydymał nas, nas własny rząd.
    Pisałem to już wcześniej ale powtórzę, była tylko umowa podpisana przez dwóch generałów o ataku sił francuskich na Niemcy (w czasie przyszłej wojny), ale miał być to atak lokalny siłami kilku batalionów.
    Umowa miała być ratyfikowana przez polityków i bdajże tak się stało pamiętnego Września, Francuzi ze swojej umowy się wywiązali, w lokalnmych atakach na siły niemieckie zginęło lub zostało rannych półtora tysiąca ich żołnierzy.

    Teraz może o powojennym podziemiu zbrojnym,
    na początku zaznaczę, że jestem przeciwnikiem mordowania ludzi z powodów politycznych, narodowościowych czy religijnych,
    podziemie zbrojne które mordowało w czasie wojny celowo wrogów politycznych czy po wojnie swoich, nie będą moimi idolami, to się oczywiście tyczy wszystkich.

    Kiedy żydzi pochowali się w 56′ roku, bo nie wyszło im z rozlewem krwi w Poznaniu i wypuścili z kryminału Gomułkę, ruszyły natychmiast procesy rehabilitacyjne, żaden zamordowany niewinnie nie musiał czekać na Ziobrę z Kaczyńskim,
    dlaczego to piszę?, bo ciekawiła mnie sprawa „Inki”.

    Jest taki zbiór wspomnień „W imieniu prawa”,
    zacytuję urywek, str.55.
    „Wszystkich czterech bandyci wyprowadzili przed budynek, ustawili obok samochodu i roztrzelali.
    Łączniczka „Żelaznego”- Inka dobiła ich z pistoletu,
    a sam „Żelazny”rzucił granatem w mercedesa. Samochód zaczął płonąć.”

    Napisał to pan Jarosław Rulski po rozmowie z rosjaninem Babczenko.
    A że wszystko trzeba sprawdzać idąc tropem znalazłem ciekawego bloga ze świadectwem bratowej jednego z tych zamorsowanych, zanznaczę że jeden z nich nie był ani ubekiem ani milicjantem.

    zacytuję
    „Przez jakiś czas na zewnątrz nic się nie działo, ale w pewnej chwili zaczęli wołać: „Prowadzą Janka”.
    W tym całym zamieszaniu, starsi bracia nie zauważyli jego nieobecności na sali.
    Ubowców i Janka przeprowadzono na drugą stronę ulicy, tam gdzie stał samochód ubowców z Kościerzyny.
    Ustawiono ich w szeregu, zagrzmiała długa seria i wszyscy padli pokotem obok samochodu.
    Wtedy znowu odezwali się wyglądający przez okno: „Dziewucha, dziewucha po nich skacze”.
    Huknęły pojedyncze strzały i znowu głosy: „Strzela do nich, przewraca ich na plecy i strzela” – tak też widział to Alek.”

    polecam do przeczytania całośći
    http://obywatelszary.pl/?page_id=96

    Uważam jak autor tego bloga, że ta dziewczynka stała sie ofiarą,
    ofiarą wojny,
    ale tu jest winny jej dowódca, jak już to kiedyś napisałem.
    To byli dorośli ludzie, mieli broń i wybrali swój los i gdybym był na ich miejscu nie trzymał bym dziecka w oddziale, bowiem mieli wybór, oczywiście mogli stać się ofiarami żydowskiego terroru,
    ale tej dziewczynce ,gdyby ją odesłali, nie powinno było nic grozić.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polish
X