Zmartwychwstanie Jezusa z Nazaretu faktem historycznym?

Opublikowano: 10.03.2019 | Kategorie: Publicystyka, Publikacje WM, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 2084

Jak wiadomo, są w tej historii ewangelicznej tylko dwa wyjaśnienia „pustego grobu” Jezusa:

– naturalne,

– niewytłumaczalne/nadnaturalne.

Tertium non datur. Trzeciej drogi wyjaśnienia nie ma. Gdyby ciało wykradli naprawdę uczniowie, to musieliby mieć motyw i pokonać liczne przeszkody, nie do pokonania:

– wejście na czyjąś posesję,

– wykradzenie mimo obecnej tam cały czas straży rzymskiej, nawet jeśli oni by posnęli,

– odwinięcie Jezusa z płócien i prześcieradeł, co trwałoby długo,

– związana z tym profanacja zwłok, szczególnie że uważali Go za Boga,

– gdzie by Go zanieśli?,

– jak ukryliby ten fakt?

Gdyby Józef z Arymatei zrobił to sam albo z Nikodemem, to dlaczego tak się śpieszyli, skoro nabył ciało Nazarejczyka na własność, grób był prywatny i mógł to zrobić za dnia, oficjalnie, nie pod osłoną nocy?

Po drugie, dokąd zaniósłby ciało? Po trzecie, jak by dał radę sam nieść rosłego mężczyznę uliczkami Jerozolimy, nie wzbudzając sensacji ani nie zwracając uwagi rzymskich żołnierzy? Poza tym Żydzi mieli z nim na pieńku, a on się ich bał. Ponadto musiałby odesłać strażników, a oni nie odeszliby z własnej woli, bojąc się Piłata.

Jeszcze mniej prawdopodobne jest, że ciało Pana zabrała jego rodzina – gdzie by Go ostatecznie pochowali, nie mając znajomości w mieście, pochodząc ze wsi, będąc biedakami? Gdyby rodzina bez wiedzy uczniów odebrała Ciało, to uczniowie potem by się o tym dowiedzieli od Arymatejczyka, albo w inny sposób, a do nowego grobu Jezusa przybywałyby tłumy, jak dziś.

Żeby wykluczyć możliwość naturalnego wyjaśnienia pustego grobu, wystarczy uważnie wczytać się w opisy zmartwychwstania. Wszystkie razem są podobne, różnią się zaś w detalach mało ważnych. Istnieje jednak jeden pomijany przez wieki istotny szczegół, który zamyka drogę wyjaśnienia naturalnego. Tym szczegółem jest kamień, którym po pogrzebie w piątek wieczorem zasłonięto, zastawiono grób.

Jeśli Jezusa ktoś by ekshumował, żeby dokończyć pogrzebowych uroczystości, przerwanych nadejściem szabatu, to pytanie centralne brzmi: dlaczego zostawiłby grobowiec otwarty, po wyniesieniu Ciała?

Gdybym był na miejscu uczniów i chciałbym w jakimkolwiek celu ukraść Ciało, to bardzo bym się starał zatrzeć wszelkie ślady: musiałbym niepostrzeżenie podejść do grobu, odsunąć sam ciężki kamień (niemożliwe), więc musiałbym mieć pomocników, a im więcej osób w tym brałoby udział, tym gorzej, tym większe ryzyko późniejszej wpadki. Sprawa by się sypnęła niedługo potem.

Jeśli odsunęli kamień i wynieśli Ciało, to dlaczego je rozebrali? Nie dopuszczaliby się profanacji, niesienie nagich zwłok wzbudziłoby czujność Rzymian, a uczniowie byli mocno wystraszeni, bali się poza tym Piłata, który sprzedał Ciało albo dał Arymetejczykowi niemal na własność. Za kradzież i profanację zwłok uczniowie zostaliby surowo ukarani i to zarówno przez Rzymian, jak i Żydów. Jeśliby wynieśli Ciało owinięte, to skąd płótna, które zastały wczesnym świtem kobiety i uczniowie?

I najważniejsze: nie pozostawiliby otwartego grobowca, tylko zasunęli z powrotem kamień, żeby nikt się nie kapnął, a nie pozwalali, żeby zaraz ktoś to zauważył. Myśl, że celowo zostawili płótna i nie zasunęli kamienia, żeby upozorować zmartwychwstanie, rozbija się o prosty fakt – oni wcale nie mieli nadziei, że Jezus powstanie, więc pozorowanie nic by im psychologicznie nie dało – nie tylko byliby dalej smutni, ale dodatkowo baliby się prawnych konsekwencji swego postępku. Musieliby wiedzieć, że kobiety przyjdą do grobu, aby namaścić, albo że Józef będzie chciał kiedyś przenieść ciało, więc staraliby się maksymalnie odwlec moment dekonspiracji, żeby zdążyć uciec z Ciałem. Ten trop odpada.

Jeśli Arymatejczyk przeniósł Ciało albo wydał rodzinie, tym bardziej by nie zmieniał płócien, musiałby wcześniej spytać Piłata o zgodę na ekshumację, a potem podeszliby po prostu do grobu, odsunęli kamień, zabrali zawiązanego Jezusa, po czym grób z powrotem zostałby zamknięty. Poza tym musieliby złamać pieczęcie, a to groziło poważnymi konsekwencjami prawnymi. Innymi słowy teorie o „wyniesieniu” Ciała, które sam jakiś czas temu rozważałem, są nie do utrzymania. Zostawienie otwartego grobu byłoby zbyt dużym ryzykiem zarówno dla uczniów, jak i rodziny, a także bez sensu z perspektywy właściciela grobowca. Po co miałby zostawiać cenne, nowe płótna i odejść bez zamknięcia grobowca? Sam był zwolennikiem Jezusa, ale nie wierzył w zmartwychwstanie, i nie miałby żadnego celu w upozorowaniu tego największego w historii ludzkości cudu.

Uczniowie mieli większy motyw – chcieli ratować „twarz”, bali się Żydów i Rzymian, i bardziej zależało im na tym, żeby Jezus rzeczywiście zmartwychwstał. To jednak nie oznacza, że odważyliby się na taki teatr, bo po pierwsze nie mieli dokąd zanieść Pana (dlatego właśnie pogrzeb odbył się w cudzym grobowcu), po drugie nie dopuszczaliby się profanacji, a po trzecie – wiedząc, że nie zmartwychwstał, gdyby tak było – raczej nie staliby się z dnia na dzień tak radości i zdumieni, jakby sobie – za przeproszeniem – zapalili jointa. Psychologicznie rzecz biorąc, nie znieśliby tej myśli, że nie dość, że On nie żyje, to jeszcze oni dalej brną w kłamstwo. Tłumaczenie spotkań ze Zmartwychwstałym zbiorową histerią, i myśleniem życzeniowym odpada – to byli trzeźwi, praktyczni ludzie, a przy tym prostoduszni, uczciwi i sami przed sobą źle by się czuli z tą myślą, że coś musieli na siłę pozorować.

Kamień, którym zasunięto grobowiec w piątek 7 kwietnia 30 roku wieczorem jest kluczem do Zmartwychwstania. Ktokolwiek z jakichkolwiek powodów zabrałby Ciało z grobu, albo je schował głębiej, co sugerował reżyser filmu „Body” (2002), zatarłby po sobie wszelkie ślady, zwłaszcza że nie mógł być pewien, że to się wcześniej czy później nie wyda. Gdyby Arymatejczyk wydał Ciało rodzinie – zasunąłby kamień, i podarowałby im płótna, a nie zostawiałby ich w grobowcu, tylko zabrałby je ewentualnie do domu jako cenne i kosztowne materiały. Jeśli chodzi o uczniów, to tak samo: kradnąc cudzą własność na cudzej posesji musieliby przełamać strach przed zdemaskowaniem, a także swoje wewnętrzne tabu, które zakazywałoby zrobienie czegoś takiego. Nie mieliby ani sił, ani odwagi, żeby wymyślić taki scenariusz. Gdyby nawet zabrali jakimś cudem Jezusa, musieliby zabrać go owiniętego, bo nie byłoby czasu na przewijanie, pomijając fakt, że jako biedni nie mieli pieniędzy na zakupienie swoich własnych prześcieradeł.

Kamień. I płótna. To był ten istotny szczegół, który dziś po dwu tysiącach prawie latach, woła do nas głośno jako niemy świadek największego cudu w historii ludzkości: „Jezus zmartwychwstał, rzeczywiście zmartwychwstał”. Czasem mamy coś całe życie, albo całe stulecia podane na tacy, ale nasze oczy są na uwięzi i nie dostrzegamy subtelnych szczegółów, takich jak zwyczajny, niepozorny kamień grobowy, którym wtedy zawsze zasuwano grobowce wykute w skale. Z naturalnych wyjaśnień, które przez wieki proponowano, z naukowych wyjaśnień, dziś już nie został kamień na kamieniu. Piszący te słowa sam był ich zwolennikiem, kiedy rok temu pisał własną wersję Wielkiej Nocy. Tymczasem największym dowodem zmartwychwstania jest nie tyle pusty grób, co znajdujące się w nim w bezładzie płótna, jakby zmartwychwstałe Ciało „przeniknęło” je, a one „opadły” będąc już puste, a drugim największym dowodem jest „otwarty grób” i kamień, którym świadkowie zastali odsunięty na bok.

Mieliśmy to wszyscy całe życie niemal przed oczami – dziś czas, aby nastąpiło przejrzenie, żeby nasze łuski opadły z oczu, które dotąd widziały we mgle, niewyraźnie, jak w „zwierciadle”, a teraz widzą jasno, jakby w zachwyceniu.

Na tym kończy się proces myślowy piszącego te słowa w tej sprawie. Kosztowało go to wiele wysiłku, kilkunastu lat rozważań, lektur, rozmów, a także nieprzespanych z emocji i pasji poszukiwania prawdy nocy. Warto jednak było! Naprawdę warto było się wysilić, i cierpliwie poczekać, aż przyjdzie moment, kiedy krzyczymy „eureka!”, albo dziś częściej: „Bingo!”.

Teraz już każdy musi przyjąć ten twardy dowód i próbować go obalić. Z punktu widzenia metodologii naukowej obalenie tego dowodu, a co najmniej mocnej poszlaki, należy do czytających te słowa. Na tym polega nauka – każdy, kto odtąd będzie próbował wyjaśnić naturalnie fakt pustego grobowca, będzie zmuszony odpowiedzieć na jedno niewygodne pytanie: dlaczego po zabraniu Ciała zostawiono otwarty grób? Oczekuję więc, że ktoś musi mi udowodnić jakiś błąd w tym rozumowaniu, a jeśli tak zrobi, z pokorą przyjmę każdą prawdę. Bo w tym wszystkim chodzi o całą, pełną prawdę. Która wyzwala zawsze każdego, kto jej szczerze szuka.

Autorstwo: Rafał
Źródło: WolneMedia.net


TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

10 komentarzy

  1. norbo 10.03.2019 09:21

    Świetny tekst. Szkoda tylko, że autor pominął drobny szczegół. Zapomniał udowodnić, że Jezus faktycznie istniał, faktycznie został zabity, faktycznie jego ciało zniknęło z grobu….

  2. Rafał 10.03.2019 10:18

    Raczej istniał. Historycy XIX-wieczni negowali historyczność Jezusa, ale obecnie w świetle nowych badań historycznych, archeologicznych oraz odnalezienia wzmianek o Chrystusie w pracach historyków rzymskich i żydowskich (Tacyt, Pliniusz, Józef Flawiusz i inni) sądzi się, że Jezus faktycznie istniał, natomiast spór toczy się o to, czy opis zmartwychwstania nalezy czytać dosłownie, czy symbolicznie. Tutaj próbuję odnaleźć historyczne argumenty, tylko poszlaki, które wspierają wersje przekazane przez liczne, nie tylko te cztery kanoniczne, ewangelie, jakie w tym czasie powstawały. Tak, że ja tu próbują zastosować metody trochę “detektywistyczne”, aby choć w małym stopniu pozostać maksymalnie życzliwym wobec analizowanych zdarzeń. Jest to jedna z naukowych zasad interpretacji tekstu – możliwie maksymalna życzliwość wobec tego, co piszą ewangeliści sprzed dwu tysięcy lat.

  3. norbo 10.03.2019 10:34

    Motyw zmartwychwstania obecny jest w wielu religiach przedchrześcijańskich.

  4. Rafał 10.03.2019 10:39

    To prawda, ale to może być intuicja zbiorowa. Motyw potopu oraz ulepienia z gliny też pochodzi z innych mitów. Nauka dawno odeszła od traktowania mitu jako czegoś wyłącznie zmyślonego. Wyraża on dużo więcej.

  5. Szwęda 10.03.2019 17:06

    W Jezusa trzeba po prostu albo wierzyć albo nie wierzyć, a na robienie wszelkich dochodzeń, poszukiwanie dowodów itd to jest co najmniej 1,5 tysiąca lat za późno. Moim zdaniem to jest strata czasu i energii umysłów. Prawdy dowiemy się dopiero w niebie – o ile istnieje, albo wtedy kiedy za pomocą maszyny czasu przeniesiemy się w te czasy i miejsca.

  6. Rafał 11.03.2019 07:41

    No ja wolałbym dowiedzieć się dziś. Zawsze byłem stuknięty.

  7. maxu 11.03.2019 11:52

    “Tymczasem największym dowodem zmartwychwstania jest nie tyle pusty grób, co znajdujące się w nim w bezładzie płótna, jakby zmartwychwstałe Ciało „przeniknęło” je, a one „opadły” będąc już puste, a drugim największym dowodem jest „otwarty grób” i kamień, którym świadkowie zastali odsunięty na bok.” Autor popełnił jakieś literówki, albo błąd w logicznym rozumowaniu, bo skoro ciało cudownie przeniknęło przez płótna, którymi jak mniemam Chrystus był starannie owinięty, to dlaczego znajdowały się w nieładzie, powinny sobie leżeć puste, ale tak samo ułożone jak na zmarłym. Kolejna rzecz, skoro Chrystus przeniknął przez szaty posiadając cudowną moc, to dlaczego odsunął kamień, czyż nie byłoby bardziej spektakularne, gdyby przez niego przeniknął nie naruszając go, a zastano by pusty grób przesłonięty kamieniem. To wszystko to tylko myślowe dywagacje, a zmartwychwstanie, w mojej ocenie, z braku dowodów należy rozpatrywać w aspekcie duchowym jako symbol przemiany, oczyszczenia i wyzwolenia z więzów samsary.

  8. Rafał 11.03.2019 13:32

    Tak, też tak myślałem, ale gdyby przeniknął przez kamień, byłoby to makabryczne, gdyby potem sami odsunęli i zobaczyli, że ciała nie ma. Chciał dać poszlakę przynajmniej, że zmartwychwstał. Kamień byłby zasunięty właśnie, gdyby wyniesiono ciało, żeby zatrzeć ślady. Kościół nie twierdzi, że zmartwychwstanie jest symbolem – uznaje, że to fakt historyczny i dosłowny, materialny i cielesny. Oczywiście, jest też metaforą oczyszczenia i zwycięstwa. Jedno drugiemu nie przeczy.

  9. supersebi900 11.03.2019 18:38

    Autor zdaje sie nie zna póżniejszych dziejów apostołów,Wszyscy prócz Piotra uważali Jezusa za proroka,nie za Boga.stad różnice zdań pomiędzy Barnabą a Pawłem,Pawłem a pozostałymi apostołami skupionymi w Zborze Jerozolimskim.Po drugie należy wziąć pod uwagę fakt że Arymatejczyk nie złamałby Szabasu i publicznie wykonywałby jakąkolwiek pracę w ciągu sobotniego dnia-groziłaby mu za to smierć.Toteż jesli mógł wynieść ciało by np. dokonać należytego obmycia,namaszczenia itd.oraz własciwego pochówku musiał ciało zabrać przed nadejściem kobiet.To standardowa procedura tamtych czasów.Ponieważ pochówek musiał się odbyć w ciągu 24 godzin od śmierci z uwagi na szybki rozkład zwłok w gorącym klimacie.Toteż przechowanie zwłok przez Szabas wymagało nie cierpiącego zwłoki pospiechu z uwagi na zaawansowany juz smród.Tak Żydzi postępowali ze wszystkimi zmarłymi więc nie ma powodu by postapiono inaczej z Jezusem.

  10. Rafał 11.03.2019 19:40

    No więc właśnie nad tym debatuję stale – czy kluczem jest Arymatejczyk czy to błędny trop? Oczywiście, jako wierzący wolałbym, aby wyjaśnienie było nadnaturalne. Ale jako historyk-amator nie mogę tego do końca uznać – to nie jest “udowadnialne”. Znam kontrowersje, ale tu się skupiam nad tym, nie zmieszczę wszystkiego w artykule, książkę by można napisać.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.