Zmanipulowane wyniki wyborów? Bywa! I to w granicach prawa

Opublikowano: 27.09.2017 | Kategorie: Polityka, Prawo, Publicystyka | RSS komentarzy

Manipulowanie granicami okręgów wyborczych, zniechęcanie wyborców do głosowania, zmiana ordynacji wyborczej – to niektóre ze sposobów manipulowania wynikami wyborów, które mieszczą się w granicach prawa. O wykorzystaniu takich metod w historii mówił podczas 21. edycji Festiwalu Nauki w Warszawie amerykanista dr Jan Misiuna z SGH.

Dr Jan Misiuna z Katedry Studiów Politycznych SGH podczas swojego wykładu „Przegrać, ale wygrać: krótki przewodnik manipulowania wynikami wyborów” na Festiwalu Nauki w Warszawie opowiadał, jakie są legalne – choć nie zawsze etyczne – sposoby wpływania na wyniki wyborów.

Amerykanista wymienił, że wśród nielegalnych sposobów wpływania na wyniki wyborów są m.in. dorzucanie do urn kart wyborczych, fizyczna eliminacja opozycji, zastraszanie wyborców czy zakazywanie działalności politycznej.

Bywają jednak mieszczące się w granicach prawa sposoby manipulowania wyborami. Wśród nich jest np. zmienianie granic okręgów wyborczych, zniechęcanie wyborców do głosowania czy zmiana ordynacji wyborczej.

Manipulowanie granicami okręgów wyborczych to tzw. gerrymandering. Dr Misiuna opowiadał, że są różne strategie gerrymanderingu: cracking, packing, stacking, hijacking i kidnapping.

Cracking polega na dzieleniu okręgów wyborczych tak, by zmniejszyć siłę głosów jednolitych bloków wyborców. Na przykładzie Columbus w stanie Ohio dr Misiuna opowiedział, że miasto – w którym dominowali zwolennicy demokratów – podzielono na okręgi tak, że do każdego okręgu przyłączono przedmieścia, gdzie była przewaga republikanów. W ten sposób osłabiony miał być wynik demokratów.

Packing to z kolei inna strategia. Polegać może np. na koncentracji zwolenników przeciwnej partii w jednym okręgu wyborczym, aby wygrali oni tylko tam, ale już nie w innych okręgach. Taką strategię zastosowano – jak opowiadał badacz – np. w Karolinie Północnej na początku XXI wieku. Postanowiono tam zebrać ciemnoskórych wyborców w jednym okręgu, żeby nie zdobyli większości w innych okręgach – opowiadał Misiuna.

Stacking to z kolei przesuwanie granic okręgów tak, by w umożliwić zwycięstwo mniejszościom, które nie miałyby szans przy tradycyjnym podziale. Misiuna wyjaśnił, że w ten sposób, pomagając w zwycięstwie, można „pozbawić mniejszość warunków do buntu, radykalizacji nastrojów”.

Bywa jeszcze hijacking – zmiana granic okręgów tak, by w jednym okręgu konkurowali między sobą mocni kandydaci, a w drugim okręgu – zwycięstwo było łatwiejsze.

Inną ze strategii jest tzw. kidnapping – zmiana granic okręgu tak, by pozbawić jakiegoś mocnego kandydata jego żelaznego elektoratu. Wtedy takiej osobie trudniej wygrać.

Voter supression to z kolei zupełnie inny sposób wpływania na wynik wyborów. Chodzi o zniechęcenie wyborców do udziału w wyborach. Jest to możliwe – jak opowiadał dr Misiuna – m.in. wtedy, gdy zmieni się prawo wyborcze i zmniejszy się liczbę osób upoważnionych do głosowania. Dr Misiuna opowiadał m.in. o restrykcyjnych przepisach dot. wydawania dokumentów uprawniających do głosowania. Wspomniał też o testach kompetencji (literacy tests), które stosowano w USA przed 1965 r. Były z niego zwolnione osoby, które ukończyły edukację na odpowiednio wysokim poziomie. Amerykanista opowiadał też o stosowanych dawniej w USA próbach zastraszania wyborców, by nie pojawiali się w lokalach wyborczych. Np. przed lokalami stawiano policjantów. To zniechęcało część wyborców do oddania swojego głosu w wyborach.

Badacz z SGH wspominał też o negatywnej kampanii wyborczej – np. podczas ostatnich wyborów prezydenckich w USA. W przekazach wydobywano takie aspekty z działań Hillary Clinton, aby demokraci nie poszli do wyborów.

Kolejnym sposobem manipulowania wynikami wyborów mogą być zmiany ordynacji wyborczej. Można np. wprowadzić lub podwyższyć próg wyborczy, przez co eliminuje się małe partie. Można ustalić trudności przy zgłaszaniu kandydatów w wyborach – np. ustalić dużą liczbę podpisów pod kandydaturami. Różne mogą być też metody przeliczania głosów na mandaty w ordynacji proporcjonalnej. W zależności od tego, jak przelicza się głosy, można bowiem wywalczyć różną liczbę mandatów.

Autorstwo: Ludwika Tomala
Źródło: NaukawPolsce.PAP.pl

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

3 komentarze

  1. maciek 28.09.2017 10:20

    szkoda, że ktoś mu nie zrobił wykładu jak to się robi w Europie Wschodniej. Unieważnianie ważnych głosów, zamiana głosów między kandydatami, głosowanie za osoby które nie chodzą regularnie na wybory, manipulacja sondażem, straszenie plotką… To by się profesor zdziwił. Od razu stałby się zwolennikiem jednomandatowych zmanipulowanych okręgów wyborczych.

  2. Stanlley 28.09.2017 10:55

    Profesorek zajmował się ostatnimi wyborami w USA… a to ciekawostka – czyżby ślepak nie zauważył że masowo stosowano kompletnie jednostronny przekaz medialny? A jak ładnie napisane :

    „W przekazach wydobywano takie aspekty z działań Hillary Clinton, aby demokraci nie poszli do wyborów”

    To co zostało ujawnione w mailach szachrajki – jeśli udowodniono by prawdę to jest podstawa na posłanie jej do kryminału!

    P.S. Faktycznie… szkoda że nie zajął się też naszym podwórkiem… np kampania znniechęcająca do referendum w sprawie JOW… albo kompletna anty-kampania w sprawie odwołania bufeciary ze stołka…

  3. maciek 28.09.2017 11:45

    @Stanlley

    Jego wykład ma raczej przesłanie, że JOWy są podatne na manipulacje. A jednostronny przekaz w USA leciał przy wyborach prezydenckich przy których też są problemy z ordynacją wyborczą, bo w praktyce prezydenta wybierają dwa stany. :)

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.