Wolność dla wybranych

Opublikowano: 08.01.2016 | Kategorie: Media, Polityka, Publicystyka, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 235

W sobotę 9 stycznia obywatele zmobilizowani przez KOD ruszą do kolejnych antyrządowych marszów. Tym razem w obronie wolności słowa.

Na czele maszerujących, wśród przemawiających liderów nowego ruchu obrony wolności słowa zobaczę zapewne przegranych w ostatnich wyborach parlamentarnych i prezydenckich polityków koalicji rządzącej PO-PSL i wspierających ich wówczas gwiazdorów krajowej publicystyki politycznej.

Już dziś dokładnie wiem, co w sobotę usłyszę z ich ust: sprzeciw wobec upolitycznianiu mediów publicznych. Przeciwko przekształceniu ich w media „narodowe”, czyli jawnie i ordynarnie prorządowe. No i olbrzymi sprzeciw przeciwko wyrzucaniu z pracy wspierających poprzedni rząd dziennikarzy, przeciwko odbieraniu im ich programów w publicznej telewizji i radiu. Słowem, przeciwko łamaniu wolności słowa przez obecną większość parlamentarną i usłużnego wobec niej prezydenta RP.

To prawda, że obecny rząd jawnie i ordynarnie podporządkowuje sobie media publiczne. W przeciwieństwie do poprzednich, którzy robili to skrycie. Wolniej. W zawoalowanym i zakłamanym stylu. Podporządkowywali sobie media, które nigdy w III RP w pełni wolnymi nie były. Tu warto przypomnieć art.21 Ustawy o radiofonii i telewizji, zawierający nakaz respektowania przez media publiczne „chrześcijańskiego systemu wartości, za podstawę przyjmującego uniwersalne zasady etyki”.

Ustawa ta obowiązuje od 1992 roku. Nakaz ten nieraz pełnił funkcje quasi cenzorskie. Żadna z rządzących III RP koalicji nie doprowadziły do jego likwidacji. Projekty posłów i senatorów SLD z czasów drugiej koalicji SLD- PSL zostały przez kierownictwo tej partii zablokowane. Polskie Radio i TVP nie mogą być w pełni wolnymi mediami, mediami publicznymi, bo nie mają stabilnych źródeł finansowania. Muszą utrzymywać się z powszechnie niepłaconego przez obywateli III RP abonamentu radiowo-telewizyjnego i pozyskiwanych na wolnym rynku reklam. Twórcy ustawy z 1992 roku nie zapewnili takiego finansowania, bo przewidywali stopniową prywatyzację państwowych mediów. Ich następcy polityczni nie reformowali publicznych mediów, bo słabsze media publiczne łatwiej byłoby im sprzedać.

Próba reformy systemu mediów za czasów rządów SLD w 2002 roku została zablokowana, bo wpisując zakaz koncentracji mediów, czyli posiadania gazet, stacji radiowych i telewizyjnych przez jednego właściciela, godziła w interesy działających w Polsce koncernów medialnych.

W roku 2008 doszło do parlamentarnego sojuszu Platformy Obywatelskiej, PSL i opozycyjnego SLD. Przygotowano zmianę systemu finansowania mediów publicznych. Nowy, powszechny podatek medialny, płacony przy każdym podatku dochodowym. Firmowali to porozumienie ówczesny szef klubu parlamentarnego PO Zbigniew Chlebowski i szef klubu SLD Jerzy Szmajdziński. Do przegłosowania projektu nie doszło, bo Donald Tusk, ówczesny lider PO i premier rządu, samowolnie zerwał porozumienie. Co grosza, publicznie ogłosił, że jego rząd zlikwiduje abonament radiowo-telewizyjny.

Abonamentu rząd Tuska nie zlikwidował. Dał za to nieformalne przyzwolenie na niepłacenie podatku, czym doprowadził do ruiny finansowej media publiczne. Przede wszystkim Polskie Radio- finansowane w 80 procentach z abonamentu.

Dlatego ciekaw jestem, czy podczas tych marszów ktokolwiek z przemawiających wspomni o problemie finansowania mediów publicznych? Wezwie do płacenia abonamentu? Wezwie do wprowadzenia nowego podatku medialnego? Wyzwie Donalda Tuska od najgorszych likwidatorów mediów publicznych, czyli ograniczania wolności słowa?

Ciekaw też jestem, czy pchający się na czołówki pochodów liderzy byłej koalicji rządzącej przeproszą dziennikarzy mediów publicznych za swoje przeszło ośmioletnie nieróbstwo? I nie tylko nieróbstwo.

Czy przeproszą też za przedostatniego prezesa TVP SA Juliusza Brauna, wcześniej posła i biurokratę PO,

za jego haniebne i bezprawne pozbawienie pracy etatowej ponad czterystu dziennikarzy w roku 2014? Zwolnienie ich w przysłowiowych „białych rękawiczkach”, bo przeniesienie ich do firmy zewnętrznej, agencji pracy tymczasowej Leasing Team – niczym niepotrzebne meble. Powód przeniesienia prezes Braun tłumaczył „spadkiem wpływów z abonamentu”.

W roku 2015 Leasing Team postanowił zwolnić ponad setkę „przeniesionych” tam dziennikarzy. Czy demonstrujący 9 stycznia 2016 roku upomną się o tych, już zwolnionych z TVP SA pracowników? Czy przypomną, że to czasie rządów PO-PSL nastąpiła największa pauperyzacja, czyli powszechnie zubożenie środowiska dziennikarskiego?

W czasie tamtych rządów podniesiono dziennikarzom wiek uprawniający do świadczeń emerytalnych z 60 do 67 lat. Wtedy odebrano dziennikarzom 50-procentową ulgę podatkową ich honorariów. Pochodzącą jeszcze z czasów II Rzeczpospolitej. Zakładającą, że dziennikarz musi do swej pracy kupować książki, bilety kinowe, teatralne, kształcić się.

Koalicja PO-PSL uznała widać, że dziennikarz nie musi kupować, by czytać. A bilety może sobie wyprosić w działach promocji firm organizujących imprezy. W czasie rządów PO-PSL panowie właściciele koncernów medialnych zlikwidowali bolący ich „anachronizm” dziennikarski: zjawisko umowy o pracę. Zmusili dziennikarzy do przejścia na samo zatrudnienie się albo na umowy śmieciowe. Czy ten problem też zostanie poruszony w czasie wolnościowych demonstracji?

Polscy dziennikarze mogą być traktowani jak bydło przez właścicieli mediów, bo dziennikarze nie mają swojej reprezentacji związkowej. Liczne stowarzyszenia dziennikarskie są ubogie w przynależnych członków, za to niezwykle upolitycznione i sitwiarskie. Związki zawodowe nawet w wyrosłym w etosie „Solidarności” koncernie Agora, praktycznie nie istnieją.

Protesty i spory związkowców z TVP SA z prezesem Braunem z lat 2014-2015 były przemilczane przez gwiazdorów krajowej publicystyki politycznej, albo marginalizowane. Czy problem działalności dziennikarskich związków zawodowych zostanie w sobotę poruszony?

Czy demokratyczny protest skończy się na wyrażeniu solidarności z grupą gwiazd dziennikarstwa zagrożoną zwolnieniem z pracy, bo nowa władza uznała ich za tuby poprzedniej ekipy?

A o reszcie dziennikarzy pracujących na śmieciówkach, albo o lewicowych dziennikarzach stale wykluczanych z udziału w debatach organizowanych przez właśnie wyrzucanych, też ani mru mru?

Autorstwo: Piotr Gadzinowski
Źródło: Strajk.eu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

3
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
hashi
Użytkownik
hashi

Spacyfikować przywódców Kodu odciąć od finansowania z fundacji Sorosa jak zrobił to Putin by zapobiec majdanowi. Bo na wiosnę kiedy będzie cieplej przywiozą 1 mln opłaconych owiec do buntu jak zapowiadał Schetyna.

smerf
Użytkownik
smerf

Panie Piotrze Gadzinowski!
Cenię sobie Pana, jako byłego dziennikarza “NIE” i jako byłego polityka z ramienia SLD. Przytoczone przez Pana nieznane mi fakty i kulisy z życia mediów publicznych szokują i zatrważają. Jeżeli tak się działo rzeczywiście w mediach publicznych to tylko należy ubolewać. Ja Panu wierzę, bowiem zna Pan tę problematykę od podszewki będąc niegdyś członkiem odnośnej komisji sejmowej.
Jednakże pragnę zauważyć, że protestującym z KOD-u przeciwko zawłaszczaniu państwa przez PiS i deptaniu demokracji nie chodzi o szczegóły, ale o pryncypia. Sprzeciw oddolny społeczeństwa ma wymiar podstawowy: nie ma zgody na PRL-bis!

P.S. Wolałbym, żeby TVP była prywatna i zapewne pod inną nazwą. Nie oglądałbym jej wtedy tak po prostu, jak nie oglądam Polsat-u, TVN czy TVRepublika i inszej TV Sram. Po prostu nie trawię tego, że w trakcie filmu serwuje się widzowi przerwę na reklamę. Podobnie nie interesuje mnie sensu stricte tematyka religijna.
Póki jednak TVP i PR są z nazwy i definicji publiczne to chciałbym, żeby zaprzestano pieprzyć, że nie są pluralistyczne, bo ja tego nie zauważyłem. Natomiast bojaźń prezenterów i dziennikarzy przed sprzeciwieniem się nadmiernym tyradom ze strony zaproszonych gości (vide: P. Gliński w TVP Info w programie “Minęła dwudziesta”) zdaje się być porażająca. Nie mówiąc już o dbaniu o poprawność polityczną (casus P. Maślak) czy wskakiwanie na ton religijny (TVP Regionalna, retransmisje Radia Watykan w PR) .
Jedno jest dla mnie pewne. TVP i PR powinny być dostępne bezpłatnie. Państwo wystarczająco wiele zdziera z nas wszelakich danin, byśmy jeszcze mieli za tę medialną papkę płacić.
A jeśli od teraz desant m.in z TVRepublika lub “nawróceni” D. Rudnik, K. Lewicka, B. Tadla czy P. Kraśko po korepetycjach w szkole medialnej T. Rydzyka powrócą kiedyś do TVP to powiem adieu na zawsze. Nie życzę sobie bowiem kościelnego zwrotu na powitanie: “Niech będzie pochwalony IHS”… nawet przed prezentacją prognozy pogody na następny dzień ze stony, skądinąd sympatycznego, J. Kreta.