Wielki powrót „hoteli miłości”

Opublikowano: 25.09.2017 | Kategorie: Publicystyka, Seks | RSS komentarzy

Przeczytano 2 razy!

„Kubańskie dziewczyny są jak ferrari wśród prostytutek. Jeśli nie spróbujesz, to nie poznasz piękna tego świata. Przecież po coś trzeba żyć?” – pisał w 1998 roku A. A. Gill na łamach”The Sunday Times of London”. I trochę w tym prawdy, zwłaszcza, że władze kubańskie postanowiły reaktywować sieć tak zwanych „hoteli miłości” w Hawanie i innych miastach, które będą oferować parom wynajem pokoi na godziny – poinformowała lokalna prasa.

W Hawanie istniało do lat 1990. kilkadziesiąt takich państwowych hoteli, zwanych „posadas”, jednak zlikwidowano je, aby zapewnić dach nad głową Kubańczykom, którzy stracili swoje domy zniszczone przez huragany. Lukę starali się wypełnić posiadacze prywatnych kwater, ale oferowali oni pokoje po niedostępnej dla przeciętnego Kubańczyka cenie 5 dolarów, czyli 1/6 przeciętnego wynagrodzenia, za trzy godziny.

– Chcemy reaktywować tę usługę, na którą jest duże zapotrzebowanie, ma duże znaczenie społeczne i bez wątpienia jest bardzo dochodowa – powiedział Alfonso Munoz Chang z władz miejskich Hawany. Dodał, że pierwszą tego rodzaju placówką będzie hotel Vento oferujący 16 pokoi z łazienkami.

O SEKSIE SIĘ MÓWI I ŚPIEWA

Nie jest jednak tajemnicą, że prostytucja na Kubie jest bardzo powszechna. Obok kawy, cygar i rumu, jest jednym z najważniejszych aspektów codziennego życia. W przeciwieństwie do obcokrajowców dla mieszkańców wyspy seks nie jest tematu tabu. Połowa utworów muzycznych cubaton traktuje o seksie, w mniej lub bardziej subtelny sposób. Kubańczycy są bezpruderyjni i otwarcie mówią o swoich upodobaniach. Seks to przygoda, sposób na relaks, rozrywkę. Często, aby spędzić upojną noc nie trzeba ze sobą być ani tworzyć związku. Jeśli ktoś się komuś podoba, to podchodzi i otwarcie zaprasza do spędzenia czasu we dwoje.

OFICJALNIE PROSTYTUCJA NA KUBIE NIE ISTNIEJE. MA SIĘ TO JEDNAK ZMIENIĆ…

Po rewolucji kubańskiej jednym z głównych zadań nowej władzy było oczyszczenie ulic z prostytutek, stworzenie szans na zdobycie wykształcenia i rozwoju zawodowego kobietom dla których do tej pory były one niedostępne. Szczytne hasła nijak mają się do brutalnej rzeczywistości. Po upadku ZSRR kraj pogrążył się w głębokim kryzysie, a przeżycie z pensji na państwowej posadzie wynoszącej miesięczne 12 dolarów stało się niemożliwe.

Z początku, gdy kubańska turystyka dopiero się rozwijała, Kubankami kierowała ciekawość, chęć przeżycia przygody i zakosztowania zachodniego stylu życia. To co z początku było dla wielu młodych Kubanek szansą na zakup nowych spodni, zdobycie zachodniego mydełka, dezodorantu czy nawet mięsa na obiad przerodziło się w duży, choć nielegalny biznes. Na Kubie nie ma domów publicznych i oficjalnie prostytucja jest zakazana. Mało jest zawodowych prostytutek, które można by było dostrzec na ulicach kubańskich miast.

TO SPOSÓB NA ŻYCIE…

„Najwięcej jest jineteras. Określenie jinetera tłumaczone jest jako dżokej (dosiadający turystę i jadący na jego grzbiecie/portfelu). Jineterismo nie oznacza typowej prostytucji, to sposób na życie. Oznacza wymianę usług seksualnych na jedzenie, ubranie, kosmetyki czy sponsoring. Obok jineteras występują jineteros. To pośrednicy oraz męski odpowiednik jinetery. Polują oni na samotnie podróżujące turystki, proponują obcokrajowcom wszystko począwszy od dziewczyn, kwater, cygar po wynajem auta czy taksówki. Jineteras oferują swoje towarzystwo w zamian za gratyfikację finansową, posiłek w dobrej restauracji, wypad do klubu, perfumy, nowe buty czy inne prezenty”- pisze Michał Jeziorski na swoim blogu o Kubie.

Autorstwo: Ewelina Rubinstein
Zdjęcie: cubajuan (CC0)
Źródło: MediumPubliczne.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polish
X