Wielka Farmacja ma się bardzo dobrze

Opublikowano: 09.07.2018 | Kategorie: Gospodarka, Publikacje WM, Wiadomości ze świata, Zdrowie | RSS komentarzy

Przeczytano 182 razy!

Dla wielu ludzi stwierdzenie, że przemysł farmaceutyczny stanowi jedno z największych zagrożeń dla dzisiejszych społeczeństw, brzmi co najmniej dziwnie. A nawet zakrawa na teorię spiskową. Jednak nawet Światowa Organizacja Zdrowia, która z pewnością do najuczciwszych nie należy, już w 1993 z niepokojem zauważyła, że z branżą farmaceutyczną wiąże się „nieodłączny konflikt interesów: pomiędzy chęcią osiągnięcia przez producentów niebotycznych zysków a potrzebami społecznymi, medycznymi i ekonomicznymi ich klientów.”

W dzisiejszych czasach przemysł farmaceutyczny ma się dobrze. A nawet bardzo dobrze. Świadczą o tym dane zebrane przez samą WHO, które w połączeniu z zestawionymi przez nas poniżej informacjami (z czasopisma Forbes, firmy Deloitte oraz portalu Statista), czytelnie, bo w liczbach, przedstawiają aktualną sytuację Wielkiej Framacji:

– Aż 1/3 światowego obrotu lekami kontroluje jedynie 10 firm farmaceutycznych (6 ze Stanów Zjednoczonych i 4 z Europy).

– Marże na lekach należą do jednych z najwyższych, średnio wynoszą 30%.

– 1/3 przychodów ze sprzedaży koncerny przeznaczają na marketing, co stanowi prawie dwukrotnie więcej pieniędzy od tych przeznaczonych na badania.

– Przewiduje się, że w roku 2016 światowa sprzedaż leków przekroczy 1,6 biliona dolarów (choć tempo wzrostu sprzedaży leków spada, zwłaszcza w krajach rozwiniętych).

– Najwięcej na leki wydają obywatele USA, Japonii i Kanady. W krajach rozwijających się tempo sprzedaży farmaceutyków z roku na rok rośnie.

– Przemysł farmaceutyczny jest najbardziej dochodową branżą na świecie, wyprzedzając rynek finansowy i technologię elektroniczną.

– Wśród najlepiej sprzedających się na rynku leków znajdziemy już leki biologiczne, które wypierają z obrotu tradycyjne produkty syntetyczne.

– Wśród 10 najlepiej sprzedających się grup leków część ma bardzo niewielką skuteczność. Są wśród nich m.in. leki: onkologiczne, regulatory lipidów, antagoniści receptora angiotensyny II (stosowane w przypadku chorób serca i nadciśnienia), antydepresanty, leki przeciwcukrzycowe i na choroby autoimmunologiczne (w tym reumatoidalne zapalenie stawów, toczeń rumieniowaty, choroba Crohna, łuszczyca, Hashimoto, itd.)

– Z roku na rok sprzedaż leków onkologicznych i przeciwcukrzycowych wzrasta, choć w badaniach nad nimi nie było jakiegoś odkrywczego przełomu.

– Nie dotarliśmy jeszcze do momentu, w którym gwałtownie zaczną wygasać patenty na leki, choć w ciągu najbliższych 5 lat ponad 150 najpopularniejszych farmaceutyków przestanie być objętych ochroną patentową.

Z powyższego zestawienia płynie kilka ważnych wniosków:

– Przemysł farmaceutyczny działa prężnie, a nawet lepiej niż by wielu się spodziewało.

– Największe koncerny farmaceutyczne (Novartis, Pfizer, Roche, Sanofi, Merck, Johnson & Johnson, GlaxoSmithKline i AstraZeneca) łączą się z firmami biotechnologicznymi, z którymi pracują nad nowymi lekami biologicznymi.

– Stąd, coraz częściej klasyczne syntetyki są wypierane z rynku przez leki biologiczne i biopochodne. Jednak nadal dotyczy to raczej nisz na rynku, gdzie farmaceutyki te sprzedaje się w bardzo wysokich cenach.

– Sprzedaż leków nie zależy od ich skuteczności w walce z daną chorobą, ale raczej od działań marketingowych, które im towarzyszą.

– Sprzedaż na rynkach zachodnich jest linowa, natomiast jej gwałtowny wzrost obserwuje się w krajach rozwijających się.

Jednego możemy być pewni: wyobrażenie o tym, jak typowy lekarz, przedstawiciel medycyny konwencjonalnej, sięga po dietę, zmianę stylu życia czy nieopatentowany lek naturalny chcąc zapobiec lub wyleczyć swoich pacjentów, jest na dzień dzisiejszy błędne. Zamiast tego coraz więcej ludzi dostaje recepty na tanie leki generyczne na najpopularniejsze dolegliwości. W przypadku trudniejszych chorób, takich jak choroby autoimmunologiczne czy nowotwór, pacjenci są kuszeni dużo droższymi lekami biologicznymi. To chyba jednak nie jest sprawiedliwe… Dlatego tak ważne jest by wiedzieć lub chcieć się dowiedzieć, jak wiele chorób można zwalczyć środkami naturalnymi, w tym odpowiednią dietą czy stylem życia.

Autorstwo: Xebola
Źródła polskie:Xebola.wordpress.com, WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

7 komentarzy

  1. Piechota 10.03.2016 13:55

    A jaka jest odpowiednia dieta, bo przecież na pewno nie ta propagandowa, oparta na warzywach i owocach nafaszerowanych chemią owadobójczą i inną chemią, o której w ogóle lepiej nie myśleć???
    Czym naturalnym się leczyć? Ziółkami? Strata czasu! Żeby się rzeczywiście skutecznie leczyć roślinami, trzeba by było udać się w głąb Amazonii i poszukać tam ludzi, którzy znają prawdziwe lecznictwo. Czy tacy ludzie jeszcze żyją? Czy w ogóle żyje jeszcze ktoś kto posiada wiedzę leczniczą i potrafi leczyć roślinami ludzi, których żadna chemia nie wyleczy?

  2. kres 10.03.2016 17:22

    Oczywiście że nie. WHO i współczesna medycyna propaguje dietę ewidentnie chorobotwórczą.
    Zwłaszcza spożywanie przez człowieka ziaren zbóż ma fatalne konsekwencje dla całego organizmu, zwłaszcza kiedy jest to zmodyfikowana pszenica „durum” o kilkudziesięciokrotnie większej zawartości glutenu niż pszenice sprzed lat.

    Dietę tzw. „śródziemnomorską” wymyślił Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych na wyraźe życzenie lobbystów-farmerów z USA. WHO rozpropagowała to na cały świat. Owa nieszczęsna piramida, u której podstawy zą produkty zbożowe, jest przyczyną większości współczesnych chorób cywilizacyjnych, zwłaszcza autoimmunologicznych.

    Zaś produkty rafinowane chemicznie (oleje roślinne, cukry, sól), wysoko oszyszczone (biała mąka, biały ryż), a także inne substancje o czystym składzie chemicznym (wszelkie dodatki konserwujące i inne) podkradają nam witaminy i minerały z naszego organizmy, bo do ich strawienia potrzebne są enzymy, które orgaznim musi sobie sam wytworzyć. A tworzy je z witamin i minerałów. A więc nawet pryskane jabłko będzie zdrowsze niż łyżeczka cukru lub oleju kujawskiego, bo jabłko zawiera tysiące związków, a rafinaty nie.

    Po więcej szczegółow zapraszam na bioslone.pl

  3. Balcer 10.03.2016 20:01

    Warto się przejść do jakiegoś ambulatorium przy szpitalu – widok kolejek i ogólnego bałaganu na długo dopinguje do zdrowego trybu życia.
    Jeśli chodzi o pryskane jabłka, to oczywiście z biedniejszych krajów są mniej pryskane, bo środki chemiczne też są w łapach kilku koncernów i dla polskich roników są drogie, to pryskają zwykle interwencyjnie, a jabłka z bogatych krajów są profiaktycznie pryskane co 3 dni przez 4 miesiace.

  4. Cathy 11.03.2016 13:14

    Mam to szczęście posiadać własne warzywa i częściowo również własne owoce i faktycznie te z sklepów się do nich nie umywają. Zawsze można wybrać mniejsze zło, szukać żywności jak najmniej przetworzonej, ekologicznej itp. Jestem z zawodu dietetykiem, rzeczywiście to czego nas uczono, a to co w świetle wielu badań jest naprawdę zdrową dietą to tylko po części pokrywające się informacje. Każdy z nas powinien pogłębiać wiedzę na temat tego co jeść, a od czego trzymać się z daleka, choć pełno jest pseudonaukowców i mądrali nie mających żadnego pojęcia o żywieniu, a z powodzeniem porywają za sobą tłumy. A potem niestety te wszystkie teorie o „propagandzie” i tym jak to dietetycy próbują z człowieka osła zrobić. To tak jak z każdym innym zawodem. Jeden się dokształca, szuka cały czas nowych, dobrych rozwiązań, a drugi ma to w czterech literach, byleby tylko kasę wyciągnąć od człowieka.

    Odwołam się jeszcze do tych rzesz chorych ludzi, co to podobno ta ogólnie przyjęta zdrowa dieta tak w chorobę wpędziła. Wierzcie mi, ludzie wciągają dziś taki syf, że to nie ma nic wspólnego z żadną piramidą zdrowia, ani w ogóle z niczym co można by było nazwać prawdziwym jedzeniem. Dzieciaki (10-12 lat), które miałam okazję widzieć w poradni, nie wiedziały jak smakuje por, seler, nie potrafiły opisać jak wygląda brokuł. A jak się zapytać takiego młodego „jakie warzywa lubisz?” to mówi, że ziemniaki (frytki) i ketchup. Rodzice uważają, że zdrowa przekąska do szkoły to czekoladowy batonik z mleczną wkładką albo soczek przecierowy znanej firmy. Ręce opadają. Także nie do końca jest tak, że ludzie jedzą to co się powszechnie uznaje za zdrową dietę. Gdyby to robili to byłby już dobry punkt wyjścia do prawdziwie idealnego żywienia, a tak to ciężko bardzo idzie ich czegokolwiek nauczyć.

  5. Piechota 13.03.2016 13:42

    W szczególności te warzywa-korzenie wchłaniają szczególnie dużo metali ciężkich i innych chemicznych toksyn…
    Będę powtarzał jak mantrę, że niestety człowiek jest jedynym gatunkiem, który w ogóle nie wie co i jak powinien jeść. Wynika to prawdopodobnie z tego, że jest błędnym ogniwem ewolucji (lub nawet całkiem obcym gatunkiem!) i w związku z tym niemal zupełnie zatracił swoje żywieniowe (i inne) instynkty. Są oczywiście poważne przesłanki do tego żeby twierdzić na podstawie budowy układu pokarmowego człowieka (długość), że jesteśmy zdecydowanie roślinożercami.
    Najgorszą rzeczą w dziedzinie żywienia jest to, że pokarm stał się towarem przemysłowym i został niemal pozbawiony swoich fundamentalnych niemal religijnych przymiotów. Dzisiaj liczy się wyłącznie wydajność i maksymalizacja zysku. Katastrofalnym faktem jest przyzwolenie na stosowanie w żywności i paszach, substancji toksycznych (kancerogennych, rakotwórczych itp). Niestety niemal wszystko jest podporządkowane nieograniczonym zyskom wąskiej grupy psychopatycznym chciwcom.

  6. Cathy 13.03.2016 22:18

    Piechota, prawdą jest to co piszesz. Jedzenie to biznes, nie wiem, czy w razie globalnej katastrofy ludzie by sobie poradzili z wyżywieniem się, toć jedzonko w supermarkecie rośnie… A co do tych toksyn w warzywach, oczywiście, że tam są, ale oprócz tego w roślinach jest mnogość substancji, które pozwalają nam tę chemię wydalić, zwalczyć jej negatywne skutki, przynajmniej po części.

    Sami siebie wykańczamy. Żyjemy w świecie bezrefleksyjnej konsumpcji, ważne mieć, a nie być. Dzięki temu dzieje się to co się dzieje.

  7. gajowy 09.07.2018 12:53

    Zdrowy styl życia to nie tylko jedzenie czy sport.
    To przede wszystkim regularna choć umiarkowa ekspozycja na UV. Według Lekarzy z „Vitamin D Council” to pierwsza zmiana którą powinno się wdrożyć.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polish
X