Większość Islandczyków wierzy w magiczne zdolności

Opublikowano: 17.07.2018 | Kategorie: Paranauka, Społeczeństwo, Wiadomości ze świata, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 627

Według najnowszej ankiety przeprowadzonej przez MMR, 53,7% Islandczyków wierzy w istnienie osób ze zdolnościami nadprzyrodzonymi. Jedna trzecia z tych osób brała udział w seansach spirytystycznych.

67% ankietowanych kobiet przyznało, że wierzy w zdolności parapsychologiczne. Takiej samej odpowiedzi udzieliło 40% mężczyzn. W moce paranormalne wierzy 70% osób w wieku powyżej 68 lat oraz 41% osób poniżej 30. roku życia.

Wiara w zdolności nadprzyrodzone jest bardziej powszechna wśród mieszkańców wsi (67%) niż wśród mieszkańców Reykjawicku (46%).

Spore znaczenie mają też poglądy polityczne. 77% osób głosujących na Partię Postępu wierzy w zdolności parapsychologiczne; takiej samej odpowiedzi udzieliło 40% osób popierających Partię Niepodległości oraz 40% wyborców Partii Piratów.

W seansach spirytystycznych częściej uczestniczą kobiety (44%) niż mężczyźni (19%).

Autorstwo: MMR/Ilona Dobosz
Źródło: IcelandNews.is

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 1, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: , , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

65
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
jeszcze
Użytkownik
jeszcze

Widocznie Islandczycy nie odeszli jeszcze tak daleko od siebie jak reszta Europy.
Tylko po co mieszać do tego jakieś seanse spirytystyczne.

kudlaty72
Użytkownik
kudlaty72

Dzwoni do mnie narzeczona i pyta jak zwykle co słychać?Ja jej na to “Ty wiesz co zrobił dzisiaj ten sku..r…..n?(chodzi o psa odziedziczonego w spadku po Ojcu)
Ona-wszedł na łóżko i nasikał na poduszkę?
zamurowało mnie – tak właśnie było ,a zrobił to pierwszy raz
Dzisiaj:
Siedzę na allegro i kupuję jej wybrany wcześniej pierścionek na rocznicę,dzwoni
-“kochanie,kupiłeś mi cos dzisiaj?
I tak mam z nią co chwilę ,co to jest?

lukaszstaszewski
Użytkownik
lukaszstaszewski

@ kudłaty

Twoja żona za dużo czasu przebywa z Islandczykami…

goldencja
Użytkownik
goldencja

Jak niektórzy wiedzą, jestem totalną sceptyczką. Mam jednak wielu różnych znajomych, którzy mają odmienne wierzenia. Jedna moja znajoma zajmuje się czarną magią (klątwy, uroki itp.). Często sprzeczałyśmy się na ten temat. W końcu wygarnęła mi, że nawet nie sprawdzałam, a się mądrzę i nie wiem o czym mówię. To akurat była prawda. Postanowiłam więc przeprowadzić eksperyment. Ona powiedziała mi jak, a ja obiecałam rzucić życzenie, urok i klątwę na osoby, które bardzo mnie próbowały skrzywdzić. Niestety teraz wiszę jej drogi likier. Dla mnie to co się stało, to zbiegi okoliczności (3/3). Dla niej oczywistość. No więc mam w otoczeniu osobę, która ciągle krzyczy i prowadzi monologi, by kogoś zranić. No więc rzuciłam jej w złości życzenie, że życzę jej, by w końcu ucichła. Kobieta w ciągu kilku godzin zachorowała na zapalenie gardła i straciła głos na 2 tygodnie! (Dla mnie zbieg okoliczności, jak ktoś krzyczy to ściera sobie gardło). Urok natomiast polegał na tym, że widząc podłą babę wyobraziłam ją sobie jako brudną tłustą świnię. Ta była akurat na diecie. Za chwilę usiadła w swoim białym kombinezonie na kawałek czekolady, po czym zrywając się z fotela oblała kawą. Nie muszę pisać jak wyglądała? W ciągu następnego tygodnia dowiedziałam się, że rzuciła swoją dietę i już widać pierwsze efekty jo-jo. E tam, dla mnie zbieg okoliczności, bo ona nigdy nie potrafiła utrzymać diety, a to, że się ubrudziła to mogło się zwyczajnie zdarzyć. Następnie najtrudniejszy temat – klątwa. Nie odprawiałam opisanych mi wcześniej rytuałów itp. tylko wyprodukowałam intensywną myśl wobec bardzo złej osoby. Od tamtej pory dowiedziałam się o takich rzeczach: doświadczyła blokady hamulców, ale jakoś uniknęła wypadku, w pracy ujawniono jej przekręt na niemałą skalę i wchodzi w to prokuratura, zaczyna też chorować. Dla mnie to nic nadzwyczajnego (jak zrobiła przekręt, to musiał się w końcu ujawnić, prawda wypływa, a zdrowie jej siadło ze stresy, a hamulce w skarpach śniegu każdemu mogły odmówić współpracy). W każdym razie wiszę likierek mojej znajomej. Eksperyment zadziałał na korzyść jej teorii. Z mojego punktu widzenia da się to jednak wyjaśnić.

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Zatem dowiedz się Goldo że rzucanie klątw ma swoją straszliwą cenę. Powiedz to też swojej koleżance. Bo cena ta wykracza bardzo poza materię i czas.

A dla tych, którzy chcą się przed takimi klątwami bronić. Owszem istnieją różnego typu anty zaklęcia. Internet aż huczy od tego. Z tym że są one, podobnie jak te pierwsze częścią okultyzmu, i jest za nie przepisana straszliwa cena.

Najlepszą obroną jest nieskazitelne życie, miłość do Boga (jako Źródła mocy i ochrony) oraz miłość i współczucie do atakującego. Ponieważ niweczy to skutki klątwy oraz odwraca atak przeciwko atakującemu. To duchowe aikido. Najpierw współczuciem przyjmujesz i parujesz cios a potem miłosierdziem z głębi bezwzględnej duszy rozpraszasz go lub odsyłasz go z powrotem. W zależności od swej woli i miłosierdzia.

goldencja
Użytkownik
goldencja

@MasaKalambura, według mojej znajomej, cenę za rzucanie klątw ponoszą tylko ludzie, którzy mają z tego powodu wyrzuty sumienia. Dlatego nie rzuca się ich na niewinnych ludzi. Nie ma ochrony przed klątwami ani talizmanów. Jedyny sposób by ją zdjąć, to przeprosić rzucającego klątwę lub przeprowadzić profesjonalny rytuał. Odbić jej w żaden sposób nie można. Według mnie to kupa bzdur, ale co kto lubi. Można zastosować silną sugestią podprogową, tak jak to robi Derren Brown. Zwykła psychologia.

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Nie można skutecznie zaklątwić człowieka żyjącego w nieskazitelności i w bliskości z Bogiem. Takie czary wracają do rzucającego.

Posługiwanie się magią słowa opartą na zemście, nienawiści czy gniewie deprawuje człowieka. Daje mu poczucie niezwyciężoności i wyjątkowości. Po jakimś czasie napełnia go pycha i przekonanie o swej wyższości. Ciemna strona deprawuje i niszczy człowieka. Ego wspina się na wyżyny, a dusza zanika. Najgorsze, że dopiero po przejściu przez granicę śmierci zaczyna się prawdziwa odpłata.

Z drugiej strony trwanie przy miłosierdziu, przy światłości Boga daje ochronę i wszechstronnie rozwija ducha, dając pozytywny zapas siły, witalności i wiedzy na teraz. Oraz jest źródłem duchowego skarbu, który w pełni poznany zostanie dopiero po Sądzie.
Życzliwość dla innych i działanie miłością na tych, których chciałoby się nienawidzić po pierwsze skutecznie chroni przed atakiem po drugie może atakującego odmienić, w stronę światła go przesunąć a w najgorszym przypadku zranić jego własną siłą, kiedy nie da się inaczej.

Działanie miłosierdziem jest jedyną skuteczną bronią jednostki przed czarnym atakiem wielu osób jednocześnie. Jest to metoda sprawdzona.

goldencja
Użytkownik
goldencja

@MasaKalambura, akurat to co zarzucasz posługującym się magią rewelacyjnie pasuje do osób religijnych. ;) Religijni trzymają się Boga, a posługujący się magią wykorzystują demony i Szatana. Religijni wierzą w Biblię czy Koran. Magicy w Biblię Szatana. Ja jestem gdzieś po środku.
@atos, już mi kilka osób tak powiedziało jak mieszkałam na Podlasiu, gdzie magia i zabobony są codziennością. Wtedy się z tego tylko śmiałam aż do czasu aż uratowałam koleżankę spod nadjeżdżającego samochodu, gdy prawie weszła pod koła ciągle odwracając się do brata idącego z tyłu. Nawet na nią nie patrzyłam wtedy. Widziałam jedyną ruszającą się na drzewie gałąź (reszta się nie poruszała, było bezwietrznie), która wyglądała jakby mi coś pokazywała (taka machająca w jednym kierunku ręka). Spojrzałam w tamtą stronę i w ostatniej chwili złapałam koleżankę za kaptur. Miałam wtedy niesamowitą intuicję. Ale intuicję też można racjonalnie wyjaśnić.

agama
Użytkownik

Można jakąś podświadomą percepcją czy wrażliwością. Wszystko da się wyjaśnić. Bóg/Wszechświatowa Inteligentna Energia/Cokolwiek tak wszystko stworzył, żeby miało sens i rację bytu w prawach, które ustanowił, a najbardziej podstawowym z tych praw są mechanizmy ewolucji, tak fizycznej, jak niefizycznej (umysłowej, niematerialnej). Bóg to nie żaden byt osobowy, to wszystko co jest, było i będzie wszędzie, inteligentna fizyka i ewolucja w jednym.

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

Rzucanie klątw jest dość ryzykowne. Jak masz już tę intuicję @Goldencja, to nie dziel gó…na na atomy próbując racjonalnie to wyjaśnić, tylko rozwijaj w dobrych intencjach. Rozwinięta intuicja to nic innego jak jedność duszy i umysłu (zazwyczaj umysł nie dopuszcza duszy do głosu) i jest to bardzo cenna zdolność. Dobrze wykorzystana pomaga w życiu, ale wykorzystana w nikczemnym celu zawsze zwróci się przeciwko Tobie.

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Jest w tym, co piszesz sporo racji. Jak wiadomo religie w swoich początkach uczą skutecznego odseparowania się od ciemności.

W Ewangelii czytamy
Mt 22,32-40 „«Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?» On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy».“

Jezus rozwinął to przykazanie z Tory ucząc:
Łk6,31 „Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie!“

A Muhammad w hadisie dokończył:
„Nie uwierzył w pełni ten, kto nie pragnie dla swego brata tego, czego pragnie dla siebie“

To dlatego ciemność tak bardzo pragnie zająć, zmienić i zdeprawować tę naukę. Podają się za przewodników. A potem powoli.
Najpierw uderzają w pierwsze przykazanie Dekalogu. I podają ludziom pośredników. Zwykle zastępy niebieskie. Ludzie zamiast do Boga zaczynają modlić się i polegać na prorokach, aniołach czy świętych. A w życiu na ziemi zamiast uczyć się korzystania ze świątyni własnego serca, polegają na guru, rabinach, księżach, imamach i innych pośrednikach oraz organizacjach takich jak kościoły czy państwa.
Potem w drugie. Ludzie zaczynają pokładać nadzieję w “świętych” przedmiotach. Rzeźby, obrazy, relikwie, talizmany, flagi, godła i inne. Bałwochwalstwo się szerzy. Ludzie zamiast nauki odczuwania własnej nieskazitelności i posługiwania się mocą świętości, oddają się kultom przedmiotów i w nich upatrują oznak mocy świętości.
A potem to już leci. Nie ma świętych słów. Specjalnych dni dla świętości. Znika miłość do rodziców. Pojawiają i opanowują cię zwykłe grzechy od zabójstwa do pożądania. To jest właśnie ciemność. To tam rodzi się nienawiść, gniew i zemsta.

Ciemność ma moc i kontrolę tylko nad ludźmi skażonymi ciemnością.

Światło nie boi się ciemności. Światło ją rozprasza.

agama
Użytkownik

Jeśli myśl to rodzaj energii,którą można nacechować jakąś pozytywną lub negatywną dla drugiego człowieka częstotliwością, to chyba tak najprościej można wytłumaczyć dlaczego niektóre przekleństwa działają.

MakSym
Użytkownik
MakSym

@goldencja

Z twojego opisu wynika, że masz zdolności kogoś, kogo nazywam operatorem rzeczywistości i to co robisz jest dla mnie czymś normalnym – dawniej nazwano by cię wiedźmą, zaklinaczką i pewnie w końcu poszłabyś opalać się…. na stosie drewna. :-) Możesz generować zarówno dobre jak i złe intencje wobec innych osób, opisałaś skuteczne złe, więc dobre na 100% też zadziałają, z tym że w tej rzeczywistości dzieje się to wolniej.
Co do złych, z własnego doświadczenia, stosując dodatkowo zasadę “Noblesse oblige”, proszę cię żebyś tego nie robiła, bo świat w jakim żyjemy jest wystarczająco paskudny bez takich działań, a takie możliwości naprawdę do czegoś powinny zobowiązywać.
Jedyne do czego “zła myśl” powinna być stosowana to obrona własna w stanie najwyższej konieczności ale takich sytuacji jest ekstremalnie mało, nawet jak wydaje się nam, że inaczej czasem nie można.
Ktoś wcześniej pisał, że grozi ci ewentualnie oberwanie własną złą intencją, odbitą od “dobrej” osoby – dla mnie bzdura, technika lustra ma bardzo ograniczoną skuteczność, sprawny operator rozbija ją w pył.

Na koniec polecam ci na początek dociekań ( :-) ) o naturze rzeczywistości książkę Vadima Zelanda “Transerfing rzeczywistości”, jest też np. na chomiku w formie pdf, jeśli nie chcesz kupować, przeczytaj chociaż pierwsze trzy tomy, ten ludź ma sporą wiedzę, choć o wszystkim nie pisze.

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

@MakSym
Technika lustra może być bardzo skuteczna, uwierz mi :)

Co do Zelanda, tak, ma facet wiedzę, ale stosuje (szczególnie agresywnie od 4 tomu kodowanie, także nie polecam czytać bez stosownego zabezpieczenia :)

MakSym
Użytkownik
MakSym

@jeszcze

Lustro działa, ale do pewnego poziomu, uwierz mi ale ja się nie bawię w atakowanie luster – negatywy ich nie stawiają. :-)
Acha, jeszcze, co do goldencji i Zelanda – naturalni operatorzy nie zwracają uwagi na takie drobiazgi :-)

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

@MakSym
Lustro działa, ale może my o innych poziomach rozmawiamy. Ogólnie są lustra “zwykłe” i “niezwykłe”, te zwykłe można przełamać. Generalnie w te klocki zasada jest taka, żeby nigdy nikogo nie atakować, a stosować jedynie obronę konieczną.
Nie wiem co rozumiesz, przez “naturalnych operatorów”, ale ochrony przez złym działaniem (np kodowaniem) potrzebuje każdy, nawet najmocniejszy. Kto tego nie rozumie, może się ładnie przejechać.

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Nie opisywałem tarczy, są one bezużyteczne przy mocnych zmasowanych atakach. To czarna magia.

Technika przeze mnie opisana polega na przyjęciu klątwy, zaakceptowaniu jej rozpuszczeniu w świetle lub odprawieniu jej. Jest oparta na świadomości jej przychodzenia. Wiesz że przychodzi i uświadamiając ją sobie otaczasz tego kto ci ją przysłał najszczerszą miłością wprost z serca. Łączysz się z nim i stapiasz. W tym związku wszystko co przydarza się tobie przydarza się jemu.

I teraz to on decyduje co jemu się przytrafi. Jeśli odpuści, klątwa się rozprasza. Jeśli jest uparty dostaje co jest jego. A ja jestem czysty. Postępując zasadą miłosierdzia jestem chroniony przez Tego, Kto tym wszystkim zawiaduje.

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

@MasaKalambura
Sama tarcza rzeczywiście nie ochroni przy zmasowanym ataku.
A technika która opisujesz jest bardzo ciekawa, z pewnością wypróbuję. Pytanie czy zawsze skuteczna… Teoretycznie powinna działać.

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Kluczem jest nieskazitelność, czystość intencji i miłość do Boga.
Jeśli zaczniesz o to dbać i zaufasz Jemu, gwarantuję jej skuteczność.
Uratowała mi życie. A na pewno zdrowie.

MakSym
Użytkownik
MakSym

Nie ma żadnego boga, nie ma nikogo oprócz nas samych, będących formą ekspresji siły (wszech)twórczej, szczerze życzę ci żebyś obudził się ze snu o swym bogu, chyba że sam się za niego uważasz. :-)

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Tak, czarnym magom właśnie o takie myślenie chodzi.

Bóg jest i można Mu zaufać.
To jest właśnie jeden ze sposobów na udowodnienie Jego istnienia sobie samemu.

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

Jedni zwą to Bogiem inni siłą wszech-stwórczą, jak zwał tak zwał, o to samo chodzi.
Czy zaufanie jest tu dobrym słowem, nie jestem do końca pewna. Ja raczej postrzegam to w kategoriach wyborów i ich konsekwencji. Bogu raczej zwisa i powiewa Twoje osobiste szczęście (czy raczej to co Ty za szczęście uważasz). Jest wybór, jest konsekwencja. Myślę, że jesteśmy częścią większego planu i nasze ziemskie kategorie zupełnie tu nie pasują.

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Jeśli komuś zwisa to całemu wszechświatowi.
Jedynie Bogu tak naprawdę na nas zależy.

Jednak zrozumieć co znaczy “tak naprawdę”, i “zależy” jest tak samo trudno, jak pojąć Boga. To jak spróbować opisać, czym jest miłość. Kto ją czuję, ten wie, ale opisać – to leży po za sferą słów.

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

@atos
Dokładnie tak to widzę, albo po dobroci albo kopa. Sama się przekonałam na własnej skórze.
Dziś mogę jedynie być wdzięczna za wszystkie kopy, które otrzymałam :)

lboo
Użytkownik
lboo

@jeszcze: Też to tak widzę.

“Dziś mogę jedynie być wdzięczna za wszystkie kopy, które otrzymałam.”

Nie masz innego wyjścia, albo wdzięczność albo kolejny kop ;)

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

Dzięki @atos za przypomnienie o Wedach :) i za link.

@Iboo
Może tak to wyglądać, że nie mamy wyjścia. Czasem się burzę na tę myśl. Ale z drugiej strony, może za mali jesteśmy żeby to zrozumieć :)

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

@atos
Nie czytałam wcześniej tych tekstów. Czytałam inne, ale tych akurat nie. Widocznie dopiero teraz przyszedł na nie czas. Cóż, brak słów, żeby oddać to, co czuję po przeczytaniu…

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

Czytałam kiedyś część tych przekładów z rosyjskiego, chyba nawet na tym forum, które inaczej się nazywało. Ale do tego co zacytowałeś najwyraźniej nie doszłam. Pora to nadrobić. Dziękuję :)

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

“Dla mnie zastanawiające jest to – dlaczego wszelkie przejawy słowiaństwa były i nadal są niszczone i lekceważone oraz… wyśmiewane… ”
Myślę, że dawni Słowianie posiadali wiedzę (Wedę), która była nie na rękę co poniektórym. Nie bez celu stawiano domy kopułowe i stosowano różne rytuały np. kadzenie ziołami, np. rutą (jak działa ta ostatnia miałam okazję przekonać się ostatnio w dość szokujący sposób).
Ale skoro byliśmy kiedyś potęgą, rasą panów, co takiego się stało, że upadliśmy? Coś musieli nie tak zrobić nasi przodkowie.
We wstępie do najnowszego Nexusa redaktor wysuwa tezę, że narobiliśmy sobie złej karmy napadając i grabiąc innych (np. Rzym). Może coś w tym jest.

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

@atos
Oczyszczająco i przeciw czarnej magii. Mój bliski po rytuale oczyszczania w ciągu godziny tak zachorował, że trafił do szpitala, jak się okazało z chorobą tzw. zagrażającą życiu. Wiedział jednak, że to ruta oczyściła go z jakiegoś starego “podpięcia” i opuścił szpital kiedy tylko był w stanie. Dziś, po miesiącu od wydarzenia, jest praktycznie całkiem zdrowy. Tak że działa ekstremalnie. Za to oczyszczanie domu odbyło się bez ofiar :)

Szaman
Użytkownik
Szaman

“We wstępie do najnowszego Nexusa redaktor wysuwa tezę, że narobiliśmy sobie złej karmy napadając i grabiąc innych (np. Rzym). Może coś w tym jest.”

Nie wydaje mi się to zbyt sensowne. Raczej zgodziłbym się z tym iż postąpiliśmy wbrew mądrościom zawartym w tym fragmencie:

10 (26). Nie sprzedawajcie ziemi waszej za złoto i srebro,
gdyż przekleństwa na siebie ściągniecie
i nie będzie przebaczenia po wszystkie dni bez reszty…
Brońcie ziemi waszej, a
zwyciężycie bronią prawą wszystkich wrogów Rasy…

Rzym to akurat siedlisko fałszywej ideologii. I chociaż najazd nań był na pewno nie zbyt prawy to można powiedzieć że miał swoje uzasadnienie obronne.

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

@atos
Pali się (praży się, np. na łyżce nad gazem albo świeczką) wdychając dym, który się wydziela. Wymawia się przy tym konkretną intencję. Jak chcesz oczyścić dom, to okadzasz dymem wszystkie pomieszczenia też z odpowiednią sentencją (tak jak przy białej szałwii, którą też polecam).

@Szaman
Nie wiem czy najazd na kogoś to obrona. Ile przy tym zabili i nagwałcili niewinnych, tego nie wiemy, ale można się domyślać, że sporo.
Oczywiście możesz mieć rację, ale prawda jest taka, że dziś możemy sobie tylko gdybać co było przyczyną.

Szaman
Użytkownik
Szaman

“Oczywiście możesz mieć rację, ale prawda jest taka, że dziś możemy sobie tylko gdybać co było przyczyną.”

No ja myślę że to wcale nie takie dawne czasy żebyśmy mogli jedynie gdybać. Moim zdaniem dla Polski to na pewno był chrzest polski kiedy to sprzedaliśmy swoją wolność i tradycje wrogom za pozorne bezpieczeństwo i “rozwój”, zamiast wojować do ostatniej kropli krwi. No i aż do dziś się to za nami ciągnie bo od tamtego czasu cesarstwo z zachodu a teraz Niemcy, swoją historię europy piszą a nasze słowiańskie korzenie wymazali do tego stopnia że odtwórcy muszą w obcych pismach szukać wiadomości szczątkowych. Polakami pogardzają oraz traktują jak widzimy na załączonym obrazku z ostatnich obrad KE jak podrzędny naród.

dlatego właśnie :
“wszelkie przejawy słowiaństwa były i nadal są niszczone i lekceważone oraz… wyśmiewane… ”

okres sprzed 966 nazywa się przecież okresem bałwochwalstwa i ciemnoty.

jeszcze
Użytkownik
jeszcze
jeszcze
Użytkownik
jeszcze

@Szaman
Chrzest był tylko dopełnieniem naszego upadku, ale przecież wielki naród słowiański nie upadł tak nagle w środku swej świetności tylko dlatego, że się jeden z książąt sprzedał. Musiał już wtedy zaawansowany rak nas toczyć.

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

To jak już tak na tematy słowiańszczyzny weszliśmy, to od tego jegomościa nauczyłem się techniki obronnej o której wyżej pisałem.

https://www.youtube.com/watch?v=urHStkQTg9w

Nie w tym filmie oczywiście. Ale też ciekawy.

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

Facet nie ma żadnej ochrony :)

Szaman
Użytkownik
Szaman

no link ciekawy. Dużo komentarzy do poczytania. Generalnie trudno powiedzieć co z tymi Wedami w końcu ale niektóre fragmenty pasują jak ulał. może to tak jak ktoś tam sugeruje że zostały one mocno zniekształcone? W sumie nie zdziwiłbym się gdyby ktoś zniszczył pierwowzory i napisał to po swojemu tak żeby ludzi omamić.

Co do chrztu to przecież ma on uzasadnienie polityczne. Całą Europę wtedy już toczył rak “kultury” rzymskiej więc i na nas się na pewno odbiło. Od zachodu i z południa groziła nam obca inwazja i to nie przez jeden naród a przez wszystkie które już były na usługach Papierza. Wydaje mi się że to nie było więc dopełnienie tylko faktyczny początek ponieważ dopiero po tym zdarzeniu świątynie, święte miejsca oraz wszelka wiedza zostały zniszczone i to nie przez najeźdźców a ponoć przez nasze władze które się wtedy sprzedały.

agama
Użytkownik

@ atos, jak zrobiłeś te serduszka?

Wadera
Użytkownik
Wadera

Hmmm, Mooji, ruta… widzę, że jesteśmy kosmicznymi braćmi :)

Mooji zapoczątkował u mnie zmianę świadomości. A gdy w 2011 pojechałam na jego satsangi do Krakowa, stał się cud. Po satsangach (właściwie, gdy już wracałam pociągiem z Krakowa) byłam przez 6 dni w stanie oświecenia. To był najpiękniejszy okres mojego życia. Eckhart Tolle też powodował to u mnie swoją “Potęgą teraźniejszości”.
Rutę też doskonale znam, ale jako wywar (połączona z juremą – jedno zawiera DMT, a drugie jest inhibitorem MAO). Ruta to taka europejska Ayahuasca, pita zresztą w starożytnej Grecji na misteriach eleuzyjskich. Ponoć Mojżesz wchodząc na górę Synaj, zawrzeć pakt z bogiem żuł nasiona ruty stepowej. Dlatego miał taki świetny kontakt :)
Ruta pozwoliła mi zobaczyć kim naprawdę jesteśmy, czym jest “śmierć” – umarłam (to nie była najprzyjemniejsza część ceremonii, w dodatku im bardziej się opierałam temu tym gorzej było. Ale teraz przynajmniej wiem jak to jest jak się umiera i jak trudno rozstać się z własnym ego, najbliższymi i ogólnie tym światem) i narodziłam się na nowo (co za euforia!Tego nie da się opisać!). Ruta nauczyła mnie czym jest “bóg”, wszechświat, duch. Gorąco polecam, ale tylko osobom które naprawdę czują się na to gotowe (trzeba być “twardzielem”, haha), ruta ich wzywa. I tylko pod opieką doświadczonych szamanów!
Ayahusca jest jeszcze bardziej potężna, piłam kilka razy. Ale moim zdaniem jest bardziej “pod ludzi z dżunglii”, pomaga im tam przetrwać i uczy jak być odważnym wojownikiem.
Do oczyszczania energetycznego używam szałwię, jest niesamowita. Jej używania uczył mnie SageMan. Gościu żył bardzo długi czas z Aborygenami w Australii. Sporo go nauczyli.

Wadera
Użytkownik
Wadera

Co do okadzania mieszkania szałwią, to warto przede wszystkim pamiętać by okadzić futryny drzwi, okien, odpływy w zlewach, kibelku :)

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

@Wadera
Witaj,
Ty masz na myśli Peganum Harmala czyli rutę stepową a ja Rutę graveolens. Ta pierwsza jest na liście środków odurzających (tak jak wiele innych wspaniałych świętych chwastów), a ta druga jest zupełnie ‘niewinnym” chwastem, słowiańskim symbolem czystości przy okazji.
Na ayi w Polsce byłaś? Jeśli chcesz i możesz, napisz mi na priva (jeszcze@vp.pl)

Eckhart Tolle nie ma duszy.

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

@Atos
Dlaczego przemilczysz Opolczyka?
Wiesz, ja dopiero jestem na początku drogi, czytam różne rzeczy i czasem już sama nie wiem w co wierzyć. Czasem tak bardzo chcemy wierzyć w to, co czytamy (bo podnosi morale), że łatwo się nabrać. I tu chyba należy czuciem się kierować.

Ja nie miałam kontaktu z żadnymi wielkimi przywódcami duchowymi tak jak niektórzy tu na forum, mam za to swojego prywatnego Szamana, który choć nie jest powszechnie znany, jest moim wielkim nauczycielem.

Szaman
Użytkownik
Szaman

ja też jestem ciekaw. Kiedyś byłem dość mocno wdrożony w rekonstrukcję i słowiańskie korzenie jednak z biegiem różnych życiowych okoliczności trochę się od tego oddaliłem w związku z tym z chęcią też usłyszę jakieś dane nt dostępnych źródeł.

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

Nie czytałam Tollego, ani nie słuchałam. Dla mnie wystarczyło raz na niego spojrzeć. Odpychający.
A jeśli to prawda, co piszą w tym artykule, to myślę, że typ najpierw sam padł ofiarą prania mózgu i ukradziono mu duszę.

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

@Atos
Mam coraz większe wątpliwości odnośnie Wed, które wczoraj podałeś. Czytaliśmy je wczoraj w domu na głos i każde z osobna po cichu i nie gra nam ten tekst jednak. Trudno mi to wytłumaczyć, ale jest taki “nie nasz”, jakby pisany na zamówienie. Poza tym te złote tablice… czemu nie bukowe.
To takie wnioski po “przespaniu się” z tym.

Wadera
Użytkownik
Wadera

Ech, co do Tollego.. tak myślałam, że wyciągniecie opinię kogoś tam. Oglądałam już nie jedną stronę, która oczernia wszystkich chodzących po tej Ziemi “mistrzów duchowych”. I każdy autor tej strony, pisząc o naszej istocie i o tym co nazywamy “oświeceniem” nie miał pojęcia co to naprawdę jest. A skąd to wiem? Bo sama doświadczyłam nie raz tego “oświecenia”. Pierwszy raz zdarzyło mi się to zupełnie spontanicznie, gdy jeszcze byłam w stanie świadomości: “wszystko jest materialne, jesteśmy kawałkiem mięsa z mózgiem-komputerem w głowie, po śmierci nie ma nic, nauka ma odpowiedź na wszystko”, itp. Czyli ogólnie był to bardzo niski stan świadomości. Nie wiedziałam co to jest rozwój duchowy. Po tym spontanicznym wydarzeniu przez długi czas nie mogłam dojść do siebie. Będąc w rodzinnych stronach (ponad 400 km stąd gdzie teraz mieszkam) zwierzyłam się pewnego dnia bliskiej mi osobie, a ta osoba mi powiedziała: “znam kogoś, kto przeżył dokładnie to samo!” i poleciła mi książkę “Potęga teraźniejszości”. Od tamtej pory zaczęły się dziać “cuda”. Gdy wróciłam do domu, moja przyjaciółka (nie wiedząc jeszcze nic o moim doświadczeniu, ani nie znając tamtej bliskiej mi osoby) wyciągając coś z torebki powiedziała: “chciałabym Ci pożyczyć książkę”. Co wyciągnęła z torby? Domyślacie się – “Potęga teraźniejszości”. Oniemiałam.
Gdy zaczynałam czytać tę książkę, byłam coraz bardziej w szoku. Zdarzyło mi się dosłownie to samo, co Tollemu. Jego książka pozwoliła mi tam wchodzić w tą przestrzeń. Ale nie było to aż tak stabilne. Wystarczyło, że musiałam wybrać się na zakupy i wracałam do “zwykłego stanu świadomości”. Jak tylko wchodziłam do ogromnego centrum handlowego (mieszkam w pobliżu niestety), wszystko “siadało”. Patrzyłam na ludzi w amoku chodzących po Zarach, H&M i wyglądali jak zombie polujące na promocje. I z minuty na minutę mój stan się osłabiał, po 2 h byłam prawie jak oni- w amoku. Znienawidziłam chodzenie po sklepach, choć częściej to lubiłam. Ale wystarczyło, że wróciłam do domu i przeczytałam kilka linijek książki i znowu byłam “tu i teraz”. Mój syn mnie nie poznawał. Gdy się śmialiśmy, to byłam śmiechem, razem z nim -tak jak moje dziecko. Dzieci żyją w tu i teraz właśnie.

Wadera
Użytkownik
Wadera

Tolle może i jest odrażający zewnętrznie, ale ja tam go nie oglądam. Przeczytałam jego książkę, która pozwoliła mi w pierwszym etapie “drogi duchowej” zrozumieć moje doświadczenia. Autor strony do której atos podał linka (o Tolle) pisze, że Tolle jest wytworem Illuminatów. Jak zatem wyjaśni to co spowodowała u mnie ta książka: niechęć do “shoppingu”, omijanie szerokim łukiem centrów handlowych, chęć opuszczenia ogromnego miasta i miłość do natury, chęć “zaszycia się w dziczy”, zwiększona świadomość i zwracanie uwagi na to co jemy całą rodziną i unikanie toksycznych świństw, rozpoczęcie edukacji domowej z dziećmi, rozpoczęcie szukania “własnej ścieżki rozwoju duchowego” oraz zwiększenie kreatywności i rozwijanie talentów (zajęłam się rękodziełem. Tworzę. Maluję, szyję, haftuję, robię biżuterię i różne inne rzeczy) itd., itp.
Czy o to właśnie chodzi Illuminatom? Nie wydaje mi się…

Potem przyszedł czas na Mooji (też cuda!), różne wykłady (Gregg Braden, Nassim Haramein, Bruce Lipton, itd.), innych “nauczycieli duchowych” w tym Jezusa, buddów różnej maści. Wszyscy mówią to samo co Tolle. Wiem to “wewnętrznie”.
Później przyszedł czas na różne Ayahuaski. Aya pokazała mi to samo co Tolle. Jego przekaz pokrywa się dokładnie z przekazem Ayahuaski. Nie widzę więc sensu oczerniania jego “nauk”. Czasem mi się wydaje, że ludzie piszą różne swoje przemyślenia na podstawie uprzedzeń i programów, bo czyjaś “nauka” mu nie pasuje. Ale to, że Tolle nie dotarł do autora tej strony, nie znaczy że jest wytworem Illuminatów.
A z tym niemyśleniem to jest śmieszna sprawa w stanie oświecenia. W moim umyśle była cisza i spokój. Gdy potrzebna była jakaś myśl, potrzebna do jakiegoś działania – pojawiała się natychmiast, idealna i jakby nie z głowy lecz z wnętrza. To niesamowite uczucie.

Wadera
Użytkownik
Wadera

@jeszcze też mam “swojego, prywatnego” szamana, przyjaciela i brata. Uczył się przez długi czas od szamanów w peruwiańskiej dżunglii. Jego pierwszym nauczycielem był szaman z plemienia Shipibo-Conibo, bardzo dobry człowiek o nieskazitelnej reputacji. Wyleczył tysiące osób, również turystów. Wielokrotnie atakowany w czasie ceremonii przez curanderos o złych intencjach (takich, którzy rzucali klątwy i wywoływali choroby za stosowną opłatą). Mój przyjaciel został “namaszczony” przez szamanów i od tej pory mógł sam prowadzić ceremonie. Przywoził też od nich wywar z różnych stron peruwiańskiej dżunglii (różnią się między sobą i potrafią mieć nieco inne działania te wywary).
Ja narazie pożegnałam się z Ayą, pokazała mi wszystko co na dzień dzisiejszy jest mi potrzebne. Reszta należy do mnie, czyli zintegrować i wnieść te wszystkie nauki w życie, w tu i teraz. Może jeszcze kiedyś do Ayi wrócę. :)

Wadera
Użytkownik
Wadera

A w ogóle to kocham icaros :)
https://www.youtube.com/watch?v=MeX8Pys49tg

Wadera
Użytkownik
Wadera

kk zakłada blokady na czakry. Zauważcie jak robi się kciukiem znak krzyża na ustach, sercu, trzecim oku. To są ich blokady, czarna magia. Wszystkie sakramenty to ich czarne rytuały, a przede wszystkim chrzest maleńkich dzieci. Dzieci są najbardziej niewinnymi i czystymi istotami. Jezus mówił, że mamy być jak dzieci, bo dzieci są królestwem niebieskim. Natomiast kk wmawia nam, że od urodzenia nosimy grzech pierworodny (co za bzdura! pomijam to, że sami sobie przeczą bo ponoć Jezus odkupił nasze grzechy i zmył z nas grzech, czyniąc nas czystymi – reset?). Działają oni właśnie za pomocą wibracji strachu i poczucia winy. Zauważcie jak wszyscy podczas mszy w pewnym momencie biją się pięścią w pierś (w serce) i wymawiają 3 razy słowa: “moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina”. Poczucie winy.
Wstrętne manipulacje pięknymi istotami jakimi jesteśmy.
Kult matki boskiej to oczywiście starożytny kult Matki Ziemi. Pachamama, Gaja, Matka Ziemia – oto “Maryja”. W dodatku stłamszona przez patriarchat sekty kk.

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

@Wadera
Jeśli o Tollego idzie, to po prostu spojrzałam na niego i WIEM, że nie, na pewno nie dla mnie.

Jeśli idzie o Ayahuascę, to mnie kusi, ale nie szukam, czekam aż sama przyjdzie, jeśli ma przyjść. Mam jedną znajomą, która po 2 seansach nadal miota się i nie wie czego chce od życia, więc jej na pewno nie pomogło. Widząc to, jestem ostrożna. To się zbyt modne zrobiło poza tym i można źle trafić. Tak jak Ty trafiłaś, to miałaś szczęście. Może kiedyś wybiorę się do źródła po tę wiedzę, a może nie.
Poza tym wiem, że ciągle mam jakąś blokadę, z którą nie mogę się rozprawić. I generalnie jeszcze daleka droga przede mną. Ale nie spieszę się, bo nie muszę.

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

@Atos
Staram się postępować tak jak piszesz, żyć godnie i głosić PRAWDĘ. To trudne, ale jak się raz weszło na tę drogę, nie chce się już zawrócić. Moje życie przetasowało się kilka lat temu, stało się to nagle i bez uprzedzenia (choć jak dziś pomyślę, to dostawałam ostrzeżenia), jak grom z jasnego nieba, czyli klasyczny kop w d..pę :)
Ale inaczej się nie dało z takim upartym osłem, jakim wtedy byłam :) więc musiało być gwałtownie i boleśnie. Dziś odcięłam się od wszelkich religii, toksycznych ludzi, nieciekawej pracy i porzuciłam wszystko, co mi uwierało. Ale nadal jestem na początku. Jedno, co wiem na pewno, to to, że zmianę trzeba zacząć od siebie :)

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

@Atos
Dzięki :)
Jak Ty to robisz, te serduszka i zwierzaki :)

Wadera
Użytkownik
Wadera

@ jeszcze, to wszystko oczywiste. Tak jak napisałam wcześniej: gorąco polecam, ale tylko osobom które naprawdę czują się na to gotowe, ona ich wzywa. I tylko pod opieką doświadczonych szamanów!
Mając dzieci bardzo ostrożnie dobierałam szamanów, większość odrzucałam – najczęściej tych pseudo szamanów z Ameryki Południowej, którzy robili ceremonie dla 50 osób (masakra jakaś) czyli typów spod ciemnej gwiazdy. Piłam tylko z osobami, którym ufam na 100% i moim mężem oczywiście. Tak naprawdę gdyby nie Aya, to już dawno nie byłabym z moim mężem. Ona nas zbliżyła do siebie i pokazała, że znamy się naprawdę dłuuuugo (choć ciężko mi ocenić ile wcieleń to było) i że jesteśmy jednym. To uleczyło nasz związek i zbliżyło do siebie i do naszych dzieci. Wszyscy byli pod wrażeniem, taka dokonała się w nas zmiana. Każdy przychodził i pytał, chcieli tak samo. Jeden znajomy pytał czy jesteśmy w jakiejś sekcie, na co my śmialiśmy się szczerze. Tak, w sekcie dzieci Ziemi, hehe.
Ale Aya nie jest dla wszystkich. I trzeba pamiętać, że jest to cały proces, ciężka praca. Nie dziw się więc, że Twoja znajoma po 2 ceremoniach się miota. To często dopiero początek. Jest taki ogrom tego co mamy w środku, programów, wirusów jakimi jesteśmy zarażeni. Obietnice, przysięgi “na życie” czy “wieczność” z poprzednich żyć i różne mechanizmy jakie w nas działają, to bardzo skomplikowana i indywidualna sprawa. Czasem potrzeba sporo ceremonii, a także czasu aby dotrzeć do najgłębszych zakamarków podświadomości. Znam dziewczynę, która w dzieciństwie była molestowana przez ojca. Miała blokady w relacjach z mężczyznami. Żyła całe swoje życie nie wiedząc o tym ,tak bardzo to wyparła. Aya jej pokazała (a raczej ona sama sobie to pokazała, Aya jej to umożliwiła) i zaczął się bardzo bolesny proces. I bardzo długi (kilkanaście ceremonii). Po 5 latach uleczyła swoją skrzywdzoną i poturbowaną psychikę. Wcześniej uczęszczała na różne terapie i nikt nie potrafił jej pomóc, bo nikt nie potrafił nawet dotrzeć do tej informacji, co jej się przytrafiło i kto ją skrzywdził.
Kiedyś zapytałam jej czy było warto. Powiedziała, że najpierw była wściekła że to odkryła i że Aya pokazała jej coś o czym ona nie chciała wiedzieć. Miotała się straszliwie. Ale mówi, że było warto i że dziś jest w normalnym związku z mężczyzną, mają 2 dzieci. Przeszła gehennę ale nawet potrafiła wybaczyć swojemu ojcu, co dla mnie jest czymś niesamowitym.

paullenburg
Użytkownik
paullenburg

Fajnie czyta sie Wasze komentarze…

Jednak : ,,Co więc zaszło w międzyczasie, że potomkowie uczciwych i nie znających złodziejstwa i chciwości Słowian stali się takimi jaki są obecnie? Ano – wpojono im wartości żydo-anty-cywilizacji zachodu. W tym tzw. „wartości chrześcijańskie”

Hm , uczciwi, nie znajacy chciwosci czy zlodziejstwa … Tak :) ….
W ogole nieskazitelni byli … :) ….
Chyba ktos za bardzo chce sam w to uwierzyc jak widze ….. To tez w pewnym sensie takie naginanie rzeczywistosci do wlasnych potrzeb … Oszukiwanie siebie…
Idealizowanie….

Co do wartosci chrezscijanskich to powiem tak: Kto jest prawdziwym chrzescijaninem, podkreslam prawdziwym , majacym te wartosci w sercu I stawiajacym na nie w zyciu ten w moich oczach nie moze byc zlym czlowiekiem … Wrecz przeciwnie…

Glupota jest wiec pisanie o milionach ludzi zabitych przez chrzescijan … Wystarczy kilka szarych komorek zeby zrozumiec ,iz ludzie dopuszczajacy sie takich czynow moga byc chrzescijanami tylko I wylacznie z nazwy ….

Szaman
Użytkownik
Szaman

kultura chrześcijańska i jej podejście do rzeczywistości uzasadniała takie czyny. Ja by nie powiedział że Słowianie byli idealni ale kultura którą się kierowali na pewno nie nakłaniała do ostracyzmu społecznego wobec innych za to że nie wierzą w to co my ani nie nazywała świata własnością człowieka. Może tego nie widzisz bo jesteś nią przesiąknięta ale jako ludzie którzy wyrzekli się takiego myślenia dawno temu(tacy jak ja) albo ci którzy próbują się takiego myślenia pozbyć, spoglądamy na tych przesiąkniętych tą kulturą i razi nas to w oczy. I np ja mam do tego dystans bo już dawno przeszedłem swój okres przemiany ale dla osób które dopiero go przechodzą wydaje się to szczególnie obrzydliwe. Wiem bo pamiętam że ja też tak miałem. Po prostu swoim oczom nie wierzysz że można było być tak zmanipulowanym i skażonym takim złem od dziecka i na taką skalę..

To nie jest tak że robią to nawet świadomie to jest na zasadzie gospodarz bije konia bo koń nie słucha bo tak robił jego dziad i pradziad a przecież koń nie ma duszy i świadomości bo to jest przecież oczywiste że bóg stworzył świat dla człowieka i wszystkie żywe stworzenia też, tak samo jak dla większości ludzi dziś jest oczywiste że ziemia jest kulą i krąży wokół słońca.

Na tej samej zasadzie ludzie wychowani w takiej kulturze podchodzą do innych ludzi którzy nie wierzą, to nie jest tak że chcą być źli dla nich to po prostu oczywiste że taka osoba zmierza do piekła i zadawanie się z nią może nas za nią pociągnąć a jak taka osoba jest wśród naszych bliskich to oczywiste jest że trzeba coś z tym zrobić jakoś jej “pomóc” :P

I tak właśnie chrześcijańska kultura wymordowała swoich sąsiadów ludzi o odmiennych poglądach w wiosce czy też zniszczyła inne kultury.. Bo sama kultura jest po prostu wirusem umysłu który tworzy chore wzorce postrzegania rzeczywistości które są dla świata destrukcyjne.

Z tym jest tak samo jak np z filozofiami wymyślonymi przez innych sekciarzy.

Niby na pierwszy rzut oka jest wszystko w porządku duchowość mocno ale wszystko się skupia wokół jakiegoś guru który stworzył tą ideologię tak żeby samemu czerpać z tego jakieś swoje korzyści materialne albo leczyć swoje kompleksy i wszyscy oprócz niego tak naprawdę są prowadzeni w złym kierunku ale z racji tego że mu zaufali, to tego nie widza.

Tak samo było właśnie z kościołem. duchowni maja monopol na prawdę i używają np rytuałów magicznych żeby radzić sobie z rożnymi problemami, czytają mądre księgi i mają do nich dostęp ale z drugiej strony jak robią to inni ludzie to to potępiają i im tego zakazują nakazując im kierować się zasadami sprzecznymi ze sobą. takimi jak właśnie miłość do bliźniego przy jednoczesnym potępianiu innowierstwa.

Wadera
Użytkownik
Wadera

Przede wszystkim trzeba ufać sobie i zdać sobie sprawę, że to ja jestem swoim guru i swoim własnym nauczycielem duchowym. Inni mędrcy, filozofowie i nauczyciele duchowi powinni być traktowani jako szczeble drabiny. Idziesz po kolejnych, ale do żadnego nie możesz się przywiązać bo będziesz stał w miejscu. Nie można trzymać się kurczowo jednego szczebla, bo nie pójdziesz wyżej.
I sam musisz tam dotrzeć, nikt za Ciebie tego nie zrobi. Nawet największy mędrzec na świecie.
Ja pokonałam mnóstwo szczebli, ale żaden nie był moim guru.
„Kiedy mędrzec wskazuje księżyc, idioci patrzą na palec”.

paullenburg
Użytkownik
paullenburg

Nigdy nie powiedzialem ,ze mam wiecej szarych komorek od innych , to po pierwsze…

Po drugie ,,przybijanie” komus win zbiorowa odpowiedzialnoscia jest niedorzeczne …
Jesli ktos zostal ochrzczony jako dziecko to statystycznie figuruje jako chrzescijanin ale jesli nie stosuje w zyciu zwiazanych z tym wartosci to mozna powiedziec ,ze mniej lub bardziej swiadomie z chrzescijanstwa rezygnuje … Wiec w moich oczach juz nim nie jest …

Pewnie ,ze wielu ludzi starajacych sie byc przykladnymi chrzescijanami popelnia I bedzie popelniac bledy I czesto nie jest w stanie zyc zgodnie z zasadami jakie im przyswiecaja… Jednak wrzucac ich wszystkich do jednego wora to glupota …

Widzisz w moich oczach doskonalosc duchowa ,do ktorej tak wszyscy na rozmaite sposoby dazycie w duzej mierze zawiera sie w slowach ,ze trzeba kochac blizniego swego jak siebie samego … Niby oczywiste ale nie jest tak latwo kochac swoich nieprzyjaciol …

Idealni,krystaliczni slowianie to jak mniemam cos innego. Oni to z pewnoscia potrafili … .. ;) ….

Komunistow ,ktorych niejako przywowal Twoj wpis jest mi na ten przyklad kochac ciezko …. Nawet bardzo … :) I mysle,ze kazdy z nich bedac swiadomym trybikiem tej czerwonej machiny represji I mordu jest czesciowo wspolwinny za zbrodnie tamtego systemu …
Mimo wszystko ,jesli ktos aby zapewnic lepszy byt swojej rodzinie zdecydowal sie na posiadanie czerwonej legitymacji to nie oznacza od razu ,ze jego wina wspolmierna do strzelajacego zomowca czy tym bardziej do komucha wydajacego temu zomowcowi rozkaz do strzelania …

Trzeba troszke rozgraniczac I nie skakac zbyt pochopnie do konkluzji …

Wadera
Użytkownik
Wadera

@atos, nie można przekazać słowami. Tak jak można zaprowadzić osła do wodopoju, ale nie można zmusić go aby się napił, tak?
Ale w przypadku takich istot jakimi my jesteśmy, można zachęcić do szukania w sobie tej mądrości. I wskazać różne sposoby na dotarcie do niej. Jeśli ktoś jest gotowy i naprawdę chce.

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

@paullenburg
trzeba kochac blizniego swego jak siebie samego (…) ale nie jest tak latwo kochac swoich nieprzyjaciol …”
No właśnie większość ludzi nie wiedząc kim są nie kocha siebie, często wręcz nienawidzi. Jakże mogą w takim razie kochać bliźniego, chyba tak jak siebie samego.

Co do autorytetów, o których piszecie, od dziecka nie ma dla mnie autorytetów. Żadne tytuły i nazwiska nic dla mnie nie znaczą. Tylko człowiek.

Wadera
Użytkownik
Wadera

“Co do autorytetów, o których piszecie, od dziecka nie ma dla mnie autorytetów. Żadne tytuły i nazwiska nic dla mnie nie znaczą. Tylko człowiek.”
i prawidłowo @jeszcze. Ja też patrzę na to kim jest człowiek, co wnosi, robi dla innych, co po sobie zostawia. Nazwiska i tytuły to iluzja.

paullenburg
Użytkownik
paullenburg

Cytat ,ktory przytoczylem a w zasadzie,o ktorym wspomnialem , o milosci do blizniego bez wzgledu na pochodzenie ma olbrzymia wartosc… To bylo istota mojego wpisu…. Osiagajac to o czym mowi rozwijasz sie duchowo jako istota potrafiaca darzyc miloscia bliznich… Temu zaprzeczyc nie mozna…

Moj przyklad o szarym Kowalskim,ktory mial czerwona legitymacje wciaz uwazam za trafny… Mial Ci uzmyslowic jak latwo jest oceniac,rzucac przyslowiowym kamieniem a jak trudno zrozumiec i wybaczyc… Wciaz pomimo niecheci do wszelkiej masci komuchow twierdze,ze nie mozna nawet porownywac takiego szaraczka do czerwonego watazki jednego z drugim wydajacego wyroki ….
Co Ty wypisujesz o faszyzmie itp. ..?? . Doskonale znam jego mechanizm… Jednak to co piszesz to prawie jak twierdzenie,ze wszyscy zydzi to krwiopijcy ,komunisci mordercy no i aha rzecz jasna wszyscy chrzescijanie bezmozgowcy i psychopaci…

Nad wyraz lekko tak uduchowionej i madrej osobie przychodzi ocenianie i wrzucanie innych ludzi do jednego wora…

,,Ci’ nieskazitelni i cnotliwi ‘ slowianie ,o ktorych traktowal jeden z Twoich poprzednich wpisow z pewnoscia by tak nie postepowali… :-)

Podsumowujac… Szczerze podoba mi sie Wasz nietuzinkowy sposob myslenia. Przynajmniej pod wieloma wzgledami… Jednak mam nieodparte wrazenie,ze w gruncie rzeczy kazdy czlowiek probujacy doskonalic samego siebie,dazacy do zrozumienia siebie ,dazacy do nazwijmy to kontaktu z absolutem ,starajacy sie kochac ludzi i otaczajacy go swiat probuje osiagnac wlasciwie to samo… Kazdy jednak moze to robic na swoj sposob… Jedni poprzez buddyzm czy yoge. Inni czytajac ksiegi mnichow tybetanskich.. Jeszcze inni bedac chrzescijanami czy muzulmanami… W koncu sa tez tacy,ktorzy czerpia z wielu zrodel .. Na koniec jednak najwazniejsze jest to jakimi przez to staja sie ludzmi…Z tym jak widac jest roznie…
Niektorzy beda bufonowatymi , przemadrzalymi i uwazajacymi sie za lepszych… Inni moga stac sie nietolerancyjni wobec ludzi,ktorzy mysla inaczej niz oni… A jeszcze inni staja sie lepsi… Rozwijaja sie kochajac siebie i innych…

Jednym slowem nie kazdy chrzescijanin to tepy placacy skladki i modlacy sie do papieza katol z klapkami na oczach… Nie kazdy muzulmanin to islamista i zamachowiec. Nie kazdy mistyk dbajacy o swoj rozwoj duchowy jak o nic innego jest madrym i dobrym czlowiekiem… Itp. Itd. Przyklady mozna mnozyc…

Ostatecznie poznacie ich po owocach jakie wydaja jak to powiedzial kiedys ktos madry…. ;-)

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

atos, dopiero co przytaczałeś tutaj wedy, które w przepowiedni przyszłości nadały miano Jezusowi – przybitemu – z którego nauk zrobiono wg tych wed religię ciemiężycieli, nadały mu miano Posłannika Niebios.

A więc zgodnie z tym co sam tu zacytowałeś, to nie Jezus i Jego nauki, a także Tora i jej nauki są złe, tylko ludzkie ich rozumienie i zmienianie i interpretowanie usuwające rzeczywistą, trwającą bez ustanku, w każdej sekundzie naszego życia duchowość, łączność z duchem i Bogiem, od którego duch pochodzi. Zmieniając rzeczywistą codzienną duchowość w rytuały trwające chwilę, zmieniając stałe połączenie z Bogiem w krótkie imprezy pod przewodnictwem i za pośrednictwem kapłanów. Zastępujące świętość serca, świętymi przedmiotami i obrazami.

To nie boscy posłannicy zawinili. To ludzie po nich. Także i my. Wciąż na nowo.

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

To dobrze że nie negujesz. Bo nie ma nic gorszego od podejścia, że skoro część zafałszowano, to zanegujmy i odrzućmy wszystko.

Owszem, powstał fałsz, ale prawda tam nadal jest i to ona jest ważna. Ona sama się utrzymuje na powierzchni. Wystarczy ją znaleźć i wziąć i nią żyć.

Najważniejszą informacją prawdziwą jest fakt, że Bóg posłał Mojżesza, Jezusa i moim zdaniem po przestudiowaniu Koranu, Muhammada. Podobnie jak wcześniej twórcę wed. I to z tym Bogiem mamy utworzyć stałą łączność duchową. Bo nie ma innego.