Wiedza a wiara, czyli wszyscy jesteśmy wierzący

Opublikowano: 21.08.2020 | Kategorie: Nauka i technika, Publicystyka, Publikacje WM, Społeczeństwo, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 426

„Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da” – Tadeusz Kotarbiński.

Kiedy dziecko włoży rękę w płomień świecy – nabywa wiedzę, że ogień parzy. Kiedy matka mu powie, że ogień parzy, może jej uwierzyć. Wówczas ma wiarę, że to, co matka mówi, jest prawdą. Co jest podstawą tej wiary? Zaufanie do autorytetu. Dziecko wierzy, że mama wie. Wierzy też, że mama chce dla niego dobrze. Ale tak czy owak, prędzej czy później, prawdopodobnie sprawdzi na własnej skórze. I zyska wiedzę. Ponieważ wiara jest tylko przypuszczeniem, że to, co ktoś mówi, przystaje również do naszego świata, do naszego życia.

Większość naszych przekonań dotyczących świata, opiera się na wierze. Wierzymy rodzicom, że trzeba jeść warzywa, nauczycielom, że oceny są ważne, księżom, że człowiek musi się poświęcać dla innych, lekarzom, że chcą nas wyleczyć, mediom, że mówią prawdę… Wierzymy, że Ziemia jest elipsoidalnie kulista, że w 1410 była bitwa pod Grunwaldem, że Neptun jest ostatnią planetą układu słonecznego, że w zielonych liściach mieszka chlorofil, że istniał australopitekus, że E=mc²…

Wierzymy w to, czego nie jesteśmy w stanie sami doświadczalnie sprawdzić. Ktoś to za nas sprawdził i nam przekazał. I ponazywał. Kiedy byłam dzieckiem, Pluton był ostatnią planetą układu słonecznego. Podobno nic się tam nie zmieniło, planety się nie poprzestawiały, a i tak przestał nią być. Wielu naukowców zajmuje się tak naprawdę systematyką, nazywaniem, wbijaniem rzeczywistości w tabelki i rubryczki. Kontynuuje niejako dzieło biblijnego Adama, dzieląc włos na czworo i odcinając nas od rzeczywistości. Wierzymy więc we wszystkie limfocyty i erytrocyty w człowieku, a zapominamy spotkać człowieka naprawdę. Wierzymy w miliardy galaktyk i Wielki Wybuch, a przegapiamy Wenus na letnim niebie.

Wiara jest nam potrzebna. Ludzie, którzy wierzą innym, szybciej się uczą, bo nie muszą ciągle wracać do punktu wyjścia, wyprowadzać wzorów, nie podważają tego, czego nie powinno się podważać. Ale ci, którzy podważają, uczą się naprawdę, uczą się przez wątpliwości, przez dociekliwość, a przede wszystkim przez doświadczenie.

Czy poznawanie świata bez przyjęcia pewnych dogmatów jest możliwe? Nie wiem. Ale jest niesłychane piękno w takim spojrzeniu na rzeczywistość. Widzieć tylko to, co naprawdę jest: tuż obok, za oknem. Bez nadinterpretacji. Jest w tym radość odkrywania swojego odrębnego spojrzenia, bez pośrednictwa mediów, podręczników i schematów.

Ważne, żeby oddzielać to, co dostrzegamy za pomocą zmysłów i do czego dochodzimy samodzielnie na podstawie własnych dociekań od tego, co przyjmujemy a priori – niejako w spadku czy w darze. Trzeba wciąż przyglądać się takim prawdom wiary, pamiętając, że koń trojański też był prezentem.

Piszę te słowa w sytuacji, gdy nasza wiedza o świecie opiera się na autorytetach wybranych przez świat mediów, nauki, Kościół, polityków i oficjalną wersję narracji, W czasie gdy ludzkość coraz bardziej orientuje się, że została wpędzona w pułapkę wiary nazywanej wiedzą. Piszę to w czasie, gdy nauka stanowi od dawna dogmatyczną religię i jakkolwiek prawdy głoszone przez kościoły są do podważenia, tak zadawanie trudnych pytań oficjalnej nauce skazuje każdego pytającego na obelgę spiskowca płaskoziemca. Nawet gdy pyta o metodę statystyczną.

Autorstwo: Gochaha
Zdjęcie: Pixabay.com (CC0)
Źródło: WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 10, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

50
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Radek
Użytkownik
Radek

Mądre i prawdziwe.

Darius
Użytkownik

Wszystko co wiemy, nasza wiedza to wnioski wysnute na podstawie eksperymentów myślowych, w których dokonaliśmy pewnych założeń, przyjmując je za pewnik. Cała nasza wiedza to wyobrażenia, niektóre z nich nazywają się naukowe.
Myśląc, analizujemy rzeczywistość naszych umysłów, ich kreacje. Gonimy za mirażami. Nie zauważamy różnicy miedzy „terenem” a „mapą”.
To jest nasz Matrix. Rzeczywistość, w której człowiek wierzy, że pojęcia odzwierciedlają realność. Dlatego ludzie błądzą, bo wierzą dosłownie w słowa, nie potrafią odczytać kontekstu, metafor, alegorii, nie pojmują, że każda nazwa to tylko symbol, a nie realny opis rzeczy

sga
Użytkownik
sga

xd
belkot

najpierw definicja wiary, a pozniej moze sobie autorka dyrdymalic.

w dzisiejszych czasach slowo wiara jest tak rozciagniete ze wszystko mozna podpiac prawie pod wiare z wyjatkiem osobistego eksperymentu.
(na szczescie jeszcze)

robi1906
Użytkownik

E wcale nie równa się mc do kwadratu, a nauka była i jest dogmatyczna, zresztą jak wszystko inne, sorry, taki mamy system.

A co do żydowskiej religii (bo w niej nas tresują) dowód, jak ona jest płytka moralnie i głupia po prostu.
Bierzemy taki konstrukt myślowy, skoro mamy być sądzeni za całe nasze życie, to jak można porównać życie ludzkie takiego na przykład Amisza z USA, którego jedyną grzeszną myślą może być ładny tyłek swojej siostry, do życia Badacza Pisma Świętego (czyli po naszemu “kocia wiara” lub Jehowi) u Hitlera, a którym niszczono życia by ich złamać (bardziej niż żydom), bo to oni byli głównymi węwnetrznymi wrogami Hitlera, bo nie tylko nie chcieli brać udziału w wojnie, ale nawet nie chcieli pracować na rzecz zbrojeń w każdej postaci.

No i wychodzi taki Jehowa i co mówi?, ty Amiszu zgrzeszyłeś myśląc o dupci swej siostry: to masz pięć lat kacetu, tfu, czyścca, a ty Heinriś zdradziłeś, bo cię złamali i poszedłeś do armii Hitlera: dożywocie w piekle.

Moim zdaniem, tylko ułomny na mózgownicy mógł taki sąd ostateczny wymyślić.

realista
Użytkownik

a ile się równa E?… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Racja Robi. Tylko ułomny człowiek z minimalną wiedzą i wyobraźnią tak wyobraża sobie Sąd Ostateczny.

robi1906
Użytkownik

realisto. A jak to policzył Einstein, wiesz?.
W każdym razie podzielam zdanie pana Szostek który głosi teorię eteru i przy okazji obala “nauki” Einsteina,
1. nie da się zbudować dwóch identycznych zegarów mierzących czas z taką samą dokładnością,
2. skąd pewność, że prędkością graniczną jest foton światła (dla przenoszenia masy),
a to absolut sprzed 100 lat!!!
i po trzecie najważniejsze: przy strzelaniu do siebie elekronami powstaje (za każdym razem) inna ilość materii i nie da się tego matematycznie przewidzieć, czyli to słynne równanie E=mc możesz sobie spokojnie wrzucić w kibel.

wloczykij
Użytkownik
wloczykij

Tylko jedna dziedzina obecnej nauki jest nauką w powszechnym tego słowa rozumieniu – jest to filozofia i to ta z początków jej powstania. Reszta to propaganda. Ludzi gubi stawianie autorytetu za prawdę, a nie prawdy za autorytet. Bardzo fajny artykuł i przemyślenia.

realista
Użytkownik

gadanie…

po pierwsze – filozofia to praktycznie wcale nie jest stricte nauka. w nauce są dowody, doświadczenia, badania, falsyfikacja itp., dzięki którym poznajemy konkretne odpowiedzi. filozofia natomiast to właściwie rozważania, określanie poznania czy celów i metod nauki ogólnie, omawianie nauki, a nie nauka sama w sobie…
po drugie – reszta to propaganda? czy a2+b2=c2 to propaganda? cykl Krebsa to propaganda? a może siła elektromotoryczna to propaganda? któreś z nich zależy od czyjegoś autorytetu? Pitagorasa? Wolta? czy może jednak jest to wiedza zbierana i zdobywana przez miliony ludzi na przestrzeni tysięcy lat? właśnie to jest nazywane nauką…
jeśli chcesz poznać prawdę, to tylko poprzez naukę. jak inaczej zamierzasz określić prawdę, jeśli nie zbadasz rzeczywistości możliwie jak najbardziej obiektywnie?

“Ludzi gubi stawianie autorytetu za prawdę”? no to mamy tutaj właśnie przykład robiego, który powtarza za “panem Szostek”, który to obala “nauki Einsteina”. to pewnie jednak nie jest propaganda-z-drugiej-strony, nie?… .. .

PS. powtórka http://www.energiajadrowa.pl/albert-einstein-rownanie-emc2/

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

“filozofia to praktycznie wcale nie jest stricte nauka” Realisto, filozofia jest kwintesencją nauki. Jest jej owocem, sensem i celem.

Jeśli omawianie, analizowanie, rozpatrywanie we wszelkich możliwych aspektach i doszukiwanie się prawdy w nauce nie jest nauką, to czym jest?

realista
Użytkownik

nazwij to jak chcesz, ale nie naciągaj mnie na bezowocne memłanie słów. uzasadniłem to, co myślę pisząc: “w nauce są dowody, doświadczenia, badania, falsyfikacja itp., dzięki którym poznajemy konkretne odpowiedzi. filozofia natomiast to właściwie rozważania, określanie poznania czy celów i metod nauki ogólnie, omawianie nauki, a nie nauka sama w sobie”… .. .

janpol
Użytkownik

Fajnie “filozofujecie” ;)
A naprawdę nie byłoby “naszej nauki” bez filozofii (tej począwszy od Talesa, Platona, Arystotelesa) początków teorii naukowej i racjonalizmu (Kartezjusz, Kant, Popper). Pamiętacie jeszcze coś z podstawowego kursu filozofii? Wszyscy oni byli filozofami bowiem.

Co do metody naukowej (pełna zgoda z @realistą (kurcze, żeby mi to nie weszło w krew ;) za bardzo), jest to NAJLEPSZA metoda poznawania nieznanego (i Natury i jej praw w ogóle) jakiej się dorobiliśmy, już przez tysiąclecia rozwoju cywilizacji, kultury i nauki. Niestety uważam, że opracowane teoretycznie metody stwierdzania, że dane twierdzenie jest prawdziwe (czyli weryfikacja, konformacja i falsyfikacja) mają niestety BARDZO ograniczone zastosowanie a musimy się pogodzić, że podstawową metodą sprawdzania prawdy na TEN CZAS jest koroboracja (co oczywiście nie umniejsza wagi “metody naukowej”).

A tekst powyższy, z wyjątkiem cytatu (filozofa!) T. Kotarbińskiego jest taki sobie, bo co np. ma do metody naukowej istnienie autorytetów? Zupełnie nic! Wg klasyfikacji starożytnych autorytety mogą istnieć TYLKO w dziedzinie “praksis”, no ew. “doksa” ale nigdy w “theoria”. Też fakt, że przychodzi czas, że młody człowiek mówi “sprawdzam” wiedzę nabytą nie powinien być zadym zaskoczeniem ani “szokiem”. Tak jest i już. Jest to w zasadzie nadzieja dla świata, że kolejne pokolenia jednak sprawdzą czy przekazaliśmy im “rzetelną wiedzę”.

realista
Użytkownik

cyt.:”A naprawdę nie byłoby “naszej nauki” bez filozofii (…) Wszyscy oni byli filozofami bowiem.”

bo nauka jeszcze nie istniała. można było co najwyżej miłować mądrość. :D
oczywiście – ludzie wykazujący ciekawość świata, zajmujący się różnymi zagadnieniami, trójkątami, ruchem słońca, unoszeniem się rzeczy na wodzie, jednocześnie rozprawiali o tej wiedzy, roztrząsali najważniejsze kwestie w jej zdobywaniu, spierali się ze sobą o naturę rzeczywistości itp. tak powstała filozofia jako umiłowanie wiedzy, i jednocześnie inne dociekania, w miarę zdobywania wiedzy, wyodrębniły się jako różne dziedziny nauk. dopóki wiedzy tej nie było dużo, mieszało się to to, i każdy był jednocześnie matematykiem, fizykiem, chemikiem, astronomem, i jeszcze księdzem… ale później, kiedy nastąpiła specjalizacja, zaczęło mieć to znaczenie.
bardziej obrazowo – co z tego, że Bernadetta była matką Wojciecha, i nawet nauczyła go jeździć na rowerze, skoro rozmawiamy o wyścigach kolarskich, w których Wojciech uczestniczy i zdobywa medale? tak samo jej drugi syn Tadeusz. czy powiemy, że nie byłoby “naszych kolarzy” bez Bernadetty? czy przypiszemy Bernadecie sukcesy jej synów? czy nazwiemy ją kolarką?… .. .

janpol
Użytkownik

Oj, starożytność tak. Ciężko powiedzieć czy Tales był filozofem czy matematykiem ale przypominam, że Kartezjusz był niemal rówieśnikiem Pascala czy Newtona a Kant – Watta czy Volty. No a Popper to już w ogóle “prawie współczesność” (chyba niedawno obchodziliśmy 25 rocznicę śmierci, o ile sobie przypominam) a to ci filozofowie tak naprawdę tworzyli coś co nazywamy “metodą naukową” (czyli ogólnie: jak zadać pytanie Naturze aby otrzymać satysfakcjonująca i odkrywczą odpowiedz lub sprawdzić stworzoną, w oparciu o jakieś fakty, teorię). Czyli nadal nauka nie może się obyć bez filozofii (a już na pewno bez tzw. filozofii nauki) a każdy kurs, przynajmniej magisterski, powinien obejmować przynajmniej podstawowy kurs filozofii (i logiki zresztą też), chociażby po to aby badacze Natury wiedzieli jak tworzyć sensowne teorie i jak projektować eksperymenty aby miały sens i dawały konkretne odpowiedzi.

realista
Użytkownik

cyt.:”Czyli nadal nauka nie może się obyć bez filozofii”

myślę, że może. na uwagę zasługuje imho jedynie kilka aspektów, w tym właśnie metoda naukowa i wpływ aparatu poznawczego na przebieg i wnioski eksperymentu.
dla mnie większość filozofii to pierdoły. dlatego zawsze mnie denerwowało, jak ktoś nazywał mnie filozofem. prawie tak samo bardzo, jak gdy ktoś w czasie jakichś dyskusji mówił, że powinienem zostać politykiem, bo polityki to już “nie szanuję” ;)… .. .

janpol
Użytkownik

To przykre, bo ja jestem zwolennikiem aby “…słowom naszym, Zmienionym chytrze przez krętaczy, Jedyność przywróć i prawdziwość: Niech prawo zawsze prawo znaczy, A sprawiedliwość – sprawiedliwość…”, czyli filozofia to “umiłowanie mądrości” a polityka to “sztuka rządzenia państwem (ale też jakakolwiek praca dla społeczeństwa), której celem jest dobro wspólne” czyli takie jakie nadali tym pojęciom już starożytni a nie to co zrobili z nich różni tacy. Ja tam będę się tego trzymał.

robi1906
Użytkownik

realista, skoro podpierasz się artykułami z którego ma wynikać, że dzięki Einsteinowi zrozumiano rozpad atomowy to wytłumacz mi ciemnemu, dlaczegóż to, ten sam Einstein nie brał udziału w programie Manhattan. Taki “matematyk”, taki “naukowiec” który rozgryzł wszechświat.
Jedynym jego wkładem było rzucenie pomysłu zbudowania bomby atomowej Roosveltowi, czy po to Lichwa czyli System wyniosła go na piedestał naukowy, by miał autorytet?, być może, ale nie to obnaża Einsteina jako oszusta.
Jeszcze raz ci powtórzę wyznawco systemu, doświadczenia z Cernu przy zderzaniu elektronów, które mówią, że nie da się przewidzieć wyniku eksperymentu i tego nie mówi pan Szostek.
Ksiażkę o tym znajdż sobie sam, bo już nie mam do ciebie cierpliwości, klęczysz przed tymi systemowymi “autorytetami” jak przed ołtarzem na którym notabene również są systemowe autorytety, więc nic dziwnego, że religia jak i nauka (teraz generalizuję) są wiarą w dogmaty a granty i kariery zawodowe są ściśle powiązane z przestrzeganiem tej reguły.

realista
Użytkownik

chyba cię pogięło. przed niczym nie klękam, po prostu interesuję się nauką, a nie szukaniem wszędzie żydów i spisków (co nie znaczy, że nie istnieją).
tacy ludzie jak ty nie rozumieją, że w nauce nie da się na dłuższą metę wyznawać autorytetów ani dogmatów. zobacz ile razy zmieniał się stan wiedzy wraz z odkryciami, i zwróć uwagę, że konieczna jest zgodność wyników eksperymentów, a nie zgodność ze słowami jakiegoś człowieka…
ty rozumiesz naukę jako instytucję dającą zatrudnienie, ja patrzę na naukę jako proces poszerzania wiedzy i coraz lepszego zrozumienia natury.
to dokładnie taka sama różnica jak między klerem a wiarą w boga… albo między rosyjskimi sportowcami a sportem. ;)
ale tymi pierwszymi się nie interesuję, a ty wręcz przeciwnie…

widzę, że sam nie bardzo wiesz o co chodzi z tym zderzaniem, ale spoko. zderzenia elektronów są wykorzystywane na przykład w spektroskopii zderzeniowej, ale pewnie taka wcale nie istnieje, bo to żydowski spisek, co nie? XD

to ile w końcu równa się to E? ;)… .. .

robi1906
Użytkownik

Książa “Lekkość bytu. Masa, eter i unifikacja sił” Frank Wilczek, fizyk i naukowiec jak najbardziej.
Fizyka stanęła w miejscu, bo nikt nie odważy się zaatakować bzdury wymyślonej przez Einsteina, pupilka Systemu–>Lichwy czyli “spisku żydowskiego” jak najbardziej.

Nawet pan Wilczek po napisaniu takich słów nie ma odwagi zarzucić nic Einsteinowi,
str 24-25 cytat
” Porównajmy teraz całkowite masy, przed zderzeniem i po nim:
elektron + pozyton: 2 × 10–28 grama (otrzymano)–>10 pionów + proton + antyproton: 6 × 10–24 grama.
Powstałe w wyniku zderzenia produkty ważą około trzydziestu tysięcy razy więcej niż cząstki przed zderzeniem. Jak gdyby jakiś magik wrzucił do kapelusza dwa ziarenka grochu i wyciągnął z niego kilkadziesiąt królików. Matka Natura nie jest jednak jarmarczną kuglarką; jej „magia” to głęboka prawda. Czeka nas sporo wyjaśniania.”

Dla mnie to zaskoczenie wynikające z eksperymentu wyjaśnia wszystko, po 100 latach modłów do bożka Einsteina nie można obliczyć wyniku według wzoru E=mc.
A “żydzi” to nazwa celowo wprowadzająca w błąd, wymyślona przez nich samych dla zatarcia swojego pochodzenia, ale o tym innym razem.

realista
Użytkownik

cóż, jednak powtarzasz po autorytetach, bo coś gdzieś przeczytałeś, co wspiera twoją niechęć do każdej formy żydostwa, nawet jeśli chodzi o naukowca… dlaczego zaufałeś akurat jemu?
właśnie po to jest nauka, żeby wyjaśniać takie sprawy. może być tak, jak z mechaniką klasyczną, która nie jest błędna, tylko właściwa dla danej skali. może autor jednak nie ma co zarzucić Einsteinowi, tak jak Newtonowi?
może króliki z cytatu są dmuchane? i dwa groszki wystarczą, żeby nadmuchać kilkadziesiąt królików?
jeśli wnioski poprowadzą naukowców do innego rozwiązania, to przecież nikt nie będzie udawał, że nie, i chował je w strachu w szufladzie, bo “Einstein wielkim naukowcem był”. raczej myślę, że opublikowanoby je licząc na Nobla…

a fizyka, mój drogi, nie stanęła w miejscu… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

W miejscu rzeczywiście nie stanęła, ale ma kilka mrocznych miejsc, których nijak nie jest w stanie ugryźć, z racji swego przywiązania do materii przyrządów, jakimi się posługuje. Będąca fałszowana fałszywością samej materii. Wynikającą z masy i pędu tego co w czasie płynie.Tak, że słowa nie dają rady wyrazić wszystkiego tego, co pomyśli głowa ludzka. Ani tym bardziej wyrazić nie daje rady zamysłu Stwórcy. O ile to Istota.

Wszelkie aluzyjne ruchy wyprzedzające przewidywania nie dają się zmierzyć i naukowo sklasyfikować, bo są niemierzalne i nie wyrażalne dla praktyki i filozofii nauki, i stąd potrzeba wyjścia w świat mniej rzeczywisty, do filozofii ducha. Posługującej się dowodami innego rzędu. Nieakceptowalnymi dla niewolników materii i realizmów wszelakich. Stworzenia.

Tak ilustruje się potrzeba definicji Próżni, zera absolutnego nawet i od Myśli.
Dlatego też Robi chcąc nie chcąc przywołuje jedną z najlepszych definicji Zera Absolutnie absolutnego. Pozbawionego istnienia. Sądu ostatecznego.

Bo jeśli świadomość ma kiedykolwiek opuścić istnienie – w celu Zera osiągnięcia, konieczne jest dla niej podsumowanie całego czasu jej istnienia. I tak, każda dusza Dojdzie do Sądu. Do wiedzy o tym kim była w każdym z cykli wszystkich elektronów okrążających wszystkie atomy każdego z ciał, w jakich przebywała, od rozpoczęcia cyklu barionowego, aż do jego końca absolutnego w zerze, do którego Jeden zmierza.

Aby zaś wyjść z tak twórczego obiektu, jakim jest świat barionów i otaczającej je eterii osnowy przestrzeni czasu, dającej się przekroczyć znacznie bardziej, niż o jeden wymiar. O wymiarów 6 ponad przestrzeń czasu. Trzeba się postarać znacznie energetyczniej niż daje nam możliwość materii z tego słynnego E=m*c*c dla M = masa całej rzeczywistości. Czyli mocniej niż poprzez stworzenie obiektów materialnych, bliższych wymiarom poniżej tych, siedmiu nad nami, czyli obiektów materii zmierzających do dalszego zapadnięcie u kresu zwanego czarną dziurą, w której wymiar czasu również ulega rozciągnięciu. I wnioskowania wyłącznie w oparciu o to, jak chcą materialiści.

Trzeba raczej tworzyć konstrukty duchowe na eterii ducha i jej świetle. W rozumie pamięci i wizji. Szybszej od czasu i przekraczającej jego przestrzenie w n wymiarach. A to przychodzi trudno bez umiłowania mądrości nadającej cel poszukiwaniom, rozświetlającej drogę.

I przyciągającej Cel. Wszak za masą zawsze podąża grawitacja łamigłówek. Wiedzy naukowej i doświadczalnej oraz ich wszelakich interpretacji.

Podobne (barionowe) przyciąga podobne (cząstkowe).
A duchowe (podobne) przyciąga pomyślane (splątane, skorelowane, logiczne)

realista
Użytkownik

no ale po co wymyślać głupoty, tylko dla lepszego samopoczucia? ;/… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Skąd tylu naukowców od poprawiania samopoczucia. Lekarzy, artystów, programistów?

Wiele głupot z przeszłości było w ich teraźniejszości widziane jako mądrość. Dzisiaj też.

I wiele udowodniło swą mądrość mimo irracjonalnego, zdawało by się, tłumaczenia.

realista
Użytkownik

człowiek potrzebuje czuć się wyjątkowy, mieć cel i przeznaczenie. i kogoś dla kogo jest wyjątkowy.
dla ciebie to jest religia.
rozumiem.
skoro potrzebujesz do tego bozię, to sobie ją (tak jak miliardy innych ludzi) uroiłeś.
naprawdę rozumiem.
tylko dziwi mnie, że te głupoty z przeszłości dziś jeszcze bardziej głupie, bierzecie za mądrość.
to żałosne i obraża ludzką inteligencję… moim skromnym zdaniem… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Ludzka inteligencja obrazić winna się swój poziom. Bo opierając się wyłącznie na ciele, które ją intonuje pozbawia się słyszenia melodii ją tworzącej spoza ciała i ciał. I nie może nawet irracjonalnymi sztuczkami wyjść poza dziedzinę funkcji materii i energii, trzymając się kurczowo obserwowalnej granicy ziaren fotonów bez uwzględnienia tachionów, nawet mimo faktu splątania.

A Bóg proroków daje to na wstępie.
Bóg zsyła sen.
Sen to mała śmierć.
I brama poza czas.

realista
Użytkownik

bóg zsyła sen… dobre…
ja naprawdę rozumiem, że potrzebujesz bozi. nie musisz tu hymnów śpiewać. choć to trochę zabawne. myślisz, że bozia czyta WM? ;)… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Wszechwiedza dotyczy informacji. Tak.
Nie ma przed Nim ucieczki. Nawet kpiny i drwina nie pomogą.

Co najwyżej chwilowo poprawią samopoczucie zbuntowanym.
Gdzie chwila jest wartością nie przekraczającą czasu na marny ludzki żywot na tym łez padole.

realista
Użytkownik

marny to jest żywot człowieka, który liczy na coś, czego nie będzie.
ja tam nie płaczę… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Piszesz, że mam oczekiwania na to co będzie (lub jak chcesz nie będzie). Przy czym pomijasz w tym to, że widzę w tym (w gotowości na obecność Wszechwiedzy) to co JUŻ TERAZ jest, a zatem prócz wiedzy znanej, cały obszar niewiadomych, a możliwych i w dyskursie naukowym poszukiwanych. Bo będących naszą nadzieją na opis prawdy o rzeczywistości. Tak bowiem we Wszechwiedzy jako zbiorze informacji, mieści się wiedza ludzka, inteligencja ludzka skora do obrazy, będąc tylko jej małym podzbiorem.

I nie ma tu znaczenia fakt, że jako zadeklarowany ateista brzydzisz się określenia Bóg, jako środka opisującego kierunek poszukiwania nadal nieznanej prawdy o stworzeniu. Ciebie to mierzi, a jest to jedynie Wyraz opisujący ramy dziedziny wszystkich istniejących funkcji rzeczywistości wykorzystywany przez wieki przez naukę i nie tylko. Opis postulowanej Wszechinformacji, z której ludzkość (zarówno wierząca jak i ateistyczna) uszczknąć pragnie coś dla rozumu, pragnącego pojąć meandry istnienia.

Mając przy tym filozoficzną naiwną wiarę, że wiedza ta i opis w ogóle jest możliwy za pomocą ludzkich kodów.

Natomiast kiedy zrodzi się więź, zwana miłością, może być to miłość do Mądrości, Wyraz Wszechwiedza przestaje być li tylko wyrazem. I staje się Bogiem, do Którego iść wcale nie musisz. Wolna wola.

Tym jednak, którzy dopuszczają możliwość poznania Prawdy bez potrzeby jej opisywania daj wolną drogę bez wyśmiewania i kpiny. Ponieważ nie znasz ostatecznej odpowiedzi na pytanie czy opis całkowity, równanie wszystkiego istnieje. A wierzysz w niego i dążysz, jak każdy miej lub bardziej wierny swojej religii.

realista
Użytkownik

po co ty się produkujesz? przecież tylko potwierdzasz tym, że jesteś zafiksowany na własnej wizji nagrody, więc wszędzie widzisz potwierdzenie, bo tak sobie właśnie to tłumaczysz, żeby to co widzisz to potwierdzało.
ja nie twierdzę, że żaden Stwórca nie istnieje, ani że nie istnieją zjawiska w dziedzinie innej niż definiowanej jako materialna. ja twierdzę, że bożki ludzkie nie mają z tym nic wspólnego.

napisałeś dużo wyrazów, z których nic nie wynika.
wolna wola, miłość, prawda, to w tym kontekście puste słowa.
prawda jest taka, że zarówno biblia jak i koran opisują lokalne bożki prymitywnych cywilizacji, które nie miały wiedzy o świecie, stąd ze zwykłej ludzkiej potrzeby stworzone…

to, że ludzki umysł czegoś nie ogarnia ani nie kodyfikuje nie wynika bozia, a tym bardziej nagroda po życiu…

prymitywny umysł jak nie wie, to zadowala się prostym wyjaśnieniem – bóg. ja jak czegoś nie wiem to mówię – nie wiem, ale spróbuję się dowiedzieć, lub uznaję, że moje możliwości są zbyt małe, aby to ogarnąć, i trzeba więcej umysłów, lub narzędzi odpowiednich. i jak pokazuje rzeczywistość – to działa. ogrom tego, co przypisywano bogu okazało się wytłumaczalnymi zjawiskami… a to tylko potwierdza, że ludzie bożki są zmyślone.

ale racja – wolna wola, możesz dalej uprawiać ekwilibrystykę słowną by uzasadnić podstawowe błędy w genezis, jeśli daje ci to wrażenie polisy na po-życie… tyle, że to zwyczajnie słabe… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Nagrody nie przywoływałem, ale rzeczywiście jest i ona. Jak i kara. W wymiarze naukowym będzie to działanie w wiedzy lub w niewiedzy i po omacku. W wymiarze ostatecznym to łączność z Ożywiającym lub jej brak czy marna jakość.

Zatem to, czy ludzki język jest w stanie coś skodyfikować wynika nagroda możliwości sformułowania równania wszystkiego, lub taka niemożliwość stająca się karą wiecznego i beznadziejnego poszukiwania. W wymiarze ostatecznym zaś, to Bycie tym Równaniem lub bycie poza Nim.

realista
Użytkownik

sporo założeń z czapy.
i tylko potwierdzasz to, co piszę, również unikając tego i owego. :D
masz taką potrzebę, rozumiem… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Założeń? Tu już chyba wnioski.

Pomijanie niektórych aspektów twojego punktu widzenia ma na celu, prócz trzymania się osi tematu głównego, uniknięcie wpadnięcia po raz kolejny w tory dobrze już nam tu znanej dyskusji/sprzeczki na temat powodów wiary/niewiary która już w tym momencie ma z twojej strony silnie bojowy charakter. Nawet pomimo, a może szczególnie uwzględniwszy twoje zapewnienia o zrozumieniu ;)

realista
Użytkownik

założeń. tylko ci się wydaje, że to wnioski. przede wszystkim zakładasz dalsze istnienie, a na dodatek jakąś łączność…
unikasz tematów, bo nie da się ich obronić bez popadania w śmieszność, tak jak właśnie np. w przypadku genezis. w swojej głowie wystarczy ci, że to zignorujesz…
mój “bojowy charakter” wynika ze znużenia wciskaniem kitów przez wierzących. kitów, które są chyba dla opóźnionych. te wszystkie dyskusje o kreacjonizmie, młodej ziemi i wszechmogącym bóstwie, które, gdy się wczytać, jest zwykłym, starożytnym bożkiem…
w sumie szkoda czasu na to… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Obroniłem je już wielokrotnie, mogę w nieskończoność robić to dalej. Bo jest to proste i wciąż rozwijające. Choć jak idzie o ciebie rzeczywiście bezcelowe.

Śmieszność postulowana przez ciebie jest tylko ograniczoną liczbowo reakcją emocjonalną ludzi przepełnionych założeniami ateistycznymi. Nie ma was znów wcale tak wiele. Śmieszny dla grupy ludzkości pełnej założeń i subiektywnych dowodów o Boga istnieniu, jest twój upór, by wyśmiewać ten punkt widzenia, wyjściowego bądź co bądź dla całego obecnie dominującego kręgu naukowo-kulturowego świata.

Z łatwością wskazuję to powyżej, co łatwo zauważyć, gdy nie dać się wciągnąć w łańcuch kpiny, jaki starasz się założyć na moje słowa, przekonanie i wnioskowanie. Przeciwstawiając je swoją niechęcią do metod czasem nienaukowych w ramach opisu naukowego. Które dla opisu czegoś więcej niż martwa materia są nadal koniecznie.

realista
Użytkownik

ta śmieszność właśnie na tym polega, że tylko ci się wydaje, że coś obroniłeś.
i oczywiste, że możesz robić to w nieskończoność, nawet musisz. przecież chcesz pójść do nieba, nie? :DDD
a faktem jest, że nawet biorąc genezis jako przenośnię, to nie tylko kolejność, ale i sam opis rzeczywistości po prostu nie odpowiada…

ateizm niczego nie zakłada, a jedynie nie zmyśla sobie bajeczek.

śmieszny to jest twój argument pokroju “jedzcie gówno! miliony much nie mogą się mylić!”.
tak jak pisałem, ludzie mają potrzebę i nadzieję, więc sobie boga uroili… tyle. proste.

nauka może też opisywać materię żywą, mało tego – zaczynamy coraz lepiej rozumieć funkcjonowanie myśli i inteligencji.

twoje przekonanie o istnieniu boga napędzane pragnieniem życia wiecznego i kontaktu z bogiem jest jedynie stanem umysłu.
i nic mi do tego. ale jednak mnie to śmieszy. dorośli ludzie wierzący w bajki, mimo całej ich sprzeczności, a nawet sprzeczności samych przymiotów bozi, o których się rozpisujecie nie zauważając (celowo?) tych sprzeczności. to jest jak dwójmyślenie w “Roku 1984”. przykre… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Podobnie, jak śmiesznym jest dla wierzącego znów uświadamiać sobie sprzeczności w Doskonałości Konstruktu Boga, jaki rzekomo wyjawia się z Monoteizmu rozumianemu globalnie (nie bożkowo) wedle mnie, kogoś zupełnie innego od przerysowanych na modłę spotów wyborczych postaw wiernych z przykładu Robiego, jakich we mnie widzisz. Rozumiesz… .. .

Choć już znacznie mniej śmiesznym jest żmudny proces odgadywania, którą to kolejną iluzję wyobrażenia o mnie tym razem, znów mi przypisałeś, i w tym rytmie nadawać w eter. O tyle radością napawa mnie wizja tego, jak wszystko ładnie się klei, mimo że widzę to tylko ja i może jeszcze kilka innych osób.

realista
Użytkownik

ja ci nie przypisuję żadnych swoich wyobrażeń, mój drogi. ja tylko stwierdzam, że wykazujesz się dwójmyśleniem jeśli chodzi o bozię. ty i inni wierzący. mówię to na podstawie twoich wypowiedzi na temat rzekomej “doskonałości” opisu stworzenia w genezis; “wszechmiłości” bozi każącej zarzynać całe narody, mordować pierworodne dzieci, kraść, trzymać niewolników i inne bezeceństwa; wagi pajacowania podczas obrządków palenia zwierząt dla “wszechmogącego” lubującego się w smrodzie dymu; “wszechwiedzącego” każącego leczyć trąd skrapianiem domu krwią synogarlicy i testować wierność ciężarnej kobiety dając jej do picia syf z podłogi powodujący poronienia…
…i wyrażaniem przy tym za każdym razem pragnienia dostąpienia jego chwały, adorowaniem go i wielbieniem jego “doskonałości”… tak wygląda według ciebie dzieło doskonałego wszechwiedzącego wszechmiłościwego? serio?
jak dla mnie to trzeba być niespełna rozumu, żeby takie sprzeczności choćby tolerować, ale żeby takiego bożka (TAK – BOŻKA) wyznawać? :(… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Najwyraźniej jestem niespełna rozumu. Ale tak, kocham tego Boga, co takich plugastw dopuścił się rękami swych stworzeń. Może za to, jak miłosierne i piękne w swym działaniu są one, kiedy kochają i stają się mądre. Nie wszystkie. I nawet mimo tego plugastwa, jakim są stale oblepione.

Bo kiedy chcą, mogą i stają się czyste. Dzięki Jego mocy oczyszczającej i uzdrawiającej.

realista
Użytkownik

o tym mówię – w tak absurdalny sposób odpowiadasz na to szambo, o którym napisałem…
szaleństwo…
dwójmyślenie pełną gębą…
a nurzaj się w tym, na zdrowie… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Wybacz ale szambo, o którym mówisz jest częścią świata w jakim żyjemy i ja i ty. Tak samo taplam się w nim ja jak i ty. Ateiści co najwyżej mogą stwierdzić, że ten czy taki zbiornik kloaki już im nie pachnie, ale kloakę wymieniają na jeszcze większą i jeszcze bardziej śmierdzącą.

Natomiast wiara uczy wyjścia z niej. Wyjścia z materii. I robi to nie tylko po śmierci, jak z uporem wszystkim wmawiasz, ale daje czystość już za życia. Tak dzieli się ludzkość na oczyszczającą się w Nim, w Stwórcy spoza kloaki, Który zsyła Swe Pachnące Tchnienie. Oraz resztę, twierdzącą że taplanie w kale z kału nie czyści, przy czym z szamba (materii) wyjść się nie da bo nie ma nic poza kałowym szlamem. Materią.

To samo robicie w dziale nauki. Zupełnie zatracając się w kale (błędach pomiaru) szamba materii. Odrzucając naukowość nawet tych, spośród was, którzy na nauce opierają całe swe życie. Ale nie standardowymi metodami, zwanymi naukowymi (ateistycznymi). Nawet nie odnosząc się do Boga, ale mówiących językiem eteru.

Tak kałowa to gromadka. I wszędzie ten kał widzicie.
Czy to wpływ nadużywania sfery kałowej w dziedzinach im nie przypisanych. Nie wiem.

realista
Użytkownik

widać – nie zrozumiałeś… szambo to jest cała ta śmieszna opowiastka o bożku w waszych pismach.
ja się w tym nie taplam. nie usprawiedliwiam. nie wielbię. zauważam smród…
a przypominam, że świat jest rzekomo dziełem wszechwiedzącego i wszechmogącego. nie stać go na więcej? to słabo…
naiwność i szalone pragnienie raju zasłania ci oczy i wtedy bredzisz o “Pachnącym Tchnieniu”… ciekawe jak pachniała krew zarzynanych tysiącami w imię pana dzieci i kobiet… lepiej niż palone przez bogobojnych czarownice?… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Widać ty nie zrozumiałeś, szambo to materia, którą powołał do życia Najwyższy, i której przypisał zdolność przemiany w piękno i czystość w Nim poprzez poszukiwanie Go i Synchronizowanie się z Pięknem Jego Istoty, jak poprzez śpiew wyrażający Jego najpiękniejsze Imiona. Drganiem takim ściągasz Go grawitacją splątania i intencji, i ułatwiasz własną przemianę ze śmierdzącej wydzieliny w pachnidło kosmosu.

A bez Niego pozostajesz całe życie tym właśnie. Materią. Szlamem. I takim wchodzisz w Nieskończoność. Śmierć.

realista
Użytkownik

cyt.:”szambo to materia, którą powołał do życia Najwyższy”

ŻADEN najwyższy nie stworzyłby takiego szamba…
najwyżej twój bożek godny swego dzieła…
ale oszukuj się dalej. tylko już skończ tę błazenadę, bo się przykro czyta… “piękno jego istoty”… chyba sam masz splątanie…
żenada… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

No patrz, a w każdym domu jak nie szambo to rura Trzaskowskiego.

A mimo to wierzymy w Miłość. I mamy ją od Niego.

realista
Użytkownik

no, no. wierzycie. masz rację – to chyba właśnie przez to splątanie (cyt.:”Drganiem takim ściągasz Go grawitacją splątania i intencji”). to by nawet pasowało…

“Splątanie jest jakościowym zaburzeniem świadomości, w którym chory nie orientuje się kim jest oraz w jakim stanie i w jakim otoczeniu się znajduje. Jest najczęściej pobudzony, chaotycznie i niezrozumiale mówi oraz wykonuje nieskoordynowane ruchy, miewa też przy tym omamy.”

wystarczy już… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Może by i pasowało. A może nie.

Fenix
Użytkownik
Fenix

Zderzenie i rozpad prowokuje przemianowanie . Zamianę energii statycznej materii w dominacje ruchu, z czego powstają inne cząstki, znamiona,i wartość. Energia zachowana w materii +, – przeciwna energia antymaterii. Rozpad energii prowokuje działanie, ruch . Pochodną ruchu przemiana energii do wytworzonych cząstek.

Henryk Sclaveni
Użytkownik
Henryk Sclaveni

To co napisano w artykule to nie do konca prawda. Nie kazda wiedza opiera sie na empirycznym poznaniu. Z reszta nie kazde empiryczne poznanie prowadzi do prawdy, poniewaz istnieja liczne iluzje wywolane niedoskonaloscia naszych zmyslow. Czasem do prawdy trzeba wiec dojsc na drodze logicznej dedukcji i indukcji. Twierdzenie, ze taka wiedza jest wiara jest niesamowita ignorancja.

Nikt nie musi dotykac plomienia by wiedziec ze parzy. Wystarczy ze powoli zblizy sie reke i czuje sie, ze czym blizej reka jest ognia tym jest cieplej. Mozna tez zblizyc kawalek surowego miesa do plomienia i zaobserwowac efekt, a potem na zasadzie analogii domyslic sie co staloby sie z reka.

Sorki za brak polskich znakow: pisze z pracy w NL

Fenix
Użytkownik
Fenix

Kto rzucił do kapelusza , kto rzuca kośćmi ? Kto zapoczątkował ruch cząstek albo przyspieszył ten ruch, czy on nie użył siły ? Gdy jego siła nie jest dodana do wyniku, wynik zawsze będzie niepełny albo błędny. Gdy operujemy trzema wymiarami w tym” n “czasie, w próżni nie zerowej.