Liczba wyświetleń: 1805
Rosyjskie uderzenia z 8 stycznia 2026 roku w okolice Lwowa i Kijowa zniszczyły znajdujący się tam zakład produkcji dronów oraz 50-procentową rezerwę ukraińskiego gazu. Dodatkowe ataki na elektrownie sprawiły, że część mieszkańców opuściła te aglomeracje, szukając schronienia u bliskich na wsiach i w małych miejscowościach. Brak prądu i wody, przy panujących temperaturach, daje się mocno we znaki.
Mer Kijowa, Witalij Kliczko, zaapelował do ludności, by każdy, kto może, starał się ewakuować z miasta tam, gdzie możliwe jest korzystanie z alternatywnych źródeł ogrzewania. Około 6000 budynków pozbawionych jest ogrzewania. Nieznana pozostaje liczba domostw, do których nie dociera woda. Kijów liczy około 3 miliony mieszkańców. Nocny nalot na miasto został oceniony przez władze jako najdotkliwszy z dotychczasowych. Służbom do wieczora udało się naprawić jedynie część uszkodzonej infrastruktury. Kliczko zachęca, by sąsiedzi przyjmowali poszkodowanych, dając im możliwość naładowania urządzeń i przygotowania jedzenia – co ma szczególne znaczenie w przypadku rodzin z małymi dziećmi oraz osób starszych. Ujemne temperatury i padający śnieg doprowadziły do uruchomienia 1 200 punktów regeneracji, umożliwiających zjedzenie ciepłego posiłku i naładowanie urządzeń.
Komunikat z Moskwy otwarcie przedstawił przyczynę ostatnich ataków na ukraińskie miasta. Ma to być rewanż za próbę zamachu z wykorzystaniem roju dronów na siedzibę prezydenta Władimira Putina. Inne przypadki ukraińskich ataków na cywilnych mieszkańców – jak choćby w Biełgorodzie – dowodzą bezwzględności wojny, skoro pozbawiono elektryczności około 500 000 cywilów. Także inne miasta, jak Orzeł, pozbawione prądu przez ukraińskie siły, pogrążyły się w ciemnościach i zimnie, a zamieszkują je kolejne setki tysięcy ludzi.
Po ataku oresznikiem w rejonie Lwowa, gdzie znajdował się zakład produkcji dronów, postanowiono przenieść jego zasoby na terytorium Polski. Decydentami są władze Ukrainy oraz Jego Eminencja z Chobielina. Zgoda władz w Polsce na implantację ukraińskiej linii produkcyjnej dronów automatycznie przeobraziła Polskę w obszar frontowy. Cytowany w mediach Radosław Sikorski oznajmił: „Przekazujemy aktualnie 48. transzę pomocy zbrojnej dla Ukrainy, a w zamian część produkcji UAV zostaje przeniesiona do Polski”.
Chybiona transakcja. Podwójna strata wynikająca z jednej decyzji. Ukraińska dziupla zostaje zainstalowana w Polsce wbrew zapowiedziom reaktywacji polskiego przemysłu obronnego na potrzeby naszego kraju. Owa transza pomocy dowodzi, że jeszcze do tego dopłacamy. Nie obchodzi mnie, że Kijów sprzedaje suwerenność w zamian za przetrwanie. Tego chce władza obu państw, ale nie mieszkańcy. Ukraińskie drony będą teraz produkowane pod polską marką, by atakować rosyjskie obiekty, a Bruksela i Waszyngton dopingują z bezpiecznej odległości. Lokalny dotąd konflikt ulega regionalizacji. MiGi-29 są przykładem integrowania interesu ukraińskiego z Polską. Polski system obronny zostanie poddany niewątpliwej próbie.
Logistyka NATO dyktuje Ukrainie każdy krok. Przesunięcie linii frontu staje się jednocześnie przedłużeniem trwającej wojny. Rosja obserwuje wchłanianie kolejnego państwa w wojenną zależność. Najnowsza relokacja pokazuje bezprzedmiotowość wcześniejszych rozważań o wspólnej architekturze bezpieczeństwa Europy. Zamiast bezpieczeństwa eskalują zagrożenia i napięcia. Ukraina jedną nogą znajduje się już w Polsce, czyli w Unii Europejskiej, a ze swoimi aspiracjami unijnymi będzie zapuszczać tu korzenie całkowicie wbrew naszej woli i oczekiwaniom. Warszawska władza dała się w to wciągnąć z inspiracji Waszyngtonu.
Rolnicy wykrzykują swój sprzeciw przed gmachami władzy i pod domami poszczególnych polityków. Reszta ma jeszcze przed sobą karnawał. Niebawem ta sama władza zarządzi relokacje z uwagi na „przesuwanie się frontu”, nie chcąc wiedzieć ani brać odpowiedzialności za to, że to właśnie oni – swoimi arbitralnymi decyzjami – skazali Polaków na udział w wojnie i na ten sam rodzaj egzystencji, jaki dziś mają Kijowianie i Lwowianie.
Opracowanie: Jola
Na podstawie: YouTube.com
Źródło: WolneMedia.net








To nic nie zmieni na froncie wschodnim.
Ukraina razem z NATO przegrywa tę wojnę z kretesem, mimo, że w polskojęzycznych mediach od samego początku mają głównie sukcesy.
Ale propagandą wojny się nie wygra. Natomiast Polska od samego początku została wciągnięta w tą rozgrywkę poprzez masowe przerzucanie broni na Ukrainę.
https://www-bankingnews-gr.translate.goog/diethni/articles/849447/tromos-oi-rosoi-exoun-oplo-thayma-kata-tis-odissoy-afanizoun-oukranoys-se-kupyansk-efodos-sok-se-sumy-chernhiv?_x_tr_sl=el&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=sc