W Hiszpanii przybywa tygodniowych umów o pracę

Opublikowano: 17.03.2015 | Kategorie: Gospodarka, Społeczeństwo, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 651

Utrzymujące się wysokie bezrobocie nie jest jedynym bolesnym skutkiem kryzysu w Portugalii. Wzrosła także liczba osób otrzymujących minimalne wynagrodzenie. Dziewięć lat temu najniższą krajową pensję otrzymywało 5 procent osób aktywnych zawodowo. Według obliczeń Komisji Europejskiej obecnie odsetek ten sięga 13 procent. Są jednak branże, w których minimalne wynagrodzenie otrzymuje nawet co piąty zatrudniony. Dotyczy to przede wszystkim pracowników hoteli i restauracji. Najniższa krajowa płaca w Portugalii wynosi 505 euro brutto, a więc niespełna 450 netto euro miesięcznie – niewiele więcej niż próg ubóstwa. Bezrobocie w Portugalii wynosi obecnie ponad 13 procent. Wprawdzie w ostatnich miesiącach zauważalnie spadło, lecz jest to najprawdopodobniej efektem fali emigracji i finansowanym przez państwo staży.

Co czwarta umowa o pracę zawierana w Hiszpanii opiewa na siedem dni – wynika z raportu Państwowej Służby ds. Zatrudnienia (SEPE). W 2014 roku podpisano 4 miliony takich umów. Ich przedmiotem było rozdawanie reklam, praca podczas kongresów, zbieranie owoców, a nawet praca w sklepie, barze i restauracji. Coraz częściej też zawierane są umowy na pół albo ćwierć etatu. W 2014 roku stanowiły one 80 procent wszystkich umów. Zwykle decyzję o przyjęciu na krótszy wymiar pracy podejmują zatrudniający a nie zatrudniani. Związki zawodowe twierdzą, że nowe umowy oferują coraz gorsze warunki pracy. Z ich badań wynika, że co piąty zatrudniony żyje na skraju biedy, a wielu pracowników utrzymuje się dzięki łączeniu kilku etatów.

W Hiszpanii mimo poprawy sytuacji gospodarczej przybywa rodzin, którym banki odbierają mieszkania. W 2014 roku liczba eksmisji wyniosła 34 680. Jest to o ponad 7 procent więcej niż w 2013 roku – poinformował Narodowy Instytut Statystyki. Przyczyna odebrania mieszkania przez bank jest zazwyczaj jedna: utrata pracy przez kredytobiorcę i w konsekwencji niespłacanie rat. W listopadzie 2012 roku banki zobowiązały się nie odbierać mieszkań rodzinom, mającym wyjątkowo trudną sytuację. “Nie jesteśmy niewrażliwi na ten problem społeczny” – zapewniał wtedy Javier Rodriguez, wiceprezes Stowarzyszenia Hiszpańskich Banków. Jednak obecnie okazuje się, że eksmisje nie omijają wielodzietnych rodzin, osób nieuleczalnie chorych i emerytów. Będących w najtrudniejszej sytuacji ma przed eksmisjami chronić przyjęty w styczniu rządowy dekret. Organizacje społeczne twierdzą jednak, że prawo pomoże najwyżej dwóm procentom rodzin, którym grozi wyrzucenie na bruk.

Autorstwo: jkl
Źródło: Lewica.pl
Kompilacja 3 wiadomości na potrzeby “Wolnych Mediów”


TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

6 komentarzy

  1. norbo 17.03.2015 13:53

    Analiza liczby umów czasowych czy odsetka zarabiających w granicach najniższego wynagrodzenia jest bez sensu. W Hiszpanii np. funkcjonują umowy o pracę ewentualną – okres nie ma znaczenia, ważna jest liczba faktycznie przepracowanych dni. Z drugiej strony zarobek powyżej “najniższej krajowej” (liczony proporcjonalnie do przepracowanego okresu przecież) jeśli pracuje się zaledwie kilka dni w miesiącu. Prawdopodobnie niejeden zarabiający powyżej minimum na pracach dorywczych zgodziłby się bez wahania podjąć stałą pracę za najniższą pensję.

  2. balcer 17.03.2015 20:01

    450 euro netto = 1800 euro miesięcznie = 7 457 zł
    Bieda aż piszczy! … chyba piszczą opony na zakrętach nowego auta kupionego z salony za 2 pensje. http://www.seat.pt/content/pt/brand/pt.html Seat Ibia FR

  3. balcer 17.03.2015 20:51

    Ups, to przejście z tygodniówek na miesięczne wynagrodzenia zbiło mnie z tropu, czyli tam nowe auto jest za 8 minimalnych pensji, a w Polsce za 8 minimalnych pensji netto czyli 8400zł jest to samo auto … ino 20-letnie.

  4. argos1 17.03.2015 21:37

    Przerost światowego zaludnienia jest obecnie wykorzystywany przez nieliczne grupy kapitalistycznych świń, do tworzenia systemu ludzkiego niewolnictwa oraz innych dewiacji chorego systemu kapitalistycznego.
    Wszystkie te kapitalistyczne świnie nie biorą pod uwagę tylko jednego faktu:
    – to już kiedyś się zdarzyło w historii i teraz powtarza się, a jak to się wtedy skończyło?
    – tego faktu już nie wszystkie świnie doczekały żywe… i teraz też mogą nie doczekać.

  5. Rozbi 20.03.2015 23:01

    Opisywana sytuacja jest skutkiem , a nie przyczyną .
    To że zmienią tam prawo pracy na jeszcze gorsze dla pracodawcy nie spowoduje nagłego spadku bezrobocia , zysku firm i płacenia wysokich pensji.
    Skoro kilka lat temu tylko 5% pracowało za najniższą krajową a teraz sytuacja się pogorszyła to na pewno nie jest winne tutaj prawo pracy.

  6. norbo 22.03.2015 10:19

    @Rozbi, a o czymś takim jak ekonomia słyszałeś? Mniej pracy – mniej dochodów społeczeństwa – mniejsza konsumpcja – mniej pracy…. Skutek jest przyczyną, a przyczyna skutkiem.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.