Upośledzone dzieciństwo – upośledzeni dorośli

Opublikowano: 24.07.2011 | Kategorie: Edukacja, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 627

Co trzecie dziecko nie było na drzewie. Co dziesiąte nie potrafi jeździć rowerem.

Dzieci nie bawią się tak samo, jak ich rodzice. Inne zabawy, inne dzieci, inne czasy. 72 procent dzisiejszych rodziców wolało spędzać czas na dworze, ale ich dzieci, jedynie w 40 procentach decydują się porzucić telewizor i komputer, by wyjść z domu. 1/4 dzieci nigdy nie turlała się z górki, 1/3 nie nie ma pojęcia o grze w klasy. Pod koniec lat 1970. 90 proc. uczniów docierało do szkoły pieszo, dziś robi to 10 proc.

Winne są nie tylko ekrany i monitory, ale po części zbyt opiekuńczy rodzice, którzy wolą, by pociecha była w domu, niekiedy nawet zabraniając dołączenia do już przebywających na powietrzu innych dzieci. Poza tym, co siódma mama i ojciec twierdzą, że nie nadają się do gry z dziećmi, a 8 proc. uważa, że czuje się w takiej sytuacji niekomfortowo i w zakłopotaniu.

Catherine Prisk, była pedagog i dyrektor „Play England” mówi otwarcie: „Spędzać czas na dworze, umorusać się porządnie, wspinać na drzewa, robić łańcuchy z kwiatów rumianka, to jest to, co ucieka przed nosem dzisiejszym dzieciom. Zdrowy dorosły, to jednak kilkanaście lat wcześniej aktywny maluch, który umie bawić się z rówieśnikami. To punkt wyjścia do emocjonalnego i fizycznego rozwoju, dobrego samopoczucia i szczęścia.”

To samo badanie podaje również, że 1/3 dzieci nigdy nie zbudowała kryjówki. Pozornie nieistotna zabawa, która uczy małego człowieka jak radzić sobie w dorosłym życiu z prawdziwymi problemami.

Kiedy dziesięciolatek dowiaduje jak wspiąć się na drzewo, dowiaduje się jak pokonać swoje fizyczne ograniczenia. Obecnie dzieciom brakuje życiowych doświadczeń, wyzwań emocjonalnych, fizycznych, które angażowałyby ich wyobraźnię, ciało i duszę. Upośledzone dzieciństwo będzie przyczyną dysfunkcjonalności u dorosłych.

Wystarczy 20 min aktywności na trawie, by pomóc uczniom wyhasać się na tyle, by już nie wiercili się nadmiernie w klasie i koncentrowali na lekcji. Jest to równie dobre i skuteczne do walki z brakiem uwagi i problemami z koncentracją, co przepisywane lekarstwa. Sprawa jest poważna. Aż 59 proc. chciałaby więcej bawić się poza domem.

Siedmiu na dziesięciu rodziców czuje presję czasu, a dodatkowo narzeka na brak zielonej powierzchni dookoła domu, co skutecznie redukuje ilość spędzanego wspólnie czasu. Tak twierdzą rodzice.

Jednocześnie ponad 1/3 z nich przyznaje, że ich najmilszymi wspomnieniami są chwile, gdy bawili się w wymyślone przez siebie gry, gdziekolwiek, co tylko potwierdza, że aktywność na zewnątrz nie ma związku z kosztami, czy zagospodarowaniem przestrzeni wokół naszej posesji.

Austin Healy, były reprezentant rugby i ojciec czterech córek w wieku 3-9 lat jest twarzą kampanii wspieranej przez Savlon i „Play England”. O akcji wyprowadzania dzieci z domów mówi w wielu wywiadach: „Rodzice muszą zabrać swoje dzieci od komputera, konsoli, internetu i wyjść z nimi na zewnątrz. Statystyki są alarmujące. Wiem, że żyjemy w szybkim tempie, bardzo zajęci, ale nie może być tak, że brakuje nam czasu na zabawy z własnymi dziećmi. Gry na świeżym powietrzu to podstawa.

Jesteśmy zbyt opiekuńczy dla dzieciaków i tym je krzywdzimy. Naszym obowiązkiem jest zachęcać je do aktywności i wyjścia z domu, a nie pozostawania w nim. Jeśli w każdej rodzinie wygospodaruje się na to 15 minut dziennie, korzyści będą olbrzymie. Wymyślajmy sami nowe zabawy i nakłaniajmy do tego nasze pociechy.”

Przedstawione dane: na podstawie badania przeprowadzonego przez Savlon i „Play England”.

Opracowanie: Sylwia Milan
Na podstawie: Daily Mail
Zdjęcie: Tim Hamilton
Źródło: eLondyn

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

5
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
wachwa
Gość
wachwa

Szczera prawda! Z przerażeniem widzę jak z roku na rok coraz mniej dzieciaków biega po osiedlu. Pokolenie obecnych 30-latków i starszych spędzało całe dnie na dworze grając w piłkę, w kapsle, dziewczyny grały w gumę, wszyscy bawili się w chowanego, grali w podchody. Dzisiaj zobaczyć coś takiego “to święto”. Coraz więcej zagrożeń za oknem, to fakt, coraz więcej elektronicznej rozrywki zastępującej kontakt z ludźmi, to też fakt, ale do czego nas to prowadzi…?

Velevit
Użytkownik

To jest straszne?!?! Potraficie sobie wyobrazić dzieciństwo bez wspinania na drzewa?!?! Ale się porobiło…

SamWieszKto
Użytkownik
SamWieszKto

Nadzieja w tych 40 % dzieci. No chyba że ten czas wliczany aby wyjść z domu to jest czas na dojście do szkoły lub wyskoczenie do sklepu po zakupy dla rodziców ( pod przymusem ma się rozumieć )

Pozdrawiam :)

SamWieszKto
Użytkownik
SamWieszKto

Można jeszcze dodać do tych zabaw np. chodzenie po ulicach i stąpanie tylko po całych płytach chodnikowych nie po złączeniach ani nie po roztrzaskanych :). No jeśli tego dzieci nie robią to już można powiedzieć co z tą Polską heh. Przykra sytuacja. Zaczyna się tworzyć trend że najlepszym przyjacielem młodego człowieka/dziecka jest komputer i wykreowany w grze wirtualny bohater a nie realny rówieśnik. Może troszkę tu zgeneralizowałem lecz problem na pewno takowy istnieje.

Pozdrawiam :)

Luongo
Gość
Luongo

No i z tego bezruchu dzieciaki mają płaskostopia, skoliozy, kifozy, lordozy,koślawe kolana, astmy, uczulenia itp. itd. Postęp techniczny zabija naszą naturalną potrzebę ruchu.
Pozdrawiam ;)