Upadłe państwo, upadły kapitalizm

Opublikowano: 14.06.2020 | Kategorie: Gospodarka, Publicystyka, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 1350

2,5 miliona więźniów, ponad 500 000 bezdomnych i 1,5 mln osób korzystających z noclegowni. 45 mln ludzi korzystających z kartek na żywność, by nie cierpieć głodu, 40 milionów bezrobotnych korzystających z zasiłków. Miliony mające problem z zapłatą czynszu za kolejny miesiąc. I jednocześnie: tylko amerykańscy miliarderzy wzbogacili się w ostatnich dwóch miesiącach o kolejne 430 miliardów dolarów, a kapitał dostał kolejne 500 miliardów od rządu w ramach ratowania rynków przed nimi samymi.

To Stany Zjednoczone, kolebka nowoczesnego kapitalizmu. Ten, jak określił to Cornel West „upadły eksperyment społeczny”, przez całe dekady stanowił główny, hegemoniczny wzór do naśladowania dla innych. Do tej pory cała nasza planeta jest kolonizowana w zgodzie z kolportowanymi przez Stany Zjednoczone wartościami.

Doktryna kapitału, która w XXI wieku miliony ludzi skazuje na walkę o elementarne prawa i przetrwanie nie ma prawa mieć przyszłości. Jej czas dobiega już końca.

Wybuch gniewu i niezadowolenia rozpoczął się od zabójstwa, którego dokonali amerykańscy policjanci. Za tym gniewem stoi jednak całe życie ściśnięte do getta, pełne upokorzeń i wyzysku. To nie jest walka na tle rasowym. Nie ma zresztą kwestii rasowej, która nie byłaby kwestią klasową i sprawą walki przeciwko wyzyskowi.

Afroamerykanie, osoby niezamożne, pracujący nielegalnie czy deklasowani ludzie pracy i ci, których pozbawia się elementarnego bezpieczeństwa są w Stanach Zjednoczonych kolonizowani dokładnie tak samo, jak ci, którzy padają ofiarą amerykańskiego wojska poza granicami tego kraju. O tym, że metody stosowane do agresji zewnętrznej stają się wewnętrzną normą, wiemy przynajmniej od czasu wydania Doktryny szoku, lecz teraz jesteśmy już świadkami kolejnej fazy późnego kapitalizmu. To kapitalizm katastroficzny, który zarządza i posila się kataklizmami poza swoim terytorium (pasożytując na wojnach i kryzysach), ale także dopuszcza do nich w swoich własnych granicach.

W rachunkach zysków i strat amerykańskiego kapitału przestało być opłacalne podtrzymywanie praw socjalnych, czy troszczenie się o bardziej zrównoważony rozwój. Ogromne nierówności i brak perspektyw dla całych rzesz amerykańskich obywateli nie biorą się jednak z błędów w kapitalistycznym zarządzaniu. Stany Zjednoczone uznały siebie za globalnego hegemona i światową stolicę kapitału finansowego. To są priorytety tego państwa. Utrzymanie hegemonicznego statusu USA stało się tożsame z utrzymaniem machiny wojennej i Wall Street. Środków na zrównoważony rozwój i sprawiedliwy podział już po prostu nie ma. Rosnące wpływy innych państw, utrzymanie szybko bogacącej się klasy właścicielskiej i sam rynkowy model wykluczają już inne rozwiązania. Istnienie elit w obecnej formie uniemożliwia przyjęcie jakichkolwiek reform. Zamiast tego jest więc deforma: USA to dziś modelowy przykład państwa stosującego wewnętrzny imperializm, które wyczerpuje swoje siły w walce z własnymi obywatelami. I to ten imperializm zawiódł, to właśnie jego nie chcą już protestujący demonstranci.

Wrogiem ludu jest państwo. I działania rządu Donalda Trumpa nieprzypadkowo wymierzone są teraz właśnie w Antifę. Ruch lewicowy, zwalczający faszyzm we wszelkiej postaci, może stać się organizacyjnym i politycznym zapleczem dla tysięcy demonstrantów protestujących w dziesiątkach miast USA. To często ludzie, którzy znają teorię, mają doświadczenie polityczne i mogą pokierować protestami tak, aby przyjęły one sensowną, polityczną postać. A z doświadczenia i historii wiemy, że rząd Stanów Zjednoczonych zawsze stosował brutalne policyjne metody w stosunku do wszystkich organizacji, które mogły stanowić dla niego polityczne zagrożenie. W podobny sposób rząd USA śledził i obstawiał agentami np. Malcolma X i wielu innych kluczowych przywódców ruchów emancypacyjnych, którzy byli podsłuchiwani, śledzeni i prześladowani. Jedynym przepisem na społeczny spokój, jaki znają Donald Trump i jego polityczni doradcy to dokręcenie śruby, jeszcze większe polityczne uciemiężenie i ewentualna likwidacja przywódców tego rodzącego się na naszych oczach ruchu oporu. To wszystko elementarz „walki z czerwonymi” spod znaku J. Edgara Hoovera, czego w kraju wspieranej przez CIA „Solidarności” nie wie prawie nikt, bo też i nikt nie ma prawa o tym wiedzieć.

Jeśli Antifa jest organizacją terrorystyczną, to czym jest rząd USA? Czym jest system polityczno-prawny, który przy pomocy wojska doprowadził do śmierci setek tysięcy ludzi w wielu państwach i robi to nadal?

Współczesne społeczeństwo nauczono widzieć tylko to, co podane wprost i co mieści się w dogmacie wiary w dobre państwo i dobro kierujące intencjami rządzących. To imaginarium prosto od Disneya, które wciąż siedzi w głowach znacznej części populacji. Państwo ocenia się bajkowo, niczym niewinnego jelonka Bambi lub święty Gondor z Władcy Pierścieni. Ofiary głodu, braku opieki zdrowotnej, ofiary wojen… Żadna z nich nie jest ofiarą rządu. Ci, którzy umierają przez zły system są sami sobie winni. Dzięki temu wina systemu i zalegalizowana prawnie przemoc oraz morderstwo stają się niewidoczne, bo kamery kierowane są tylko na niszczone sklepy. Inni po prostu nie istnieją, a przekaz wybielający istniejącą władzę może trwać w najlepsze. Bo pełen obraz rzeczywistości ma być kompletnie niedostępny, a ostatecznie najbardziej radykalnym dopuszczalnym medialnie głosem jest ten, który zrówna ofiary policji z ofiarami demonstrantów i będzie domagał się szybkiego zakończenia wszelkiej przemocy. To nie przypadek, że media nie prowadzą statystyk ofiar kapitalizmu. I już od dziecka wszyscy jesteśmy uczeni tego, że źli panowie to tylko ci, których nazwą złymi w istniejących mediach lub powiedzą tam o nich, że to terroryści.

Rzeczywistość jednak skrzeczy. Nie da się wmówić ludziom, że są szczęśliwi, kiedy grozi im koronawirus, tracą pracę, Amazon zarządzany przez najbogatszego człowieka świata obniża im pensję, żyją dzięki kartkom na chleb, a obok stoją wille i posiadłości należące do miliarderów. Jeśli dokładnie 2153 miliarderów posiada razem więcej niż 60 proc. światowej populacji (4,6 miliarda osób) to zabawa w udawanie, że wszystko jest w porządku, a własność trafia właśnie do tych, którzy na to zasłużyli powoli się kończy. W olbrzymim stopniu własność jest dziś po prostu w rękach beneficjentów obecnego systemu przemocy i stała się usankcjonowaną prawnie kradzieżą. To wręcz jej wskaźnik.

Ludzie, którzy umierają z powodu braku dostępu do podstawowej opieki zdrowotnej i których życie staje się codzienną walką o przetrwanie będą czuli rosnącą frustrację, gniew i w końcu dojdzie też do wrzenia. „Nie mogę oddychać” (hasło tych protestów) oznacza właśnie tyle: duszę się w rasistowskim imperium, które własnych obywateli traktuje niczym kolonizowanych, bezrozumnych i niewartych publicznej opieki medycznej idiotów, którzy zgodzą się na to wszystko.

We wstępie do „Szczęśliwego człowieka”, legendarnego już filmu Lindsaya Andersona, jest krótka, czarno-biała sekwencja, która w pigułce pokazuje rasistowską sprawiedliwość. Niewolnik, który chowa dla siebie cząstkę zbiorów ma szybko uciętą rękę i wszystko to dzieje się w majestacie prawa. Winny kradzieży niewolnik jest jedynym przestępcą, którego system dostrzega. Dziś sytuacja wygląda identycznie. Niewolnikom zachowano symboliczne prawo do protestu, ale tylko pod warunkiem, że nic on nie zmieni, żadnej części zbrodniczego systemu nie stanie się krzywda, a każda bardziej radykalna akcja spotka się ze strzelaniem, którym obecnie wprost już grozi Donald Trump.

Ostatnie pytanie brzmi: kto ma tu więcej do stracenia?

Autorstwo: Tymoteusz Kochan
Źródło: Trybuna.info

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 9, średnia ocena: 4,22 (max 5)
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

3
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Szwęda
Użytkownik
Szwęda

Tak jak ustroje socjalistyczne a tym bardziej komunistyczne wykoleiły się i upadły, tak samo ten kapitalizm w chorej postaci jest skazany na upadek i po prostu nie może trwać długo bo sam się wyżre.

sga
Użytkownik
sga

gdzie jest ta lista miliarderow?
I jaka narodowosc maja oraz obywatelstwo. To by sie przydalo wiedziec.

dagome12345
Użytkownik
dagome12345

Autor artykuły jak każdy zawzięty lewicowiec nie zauważa ,że tzw “lewica” z swoimi postulatami tzw równouprawnienia , LGBT itd działa na rzecz tychże złych korporacji.
Opisuje straszny schemat korpo-krwiopijców i złego rządu przychylnego owym korporacjom, ale nie zauważa ,że obecnie wystarczy wywiesić tęczowy baner na swoich stronach internetowych, budynkach , kominach i nagle odium złego korpo-wykorzystywacza rozpuszcza się jak płyn do kąpieli w ciepłej wannie.

Podam przykład:
Pewna wielka międzynarodowa firma ucieka jak może od płacenia podatków w krajach swojej działalności , zabierając tym samym fundusze na tak promowany social przez lewicowców. Czytaj : zabiera kasę należną ludziom na powszechna służbę zdrowia, zasiłki, pomoc socjalną, możliwość wprowadzenia dochodu podstawowego itd.
Do tego momentu przeciętny lewicowiec będzie czytał moje wypociny w spokoju , taki stan ulegnie nagłej zmianie jak napisze o jaką firmę chodzi , a chodzi o IKEA :)
Nagle mina się zmienia , a brak kontrargumentów kieruję przeciętnego lewaka w stronę agresji.
Wiem to z własnego doświadczenia, bo przeszedłem taką rozmowę na żywo już kilkukrotnie.

Podobny schemat dotyczy rozmowy na temat wolności słowa w mediach społecznościowych oraz największej platformie video na świecie czyli YT. Gdy porusza się ten temat to zawsze padają argumenty o tym ,że dobrze ,że te platformy wyrzucają i cenzurują złych prawaków. Bo sieją oni mowę nienawiści itd (gadka szmatka).
Gdy padają zarzuty o udokumentowanej zależności owych platform od złego rządu, agencji wywiadowczych i ich powiązań jeszcze bardziej bezwzględnymi korporacjami to – wracamy do reakcji na info o IKEA :)
Następną sprawą , której już całkowicie nie rozumieją tzw “jedyni sprawiedliwi lewicowcy” to kwestia przyzwolenia na cenzurę (niezgodną z prawem jakie funkcjonuje w krajach gdzie korzysta się z tych platform społecznościowych). Nawet jednorazowe przyzwolenie na takie działanie tworzy precedens , na który będą się już do końca powoływać właściciele owych platform. I w pewnym momencie odbije się to negatywnie na samych “lewicowcach” gdy połapią się, że wpadli w sidła. Wystarczy ,że pojęcie mowy nienawiści podmieni się na szybko na walkę z “fake newsami”( pojęciem tak namiętnie wpychanym w nasze umysły od kilku lat) :)