Ubrania umarłego faceta

Opublikowano: 07.08.2022 | Kategorie: Ekologia i przyroda, Gospodarka, Polityka, Publicystyka, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 1023

Jak myślicie – co się dzieje z wszystkimi ubraniami, które niekoniecznie są stare i potargane, ale niemodne, znudziły się, albo trzeba je po prostu komuś biednemu dać (a najlepiej sprzedać)? Zapytałam o to moją sąsiadkę Hankę. „Idą do Polski do lumpeksu” – odpowiedziała.

Nie drążyłam pytania, bo Hanki świat nie wychodzi poza Toronto i białostockie. Co jej będę głowę zawracać, że i lumpeksy w Polsce się przeżyły. I muszą mieć nowy wybór, czym się reklamują ogłaszając, że nowy towar wystawiany (nie wywalany) jest codziennie. Jeśli nowy towar jest dostarczany codziennie, to co się dzieje z towarem wczorajszym?

Polska jak i wiele innych krajów, po chwilowym zachłyśnięciu się używaną odzieżą, przestała się taką odzieżą z odzysku interesować. Szczególnie, że Polacy, jak nikt inny porozjeżdżali się po świecie i sami sobie przywożą to co tanie, i na dodatek z pierwszej ręki, a nie używane.

To tajemnica poliszynela, że do lumpeksów trafiały odzieżowe odpady z bogatych krajów, także z Kanady. Miałam kiedyś takich lokatorów, którzy całą sobotę i niedzielę spędzali na wojażach po prywatnych wyprzedażach garażowych (garage sale), i po sklepach dobroczynnych, w których kupowało się wybrane rzeczy na wagę. Potem to pakowali i wysyłali do swoich żon do Polski, które te lompy reperowały, przerabiały i odsprzedawały, a jak się już czegoś sprzedać nie dało, to sprzedawały do lumpeksu. A w lumpeksie to i indywidualnie sztuki można było kupić i na wagę. A to czego się nie da sprzedać jest znów odsprzedawane, albo do innych, jeszcze biedniejszych krajów, albo do odzysku wtórnego, np. na przemiał do wypychania kanap i foteli.

To marnotrawstwo jest ubocznym skutkiem globalizacji napędzanej korporacjami dążącymi za zyskiem za wszelką cenę. Produkcja tekstylna i odzieży od czasu uprzemysłowienia tkactwa przesuwała się na tereny z tańszą siłą roboczą. Polski przemysł tekstylny i odzieżowy urósł na taniej i rzetelnej sile roboczej, oraz na łatwo dostępnych rynkach zbytu i na zachód, i na wschód. Wraz z globalizacją, przesunął się do Azji. W Kanadzie praktycznie nic innego poza produkcją z Chin nie ma. W Polsce i Europie jest trochę lepiej, ale nie na tyle, aby lokalny, krajowy przemysł miał się dobrze. Potanienie produkcji odzieży spowodowało zmniejszenie jej wartości. Zabiło także lokalny przemysł tekstylny i odzieżowy. Zapewne pamiętacie jak zapadła się Łódź – stolica polskiego przemysłu tekstylnego? A co się stało z jedwabiem z Milanówka? A ze słynnym polskim lnem? Nie ma. To wszystko przejęły kraje azjatyckie – chińskie firmy zajmują się nawet dystrybucją kapci z Podhala. Produkuje się tam, gdzie siła robocza jest o wiele tańsza od rodzimej, a transport w epoce globalizacji i znoszenia ceł i taryf także staniał. No to zostaliśmy zalani odzieżą i obuwiem za bezcen. Co z tego, że marnej jakości, skoro można dokonać wymiany bardzo często. I to o to chodzi, aby wymieniać tak często jak tylko możliwe. Pamiętacie lodówki, które chłodziły przez ponad 20 lat? Obecnie są one produkowane, aby je po kilku latach wymienić. Wymiana napędza biznes i przynosi krocie korporacjom – czyli ludziom nimi zarządzającym, oraz ich akcjonariuszom (shares). Czas kupowania i wyrzucania bezkarnie spowodował zmorę ekonomicznej nadprodukcji. Tanich produktów wytwarza się w skali globalnej więcej niż jest na nie zapotrzebowanie. Gołym okiem to widać.

Powstanie sieci sklepów Dolarama było próbą upłynnienia towarów. W Dollaramie do dzisiaj można nabyć podobne produkty (często takie sama) jak w innych markowych sklepach takich jak Canadian Tire w skali 1 do 5. Czyli to co w dolarówce kosztuje 1 dolar, w sklepie branżowym kosztuje 5 dolarów. Podobne sklepy powstały w Wielkiej Brytanii – nazywane funciaki. Wyścig o to jak wyciągnąć z naszej kieszeni dolarka (ograniczonego przecież) się rozpoczął. A wiadomo jak wydacie u jednego, to już nie kupicie u drugiego. To samo dotyczy odzieży. Sprawdźcie w swoich szafach ile macie łachów nie noszonych od kilku lat, i obuwia, które dawno przestało być modne i wygodne. I to wszystko idzie co jakichś czas do wora. Wór może iść do sklepu Armii Zbawienia, do sklepu z używaną odzieżą, albo wystawiany dla charytatywnych organizacji, które wyspecjalizowały się w zbiórce odbierania lompów w określony dzień spod domu. I to wszystko było sprzedawane do krajów biednych, często do Afryki. Niezamierzony efekt był podobny do tego co działo się w Polsce, lokalny przemysł tekstylny i odzieżowy został stłamszony. Aż pewnego dnia… Nikt nawet w krajach afrykańskich nie chciał ani przyjmować, ani kupować odzieży z drugiej ręki z krajów bogatych, czy też takich gdzie jest nadprodukcja, której nie da się upchnąć w krajach bogatych, nawet w dolarówkach, ani w lumpeksach. Od pewnego czasu świat obiegają zdjęcia z afrykańskich plaży (np. w Ghanie), na których zalegają tony wywalonych ubrań, na które nie ma popytu. Zostały przywiezione z nadzieją odsprzedaży i zysku, ale skoro nie ma chętnych na ich zakup hurtowy, to i nie ma gdzie ich wywieźć z powrotem. Więc są wywalane na plaże, i tam gniją, i będą gniły przez setki lat. Sztuczne włókna na przykład polyester rozkłada się przez 200/300 lat. I tym się nikt nie przejmuje? Stosy niechcianych ubrań zalegają plaże Afryki, codziennie jest ich więcej. Są nazywane są przez lokalną ludność ubraniami zmarłego człowieka. Takie wyobrażenie, że ktoś bogaty umiera i zostawia po sobie dużo ubrań. Niekoniecznie jest to prawda.

Tych „dużo ubrań” bierze się również z naszego obłędu mody i taniości sprowadzanych towarów, produkowanych za bezcen przez bardzo biednych ludzi. Byliby jeszcze biedniejsi, gdyby nie głodowe stawki, za które pracują, a które zapewniają im i ich rodzinie jakiś tam byt.

Historia naszego przemysłu tekstylnego i odzieżowego przesunęła się dalej na wschód.

A tu proszę: Światowe Forum Ekonomiczne z Klausem Schwabem na czele nie zajmie się tymi sprawami, a zajmuje się jakimiś mrzonkami bogaczy ogarniętych obsesją kontroli o zlikwidowaniu indywidualnych samochodów – tak, dla nas. Oczywiście nie dla nich, bo oni są ponad.

A co z tą nadprodukcją? Lekcje historii gospodarczej podpowiadają, że nadprodukcja powoduje ogromne kryzysy i załamania gospodarcze. Nagle wszystkiego jest za dużo, ale nie ma na to popytu, bo ludzie nie mają dobrego pieniądza, bo nadżarła go inflacja (tak jak obecnie u nas). Niestety często wyjściem z takiego kryzysu jest wojna, prowadząca do resetu gospodarczego.

Zaciśnijmy więc pasa, bo roller coster, który nas wiezie nabiera rozpędu. I pomyśleć, że jeszcze niedawno tłumaczono nam, że to koniec historii, i tak będzie – zawsze. Niestety system się przegrzał, korki wysiadły, a nowych korków nie ma, bo globalny rynek dostaw się zawalił. Mój nowy samochód (od mojej agentki z Subaru Mississauga, Izabeli Kosmowskiej) będzie dopiero w marcu przyszłego roku. Najlepiej więc zakasać rękawy i nauczyć się samemu, tego co umieliśmy kiedyś. Od małych kroczków, od małych. Pewnie na jesieni będą oferowane kursy kroju i szycia, bo to umiejętność niezwykle przydatna, kiedy drożyzna szaleje, także globalnie.

Autorstwo: Alicja Farmus
Zdjęcie: PurPura (CC0)
Źródło: Goniec.net

5

TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.