Tylnymi drzwiami do wyzysku

Opublikowano: 12.04.2013 | Kategorie: Gospodarka, Prawo, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 3

Rząd rękami posłów próbuje ograniczyć prawa pracowników. Dniówka podzielona bezpłatną wielogodzinną przerwą i niższe stawki wynagrodzenia za nadgodziny – m.in. takie rozwiązania mogą bez konsultacji trafić do Kodeksu pracy.

Kontrowersyjne i odrzucane przez związki zawodowe pomysły wysuwane przez posłów PO mają niebezpiecznie duże szanse na uchwalenie – alarmuje „Dziennik Gazeta Prawna”. Sejmowa podkomisja ds. nowelizacji Kodeksu pracy zajmuje się dwiema propozycjami zmian w przepisach o czasie pracy autorstwa resortu i posła PO Adama Szejnfelda. Powstanie z nich jeden projekt ustawy.

Przychylność posłów zyskało m.in. rozwiązanie, które pozwala na wielokrotne wydłużanie przerwy niewliczanej do czasu pracy (a zatem – niepłatnej), która dziś może wynosić maksymalnie 60 minut. Związki zawodowe alarmują, że jest to de facto ukryta forma wprowadzenia przerywanego czasu pracy, opłacalna wyłącznie dla pracodawców. W takiej sytuacji firma nie musi bowiem płacić za czas przerwy połowy wynagrodzenia przestojowego.

Ponadto, rozważana jest możliwość obniżenia o 20 pkt. proc. wysokości dodatku za pracę w nadgodzinach – decyzję w tej sprawie posłowie podejmą na najbliższym posiedzeniu podkomisji. Wymienione zmiany są łączone z rządowymi propozycjami, choć w przeciwieństwie do nich nie były uzgadniane z partnerami społecznymi. „Nie dziwi nas to, że PO tylnymi drzwiami, bez jakichkolwiek konsultacji, forsuje bardzo kontrowersyjne rozwiązania, które są niezgodne z dyrektywą o czasie pracy. Przeciwko temu protestowaliśmy w czasie strajku ostrzegawczego na Śląsku. Poselski projekt pokazuje prawdziwe intencje rządzących” – uważa Henryk Nakonieczny, członek Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Do odrzucenia projektu Szejnfelda w pierwszym czytaniu w Sejmie zabrakło jednego głosu, jednak w podkomisji na razie wszystkie propozycje znajdują poparcie większości posłów, nawet gdy krytykują je Państwowa Inspekcja Pracy czy strona społeczna.

„Trudno ocenić, jaki będzie ostateczny kształt rozwiązań rekomendowanych przez komisję. Dotychczas nie ma stanowiska rządu i nie spodziewam się go. Taka bierność to przyzwolenie na wprowadzanie rozwiązań, które w sposób niekorzystny dla pracowników określą zasady organizacji czasu pracy” – uważa Stanisław Szwed, poseł PiS, przewodniczący podkomisji stałej ds. nowelizacji Kodeksu pracy.

„Liczymy, że strona rządowa zreflektuje się i wymusi na posłach respektowanie ustaleń z komisji trójstronnej. Systemy czasu pracy miały być dopiero przedmiotem rozmów ze związkami i z pracodawcami. Prace w Sejmie podważają zaufanie i wiarę w ich sens” – podkreśla Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ.

Projekt czeka obecnie na drugie czytanie w Sejmie.

Źródło: Nowy Obywatel

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

17
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Aaron Schwarzkopf
Użytkownik

Dawno dawno temu przewidział to wszystko pewien pan z bujną brodą, ale myśmy go obśmiali i opluli. Mamy za swoje.

adambiernacki
Użytkownik
adambiernacki

Strajki! Dwa miliony na ulice!

lboo
Użytkownik
lboo

@Aaron Schwartzkopf: Nie on jeden, wielu było takich, ale jak widać neoliberalna propaganda jest skuteczniejsza i ludzie nie potrafią odróżnić wolności od samowoli.

cetes
Użytkownik

“S” się takim rozwiązaniom sprzeciwia?

Dziwne. Przecież chcieli tego!

Niech pokrzyczą: “Lechu! Lechu!”

saal
Użytkownik
saal

Będę powtarzał do upadłego. Kodeks pracy nie ma nic wspólnego z liberalną polityką gospodarczą. Zmienianie jego przepisów również. W liberalnej polityce gospodarczej taki twór nie ma prawa bytu. Jaśniej się nie da. Jedni obwiniają liberalizm, inni socjalizm a prawda leży po środku – tylko nie każdy chce zadać sobie trud zrozumienia mechanizmów rządzących takimi sprawami. Lobbyści są wszędzie ale lobbować mogą tylko w systemie, który z dnia na dzień można zmienić i który kontroluje wszystko – a takie cechy ma socjalizm, nie liberalizm.

retor
Użytkownik
retor

@saal To na czym polega socjalizm i po co istnieje Kodeks Pracy jest dla Ciebie kompletnie niezrozumiałe – piszesz bzdury. Gloryfikujesz liberalizm, który jest równie absurdalnie totalitarny. Lobbyści w socjalizmie nie istnieją – państwo jest właścicielem i kontrolerem wszystkiego. Tylko w liberalizmie mają pole do działania – więc zupełnie mieszasz pojęcia. Nie istnieje z kolei w liberalizmie “polityka gospodarcza” – państwo nie powinno kontrolować niczego – to się wyklucza. Zawsze natomiast istnieje konflikt interesu właściciela i zatrudnionych, ale Twoja wypowiedź świadczy o indoktrynacji i całkowitej ignorancji w tych sprawach.

Rozbi
Użytkownik
Rozbi

retor – kto jak kto ale to Ty mylisz pojęcia – w kraju wolności (z łaciny libertas) państwo po prostu nie może ustanawiać takiego prawa – zrozum to.
W socjaliźmie również są lobbyści tylko ludowi – w socjokapitaliźmie – korporacyjni – różnicy między nimi tak naprawdę nie ma.
Poza tym śmieszny jest z tym że zawsze istnieje konflikt interesu pracodawcy z pracobiorcą- otóż ich łączy właśnie WSPÓLNY cel a nie konflikt – to socjaliści podobni do Ciebie wskazują na ciągły konflikt między oboma stronami i dzielą te strony najbardziej jak się da od siebie (m. in. przez kodeks pracy) – tak jakby zależałoby im żeby ten konflikt sztucznie podżegać i zaogniać…

Zrozum że w państwie wolności (z łaciny libertas) – państwo nie ma prawa ingerowania w sferę dowolności umów między swoimi obywatelami – o ile zgodne są z prawem na zasadzie “wolność twojej pięści kończy się na moim nosie”

Po prostu w tym utopijnym bycie jakim jest państwo wolności nawet największe grupy interesów nie mogą wpływać na stanowienie prawa w sprawach gospodarki bo po prostu ciało ustawodawcze nie może ustalać takich przepisów (powiedzmy że zabrania im tego ustawa zasadnicza)

I to jest największy ból naszego świata – regulacje zawodów, zadłużenie budżetu, defraudacja publicznych pieniędzy,kryzys finansowy – wszystko jest efektem tego że rządy mają za dużo władzy – mogą utworzyć za dużo przepisów które ingerują w sfery życia i gospodarki i taka ingerencja zawsze powoduje szkodę.

Niestety mimo minięcia 5 lat od początku kryzysu i promowania idei państwa minimum – widzę że dalej dla wielu – albo jest ona nieznana, albo jest niezrozumiała.

saal
Użytkownik
saal

Może nie miałem na myśli całkowitego socjalizmu ale tam też istnieje coś takiego jak lobby. Za komuny, gdzie wszystko było państwowe, lobbowały związki zawodowe. Może nie wprost ale ich działania w pewien sposób wymuszały działania władz.

A gdzie w liberalizmie mogą istnieć lobbyści? Po co mieliby, jeśli rząd nie ingerowałby w gospodarkę? Odpowiedz, a postaram się zrozumieć.

Konflikt właściciela i zatrudnionego to trochę marksistowska teoria, bo zarówno Tobie jak i pracodawcy zależy na wspólnym celu, jak wspomniał Rozbi.

cetes
Użytkownik

W tej dyskusji pomijacie zasadniczą sprawę.

Cały obecny system gospodarczy wywodzi się z jednego aktu bandytyzmu i by mówić o naprawie obecnego świata, należy przede wszystkim usunąć skutki tego zdarzenia.
Chodzi mianowicie o ustanowienie prywatnej własności darów natury.

Każdy powinien mieć swobodny do nich dostęp, aby mógł “zmieszać swoją pracę z nimi w celu przekształcenia ich w postać przydatną człowiekowi”.

To teoria, gdyż było to możliwe w czasie, gdy ludzi było najwyżej do miliona i to rozrzuconych po całym świecie.
Obecnie jest to niemożliwe i dlatego ludzkość czy chce, czy nie chce, musi na nowo ustanowić zasady korzystania z darów natury.
Nie można jednak akceptować aktów bandytyzmu i to bez względu na czas, kiedy został on dokonany.
Jeśli nie można ukarać tego, który go dokonał, bo np. dawno nie żyje, to należy zlikwidować skutki jego działania.

Takim skutkiem wspomnianego przez mnie aktu bandytyzmu jest prywatna własność darów natury, przede wszystkim gruntów.

Bez jej zlikwidowania ciągle będą dwie grupy ludzi:
1) Ta uprzywilejowana będąca prywatnymi właścicielami darów natury
2) Ta okradana przez grupę 1.

I niech nikt z grupy uprzywilejowanych nie dziwi się, że ci okradani się buntują.

cetes
Użytkownik

Errata.

W swoim poście @9. po 6. linijce miałem umieścić zdanie:
Własnością prywatną mogą być jedynie przedmioty powstałe jako efekt pracy ludzkiej.

Przepraszam za zamieszania.

lboo
Użytkownik
lboo

@saal: “A gdzie w liberalizmie mogą istnieć lobbyści? Po co mieliby, jeśli rząd nie ingerowałby w gospodarkę? Odpowiedz, a postaram się zrozumieć.”

Lobbyści działają w imieniu tych przedsiębiorstw które na to stać. Celem stworzenia ustawy która postawi ich w korzystniejszej sytuacji na rynku, czyli ograniczy konkurencje. Z punktu widzenia przedsiębiorcy którego jedynym kryterium skuteczności działania jest zysk, bardziej opłaca się “kupić” ustawę niż działać na w pełni wolnym/konkurencyjnym rynku.

I to nie jest tak ze nieudolny rząd przez swoją niekompetencje stwarza nierówne warunki na rynku promując jednych i przeszkadzając drugim. Skoro pewne ustawy są korzystne dla pewnych przedsiębiorców, to najprawdopodobniej ci przedsiębiorcy “pomogli” w stworzeniu tej ustawy. Nic się nie dzieje przypadkowo.

“Konflikt właściciela i zatrudnionego to trochę marksistowska teoria, bo zarówno Tobie jak i pracodawcy zależy na wspólnym celu, jak wspomniał Rozbi.”

Ten wspólny cel to zarobić jak najwięcej jak najniższym kosztem. Wygrywa ten kto ma lepszą pozycje negocjacyjną.

saal
Użytkownik
saal

I co to kupowanie ustaw ma wspólnego z liberalną gospodarką? Ustalmy: w takiej gospodarce rząd nie ma prawa ingerować w mechanizmy rynkowe. Co w takim razie można kupić oprócz posła, który i tak nie ma jak wpłynąć na gospodarkę?

lboo
Użytkownik
lboo

@saal: Akurat w obecnej sytuacji o tym jakie jest prawo decyduje ten kto ma najwięcej środków. Skoro w systemie kapitalistycznym wszystko jest towarem, tak więc odpowiednia ustawa tez jest towarem i dostaje ją ten kto zapłaci najwięcej.

Przecież nie chciałbyś chyba ograniczać przedsiębiorcy którego stać na kupno ustawy. Każde ograniczenie w tym względzie będzie regulacją, która tak przeczy liberalnym poglądom.

saal
Użytkownik
saal

Liberalizm gospodarczy to niemożliwość ingerencji państwa w gospodarkę. Ta podstawa poglądu przeczy wszystkiemu, co powiedziałeś.

lboo
Użytkownik
lboo

@saal: Mi wystarczy to jak rzeczywistość zweryfikowała idee liberalizmu. Możesz dalej wierzyć w to że jak ktoś ma większą siłę na rynku (większy kapitał) to nie użyje jej żeby zniszczyć konkurencje. Jak dla mnie to utopia.

saal
Użytkownik
saal

Fakt, że ludzie wypaczają ideę liberalizmu ale może dlatego, że nie istniał jeszcze nigdzie zapis w konstytucji o zakazie ingerencji w gospodarkę.

lboo
Użytkownik
lboo

@saal: Nie wiem czy zauważyłeś, ale współcześnie jeśli dysponujesz odpowiednimi środkami to nawet zapisy w konstytucji nie są problemem. Przepisy obowiązują tylko tych których nie stać na odpowiedniego adwokata.