Twórca może się sprzeciwić dyskryminującej parodii

Opublikowano: 09.09.2014 | Kategorie: Kultura i sport, Prawo, Wiadomości ze świata | RSS komentarzy

Przeczytano 87 razy!

Jeżeli parodia ma przekaz dyskryminujący, to posiadacz praw do oryginalnego dzieła może żądać, aby utwór nie był kojarzony z takim przekazem – orzekł dziś Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Dla praw autorskich w sieci to też może mieć znaczenie.

Zazwyczaj zakładamy, że parodiowanie jest dozwolone i twórca parodii nie musi się starać o specjalną zgodę twórcy parodiowanego dzieła. Okazuje się jednak, że wyjątek dotyczący parodii może w pewnych sytuacjach nie działać. Mówi o tym wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości wydany w sprawie C-201/13.

Jedną ze stron sporu był Johan Deckmyn, członek flamandzkiej partii politycznej. Rozdawał on na przyjęciu noworocznym zorganizowanym przez miasto Gandawa kalendarze na 2011 r. Na przedniej stronie tych kalendarzy znajdował się rysunek, który przypominał inny rysunek umieszczony na okładce komiksu „Suske en Wiske”, autorstwa Willy Vandersteena.

Oryginalny rysunek przedstawiał jednego z głównych bohaterów komiksu, ubranego w białą tunikę i otoczonego osobami próbującymi zbierać rzucane przez niego monety.

Na rysunku ilustrującym kalendarze Deckmyna postać ta została zastąpiona przez burmistrza Gandawy, a osoby zbierające monety przez osoby noszące burki i nienależące do rasy białej.

Spadkobiercy W. Vandersteena (twórcy oryginalnego rysunku) wytoczyli proces przeciwko Deckmynowi. Uważali, że parodia powinna wykazywać się większą oryginalnością. Zarzucali oni również, że sporny rysunek niósł dyskryminujący przekaz.

Sąd, do którego wniesione zostało odwołanie, hof van beroep te Brussel (sąd apelacyjny w Brukseli) zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości o sprecyzowanie przesłanek, jakie musi spełniać utwór, aby można było uznać go za parodię.

Trybunał przypomniał, że istotnymi cechami charakterystycznymi parodii jest po pierwsze to, że nawiązuje ona do istniejącego utworu, jednocześnie wykazując w porównaniu z nim uchwytne różnice. Po drugie stanowi ona wypowiedź humorystyczną lub żartobliwą. Parodia – zdaniem Trybunału – nie musi natomiast wykazywać bardzo oryginalnego charakteru.

Niezależnie od tego Trybunał podkreślił, że zastosowanie wyjątku przewidzianego dla parodii powinno zachowywać właściwą równowagę między interesami obydwu stron (tj. twórcy oryginalnego dzieła i twórcy parodii). W tym kontekście Trybunał stwierdził, że jeżeli parodia niesie dyskryminacyjny przekaz, podmioty praw do parodiowanego utworu mają co do zasady słuszny interes w tym, by ich utwór nie był kojarzony z takim przekazem.

Sam Trybunał nie rozstrzygał, czy ta parodia rzeczywiście miała dyskryminujący przekaz. Będzie się nad tym zastanawiał sąd belgijski i to do niego ostatecznie będzie należeć dokonanie oceny, czy zastosowanie wyjątku dotyczącego parodii zachowuje właściwą równowagę pomiędzy rozbieżnymi interesami zainteresowanych osób.

Trzeba tu zauważyć, że to co dla jednych osób będzie „przekazem dyskryminującym”, dla innych osób może być dosadną krytyką istotnego problemu. Wiele parodii służy wyśmianiu jakiegoś problemu, czasem dotyczącego konkretnej grupy ludzi. Z tego powodu wyrok ETS może wzbudzać pewne kontrowersje.

Autor: Marcin Maj
Źródło: Dziennik Internautów

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1 wypowiedź

  1. Jedr02 09.09.2014 15:14

    Zwykle dyskryminacja jakieś grupy społecznej związana jest z dosadną krytyką. Często pod dosadną krytyką ukryte jest sporo negatywnych emocji skierowanych wobec obiektu krytykowanego i przy uzyskaskaniu odpowiednich możliwości krytykującego krytyka się może przerodzić w dyskryminacje.
    W tym wypadku mamy coś z tego też, wykorzystuje się te negatywne emocje w polityce, z drugiej strony mamy faktyczny problem społeczno-polityczny dotyczący emigrantów którzy nie są zainteresowani przyjęciem kultury państwa do którego przybyli a wręcz narzuceniem swojej. Te osoby mają zupełnie inne podejscie w kwestiach społecznych, kulturowych, światopoglądowych i przekłada się to na ich relacje z państwem. Niestety ten problem jako wzbudzający emocje staje się narzędziem politycznym, pozostaje więc nierozwiązany i zasadniczo nikomu w sferze politycznej się to do końca nie opłaca. Politycy którzy zajmują takie stanowisko jak jest pokazane w artykule w praktyce zwykle nic nie robią dla rozwiązania problemu. Robią kapitał polityczny na negatywnych emocjach. Ich celem więc nie jest rozwiązanie problemu, ale rozwijanie tych negatywnych emocji. Zajmują się więc głównie ukazywaniem jacy Ci muzułmanie są straszni, nie zaś próbą zmniejszenia problemów. Ich korzyścią są nienawidzeni muzułmanie, nie zaś ich brak czy wzajemna egzystencja.
    Te negatywne emocje budzą emocje u lewaków, na czym też się robi kapitał polityczny :) Dla niektórych bardziej straszni są muzułmani a dla niektórych ksenofobiczna prawica.
    Czasami się mówi o jakich narodach które niedojrzały do demokracji, ciekawe które narody dojrzały? Przecież tutaj w Europie, system polityczny zamiast rozwiązywać problemy to robi sobie z nich pożywke. To ma być dobry system polityczny, który rozwija problemy w społeczeństwie? Politycy muszą się przypodobać głupim masom, jak mogą więc robić coś mądrego? To się nie spodoba ludziom.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polish
X