Trzyletni chłopiec przybity do tablicy ogłoszeń

Opublikowano: 16.07.2014 | Kategorie: Polityka, Prawo, Publicystyka, Społeczeństwo | RSS komentarzy

Przeczytano 84 razy!

Galina Pyszniak udzieliła dwóch wywiadów, których transkrypcję przedstawiamy pod playerami video.

PIERWSZY WYWIAD

GALINA PYSZNIAK: Moja mama powiedziała mi [uwaga: mówi w języku ukraińskim]: „Ach, Moskale naprawdę wyprali ci mózg!” A ja powiedziałam: –

REPORTER: Twoja mama tak ci powiedziała?

GALINA PYSZNIAK: Tak, moja rodzona matka! Powiedziała do mnie: „Jesteś terrorystką, zabiję cię!”

REPORTER: Galina, matka czworga dzieci, przybyła do Rosji ze Słowiańska, ale urodziła się na zachodniej Ukrainie. Dziś mówi o tym z bólem. Jej krewni znienawidzili ją, kiedy okazało się, że jej mąż wyjechał przyłączając się do bojowników. Niemniej jednak, nie boi się przekleństw krewnych. O wiele bardziej obawia się żołnierzy Gwardii Narodowej, którzy zniszczyli ich dom i wpisali Galinę, wraz z mężem i dziećmi, na listę egzekucji.

GALINA PYSZNIAK: Dokonują egzekucji przez rozstrzelanie, ale, przynajmniej, jeśli robią to przez rozstrzelanie, to nie jest tak okrutne… Jest taka rodzina bojownika, żona została wraz z chłopcem w wieku trzech lat. Ukrzyżowali chłopca na tablicy ogłoszeń i pokroili go nożem. I zmusili matkę, by na to patrzyła aż – [zaczyna płakać]… to jest coś, co widziałam osobiście, na własne oczy. Widziałam to… kiedy to dziecko umierało. A następnie przywiązali matkę do czołgu i ciągali ją za sobą wokół placu. A potem powiedzieli: „ukaraliśmy terrorystów.”

DRUGI WYWIAD

PREZENTER: Minął już tydzień od czasu, kiedy siły Kijowa weszły do Słowiańska po tym, jak bojownicy wycofali się z miasta. I ta historia, opowiedziana nam przez mieszkankę obozu dla uchodźców w regionie Rostowa, dotyczy również tego czasu [po kapitulacji Słowiańska]. Mówiła o publicznej egzekucji. Kobieta powiedziała, że ma na imię Galina, przybyła ze Słowiańska, jest matką czworga dzieci i pochodzi z zachodniej Ukrainy. Niezadowolenie jej krewnych wynika z faktu, że jej mąż wyjechał wstępując w szeregi bojowników. Nasza rozmowa z Galiną pozostawiła w nas skomplikowane uczucia. Teraz będziecie Państwo mieli okazję poznać ich przyczyny. Umysł nie chce zrozumieć, jak coś takiego może być możliwe, w naszych czasach, w centrum Europy. Serce nie chce przyznać, że coś takiego może być rzeczywiste. A drugiej strony, to jest jej historia.

GALINA PYSZNIAK: W centrum miasta znajduje się plac Lenina. Po jednej stronie jest burmistrzostwo. To jedyny plac, gdzie mogą być spędzeni wszyscy ludzie. Na placu zebrali kobiety – to dlatego, że nie ma już mężczyzn. Zostały tylko kobiety i osoby starsze. I to jest to, co jest nazywane publiczną egzekucją. Wzięli dziecko, 3-latka, małego chłopca. Miał na sobie majteczki i koszulkę. Przybili go, jak Jezusa, na tablicy ogłoszeń. Jeden z nich wbijał gwoździe, podczas gdy dwaj pozostali trzymali dziecko. A wszystko działo się na oczach jego matki. (zaczyna płakać) Przytrzymywali matkę, a ona patrzyła na to wszystko, co się działo – jak dziecko spływa krwią, krzyczy, płacze. A potem zrobili cięcia [na jego ciele], o tak [pokazuje rękami] – żeby dziecko cierpiało. Zniesienie tego widoku było niemożliwością. Ludzie tracili przytomność. A potem matka – po tym, jak dziecko cierpiało przez półtorej godziny i zmarło po tym wszystkim – zabrali matkę, przywiązali ją, nieprzytomną, do czołgu i przeciągnęli ją wokół placu trzy razy. A obwód placu ma jeden kilometr.

JULIA CZUMAKOWA: Po tym wywiadzie, w szczególności, stanie Pani w obliczu poważnego niebezpieczeństwa, czy dobrze to rozumiem?

GALINA PYSZNIAK: Jestem teraz zdrajcą dla mojej ojczyzny, bo urodziłam się w regionie Zakarpacia. Moja matka powiedziała mi: „Kiedy wrócisz, osobiście cię zastrzelę”. A i Gwardia Narodowa chce na mnie wykonać wyrok. Jestem na dwóch listach egzekucyjnych. Ja po prostu martwię o przyszłość moich dzieci. Jak dla mnie, nie boję się o siebie – współczuję tylko moim dzieciom. Żal mi moich dzieci. Szczerze mówiąc, gdybym nie miała dzieci, to chwyciłabym za broń się i poszła z nimi walczyć. Oni nie są armią ukraińską. Nie są wyzwolicielami. To są bestie! Kiedy weszli do miasta, nie było tam ani jednego bojownika. Ostrzelali miasto pociskami artleryjskimi, zajęli się grabieżą. Nawet faszyści nie robili takich rzeczy. Nawet faszyści! Ale to powstanie – to prawnuki SS-Galicji, którzy podnieśli głowy. Ponieważ pochodzę z Zakarpacia, stare babcie opowiadały nam, że nawet faszyści nie robili rzeczy, których dopuszczali się ci z SS-Galicja [14 Dywizja Grenadierów SS (1 ukraińska), określana potocznie jako 14 Dywizja SS-Galizien – przyp. tłumacza]. Oni byli miejscowi i torturowali miejscowych mieszkańców, gwałcili ich żony, zabijali dzieci. I tacy sami stali się ci ludzie – ich prawnuki. Wrócili z piekła, ponownie się odrodzili.

JULIA CZUMAKOWA: Czy nie boi się Pani o tym mówić?

GALINA PYSZNIAK: Niech cały świat się dowie, jak torturują ludzi! Bo nikt nie wierzy! Nikt nie wie. I te bomby fosforowe też, odłamki granatów, które wybuchły i które znajdywały dzieci i przynosiły nam – a były wąsy, były kolce [pocisków] – takie rzeczy znajdowały! I wszystkie te trupy, które leżą tam a nie mieliśmy gdzie ich [przenieść] – kostnica nie działa. I ten smród rozkładających się ciał. Nikt [na świecie] by w to inaczej nie uwierzył. Bo nikogo tam nie było – nikt tego nie widział. Bo dla nich to barbarzyństwo. Jeszcze wczoraj w nocy, tej nocy, kiedy strzelali, moje dziecko ledwo zareagowało. Nawet nie nadstawiło uszu, bo przyzwyczaiło się już do tych odgłosów. Mój najmłodszy, ma 7 lat, powiedział: „Mamo, co to jest? Czy oni znowu bombardują?” A potem znowu [wskazuje, że dziecko idzie spać]…

JULIA CZUMAKOWA: Usnął?

GALINA PYSZNIAK: I poszedł spać.

JULIA CZUMAKOWA: Była Pani tak odważna, pokazując swoją twarz [do kamery], podając swoje imię i nazwisko. Czy Pani w ogóle się nie boi?

GALINA PYSZNIAK: Ponieważ, jak wam mówię, w ciągu tych trzech miesięcy zamieniłam się w kamień.

JULIA CZUMAKOWA: Na co ma Pani nadzieję? Przecież pewnego dnia to wszystko się skończy.

GALINA PYSZNIAK: Dajcie nam wolność! Tam nie ma Rosjan. Tam nie walczą Rosjanie. To są prości robotnicy, często zwykli górnicy, pracownicy, którzy powstali. Powstali, ponieważ osiągnęli swoje granice. Jak długo może trwać rozlew krwi? Wszyscy jesteśmy ludźmi. Jesteśmy tej samej krwi. Nie dzielcie nas! Wszyscy jesteśmy ludźmi. Tak, są też wśród nas, a także między nimi, tak, są źli ludzie. Nie sugeruję, że wszyscy jesteśmy święci. Ale wszyscy jesteśmy ludźmi. Nigdy nie powinno być wojny, w każdej sytuacji ludzie powinni negocjować. Używać słów. A dobre słowo zawsze zwycięży.

JULIA CZUMAKOWA: Dziękuję bardzo za to, że zgodziła się Pani opowiedzieć nam o tym wszystkim. Powodzenia.

Tłumaczenie i źródło: PRACowniA

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

8 komentarzy

  1. Gylhyrst 16.07.2014 13:26

    Prawdziwi bohaterowie Ukrainy – Gwardia Narodowa, z braku innych bohaterów, gdyż Ukraina jako kraj istnieje od niedawna a i tak jest zlepkiem i tyglem kulturowo-narodowościowym, odnoszą się do Bandery, kultu siły, przemocy, przodków walczących w Galizien, UPA i pomocniczych oddziałach. Do mordowania słabszych są stworzeni i mają w tym zarówno praktykę, jak i historię pełną doświadczeń. Dziwię się, że śledztwo w sprawie Odessy gdzie zamordowano z premedytacją tyle osób zostało zamiecione pod dywan. A to, że nie zostali zaczadzeni, nie zginęli od dymu jest pewne – tam dokonała się rzeź, można znaleźć w necie informacje i zdjęcia które to udowadniają, a „wisienką na torcie” jest sprzątaczka w ciąży uduszona kablem telefonicznym.

  2. agama 16.07.2014 14:44

    Taka inwigilacja a tych zwierząt nie potrafią złapać. Komuś zależy na.rozlewie krwi

  3. cetes 16.07.2014 14:59

    Ano! Na Majdan! Przedstawiciele wszystkich partii parlamentarnych w Polsce! I dalej krzyczcie: Sława Ukrainu!
    I wysłać wojsko polskie jako batalion polsko-ukraiński na terytorium Federacji Rosyjskiej, bo Ukraina w świetle prawa międzynarodowego nie istnieje.
    Tak wynika z oświadczenia Sekretarza Generalnego ONZ Ban Ki-moon złożonego 14 kwietnia tego roku na forum ONZ.

  4. W.W. 17.07.2014 08:38

    Role w tej tragedii rozdaje USA, przy bardzo chętnej pomocy Polski.
    Ukraińcy są „cacy” a Rosjanie są „be”.
    Dlatego i rzeź Wołyńska i niewyobrażalne okrucieństwo w Odessie zostało zamiecione pod dywan – nie takie rzeczy tam chowano.
    Wstyd mi za moją ojczyznę, że przykłada do tego rękę.

  5. skyhigh 17.07.2014 11:03

    prosze nie ferować wyroków, nie mamy dostatecznej wiedzy i faktów. W naszych czasach (zreszta nie tylko w naszych) wszystko w mediach mozna zmanipulowac po to bysmy mysleli kto jest winny a kto ofiara, każdy obraz pokazany w mediach może być stworzony sztucznie i wyglądać lepiej niż rzeczywistość, kazda wiadomosc, ktora szokuje masy i zbliża nas w strone konfliktu siłowego jest podejrzana, nie dajcie sobą sterować i nie dajcie ponieść się emocją !!!

  6. darian 17.07.2014 18:50

    Tak się składa, że tereny Ukrainy należały kiedyś do Polski, jeśli ktoś mówi inaczej tzn. kontaktuje się z rabinami – panami nieporządku.
    Kto pejsatej hołocie pootwierał granice?

  7. adambiernacki 18.07.2014 00:52

    Tereny te wcześniej należały do Kumanów a wcześniej może do Amazonek:-) Wszystko się zgadza. Podpisuje się pod komentarzem 5 kolegi skyhigh. Ostrożnie z wyrokami. Manipulacja goni manipulację ostatnio często.

  8. aZyga 18.07.2014 07:27

    A świstak siedzi i …………
    To pewnie ten malezyjski samolot zderzył się przypadkowo z rakietą ziemia-powietrze i doszło (jak to napisał Nasz miłościwie Nam panujący prezydent) do tragicznego wypadku.
    A tak serio to @skyhigh ma rację – historię piszą służby specjalne, a My możemy tylko się domyślać.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polish
X