Trzy powody, aby odwołać referendum z 6 września

Opublikowano: 19.08.2015 | Kategorie: Polityka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 146

Zbliżające się 6 września “referendum Komorowskiego” wzbudza coraz większe emocje. I nie chodzi tutaj wcale o sens jego przeprowadzenia. Wątpliwości dotyczą bowiem daty (6 września) oraz kosztów jakie są związane z jego organizacją. Pod tym względem o wiele lepszym terminem byłby 25 października, czyli dzień wyborów parlamentarnych. Pytanie – czy prezydent Andrzej Duda odważy się odwołać referendum ogłoszone jeszcze przez swojego poprzednika, a jednocześnie zapowiedzieć nowe – z dodatkowymi pytaniami na temat wieku emerytalnego, lasów państwowych i 6-latków?

Nie mam żadnej wątpliwości co do tego, że ogłoszone przez Bronisława Komorowskiego referendum 6 września było w głównej mierze elementem politycznej walki w ramach trwającej wówczas kampanii wyborczej na urząd Prezydenta RP. Poza pytaniem o JOW-y (“Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?”) pozostałem dwa pytania są albo absurdalne (pytanie dot. rozstrzygania wątpliwości podatkowych na korzyść podatnika), albo fatalnie skonstruowane i niczego w praktyce nie zmienią (“Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?” – nawet odpowiedź przecząca niczego jeszcze nie zmieni).

Z uwagi na fakt, że dwa pytania z trzech są lipne, a same JOW-y nie zagwarantują odpowiedniej frekwencji do tego, aby uznać wyniki referendum za wiążące, należałoby rozpatrzyć czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby całkowite odwołanie “referendum Komorowskiego” z 6 września i rozpisanie nowego referendum w dniu wyborów parlamentarnych, tj. 25 października. Korzyści z takiej zmiany byłby co najmniej trzy:

Po pierwsze – koszty. Organizacja referendum 6 września pochłonie ok. 100 mln zł, co – rzecz jasna – małą kwotą nie jest. Gdyby jednak połączyć referendum z wyborami do parlamentu, to można by spokojnie przyoszczędzić z 90 mln zł. W takich okolicznościach nie trzeba by było wypłacać podwójnych pensji członkom komisji wyborczych (referendalnych), dwukrotnie organizować lokali wyborczych (referendalnych), czy też podwójnie wszczynać całej machiny proceduralnej przez PKW/KBW.

Po drugie – frekwencja. Organizacja referendum 6 września niemal gwarantuje brak odpowiedniej frekwencji do tego, by wynik referendum uznać za wiążący. Co z tego, że Polacy, którzy pójdą na referendum zdecydują o tym, aby zmienić dotychczasowy sposób finansowania partii politycznych czy opowiedzą się za JOW-ami w wyborach do Sejmu, skoro absolutnie nie będzie to miało żadnego znaczenia dla dalszego procesowania tych spraw przez władze. Aby referendum było wiążące musi się odbyć 25 października. Inaczej 100 mln zł będzie kwotą wyrzuconą w błoto.

Po trzecie – pytania. Tak jak wspominałem powyżej – referendum z 6 września ma lipne 2 z 3 pytań. Referendum 25 października mogłoby składać się z pytania o JOW-wy oraz trzech dodatkowych pytań, których platformiana ekipa bała się najmocniej, czyli: pytania o status Lasów Państwowych, pytania o wiek emerytalny oraz pytania o możliwość posyłania 6-latków do szkół. Ponadto można by przeredagować pytanie o finansowanie partii politycznych, tak by miało ono sens i w przypadku opowiedzenia się społeczeństwa po którejś z opcji, zmuszało polityków do podjęcia odpowiednich kroków prawnych.

Otwartą pozostaje kwestia, czy prezydent Andrzej Duda odważy się odwołać ogłoszone przez swojego poprzednika referendum, a jednocześnie zapowiedzieć na 25 października nowe – z pytaniami, o których mowa powyżej? Najbliższe dni powinny dać nam wyjaśnienie tej wątpliwości.

Źródło: Niewygodne.info.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

3
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
jj44
Użytkownik
jj44

Lipne to jest to całe referendum jak z resztą cała tzw. “demokracja “. W Polsce nie ma demokracji, jest partiokracja. Wynik referendum nie rodzi skutków prawnych, tak samo jak podpisy pod wnioskami o referendum, można je sobie w pompkę wsadzić. Demokracja to jest w Szwajcarii, tam referenda są raz na kwartał, decyzje wiążące i odwoływanie pierdzistołków jest normalne, marzenia nic nie kosztują. A po co te zamieszanie z JOWami to popatrzcie na senat, 2/3 PO 1/4 PIS i niedobitki w postaci pojedynczych partyjniaków. Nie mówi się w ogóle że jest coś takiego jak JOW z głosem przechodnim bo nie sposób ustawić wybory.

kozik
Użytkownik
kozik

Ze względu na koszty jestem za przesunięciem referendum, ale czy to byłoby zgodne z prawem/wykonalne 18 dni przed referendum?

Poza wymienionymi pytaniami zapytałbym się Polaków, czy zgadzają się na sprzedaż ziemi obcokrajowcom od 2016. Nieformalnie wyprzedaż trwa przez słupy w najlepsze, ale od przyszłego roku Niemcy, czy Holendrzy nie będą się czaić.

@jj44
JOWy do sejmu nie są panaceum, ale są dobrym początkiem. W wyborach do senatu są chore zasady dla posłów niezależnych-startują oni z opóźnieniem w porównaniu z partyjniakami, a same wybory odbywają się w tym samym czasie, co “proporcjonalne” wybory do sejmu.
STV, AV są lepszymi wariantami JOW, ale na początek ludzie muszą zmienić myślenie. JOWy w wydaniu brytyjskim – większościowe, jednoturowe (FPTP) są czytelne, łatwe do kontroli przez wyborców (ale prywatnie uważam, że powinien być wprowadzony jakiś cenzus).

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

@kozik
A jakie miałyby być efekty/skutki tego cenzusu? Czyiś głos byłby “bardziej wartościowy” od kogoś innego?