Trzeci kraniec tęczy

Opublikowano: 30.06.2020 | Kategorie: Publicystyka, Publikacje WM, Seks, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 735

Piętnaście lat temu na ekrany światowych kin trafił film, który wzbudził tyle samo zachwytu, co kontrowersji. „Tajemnica Brokeback Mountain” (ang. „Brokeback Mountain”) zgarnęła łącznie osiemdziesiąt branżowych nagród i sześćdziesiąt cztery nominacje, ale jednocześnie wzbudziła tak wielkie oburzenie środowisk konserwatywnych, że zakazano dystrybucji filmu w amerykańskim stanie Utah, w Chinach i Malezji, a w krajach muzułmańskich, ze względu na poruszany temat, zrezygnowano z jakichkolwiek prób wprowadzenia filmu na ekrany. Mimo protestów chrześcijańskich konserwatystów z USA, „Brokeback Mountain” stał się pierwszą oscarową produkcją, która podjęła otwarcie temat związków homoseksualnych i homofobii, choć samo zagadnienie sięga czasów starożytnych.

Antyczni Grecy nie łączyli orientacji seksualnej z tożsamością społeczną, uznawali ją bardziej za aktywność seksualną, która opierała się na normach wywodzących się z tożsamości płciowej, wieku i klasy społecznej. Podobnie w starożytnym Rzymie miłość homoseksualna była regulowana zasadami społecznymi, prawnymi i miała silne powiązania ze statusem społecznym. Znacznie mniej akceptacji dla związków homoseksualnych przejawiali Hebrajczycy czy starożytni chrześcijanie, dla nich bowiem stosunki seksualne były silnie powiązane z prokreacją i zachowaniem ciągłości społeczeństwa, stąd odrzucali oni wszelkie formy współżycia, które nie prowadziły do poczęcia potomstwa. Średniowieczne potępienie homoseksualizmu sięgało znacznie dalej – u zmierzchu starożytności wprowadzono karę śmierci dla osób homoseksualnych, którą często wykonywano poprzez spalenie na stosie. Obowiązywała przez cały okres średniowiecza. Dopiero w XX wieku zaczęto stopniowo wykreślać homoseksualizm z kodeksów karnych państw cywilizacji zachodniej. W 1973 r. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne zaproponowało depatologizację homoseksualizmu, co powoli zaczęło przekładać się na klasyfikowanie i spostrzeganie tego zjawiska nie jako choroby czy zaburzenia, ale normalnego wariantu ludzkiej seksualności.

W dzisiejszym świecie osoby homoseksualne stały się częścią społeczeństwa, są idolami, celebrytami, zajmują ważne stanowiska publiczne, uczestniczą w wyborach prezydenckich. Nadal jednak toczą walkę o prawa – tym razem do zawierania związków małżeńskich i adopcji dzieci. Choć prawa te przysługują osobom homoseksualnym w około 30 krajach świata, w innych państwach ten temat nadal wywołuje ogromne kontrowersje. Konflikt między rozemocjonowanymi osobami homoseksualnymi, domagającymi się praw, a osobami o poglądach konserwatywnych, które nie zawsze znajdują argumenty na poparcie swoich tez dotyczących wychowywania dzieci, wydaje się być w rozkwicie.

Mam wrażenie, że zarówno jedna, jak i druga strona sporu zapomniały o najważniejszej w tym wszystkim kwestii – o dobru samych dzieci, które mam wrażenie zostały mocno uprzedmiotowione w tym zaciekłym boju o prawa. Dziwi mnie, że w mediach tak mało jest wypowiedzi lekarzy, psychologów, pedagogów i innych specjalistów dotyczących wychowywania dzieci zarówno przez osoby heteroseksualne, jak i homoseksualne. Widzimy natomiast przerzucanie się pustymi, utartymi sloganami i zaciekłą przepychankę między ludźmi, którzy po prostu walczą o swoje, nie zastanawiając się, co rzeczywiście może być dobre dla dzieci. Jak zatem omawiany problem rysuje się w świetle badań?

Często można spotkać się z zarzutem pedofili wśród osób homoseksualnych, który bardzo mocno przemawia do świadomości społecznej, powodując lęk przed powierzaniem dzieci parom jednopłciowym. Badania poświęcone analizie struktury pedofilii wykazały, że od 9% do 40% pedofilów jest homoseksualnych, co oznacza, że skłonni są oni bardziej wykorzystywać chłopców. Pedofile heteroseksualni wybierają dziewczynki. Nie oznacza to, że osoby homoseksualne są bardziej skłonne do wykorzystywania seksualnego dzieci.

Inną obawą podnoszoną w dyskusji na temat adopcji dzieci przez pary jednopłciowe jest HIV/ AIDS. Choroba ta była łączna z homoseksualnością, ponieważ początki rozwoju epidemii miały miejsce wśród gejów. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne wydało opinię, że ryzyko zarażenia się wirusem HIV nie zależy od orientacji seksualnej, a od zachowań danej osoby. Jednak praktyki, które zostały określone jako te, które są obarczone większym ryzykiem zakażenia, są częstsze wśród środowisk LGBT. W 2007 r. oszacowano, że w Niemczech kontakty seksualne między mężczyznami stanowiły przyczynę 74% nowych zakażeń wirusem HIV. Ten sam poziom wykazano w Czechach w 2011 r. Dane statystyczne pokazują, że w Szwecji homoseksualni mężczyźni odpowiadają za 50% nowych infekcji HIV, a w Holandii za 55%. W 2004 r. wprowadzono określenie barebacking, czyli świadome, ryzykowne podejmowanie stosunków analnych bez zabezpieczenia w środowiskach homoseksualnych mężczyzn. Takie zachowania są obecne nawet wśród partnerów, którzy wiedzą, że jeden z nich jest zakażony wirusem HIV.

Patrząc z perspektywy konserwatywnej strony sporu, tradycyjna rodzina wydaje się być najlepszym miejscem do wychowywania dzieci, ale także i ona nie ustrzegła się błędów. Według polskich statystyk policyjnych dotyczących działań podjętych w ramach Niebieskiej Karty za 2019 r. liczba małoletnich ofiar przemocy domowej sięgnęła 12 161 przypadków. Ogólna liczba sprawców przemocy domowej będących pod wpływem alkoholu to 42 583 osoby. Według opracowania Katedry Zdrowia Kobiety Wydziału Nauk o Zdrowiu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach co roku w Polsce rodzi się około 1000 dzieci (na 300 000 urodzeń) z Płodowym Zespołem Alkoholowym FAS, którego przyczyną jest spożywanie alkoholu przez ich matki w czasie ciąży. Dzieci dotknięte FAS cierpią na deformacje fizyczne, obniżenie ilorazu inteligencji, wady serca, dysfunkcje mózgu, mają problemy z uczeniem się, uwagą, funkcjonowaniem społecznym. Mimo coraz szerzej zakrojonych kampanii informacyjnych o szkodliwości spożywania alkoholu przez kobiety będące w ciąży, nadal co szósta kobieta w wieku 18-35 lat uważa, że mała ilość trunku nie zaszkodzi dziecku. Tradycyjna rodzina nie jest także gwarantem ochrony dziecka przed wykorzystaniem seksualnym. Również i na tym gruncie pojawiają się patologie, takie jak kazirodztwo i pedofilia.

Zainteresowanie psychologów tematem rodzicielstwa wśród osób homoseksualnych pojawiło się w latach 70. XX wieku po depatologizacji homoseksualizmu przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne. Większość badań dotyczy wychowywania dzieci przez lesbijki, znacznie mniej wiadomo o rodzicielstwie gejów, osób biseksualnych i transpłciowych. Badania przeprowadzano głównie w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej na dość jednorodnej grupie badanych, co nie daje pełnego obrazu zagadnienia. Naukowcy na podstawie przeprowadzonych do tej pory analiz przyjęli pogląd, że dzieci, które wychowywane są przez pary jednopłciowe, rozwijają się tak samo dobrze i prawidłowo jak dzieci w rodzinach tradycyjnych, a rodzice homoseksualni wykazują niejednokrotnie lepsze umiejętności wychowawcze niż rodzice heteroseksualni. Przekonanie, że dzieci potrzebują zarówno matki i ojca w rozwoju nie znalazło potwierdzenia w powyższych badaniach.

Patrząc z innego punktu widzenia trudno jest nie dostrzegać uznanych teorii psychologicznych i badań, które mówią o kluczowym znaczeniu wpływu zarówno kobiety, jak i mężczyzny na prawidłowy rozwój dziecka. Koncepcja Z. Freuda, koncepcja T. Parsonsa czy E. Fromma, teorie uczenia się – one wszystkie wskazują na odmienną rolę matki i ojca w procesie wychowawczym. Kobieta dostarcza dziecku poczucie bezpieczeństwa, głęboką więź emocjonalną, dzięki niej dziecko doświadcza bezwarunkowej miłości. Mężczyzna natomiast wprowadza je w świat społeczny, w świat nauki, uczy radzenia sobie z problemami. Obydwie płcie, niczym dwie strony składające się na jedną monetę, wpływają na rozwój psychiczny, emocjonalny, społeczny dziecka, tworząc tym samym spójną, silną istotę. Są pierwszym, najważniejszym wzorem, z którego czerpie dziecko, rozwijając się.

Dwie spierające się strony, dwa odmienne punkty widzenia. Mnóstwo teorii, badań, wyników i analiz. I to na pewno nie wszystko, ponieważ kwestia adopcji dzieci przez pary jednopłciowe jest i będzie tematem, który nie zniknie z przestrzeni publicznej. Nie można jednak zapominać, że punktem centralnym sporu dorosłych są dzieci. Esencją konfliktu pomiędzy środowiskami homo i heteroseksualnymi nie są prawa jako takie, ale przede wszystkim dobro dzieci, które też mają swoje prawa do wzrastania i wychowywania się w jak najlepszych dla nich warunkach, umożliwiających im prawidłowy rozwój fizyczny i psychiczny. Nie można pozwolić, aby często egoistyczne interesy ludzi dorosłych wpływały negatywnie na przyszłość młodego pokolenia. Mam nadzieję, że coraz więcej środowisk naukowych zaangażuje się w dalsze badania nad wychowywaniem dzieci przez pary jednopłciowe, monitorując skutki tego wielkiego społecznego eksperymentu, bo wszyscy wiemy, że dzieci są przyszłością narodów.

Autorstwo: JZ
Źródło: WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 7, średnia ocena: 3,86 (max 5)
Loading...

TAGI: , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
dagome12345
Użytkownik
dagome12345

Zgadzam się w 100% z tezą powyższego artykułu ,że najczęściej w sporach o “rację” najbardziej cierpią Ci, o których się walczy, w tym przypadku dzieci.

Tak samo się ma sprawa z walką z Kościołem Katolickim gdzie potępia się księży za pedofilskie zachowania wobec ludzi , którymi powinni się opiekować oraz o instytucjonalne ukrywanie zwyrodnialców. Nie wspomina się jednak o “cywilnej” odpowiedzialności ludzi spoza Kościoła katolickiego. Napisano już wiele książek jak to księża całymi dekadami gwałcili niewinne dzieci , ale nikt nie zadaje sobie trudu aby , przeanalizować dlaczego administracja państwowa, policja , prokuratura, sady , pracownicy społeczni przez te wszystkie dekady milczeli, mając urzędowo zanotowane przypadki.
Odpowiedź jest prosta, bo nie było im to potrzebne oraz nikt nie wydał odpowiedniego rozkazu aby się tą sprawą odpowiednio zająć. W skrócie, nie było zapotrzebowania na zniszczenie organizacji kościoła, który jest istotny w warstwie ideologicznej. Takie zapotrzebowanie pojawiło się wraz z nowym tysiącleciem, gdzie nastąpiła potrzeba ideologicznego przebudowania społeczeństw zachodnich. Czyli potrzeba stworzenia czegoś na wzór Huxley-wskiego społeczeństwa z “Nowego wspaniałego świata”. Społeczeństwa wolnych elektronów, zakochanych w samych sobie, patrzących nie dalej niż czubek swojego własnego nosa. Takimi masami po po prostu łatwo się rządzi.
Ludzie z tzw zachodu przez ostatnie 200 lat wykształcili w sobie ułudę bycia zdemokratyzowanymi, a to niestety pomimo brutalnych prób wprowadzenia tez największego zbrodniarza ideologicznego wszech czasów Karola Maksa , nie pozwala na kontrolę społeczeństwa w stylu Chin. “Zachodniacy” musieli być rozegrani w inny sposób i jest nim wielka brama “wolności seksualnej”. Czytaj, budowa społeczeństwa otwartego, walczącego z wszystkimi przejawami bliżej nie zidentyfikowanego “faszyzmu”, homofobii, ksenofobii, antysemityzmu, rasizmu itd. Dzięki tej sprytnej manipulacji tylnymi drzwiami zakłada się się na nadgarstki i umysły ludzi kajdany (może kagańce) . Tworzy się od podstaw nowy schematy zachowań całych społeczeństw , które reagują na najprostsze bodźce kary oraz nagrody. Tak uzewnętrzniasz swoje przekonania , że wiesz kiedy czeka cię nagroda , a kiedy kara.
Stworzyło to dwa obozy:
pierwszy – popierasz LGBT, uważasz ,że tradycyjne rodzina jest przestarzała, popierasz wszelkie ruchy imigranckie, walczysz o “klimat”, chcesz rządu , który zapewni dochód podstawowy, chcesz państwa bezgotówkowego jesteś nowoczesnym dobrze myślącym obywatelem.
drugi – uważasz ,że rodzina stworzona z kobiety i mężczyzny to naturalny i najlepszy sposób tworzenia podstawowej komórki społecznej, nie wierzysz w antropogeniczne przyczyny zmian klimatu , ludzie powinni być odpowiedzialni sami za siebie ( nie szukać pomocy w państwie), państwo bezgotówkowe to państwo opresyjna, liczy się twoja własność , która daje ci niezależność – jesteś bezmózgim zacofańcem.

Napisałem o początku tego tysiąclecia bo zbiega się on także z największym zagrożeniem dla elit czyli internetem. Do końca XX wieku rządziła bezapelacyjnie telewizja ( z dodatkiem gazet i radia). Powoli zaczęło się to zmieniać i jak magik elity zaczęły czarować hasłami o wolności słowa, mową nienawiści, fake newsami. I dziwnym trafem ideologiczne zarządzanie tymi pojęciami powierzono obozowi numer jeden :)

Tak jak wspomniałem na wstępie , dzieci są tylko zasłona dymną , rozszarpywanym suknem ,a chodzi jak zawsze tylko o władzę.