Traktujcie nas z godnością, nie wyładowujcie frustracji!

Opublikowano: 18.12.2019 | Kategorie: Gospodarka, Społeczeństwo, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 1193

Nadchodzi najtrudniejszy okres w roku dla osób pracujących przy kasach w marketach. Autorka bloga „Jestem kasjerem” przyznaje, że w czasie przed świętami Bożego Narodzenia przedstawicieli jej profesji spotyka najwięcej przykrości ze strony klientów. A do tego należy doliczyć arcytrudne warunki pracy przy wzmożonym ruchu.

Rozkojarzeni, powolni, a także zirytowani długim staniem w kolejkach. Taki obraz klientów sklepów wielkopowierzchniowych wyłania się z opowieści Beaty Salamon, pedagożki, od kilku lat wykonującej pracę kasjerki w markecie, a także autorki bloga opisującego realia tego zawodu. Przed Świętami Bożego Narodzenia jest najgorzej. „Godziny spędzone w galeriach handlowych wywołują zmęczenie – nic dziwnego. Jednak nigdy nie zrozumiem tego, jak można swoje złe samopoczucie wyładować na człowieku po drugiej stronie lady. A to, proszę uwierzyć, częste zjawisko” – zauważa kasjerka.

Beata Salamon chce, aby Polacy zmienili swoje nastawienie do pracowników handlu. W tym celu przygotowania listę zachowań klientów, które czynią dzień pracy kasjerki szczególnie ciężkim. „Duża część klientów (nie twierdzę, że wszyscy), podchodząc do kasy jeszcze się za czymś rozgląda, często dopytuje o dany produkt, wstrzymując tym samym płynność kolejki. Zdarza się też, trzyosobowej kolejce klient potrafi domagać się wezwania kolejnego kasjera” – wskazuje pracownica.

Kolejnym problemem jest niecierpliwość, idąca często w parze z własną niefrasobliwością. – Klienci nie zdają sobie sprawy, że często na zmianie jest dwóch pracowników, a do naszych obowiązków nie należy tylko obsługa kasowa. Bywa i tak, że klient w kolejce przewraca oczami, bo musi czekać, a gdy przychodzi jego kolej, nie pakuje swoich zakupów od razu, tylko czeka nie wiadomo na co. Kasjer wydał paragon, pożegnał go słowami “do widzenia, zapraszamy ponownie”, a ten dopiero się reflektuje, że nie ma w co zapakować zakupów i pyta o reklamówkę. To są może drobne niuanse, ale proszę mi wierzyć, to wszystko składa się na brak płynności i wydłużony czas oczekiwania w kolejce… no ale wiadomo – wszystkiemu winien jest pracownik – tłumaczy kasjerka.

Szczególnie irytujące są rozmowy przez telefon podczas obsługi kasowej. „Nie ma chyba nic gorszego” – mówi Beata Salamon. „Nie wiadomo wtedy, czy podłączyć się do tej rozmowy, czy w ogóle zignorować takiego klienta, który do ucha przyklejony ma telefon i chyba nie jest do końca świadomy, że płaci za zakupy”.

Wreszcie, kasjerka jest osamotniona w sytuacji, gdy klient na nią bluzga. Ochroniarz jest zwykle gdzieś daleko. „Nie ma dnia, żeby nie pojawił się klient, który w niemiły sposób odniesie się do kasjera. A cięcia etatów, to już standard. Dlatego zawsze będzie mało. Nie ważne ile włożysz wysiłku i zaangażowania. Praca w handlu to wciąż syzyfowa praca” – zaznacza Beata Salamon.

Ile otrzymuje pracownica wykonująca tak ciężką i niewdzięczną pracę? Kasjerki w marketach należą do najgorzej opłacanych grup w sektorze handlowym. 3000 złotych na rękę, które pojawia się na plakatach rekrutacyjnych to na ogół ściema. W wychodzącej z Polski sieci Tesco kasjer może liczyć na 2295 zł brutto, czyli nieco ponad płacę minimalną. Pracownicy Lidla zarabiają od 2800 zł do 3550 zł brutto. W Biedronce początkujący kasjerzy zatrudnieni na pełen etat mogą zarobić co najmniej 2650 zł brutto, wliczając w to nagrodę za brak nieplanowanych nieobecności. Od 1 marca pensja kasjera-sprzedawcy w Kaufland wynosi od 2600 zł do 3100 zł brutto na pełen etat.

Autorstwo: Piotr Nowak
Źródło: Strajk.eu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 3, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

3
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
gajowy
Użytkownik
gajowy

Dojechać gdziekolkwiek to też masakra. Przerąbany czas.

kufel10
Użytkownik
kufel10

Ja chodzę m.in. do społem, tam kolejki nie ma, parking też pusty, bo klientela to przeważnie emeryci. I kupuję tam sobie polskie produkty. Dobre, krótki termin przydatności do spożycia. Tymczasem “wystawnie żyjący” kredyciarze i inni objęci programem 500+ zajeżdżają pod same drzwi bjerdonek i pozostałych niemieckich kauflandów swoimi ałdicami w elpegu czy jakimiś kijami w kredycie, dać zarobić swemu panu. Lokalny patriotyzm, poziom “master”. Krule życia ! :)

SirNick
Użytkownik
SirNick

10/10 Kufel10 ;)