To porozumienie może zmienić sytuację w Afryce Wschodniej

Opublikowano: 21.07.2018 | Kategorie: Polityka, Publicystyka, Publikacje WM

Liczba wyświetleń: 432

Dyplomaci z Etiopii i Erytrei nazywają ją „wspólną deklaracją pokoju i przyjaźni”, ale ta niewinna nazwa maskuje to, co może być jedną z najważniejszych zmian politycznych w Afryce Wschodniej w ciągu ostatnich 20 lat – pisze kenijska dziennikarka Nanjala Nyabola na łamach angielskojęzycznej strony “Al Jazeery”. 9 lipca premier Etiopii oraz prezydent Erytrei podpisali przełomowy dokument.

Dzięki prostemu, pięciofilarowemu porozumieniu przedstawicielstwa Etiopii i Erytrei, które reprezentują kraje współtworzące niegdyś jedno państwo, gorzko podzielone przez jeden z najdroższych i najbardziej niszczących konfliktów w Afryce, wspólnie ogłosiły jego koniec. Nyabola przyznaje, że łatwo być nastawionym sceptycznie do pokojowej deklaracji, biorąc pod uwagę historię nieustannego konfliktu i politycznie fałszywego początku tego regionu. Reżim Dergu, który doszedł do władzy w Etiopii w 1974 roku po usunięciu cesarza Haile Selassiego, oznaczać miał koniec rządów cesarskich w tym kraju, ale wkrótce stał się brutalnym i krwawym reżimem. Po wielu latach walki o wyzwolenie prowadzonej przeciwko reżimowi Dergu, na początku lat 90. XX wieku pełniący do dzisiaj urząd prezydenta Isaias Afwerki przejął kontrolę nad nową niepodległą Erytreę i pod względem społecznym i politycznym „przekształcił ją w pustynię”.

W imię gotowości do wojny setki tysięcy Erytrejczyków zostało przymusowo wcielonych do niekończącej się służby wojskowej. Erytrea zaraz po Korei Północnej stała się jednym z najbardziej zamkniętych krajów świata, którego obywatele żyją w cieniu ubezwłasnowolniającego terroru państwowego zmuszającego ich do bycia częścią militarnego lewiatana. Efektem tego, pomimo małej populacji Erytrejczycy pod względem narodowościowym stanowią największą grupę afrykańskich uchodźców w Europie. Docierają także do Izraela, gdzie żyją jako ludzie drugiej kategorii piętnowani jako „infiltratorzy”.

W odróżnieniu od Erytrei, przez długi czas rządząca Etiopią monowładza, uosabiana przez nieżyjącego już Melesa Zenawiego, stworzyła najbardziej rozbudowany aparat bezpieczeństwa w Afryce Wschodniej. Miliony dolarów, które mogły posłużyć zapewnieniu bezpieczeństwa żywnościowego i rozwojowi, zostały zmarnowane na inwigilację i armię. Etiopskich obywateli zmieniono w szpiegów, konsekwentnie walczono z wolnością słowa, aresztowano oponentów polityki rządu. Etiopskie władze korzystając z dotacji i przychylności zainteresowanych geopolitycznym położeniem Etiopii krajów Zachodów, a także gospodarczym zainteresowaniem inwestorów z Bliskiego Wschodu i Azji, oddały jednocześnie olbrzymie połacie kraju pod masowe plantacje przemysłowe. Polityka ta wywołała rozliczne konflikty o ziemie na przestrzeni ostatniej dekady. Z jednej strony doprowadziła do masowych wywłaszczeń rdzennych mieszkańców i uderzyła w fundamenty ich bezpieczeństwa żywieniowego i kulturowego, z drugiej doprowadziła do ostrych protestów, które etiopski aparat bezpieczeństwa jeszcze niedawno tłumił zabijając setki etiopskich obywateli.

Nie znosząca sprzeciwu centralizacja i autorytarne zapędy po obu stronach przez lata były uzasadniane niegasnącym zagrożeniem zewnętrznym. Dlatego, jak podkreśla Nyabola, emocje i entuzjazm z jakim Etiopczycy i Erytrejczycy z kraju i zagranicy przyjęli informację o zakończeniu 20-letniej „afrykańskiej zimnej wojny” są zrozumiałe. Tysiące ludzi zostało zmuszonych do emigracji w wyniku szybkiej militaryzacji obu krajów. Zawarte porozumienie wytycza nowy punkt orientacyjny i możliwe, że stanie się początkiem powolnego odchodzenia od państwowości skoncentrowanej na rygorystycznie pojmowanym bezpieczeństwie.

Porozumienie, które może okazać się historycznym, nie zostało jednak poprawnie przetworzone w innych krajach Afryki Wschodniej. Na przykład mediom kenijskim nie udało się poświęcić temu wydarzeniu znaczniejszej uwagi, wspominano o nim na marginesie, pomimo faktu, że tysiące Etiopczyków i Erytrejczyków mieszkają w Kenii. Tymczasem fundamentalne zmiany jakim przewodzi w Etiopii premier Abiy Ahmed Ali, będą miały wpływ nie tylko na życie w Etiopii ale i politykę zagraniczną, w tym zwłaszcza na Erytreę. Zdaniem kenijskiej dziennikarki Abiy Ahmed Ali wywodzący się z ludu Oromo, od zakończenia wojny z Erytreą po dekryminalizację różnych grup politycznych w Etiopii, przełamuje sieć politycznego tabu, które od dwudziestu lat składa się na nieprzerwany szum zaburzający politykę wschodniafrykańską.

Wojna między Erytreą a Etiopią była szczególnym wydarzeniem. Nawet więc warunkowy pokój buduje możliwość radykalnej transformacji politycznej, a w przyszłości nowe możliwości gospodarcze i społeczne. Otwarty korytarz erytrejski z Etiopią zwiększy znaczenie portowe Erytrei, a samej Etiopii, nie posiadającej dostępu do morza, pozwoli na zwiększenie konkurencyjności poprzez dywersyfikacje szlaków transportowych i eksportowych.

Podobnie jak Indie i Pakistan oraz Sudan i Sudan Południowy, wojna graniczna pomiędzy Etiopią i Erytreą rozdzieliła rodziny i społeczności powiązane siecią wzajemnych koligacji kulturowych, gospodarczych i familiarnych. Podział polityczny ugruntował zerwanie więzi komunikacyjnych. Wprowadzenie zakazu podróżowania uczynił dialog między obywatelami obu krajów niemożliwym.

Nanjyala Nyabola podsumowała swoje rozważania na temat porozumienia erytrejsko-etiopskiego następującymi słowami: „… militaryzacja życia publicznego w obu krajach znacznie zniekształciła sieć zaufania, a kluczową nadzieją jest to, że koniec wojny przyczyni się do szerszego procesu demilitaryzacji w obu krajach. Obrazy radosnych Erytrejczyków i Etiopczyków otrzymujących tę wiadomość [o porozumieniu], przypominają, że wojna toczy się przeciwko ludziom i społecznościom, a koniec wojny jest zawsze powodem do świętowania dla wszystkich. Oczywiście jest jeszcze za wcześnie, aby sformułować ostateczne deklaracje na temat przyszłości tych dwóch krajów. […] Dla nas, którzy nie jesteśmy Etiopczykami ani Erytryjczykami, jest to przypomnienie, że w polityce skomplikowanego regionu czasami zdarzają się dobre rzeczy”.

Opracowanie: Damian Żuchowski
Na podstawie: AlJazeera.com, Addisstandard.com, France24.com, AfricanArguments.org, Qz.com, AfricaNews.com, TheGuardian.com
Źródło: WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
Powiadom o