To byłoby śmieszne, gdyby nie było groźne

Opublikowano: 14.05.2013 | Kategorie: Polityka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 417

Rozmowa z politologiem Przemysławem Żurawskim vel Grajewskim.

STANISŁAW ZARYN: Jerzy Buzek, odnosząc się do niedawnego wywiadu Jose Barroso, który zapowiedział w sposób ogólnikowy powstanie w Unii federacji oraz nowych zasad integracji, mówił, że wiele podobnych decyzji już podjęto, ale nie mówi się o nich jeszcze głośno. W tym kontekście wymienił m.in. powołanie “czegoś w rodzaju rządu strefy euro, zaczynając od ministra finansów, a potem ministra gospodarki”. Jak rozumieć tę wypowiedź?

PRZEMYSŁAW ŻURAWSKI VEL GRAJEWSKI: W mojej ocenie ta wypowiedź to przejaw ambicji części unijnej klasy politycznej. To jednak jest przerost ambicji. Skupmy się na konkrecie. Jeśli mamy mieć w Unii ministra finansów, który ma być odpowiednikiem takiego ministra kraju narodowego, to rozumiem, że on ma zarządzać budżetem. Biorąc pod uwagę, że kanclerz Merkel jesienią 2012 roku mówiła, że komisarz UE ds. finansów powinien mieć prawo wetowania budżetów narodowych państw członkowskich, to mamy kolejną próbę uzurpowania sobie przez niewybieralnych – albo wybieralnych w sposób pozorny – urzędników prawa do zarządzania środkami, będącymi pochodną składek obywatelskich, bez kontroli przez tychże obywateli.

– Dlaczego bez kontroli? Jest przecież Parlament Europejski

– Parlament Europejski nie jest parlamentem takim, jak w państwach narodowych. Nie ma takiej funkcji w stosunku do unijnych instytucji, jak parlamenty narodowe. Dodatkowo z racji braku istnienia narodu europejskiego, bazy demokratycznej w skali ogólnounijnej nie ma. Skoro tak, to kontrola finansowa ze strony rządu unijnego nad podatkami obywateli, odbywałaby się poza kontrolą obywateli. To jest złamanie podstaw demokracji. Po to przecież tworzono parlamenty w dawnych czasach, żeby władcy mogli nakładać podatki na poddanych bez wywoływania ich buntu. Jeśli więc obecnie ktoś uzna, że będzie te sprawy regulował bez pytania obywateli, bo on jest mądrzejszy, to doprowadzi do rewolucji narodowych w poszczególnych krajach. I obywatele to wszystko odrzucą.

– Jak zatem rozumieć takie wypowiedzi jak ta Jerzego Buzka?

– To byłoby śmieszne, gdyby nie było groźne. Skala oderwania politycznego od rzeczywistości społecznej jest drastyczna. Zapewne zostanie podjęta taka próba, o jakiej mówił Jerzy Buzek. Sądzę, że to może nawet przez jakiś czas funkcjonować, bowiem bunt nie rodzi się natychmiast. Jednak jeśli dojdzie do takiej próby to będzie to prowadziło do rozpadu Unii. To jest rzecz nieakceptowalna. Nie wyobrażam sobie, by Brytyjczycy czy Skandynawowie na to przystali. Pod silną presją znajdą się państwa będące w kryzysie. Ich rządy mogą ustępować w tej sprawie, ale to będzie skutkowało takimi scenami, jak na Cyprze czy w Grecji. Taka próba będzie sposobem na destabilizację całej UE.

– W Wielkiej Brytanii zaczyna na sile przybierać zupełnie inna dyskusja, nie o tym, jak integrować dalej Unię, ale czy z niej wyjść. O czym świadczy fakt, że debata o przyszłości Unii zaczyna być tak rozbieżna?

– Reakcje i głosy w Wielkiej Brytanii są dość naturalne dla tego kraju. Sądzę jednak, że polityka brytyjska nie pójdzie tak daleko. Analitycy brytyjscy, którzy stanowią podstawę decyzji aparatu państwowego Wielkiej Brytanii, w swoich dokumentach przeanalizowali rozmaite scenariusze stosunków Londynu i Unii. Ja czytałem te dokumenty. Tam opisywane są modele, które nazwano hasłowo: szwajcarskim, norweskim, islandzkim i Światowej Organizacji Handlu. Przeanalizowano rozmaite skale integracji z Unią. I te dokumenty prowadzą do wniosku, że zmiana byłaby ze stratą dla Wielkiej Brytanii. Celem klasy politycznej na Wyspach nie jest wyprowadzenie Wielkiej Brytanii z Unii. Celem jest taka modyfikacja Unii, by ona szanowała interesy brytyjskie. Sądzę, że gdyby się to nie udało, z racji megalomańskich zapędów państw kontynentalnych czy administracji brukselskiej, to wtedy Brytyjczycy mogą podejmować jakieś drastyczne decyzje. Jednak nie sądzę, by to był obecnie scenariusz priorytetowy. Oczywiście w debacie publicznej się takie głosy pojawiają, ale klasa polityczna takiego planu nie ma. Być może, gdy się okaże, że w Unii brytyjskich priorytetów nie da się realizować, Londyn na poważnie zacznie traktować takie scenariusze.

– Czego należy się w najbliższym czasie spodziewać w Unii?

– Wydaje się, że najwięcej zależy od Niemiec, do tego, czy wyborcy niemieccy będą akceptowali ponoszenie ciężarów stabilizacji strefy euro. Niemiecki potencjał, choć duży, nie wystarczy w mojej ocenie na stabilizowanie tak dużego obszaru jak dzisiejsza “17” eurolandu, nie mówiąc już o “27”, a wkrótce “28” państw członkowskich. Niemcy tego sami nie uciągną. A inne państwa zdrowe nie mają ambicji mocarstwowych. Niemcy płacą i dominują. A takie kraje jak Holandia czy Finlandia nie mają szansy na dominowanie, więc ich społeczeństwa i klasy polityczne są znacznie mniej skłonne do ponoszenia kosztów stabilizacji regionu, nad którym nie dominują. Inne kraje zdrowe, Wielka Brytania, Dania, Szwecja, są z kolei poza strefą euro. Wszystko jest pewną wypadkową sytuacji wewnętrznych krajów, zdolności psychologicznych klas politycznych oraz możliwości materialnych bogatej północy i biednego południa. Nic nie świadczy o tym, żeby ten system mógł się ustabilizować. Rozwiązania prawno-instytucjonalne, o których mówił Jerzy Buzek, są odpowiedzią na nie ten rodzaj wyzwania. Tu nie chodzi o to, czy jakiegoś biurokratę wyposażymy w te czy inne kompetencje. Chodzi o to, by zachować sterowalność polityczną wobec nieuchronnych ruchów społecznych, które te kryzysy będą wywoływały, a nie o to, by budować sztuczne stanowiska i instytucje. Powstanie stanowisk, nawet o szerokich kompetencjach, nie będzie oznaczało, że Unia nabędzie zdolności stabilizujące. Ona może będzie sprawniej podejmowała decyzje, ale ignorując opinie publiczną będzie wywoływać napięcia, w których nie będzie w stanie redukować. Jestem pesymistą jeśli chodzi o ten rodzaj zmian w Unii. Dążenie do centralizacji w Unii to ignorowanie rzeczywistości politycznej.

Z Przemysławem Żurawskim vel Grajewskim rozmawiał Stanisław Żaryn
Źródło: Stefczyk.info


TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

8 komentarzy

  1. adambiernacki 14.05.2013 09:31

    Barroso jest komunistą kochającym Mao. Merkel też wiadomo kim jest. Wiadomo również ludziom rozumnym czym jest UE i czym ma się stać. Powrót do państw narodowych czyli “naturalizacja” jest jedyną szansą na uniknięcie tragedii. Państwa europejskie mogą i powinny być związane sojuszami militarnymi i gospodarczymi i prowadzić wymianę handlową na normalnych zasadach. Czas rozwiązać komitet centralny ZSRE.

  2. db 14.05.2013 12:52

    Panie Fenixie, proponuje zaprzestanie logowania się na WM i pisania tych głupich wiadomości, które szanowny pan zwykł pisać. O ile rozumiem przedstawianie swoich poglądów, to nie rozumiem jak można pisać wiadomości, które świadczą o braku elementarnej wiedzy. Jeśli nie wie pan na czym polega wymiana handlowa między państwami, to proponuje nie zabierać głosu, bo ktoś (np. ja) może uznać szanownego pana za osobę niedouczoną i niekompetentną. Rozumiem, można czegoś nie wiedzieć- ale w dobie internetu uzupełnienie braków w wiedzy nie jest trudne, a jeśli nie ma pan czasu/chęci/zdolności na uzupełnienie swojej wiedzy nie powinien pan zabierać głosu w dyskusji, a tym bardziej, w poważniej dyskusji którą pan adambiernacki próbuje rozpocząć, a pan ją uniemożliwia, swoimi bezsensownymi wypowiedziami.

    Panie Fenixie, wytłumaczę panu na czym polegają normalne “zasady w prowadzeniu wymiany handlowej”- otóż wymiana handlowa podlega czemuś takiemu jak opodatkowanie, bo cło to nic innego niż rozdaj podatku. I widzi pan, w UE jest wolny przepływ towarów i usług. I na tym to wszytko polega, jest to jedna z nielicznych zalet UE, wolny przepływ towarów, osób i usług.

    Proponuje na przyszłość zachować swoje “przemyślenia” dla siebie, jeśli nie mają ŻADNEGO pokrycia w rzeczywistości, i są jedynie bezsensowną zbitką pustych frazesów.

    Pozdrawiam

  3. Czejna 14.05.2013 13:33

    db
    Szanowny Pan raczy zartowac?
    Prosze zatem i mnie uswiadomic, pouczyc i wskazac to magiczne miejsce wolnego przeplywu towarow. Jako nabywca kilku prostych towarow via internet nigdy tego nie doswiadczylem.
    Czyzby mnie wyrolowano?

  4. Murphy 14.05.2013 14:17

    @db: Jaki wolny przepływ? Jadąc do Polski do rodziny i chcąc kupić sobie (czy tam komuś ze znajomych) kilka paczek papierosów nie mogę kupić ich tyle ile chcę (czyli np. 1000 sztang by mieć zapas na kilka lat), bo są ustanowione limity. Więc ja się pytam gdzie ta wolność? Tylko proszę nie piszcie, że mogę sobie wiele razy przekraczać granicę, bo nie o to chodzi.

  5. kudlaty72 14.05.2013 23:06

    Czwarta Rzesza wita!

  6. MilleniumWinter 15.05.2013 09:48

    Pan politolog jest całkowicie oderwany od Unijnej rzeczywistości.
    Proponuję by Pan politolog zapoznał się z Traktatem Lizbońskim zamiast prób ośmieszania człowieka który “coś chlapnął”.

    A przepraszam, zapomniałem że Pan politolog pewnie ma unijne granty na badania.

  7. db 15.05.2013 14:36

    Panie Murphy, czego się spodziewać po towarach na które nałożona jest akcyza i sztucznie zwyższa się ich ceny? Cło i akcyza to inna bajka, bo państwo nie chce pozbywać się zysków z tego tytułu, i takie są skutki. Ale np. ziemniaki można przewozić bez ograniczeń, bo wspaniali planiści od gospodarki nie dowalili na nie akcyzy.

    Panie Czejna, proponuje przestać zamawiać nasiona z Holandii, to zobaczy pan na czym polega ten wolny przepływ. Bo innego wyjścia nie widzę. No, ewentualnie ktoś kogoś zrobił w bambuko.

  8. drozd 15.05.2013 15:20

    Ledwo zsrr zniknęło z powierzchni planety już podnoszą łeb stany zniewolone europy. Orwell by się uśmiał. Znowu jesteśmy barakiem w obozie. Za dawnego reżimu chociaż było wesoło, a dziś szaro buro i ponuro. Przeżyłem pierwszą komunę to chyba przeżyję i tę drugą european comunity. Z perspektywy wydaje się, ze człowiek radziecki to był myśliciel przy człowieku (przepraszam wszystkich człowieków) unijnym. Wychodowaliśta sobie społeczeństwo. Kiedyś jak jeden premier trochę ceny podniósł to larum na cały kraj się niosło. Teraz jak podniesie ceny podatki i wszystko co się da to go wybiorą na drugą kadencję. Ale czuj duch wszystkie imperia w ten sposób budowane upadają więc upadnie i ten pokraczny syn mastrichtu. UE to golem na glinianych nogach. Trochę cierpliwości i będzie po nim.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.